Nan Goldin, artystka, która protestuje pod Luwrem

Apart zastąpił jej pamiętnik, kiedy jeszcze była nastolatką. Ale Nan Goldin nie była zainteresowana fotografią, była zainteresowana sztuką. Jej zdjęcia to opowieść o życiu. W 2000 roku, jak tysiące Amerykanów przed nią, Nan uzależniła się ponownie, tym razem nie od narkotyków, ale od Oxy’Contin’u. Po raz kolejny poszła na odwyk, i założyła fundację. To był początek jej walki, która zaprowadziła ją do największych muzeów sztuki na świecie. W kinach możecie zobaczyć dokument o niej – „Całe to piękno i krew” Laury Poitras. Film zdobył statuetkę Złotego Lwa na Festiwalu w Wenecji. 

Był rok 1986, kiedy Nan Goldin zadebiutowała „Balladą o seksualnej zależności” [The Ballad of Sexual Dependency]. W tle leciały przeboje Marii Callas, the Velvet Underground, James’a Browna i Yoko Ono. Jej fotografie były pamiętnikiem z życia, które dzieliła z przyjaciółmi. Nowy Jork balował do późnej nocy, kochał się i tańczył, a rano miał gigantycznego kaca. Na zdjęciach Nan można było zobaczyć pijanych i naćpanych ludzi, nie tylko dobrze się bawiących, ale też w przemocowych sytuacjach. Takie było życie, takie były jej zdjęcia. Nan powiedziała wiele lat późnej, przy okazji wystawy, że na tych zdjęciach nie ma ludzi rozpustnych, bo większość z nich tak po prostu kochała. 

Na jej fotografiach było sporo osób, które nie identyfikowały się jako heteroseksualne. I był to czas, kiedy AIDS zbierało swoje żniwo. Wielu bohaterów Nan odeszło szybko i zbyt wcześnie. „To jest opowieść o stracie, i o miłości” – powiedziała artystka, kiedy jej zdjęcia miały się ukazać w formie albumu.

Goldin żyła tak jak jej bohaterowie, była jedną z nich, fotografowała się bez filtrów. Kiedy przygotowywała album, w jego sercu umieściła swoje zdjęcia, które zrobiła tuż po pobiciu przez kochanka. Widać na nich krew i siniaki. Nan mówi, że te zdjęcia przypominają jej o tym, że mogła zginąć młodo, tak jak jej siostra. Goldin miała jedenaście lat, kiedy jej starsza o siedem lat siostra popełniła samobójstwo. Była inna, niezależna, nieprzystosowana. Rodzina ją odrzuciła i oddała do psychiatryka. Tam siostra Nan, uzupełniając testy psychologiczne, na jedno z pytań odpowiedziała: „całe to piękno i krew” . Dziś to tytuł dokumentu o Nan, która rownież jest niezależna i idzie pod prąd nie bojąc się konsekwencji. 

Nan Goldin na proteście/ Instagram

Artystka opuściła rodzinny dom mając zaledwie piętnaście lat, po tym jak uwiódł ją starszy mężczyzna. Bała się, że rodzina również ją odeśle, lub że jeśli zostanie to wybierze śmierć, tak jak siostra. Najpierw przeniosła się do małego miasteczka w Massachusetts, gdzie poznała społeczność drag queens. Później zamieszkała w Bostonie, i zajęła się fotografią. Ostatecznie jej domem został Nowy Jork. 

Nan chciała pokazywać swoje fotografie w nowojorskich galeriach, ale te jej odmawiały. „Kiedy zaczęłam pokazywać swoje prace, spotkał mnie bardzo silny sprzeciw, głownie ze strony mężczyzn, artystów i kuratorów galerii” – mówi artystka. Po któreś z kolei odmowie, postanowiła sama organizować wystawy. Bohaterowie jej zdjęć byli jej główną publicznością. Nan przygotowywała slajdy i wyświetlała je w miejscu, które prowadził jej znajomy – Rafik. Dziś jest tam sklep z elektroniką. Nan sama trzymała projektor, a kiedy przepalała się żarówka, zrywała się z miejsca i biegła do domu po nową. „I publiczność czekała. Czasami ktoś powiedział: o, pięknie wyglądam na tym zdjęciu” – mówi dziś Nan. „Żyłam wtedy chwilą, nie dokumentowałam dla przyszłych pokoleń. Chciałam zatrzymać na zdjęciach ludzi, których znałam, z którymi żyłam. Bo zawsze byłam w centrum, nie szukałam ich, tylko spotykałam i zostawałam na chwilę. Kiedy miałam odejść, fotografowałam znacznie więcej, chciałam zapamiętać wszystko, każdy szczegół.”

W 1978 roku jej pracami zainteresował się Marvin Heiferman, który sprzedawał jej fotografie przez całe lata ’80. „Martin był związany z Castelli Graphics, kochał fotografię. To on zaprosił kuratorów do Rafika, żeby pokazać im wszystkim moje prace. Tak zostałam zaproszona do udziału w Whitney Biennial” – podkreśla Goldin. Ze swoimi pokazami zaczęła jeździć po Europie, zdjęcia wyświetlała w małych galeriach, klubach. „Więcej pokazywałam w Europie niż w Stanach w tamtym czasie” – mówi. 

Życie dokumentalistki, która pokazuje osoby queer, ćpunów, pijaków, wszelkich outsiderów, filmowców, aktorów, artystów, buntowników społecznych, zahartowało ją na przyszłość, tak samo jak uzależnienie od narkotyków. Kiedy w 2000 roku, Nan uzależniła się od OxyContin’u, postanowiła walczyć nie tylko o siebie, ale i o tych wszystkich, którzy nie mają na to siły. OxyContin to lek przeciwbólowy, opioidowy, który zażywały tysiące osób w Ameryce i od którego tysiące osób zginęły. Nikt nie mówił o tym, że uzależnia. 

Nan Goldin wysunęła oskarżenie wobec rodziny Sacklerów, zarzucając im śmierć prawie pół miliona Amerykanów. Sacklerowie są właścicielami Purdue Pharma, który produkuje lek. Nan mówi o fałszowaniu badań, przekupywaniu ważnych polityków, naginaniu prawa i korumpowaniu lekarzy. Artystka założyła P.A.I.N., fundację która organizuje protesty przed największymi muzeami sztuki. Sackler’owie chętnie dzielili się swoim majątkiem zostając fundatorami kolejnych kolekcji dzieł, tabliczki z ich nazwiskiem zdobiły piętra w popularnych galeriach i muzeach, takich jak Luwr, Muzeum Guggenheima, Metropolitan Museum, czy w Tate.

„Moja złość na rodzinę Sacklerów ma bardzo prywatny charakter, ale nie tylko. Kiedy pomyśli się o bólu tych wszystkich ludzi, można się jedynie złościć i przeklinać” – mówi Goldin. 

Nan Goldin/ Instagram

Razem z grupą P.A.I.N. Nan zaczęła organizować demonstracje. Przed muzeami, które przyjmowały pieniądze od Sacklerów, rozkładali się ludzie oblepieni dolarami umazanymi na czerwono. „Krwawe pieniądze” łączyły się z fiolkami leku. Nan krzyczała: „musimy zmusić muzea i instytucje sztuki, żeby zrezygnowały z takiego źródła finansowania”. Wśród ludzi i czerwieni transparentów kręcili się dziennikarze, relacjonujący na żywo przebieg protestów. Nan poszła na wojnę i nie zamierzała jej przegrać.

Tę walkę pokazuje Laura Poitras w swoim dokumencie poświęconym artystce. Przeplata ją zdjęciami z życia Nan i jej opowieścią o tym jak opuściła dom, o fotografii i sztuce, pierwszych wystawach, i o ludziach których kochała.

„Całe to piękno i krew” możecie oglądać w kinach.


Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.