Mural, pejzaż, abstrakcja. Sainer i jego kolory

Jest jednym z najbardziej znanych polskich artystów malujących murale. Znanym za granicą bardziej niż w Polsce. Przemysław Blejzyk – Sainer, ma 35 lat, skończył Akademię Sztuk Pięknych w Łodzi, tworzy w Gdyni, a jego pierwsza duża wystawa prac właśnie jest prezentowana w Gdańsku Oliwie w Pałacu Opatów. „SAINER. KOL∞R” opowiada o drodze jaką przeszedł jako artysta. To droga, która wiodła od muralu, przez pejzaż, fascynację rozpikselowanym światem, po abstrakcje urzekające kolorami.  

Pod blok podjeżdża dużym samochodem chłopak w bluzie. Zaraz wejdzie na metalową konstrukcję przypominającą rusztowanie. Ale wcześniej zajmie się mieszaniem farb i oklejaniem pędzi na długich kijach. Na ścianie już widać kolorowe kontury, choć nikt z przechodzących obok przechodniów nie ma pojęcia co to będzie. Część z nich nie wie nawet kim jest ten facet i co tak naprawdę tu robi. On zaś uśmiecha się, sam do siebie. W ten sam sposób będzie się uśmiechał, odpowiadając po angielsku na pytania dziennikarzy, którzy chcą napisać o jego pracy. 

Przemysław Blejzyk

Przemysław Blejzyk studiował w Łodzi. Akademia Sztuk Pięknych im. Władysława Strzemińskiego. Jeszcze zanim ją ukończył, wraz z kolegą Mateuszem Gapskim ‚Beztem’, utworzył grupę Etam Crue. Razem jeździli po świecie i tworzyli wielkoformatowe murale. Urzekające. Starsza kobieta zmierza gdzieś, lekko przygarbiona, obok niej gęś – na pierwszym planie, z tyłu plącze się pies. Chudy mężczyzna skrępowany smyczą psa, który w euforii próbuje chwycić kość. Kobieta czytająca książkę, facet wyłaniający się z kosza na śmieci z kubkiem kawy w ręce. Wszystkie te prace łączy detal, jego duża szczegółowość, i kolor – niestandardowy. Tak jakby ktoś bawił się filtrami z Insta. 

Za te prace Sainera i Bezta pokochał świat. Jako duet inspirowali się filmami anime, komiksem i malarstwem realizmu magicznego. Ich murale zaczęły wpływać na innych, międzynarodowych twórców, wyznaczać nowe trendy. Ale Sainer nie tylko siedział przy ścianach z pędzlem w dłoniach. Pomysł na obraz pojawia się w jego głowie, i tam w jedną całość układa się cała koncepcja. Sainer często szkicuje, ale siada też do komputera i bawi się programami komputerowymi. Fascynuje go świat pikseli, wirtualnej rzeczywistości. Jego szkice i tworzenie zarysu projektów są sztuką samą w sobie. 

Murale Etam Crue znajdziecie w Krakowie, w Lizbonie, w Rheim, w Los Angeles, w Dubaju… są rozsiane po całym świecie. Wraz z rosnącą popularnością, o Sainera upomniały się galerie. Mniejsze formaty, duże formaty, szkice. Prace stworzone lata temu, i prace namalowane dosłownie kilka dni przed planowanymi pokazami – Sainer ma co pokazać publiczności. „Jest bardzo młody i bardzo dojrzały jako artysta” – mówi kuratorka wystawy „SAINER. KOL∞R” w Muzeum Narodowym w Gdańsku.

Fanów jego wielkomiejskiej  twórczości może zaskoczyć ilość prac malarskich i szkiców. Artysta tworzył je na przestrzeni tych wszystkich lat. W pewnym momencie zafascynowały go pejzaże. Na wystawie znajdziecie nawiązania do malarzy kolorystów, inspirację Janem Stanisławskim, Piotrem Potworowskim, Arturem Nachtem – Samborskim. To dzięki nim, Sainer odkrył nowe pole do pracy, z którego mógł czerpać. To był moment, kiedy zaczął pakować walizki z farbami i ruszać w plener. Jeździł więc na wieś, rozkładał sztalugi i malował. Z czasem jego obrazy zaczęły przypominać kolorowe abstrakcje, plamy koloru tworzą drzewa, ścieżki, domy. 

Sainer. Kolor/ wystawa/ 2023

W jego twórczości równie ważna jak kolor jest muzyka. Sainer słucha jej malując i tłumaczy język dźwięków na kolory. Kiedy wieszał prace na jednej ze swoich zagranicznych wystaw, wyjaśniał z zaangażowaniem kuratorom – „w tym miejscu będzie miks klasyki, elektroniki i jazzu, wiesz o co mi chodzi”. W innym miejscu Sainer pokazywał jak układają się kolory, „tu idzie róż, i tu i tu… a tu żółty, zupełnie inaczej niż to sobie wyobrażałem.”

Sainer. Kolor/ wystawa/ 2023

Przy obrazach, tak jak przy muralach Przemek zostawia sobie pewną formę otwartej przestrzeni – zawsze może się zadziać na nich coś, czego wcześniej nie dostrzegał i nie planował. Jednemu z dziennikarzy tłumaczy, że miał skończyć mural już trzy dni temu, ale akurat ma wolny czas, a malowanie sprawia mu radość. „Więc domalowuje te dodatkowe rzeczy, to takie mniejsze obrazy” – powiedział. To też jedna z cech jego prac, w dużych pracach znaleźć można ciut mniejsze scenki, postacie, rzeczy, które uzupełniają narrację. 

Podobne rozwiązanie artysta zastosował tworząc obraz „A Day in the Countryside”, który możecie oglądać w Gdańsku. Namalował 21 pejzaży, wszystkie są umieszczone na małych podobraziach, i połączone w jeden wielkoformatowy obraz. Tu całość kompozycji oparta jest na kolorze. Na oprowadzaniu Sainer mówił: „chciałem, żeby każdy z mniejszych obrazów mógł funkcjonować samodzielnie, ale żeby razem tworzyły jedność.”

Wszystko, co tworzy i maluje przetwarza przez współczesność. Na świat patrzy oczami artysty – rzeczywistość układa mu się w pociągnięcia pędzla i kolorowe plamy, w linie rysowane ołówkiem, ale też w piksele. Coraz mocniej wkracza w świat nowych technologii. Na wystawie pokazuje abstrakcję geometryczną, nie w formie obrazu, ale obiektu, który można zeskanować używając telefonu. Skan przenosi nas wprost do wirtualnej rzeczywistości. Na ekranie widzimy tętniący kolorami ogród.   

„Odwiedzając ekspozycję „Sainer. Kolor” możemy zobaczyć prace, które powstały kilka lat temu, jak i takie które powstały kilka dni temu. Myślę, że ta wystawa stanowi piękny wycinek twórczości artysty” – podkreśla kuratorka Agata Abramowicz.

Wystawę możecie oglądać w Muzeum Narodowym w Gdańsku do 22.10.2023. Zapraszamy!


Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.