Lily i Leo to duet, który podbija światowe kino. W najnowszym filmie Martina Scorsese grają małżeństwo. Ona jest rdzenną Amerykanką, pochodzi z plemienia Osagów. On z kolei jest weteranem wojennym wracającym do domu, oportunistą i łatwowiernym do granic facetem. Ich losy rozgrywają się w przełomowym momencie, jest bogactwo i zbrodnie popełnione z zimną krwią. „Czas krwawego księżyca” to opowieść o amerykańskiej zbrodni, ale też o losach Osagów.
„Chcieliśmy pokazać jak wyglądała historia. Tajemnice, morderstwa, zaginione miliony. To wszystko wydarzyło się zaledwie sto lat temu. To szokujące” – mówią aktorzy.
Leonardo DiCaprio to gwiazda, aktor wart miliony. Zagrał w wielu filmach, „Romeo i Julia”, „Titanic”, ”Incepcja”, „Zjawa”, „Wilk z Wall Street”, to tylko kilka najważniejszych dla niego tytułów. Za główną rolę w „Zjawie” dostał Oscara. Leo jest jedną z najjaśniejszych gwiazd Hollywood. Podobie jak Robert De Niro, Jesse Plemons, Brendan Fraser, czy John Lithgow. Ich wszystkich zobaczcie w „Czasie krwawego księżyca”. Ale naszą uwagę kradnie ktoś inny. Lily Gladstone, aktorka, rdzenna Amerykanka, której korzenie sięgają plemion Blackfeet i Nimíipuu. To ona, mimo że nie mówi dużo, opowiada historię o bólu Osagów.
Oklahoma w latach ’20 XX wieku była nietypowym miejscem do życia, jednym z najbogatszych na świecie. To tu przyjeżdżali lawinowo biali mężczyźni, chcący pracować dla koncernów wydobywających ropę naftową. Ale to nie oni się bogacili na swojej pracy, tylko rdzenne, amerykańskie plemię Osagów, które zostało tu przesiedlone. Tereny, które dostali były nieurodzajne, jałowe i trudne. Były też roponośne. Kiedy ta prawda wyszła na jaw, ludzie z plemienia zadbali o swoje prawa i stali się jednymi z najbogatszych w ówczesnym świecie. Jednak los nie był dla nich łaskawy. Razem z białymi ludźmi i bogactwem przyszły choroby takie jak cukrzyca, które szybko pozbawiały ich zdrowia, i łatwiej było się ich pozbyć. Część z nich brutalnie zamordowano. Jednak nikt nie podjął się wyjaśnienia w jakich okolicznościach ginęli i kto za tym stał. Aż do pewnego momentu…
DiCaprio i Gladstone grają małżeństwo, Ernsta i Mollie Burkhart, parę która mieszkała na terenie Rezerwatu Osagów. Ernst był weteranem I wojny światowej, i jak wielu biednych mężczyzn szukał szczęścia i łatwych pieniędzy. Tak znalazł się u swojego wujka w Oklahomie, w momencie kiedy trwał boom na wydobycie ropy. Mollie jest jedną z tych, które miały prawa do ziem roponośnych, razem z siostrami i matką były bardzo zamożne. To sprawiło, że stały się celem białych mężczyzn, którzy chętnie zawierali z nimi małżeństwa i przejmowali prawa do ich majątków.
Premiera „Czasu krwawego księżyca” odbyła się na festiwalu w Cannes. Po czerwonym dywanie razem z Leo, Robertem de Niro i Martinem Scorsese szła Lily Gladstone. Razem obejrzeli film, a kiedy się skończył, dostali długie owacje na stojąco. Lily ze swojego miejsca w Grand Théâtre Lumière zobaczyła Cate Blanchette, która patrzyła na nią i biła brawo. „Nasze spojrzenia się spotkały, a Cate od dawna jest moją idolką, podziwiam ją odkąd skończyłam 15 lat. Siedziała niedaleko ode mnie. Do oczu napłynęły mi łzy szczęścia. Długo będę pamiętała tę chwilę” – powiedziała chwilę później aktorka dla VF.
Przejście po czerwonym dywanie przypieczętowało jej status gwiazdy. Zachwycają się nią wszyscy bez wyjątku. W każdym wywiadzie jakiego udziela Leo można posłuchać komplementów na jej temat.
„Lily była absolutnie wybitna, to ona niesie naszą historię. Bez niej ten film nie byłby taki dobry” – mówi DiCaprio podczas rozmowy z dziennikarką. Obok niego na kanapie siedziała Lily. Oboje byli po sesji zdjęciowej, która miała ukazać się w amerykańskim Vogue. Ona pozowała ubrana w stroje i biżuterię stworzoną przez rdzennych mieszkańców Ameryki. DiCaprio zaś postawił na proste, męskie stylizacje. Na sesji tak jak w filmie, to Lily grała pierwsze skrzypce.
„Byłam bardzo podekscytowana tym projektem. Podekscytowana i miałam jednocześnie złamane serce. Wielkie bogactwo i wielka niesprawiedliwość” – mówiła. „Początek pracy na planie był trudny, ręce mi drżały z emocji, kiedy grałam z Leo pierwsze sceny. Później jednak wszystko odpuściło i oboje skupiliśmy się na tym, żeby jak najlepiej opowiedzieć tę historię.”
Leo przyznał, że pierwszy raz widział, żeby Martin Scorsese po jednej rozmowie przez Zoom, powierzył rolę aktorce z którą wcześniej nie pracował. „Był pewny, że Lily jest osobą której szukamy” – mówił. Leonardo nie tylko gra w „Krwawym księżycu”, ale jest też producentem filmu. Gladstone oczywiście wcześniej pojawiła się na przesłuchaniach, propozycja przyszła do niej w nieoczekiwanym momencie. Po pierwsze myślała o tym, żeby zrezygnować z aktorstwa, po drugie opiekowała się pszczołami i to na nich skupiała się jej uwaga. I oczywiście w najlepsze trwała pandemia, a większość planów filmowych była zamknięta.
„Czułam prawie rodzicielską miłość do pszczół w tamtym okresie. Nawet adoptowałam jedną z nich, nazwałam ją „Bubb”. Nie mogłam patrzeć jak inwazyjne gatunki owadów ranią nasze pszczoły, zabijają całe ich rodziny” – mówi aktorka. Kiedy dziennikarka, już po premierze filmu, zapytała ją czy żałuje, że teraz nie będzie miała czasu na ochronę pszczół, Lily odpowiedziała: „znajdę sposób, żeby je chronić. Moje życie mogło się zmienić, ale dla mnie niektóre rzeczy są zbyt ważne, żeby je zupełnie odpuścić.”
Gladstone wcześniej zagrała w dwóch głośnych filmach, w „Kobiecym świecie” i „Reservation Dogs”. Do roli Molly została polecona przez dwóch różnych dyrektorów kastingów, którzy ją zapamiętali. „Dla aktorki z tak nietypową urodą, rdzennej Amerykanki, aktorstwo to ciężki kawałek chleba” – mówiła. Od dziecka wiedziała, że chce grać, a jej rodzina bardzo ją wspierała. Po ukończeniu studiów, zanim pojawiły się propozycje, Lily uczyła w szkole, prowadziła program edukacji teatralnej. Bardzo lubiła to zajęcie i jako początkująca aktorka uważała, że ma szczęście, że dostała taką pracę. W międzyczasie dorabiała sobie kelnerowaniem, żeby pokryć ubezpiecznie zdrowotne. Propozycje ról jednak nie pojawiały się często, dlatego Gladstone od czasu do czasu myślała o zmianie zawodu. Dla jednych reżyserów jej uroda była zbyt specyficzna, dla innych była „zbyt mało indiańska”. W pewnym momencie jej złość i rozczarowanie takimi uwagami wzięło górę. „Po jednym z kastingów, odpisałam w mailu, że nie rozumiem i nie akceptuję takiego podejścia” – przyznaje.
Większość reżyserów z którymi pracowała uważa, że Gladstone hipnotyzuje swoją obecnością na ekranie. Jej bohaterki nie mają rozwiniętych dialogów, wystarczy ich obecność na ekranie, żeby poczuć atmosferę. Tę zaletę dostrzegł również Scorsese. „Lily ma bardzo mocne poczucie swojego ja przed kamerą, wszyscy dostrzegają jej obecność, i ufa prostocie, to połączenie tworzy piorunujący efekt” – mówi reżyser.
Gladstone delikatnie się uśmiecha, kiedy słyszy, że ktoś tak o niej mówi. Przyznaje, że w rzeczywistości zawsze była bardzo aktywna i towarzyska, i nie, nie uważa, żeby była cicha i milcząca. Na wywiadach chętnie opowiada anegdoty z planu filmowego, chętnie wyciąga nawet zdjęcia z dzieciństwa i opowiada o swojej rodzinie. Kiedy podejmowała decyzję o przyjęciu propozycji Scorsese, mieszkała z rodzicami, opiekowała się swoją babcią cierpiąca na demencję i nie wyobrażała sobie, że mogłaby się przenieść do Hollywood.
„Myślę, że kamera kocha moją twarz. Jest bardzo symetryczna, i wyraża mnóstwo emocji. Mój tata zawsze powtarzał, żebym nie próbowała kłamać, bo widać to po mnie odrazu. Każda myśl maluje się na mojej twarzy. Umiem też słuchać, przez to że większość czasu spędzałam w towarzystwie dorosłych. Każdy kto słucha wykazuje zainteresowanie. Moim zdaniem kamera lubi aktorów, którzy są zainteresowani tym, co się dzieje wokół nich. A może to jedynie moja teoria?” – śmieje się aktorka.
Jej Molly jest posągowa, przypomina bóstwo. W życiu jest pewna siebie, ale kiedy wychodzi za Ernsta, zaczyna mu ufać i wierzy w każde jego słowo. Jednak Ernst nie myśli samodzielnie, jest boiduszą, spełnia więc kolejne żądania swojego wuja, z każdym momentem przyczyniając do ogromnej tragedii Molly i jej plemienia. Osagowie nazwali ten okres w swojej historii Czasem Wielkiego Terroru.
„To zupełnie zapomniana część amerykańskiej historii. I rana która cały czas pozostaje otwarta” – mówi DiCaprio.
„Tak, i to wszystko wydarzyło się na początku XX wieku. To wcale nie jest dawna historia. Dlatego uważam, że nasz film jest tragedią, dramatem, a nie opowieścią w stylu westernu” – mówi Gladstone.
Gladstone wychowywała się między Rezerwatem Montana Blackfeet, a Seattle. Nie ma wspólnych korzeni z Osagami, ale historie przemocy wobec rdzennych mieszkańców są jej znane i bliskie. Jej babcia chodziła do jednej ze szkół z internatem – Chemawa, w których dzieci ginęły masowo, chowano je w zbiorowych grobach. Po latach Lili zapytała o to, ale jej babcia nie chciała zbyt wiele mówić, wspomniała jedynie, że to były trudne czasy.

„Moje kulturowe doświadczenie jest związane z miejscem, gdzie dorastałam. Ale trzeba pamiętać, że plemion rdzennych jest dużo, każde ma swoją kulturę i swoje tradycje. Nie jesteśmy wszyscy tacy sami. Reprezentuje nas 560 plemion, które mają odnotowane prawnie pochodzenie, i setki mniejszych, o których oficjalnie się nie mówi” – podkreśla aktorka.
Martin Scorsese bardzo chciał, żeby „Czas krwawego księżyca” był autentyczny, żeby w pracę nad filmem zaangażowani byli sami Osagowie. I tak się stało. Wódz Geoffrey Stojący Niedźwiedź wspierał Scorsesego i aktorów. W swoich wypowiedziach zaznaczał, podobnie jak Gladstone, że każde rdzenne plemię ma za sobą trudną historię. „Jeśli tracisz 90% swojego plemienia w ciągu 90 lat, to razem z nimi tracisz część swojej kultury” – mówił. W rozmowach z dziennikarzami przywoływał nie tylko historię Molly i jej rodziny, ale również szkoły z internatem, które miały zgładzić języki i kultury rdzennych społeczności i doprowadzić do całkowitej asymilacji. Na szczęście tak się nie stało. W filmie aktorzy posługują się językiem Osagów. Robert De Niro mówi w nim tak pewnie, że trudno uwierzyć, że uczył się go na potrzeby filmu. Stojący Niedźwiedź już po premierze wyznał, że chciałby, żeby Osagowie mówili tak płynnie i pięknie w swoim języku, jak aktorzy w filmie Scorsese’go.
Dla Lily najlepszą drogą do poznania Molly okazało się spotkanie z jej wnuczką, Margie Burkhart. Margie nie tylko opowiedziała aktorom o losach swojej rodziny, ale podarowała Gladstone krzyżyk. Lily powiesiła go w domu, tuż obok zdjęcia swojej babci Lily. Tuż przy nich jest zdjęcie Martina Scorsese – „tak Marty wisi wśród traw, pod nim jest jeszcze czaszka byka” – śmieje się Gladstone. „Dzięki temu, że poznałam tych wszystkich ludzi, że słuchałam opowieści Margie, zdałam sobie sprawę jak duża spoczywa na nas odpowiedzialność. Wiedziałam, że mamy jedną szansę, żeby opowiedzieć tę historię dobrze.”
„Będąc na planie zdjęciowym uświadomiłem sobie, że przemoc w tamtych czasach nie dotyczyła jedynie rdzennych plemion, przemoc już wtedy była wymierzona przeciwko ludziom, którzy odznaczali się kolorową skórą. Zatrzymałem się w Tulusie, i widziałem jak ludzie obchodzą setną rocznicę masakry z 1921 roku. Zginęli wtedy Afroamerykanie z Black Wall Street. Na świecie nadal są miejsca, gdzie dochodzi do krwawych mordów na tle rasowym, ale także dlatego, że świat za wszelką cenę chce się bogacić.” – mówi Leonardo, który od razu dodaje, że możemy zrobić więcej, spróbować naprawić tę sytuację. „Możemy zapoczątkować proces leczenia ran, opowiadać te historie opierając się na prawdzie. Hollywood wiele razy wykorzystało rdzenne społeczności. Teraz musimy być bardziej odpowiedzialni.”
Odpowiedzialność za tę historię popchnęła aktorów do zrobienia własnego researchu. Lily i Leo siedzieli przeglądając dokumenty sądowe zgromadzone podczas rozprawy. Dokumenty były tak delikatne, że „czuć było ich kruchość, kiedy przekazywaliśmy je sobie z ręki do ręki” – wspomina Lily. W jednym z nich jest opis eksplozji domu Rity, rodzonej siostry Molly. „Tylko, że w tych dokumentach i zeznaniach ludzi nie pada ani razu imię Rity, jej po prostu tam nie ma, za to jest jej biały mąż. Szukałam jej imienia i nie znalazłam. Nie wytrzymałam i zaczęłam płakać. Nie wiem jak można było zupełnie pominąć jej istnienie. Ona również zginęła w tym wybuchu” – mówili Lily.
Scorsese pierwszy raz przeczytał książkę „Killers Of the Flower Moon” Davida Granna w 2017 roku. Na jej podstawie powstał scenariusz do filmu. Jednak podczas pierwszych przygotowań, Scorsese zaczął się wahać. Leo mówi, że decyzja o zmianie scenariusza zapadła po czytaniu jednej ze scen. „Molly i Ernst okazali się ciekawy tematem, który mocniej eksponuje historię plemienia Osagów. Zaczęliśmy się przyglądać ich relacji. Była tak zakręcona i dziwna. Aż trudno było uwierzyć w to, co się stało” – dodaje aktor.
Zamiast clou filmu uczynić śledztwo prowadzone prze BOI, które było poprzednikiem FBI, postanowili, że głównym tematem będzie Molly Burkhart i jej rodzina. DiCaprio zamiast roli Toma White’a, został obsadzony jako Ernst. White pojawia się dopiero pod koniec filmu, żeby odkryć wstrząsającą prawdę i doprowadzić do ukarania winnych.
Na tle rodzinnych spotkań, ślubów, chrzcin, wizyt w banku, czy u lekarza, rozgrywają się tragedie. Co chwila ginie kolejna osoba, która jest jedynie pionkiem w grze o wielkie pieniądze. Nikt nie może spać spokojnie. Klątwa dosięga w końcu wszystkich, każdy może skończyć z kulą w głowie.
Scorsese nie gra na emocjach, nie szuka sensacji, nie spieszy się z akcją. Film trwa ponad trzy godziny i nie można go zaliczyć do filmów akcji, choć dramatycznych scen tu nie brakuje. Dla niego to też osobista historia, taka na którą czekał. „Byłem kiedyś w jednym z rezerwatów, dawno temu. To jak żyli ci ludzie wstrząsnęło mną. Zawsze pamiętałem o tym, więc kiedy przeczytałam książkę Granna, wiedziałem że to jest temat dla mnie, że jestem gotowy opowiedzieć o tej niesprawiedliwości. Mam nadzieję, że zrobiłem to dobrze.”
„Czas krwawego księżyca” Apple TV/ teraz obejrzycie w kinach