Na czas długich, jesiennych wieczorów książka to niezastąpiony przyjaciel. Warto zacząć ten sezon od czegoś lekkiego, od historii w której śmiech miesza się z irytacją głównego bohatera, a Ove irytuje dosłownie wszystko. Zaczynając od nowych sąsiadów, którzy jeżdżą po jego trawniku, po kota który się panoszy po osiedlu. „Mężczyzna imieniem Ove” jest debiutancką powieścią Fredrika Backmana, która całkiem niedawno już drugi raz została zekranizowana. Ove w najnowszej wersji filmowej nazywa się Otto i gra go sam Tom Hanks!
Tę książkę poleciła mi koleżanka, mówiąc, że już dawno tak dobrze się nie bawiła czytając.
Mikołaj Łoziński wrócił z drugą częścią Stramerów. To historia żydowskiej rodziny z Tarnowa, wypełniona dramatyzmem, ale także bratersko – siostrzaną miłością. Szóstka rodzeństwa stara się przetrwać zawieruchę II wojny światowej, błądząc po świecie.
Wiktoria Bieżuńska zadebiutowała powieścią „Przechodząc przez próg, zagwiżdżę”, a Mateusz Górniak „Trash story”. Oboje znaleźli się w finale nagrody Nike.
Mnie zaś zaskoczył inny debiut. Historia o cam girl, która rusza przez Warszawę spowitą dymem z tajemniczej katastrofy. „Zaklinanie węży w gorące wieczory” Małgorzaty Żarów to książka odważna i wciągająca.
1/ „Mężczyzna imieniem Ove”/ Fredric Backman
Ove potrafi zezłościć się na wszystko, i wszystkich i dosłownie o wszystko. Irytuje go kot, pies, dzieci, sąsiad, kaloryfer, żarówka. Ove został sam, bez żadnego zajęcia, w domu który nieustannie przypomina mu o tym, co było kiedyś. Od lat miał swoje zasady, a teraz przyszło mu żyć w świecie w którym łamanie zasad i reguł jest codziennością, on tak to widzi i nie może tego strawić. Ove wychodzi więc z siebie, pilnując gorliwie porządku w domu i porządku na całym osiedlu. Aż ma dość i postanawia z tym wszystkim skończyć.
I wtedy widzi jak ktoś cofa samochodem prosto na jego trawnik. Nowi sąsiedzi okażą się dla niego nie tyko wyzwaniem, ale i szansą, na coś nowego i lepszego.
Trudno mi pojąć jak ktoś może być tak zirytowany non stop jak Ove i nie zwariować zupełnie. Ove jest nietypowym bohaterem, niemiły, upierdliwy i nadaktywny – kto by sprawdzał czy samochody są poprawnie zaparkowane, albo czy bramy garażowe zamknięte? A jednak da się go polubić.
Powieść Fredrika Backmana to historia o tęsknocie i zagubieniu, ale też o przyjaźni, która może narodzić się w najbardziej zaskakującym momencie.

2/ „Stramerowie”/ Mikołaj Łoziński
„A co ojciec by teraz powiedział, jakby nas zobaczył?
– Dlaczego sześć milionów zginęło, a ta moja szóstka wygrała los na loterii? – zapytałby pewnie i sam sobie zaraz odpowiedział: Proste. Właśnie dlatego, że to ja wyciągnąłem ten szczęśliwy los.
Wszystko było zawsze jego zasługą, dlaczego po jego śmierci miałoby być inaczej?”.
Nie ma już Rywki i Nathana. Nie jesteśmy też w przedwojennym Tarnowie. W „Stramerach” śledzimy losy sześciorga rodzeństwa, już nie dzieci, ale młodych dorosłych, którzy próbują przetrwać wojnę. Wela, Nusek, Rudek, Rena, Hesio i Salek już nie nazywają się Stramer, każde z nich ma nowe, aryjskie nazwisko, swoją tożsamość musieli ukryć tak dobrze jak tylko mogli. Los jest dla nich jednak łaskawy, żyją, i każde z nich opowiada swoją historię.
Mikołaj Łoziński wraca do Stramerów z sentymentem, który szybko udziela się i nam, czytelnikom. Losy całej szóstki były ciekawe i wciągające, a pierwszą część książki czytało się w weekend. To historia oparta na losach dziadka Łozińskiego i jego rodzeństwa. Całej szóstce udało się przetrwać wojnę. „Nie słyszałem o drugim takim rodzeństwie” – mówi autor w wywiadach.
Akcja Stramerów toczy się szybko i równie nieprzewidywalnie, co życie w czasie wojny. Łapanki, przemoc, chamstwo, to codzienność, którą osładza jedynie czarny humor, a tego w książce nie brakuje. Wyłania się z niej wiarygodny świat, w którym każdy z bohaterów stara się odnaleźć, stara się przeżyć.
„Moi bohaterowie sami przed wojną by nie podejrzewali do czego są zdolni – dobrego i złego, ale wojna to zawsze wielkie „sprawdzam” – mówi Łoziński.
Podpowiadam, że jeśli ktoś nie czytał pierwszej części, spokojnie odnajdzie się w drugiej.

3/ „Przechodząc prze próg, zagwiżdżę”/ Wiktoria Bieżuńska
Bohaterką tej opowieści jest dziewczynka, której życie kręci się wokół życia dorosłych, niedojrzałej matki, pijącego ojca i religijnej babci, która nie wierzy w rozwody. W tym dramacie nie ma dla niej miejsca, jest rekwizytem przestawianym zgodnie z upodobaniem rodziny, jest obserwatorem, a także obiektem przemocy. A jednak to do niej należy głos, to ona jest narratorką, która opowiada nam świat w odcieniach szarości. To historia o cierpieniu, strachu i niepewności, ale także opowieść o odkrywaniu świata przez dziecko, które ciągle jeszcze potrafi się nim zachwycić.
Wiktoria Bieżuńska rzuca nas w wir lat ’90. Właśnie trwa transformacja, ale jej bohaterowie nie są tymi, którzy biorą ster w swoje ręce. Ich omija luksus nowego życia. Za to jest bieda, jest lanie spuszczane przy okazji, rodzinne awantury, wycieczki do babci.
Od pierwszego zadania „Przechodząc przez próg” urzeka narracją, językiem, który z pewnością nie mógłby należeć do dziecka. A jednak, mimo tego niuansu, czytamy, ciekawi życia dziewczynki, której imienia nawet nie znamy.
„Chciałam po prostu pisać: dla siebie, dla ludzi, którzy mają podobne jak moja bohaterka doświadczenia, a także dla tych czytelniczek, dla których te doświadczenia są zupełnie obce. Pisałam z cichą nadzieją, że lektura mojej książki będzie jakimś przeżyciem – nie tylko strasznym i trudnym, ale też przyjemnym, wypływającym z samego faktu obcowania z tekstem, z innym głosem, innym językiem, innym doświadczeniem. Tym dla mnie jest tekst – płaszczyzną spotkania jeden na jeden, z kimś obcym. Celów może być więc tyle, ile takich spotkań, każdy z nich będzie dobry i przeze mnie pożądany.”* – mówiła Wiktoria Bieżuńska w rozmowie z Michałem Nogasiem.

4/ „Zaklinanie węży w gorące wieczory”/ Małgorzata Żarów
Violet Love pracuje jako cam girl. Robi panom dobrze, spełnia ich niewybredne fantazje, rozmawia. Ale siedzenie przed kamerą to dla niej za mało, Violet chciałaby czegoś więcej, ma swoją ambicję. I to przez ambicję opuszcza swoje bezpieczne mieszkanie. Przygoda, która miała być szansą, szybko wymyka się spod kontroli. Jest złota farba, biała suknia ślubna, a nawet krzyż. Violet wraca przez Warszawę spowitą dymem, w nieznośnym upale, sponiewierana, z butelką nadpitego, czerwonego wina w ręce. Idzie, bo tylko to wydaje jej się sensowne. W gorsecie ukrywa taśmę z filmem.
Małgorzata Żarów w swoim debiucie umiejętnie balansuje na granicy przyzwoitości. W „Zaklinaniu węży w gorące wieczory” jest seks, ale najbardziej interesująca jest Violet i ludzie, których spotyka na swojej drodze. Żarów podsyca naszą ciekawość, bo cały czas się zastanawiamy, co z nią będzie? Czy to jej koniec? Czy będą jakieś konsekwencje? „Zaklinanie” ma w sobie coś brawurowego, co nas wciąga w fabułę i każe czytać do końca.

5/ „Trash Story”/ Mateusz Górniak
O „Trash Story” i Górniaku zrobiło się naprawdę głośno. Część osób uznała go za głos pokolenia, głos który łamie wszelkie konwencje, i buduje swoją własną, nietypową narrację. Jest też część osób, która nie boi się krytykować, mówiąc że „Trash Story” to „chaotyczna opowieść, która się nie klei”. A jednak Górniak dostał się do finału Nike, a to duży sukces jak na debiutanta. Był na gali ubrany na galowo, i zaraz wydał drugą książkę. Teraz pracuje nad kolejną, i zaczął współpracę z teatrem. Warto więc zapamiętać to nazwisko, i zajrzeć do jego książek.
Ja „Trash Story” przeczytałam z ciekawości. Było nieszablonowo, zaskakująco i chaotycznie. Nie mogę powiedzieć, że ogarnęłam to w całości, nie pytajcie mnie o streszczenie. Jeśli ktoś zaproponowałby mi, żebym sięgnęła po nią jeszcze raz, grzecznie bym podziękowała, bo ta fantazja nie była dla mnie aż tak dobrą rozrywką.
„Trash Story to kołysanka dla epoki telewizji i pępkowe społeczeństwa katastrofy. Historię zaczyna opowiadać Mati, chłopak z małego miasteczka na Śląsku, który pragnie wyjść poza mówienie „ja” i rozsadzić dostępne mu formy snucia opowieści. Narrację przechwytują więc przedmioty, śmieci, postaci z kreskówek i filmowe konwencje. Toster opowiada o dojrzewaniu, brudna fałdka na pościeli o miłości, Krowa żegna się z Kurczakiem, paranoiczny detektyw prowadzi dochodzenie dotyczące konkursu na esej katyński dla podstawówek, a Walduś Kiepski fantazjuje o wielkim wybuchu. Logiką tej fikcji literackiej są nieustające zmiany perspektywy, a recykling, wywrotowy humor i kulturowe przechwycenia pracują na rzecz strategii czułościowych.”**

**od wydawcy