Fotografie ze świata Bruno Barbey’a, arkadyjski mit i Picasso w Muzeum Narodowym

W Muzeum Narodowym w Warszawie trwają trzy fantastyczne wystawy. „Bruno Barbey. Zawsze w ruchu” to gratka dla wielbicieli fotografii. Barbey przez czterdzieści lat jeździł po świecie i uwieczniał wszystko, co ważne i piękne. Był przy tym amatorem koloru, i bardzo filmowych ujęć. „Arkadia” to podróż w poszukiwaniu idyllicznej sielanki – zobaczycie tu fauny, nimfy, tańczące dziewki i nagich pasterzy, a także przekonacie się, że arkadia jest jedynie pięknym mitem. Trzecia wystawa to „must see” – Picasso, jeden z najważniejszych artystów XX wieku, który malował nawet na łożu śmierci. O swojej twórczości mówił: „chodzi mi o to, żeby wyrazić wszystko, co chcę, nie szukam nowych form, ja je znajduję.”

Bruno Barbey. Zawsze w ruchu

Pracował dla „Life”, „New York Times’a”, „Time”, „Stern”, „London Sunday Times”, „Camera”, dla „Vogue”. Fotografował na pięciu kontynentach, w krajach takich jak, m.in. Bangladesz, Brazylia, Chiny, Egipt, Irak, Iran, Japonia, Korea, Kuwejt, Maroko, Meksyk, Nigeria, Senegal, Wietnam a także Polska czy Ukraina.

„Rzadko stoję w miejscu. Wciąż chodzę. Zawsze w ruchu.” – tak mówił o sobie. Bruno Barbey (1941-2020) szybko podjął decyzję o tym, że zajmie się zawodowo fotografią. W 1959 roku, zaraz po liceum rozpoczął studia w Vevey w Szwajcarii. Od początku był innowatorem, postawił na kolor, kiedy tylko w świecie fotografii pojawił się film Kodachrome II. Nasycone kolory, mocne barwy, były znakiem rozpoznawczym jego zdjęć, kiedy większość fotografów cały czas tkwiła w czerni i bieli. Barbey lubił filmowe kadry, z wielkich miast, i z małych wiosek. Fotografował ludzi z bliska, tak że możemy im spojrzeć w oczy. A dzięki ciasnym kadrom, które stosował, mamy wrażenie uczestnictwa w wydarzeniach.

Fotografował wszystko, co wydawało mu się ważne, lub piękne. Pokazywał życie zwykłych ludzi, a także protesty, konflikty zbrojne, biedę i głód. „Niejednokrotnie fotografował interwencje zbrojne, ale zawsze podkreślał, że jego intencją nie jest wyłącznie rejestrowanie wojen. Barbey nie epatował przemocą, choć nie zawsze było to możliwe, choćby w przypadku materiału o wojnie w Wietnamie. Dawał wizualne świadectwo popełnionych zbrodni i portretował osoby zaangażowane w konflikty: przywódcy polityczni byli często także oprawcami. Jednak fotografia, jak rozumiał ją Bruno Barbey, przede wszystkim umożliwiała zachowanie pamięci o osobach zwykle pomijanych przez media – tych wszystkich, którzy w wyniku decyzji politycznych cierpieli najbardziej.”*

Wystawa zdjęć Barbey’a to jedna z tych, które warto zobaczyć. Jego zdjęcia są piękne, emocjonalne, przejmujące.

Bruno Barbey/ Marko 1985/ Magnum

Arkadia

Kiedy wchodzicie oglądać „Arkadię”, pierwsze co możecie usłyszeć to chór głosów opowiadających o swoich skojarzeniach z… no właśnie, z arkadią. Z miejscem mitycznym, szczęśliwym, beztroskim, pięknym. Te głosy to instalacja Barbary Kingi Majewskiej, „Kanony”.

Dalej są fauny, nimfy, młode, piękne pasterki, nadzy pasterze, otoczeni przez piękno przyrody. Uroki wiejskiego życia zobaczycie na obrazie Francois’a Boucher’a, ucieleśnienie piękna w postaci młodego pasterza na obrazie Hypollite Flandrin’a, rusałki u Jacka Malczewskiego. To piękno zacznie się rozwiewać w kolejnych salach, bo arkadia to iluzja za którą chcemy podążać i którą jednocześnie sami niszczymy. Dalej mamy więc obrazy dystopii i raczej pesymistyczne wizje świata. Jest tu między innymi instalacja Mirosława Bałki „Bambi”, pokazująca jelenie pasące się w pobliżu Auschwitz. Na wystawie zobaczycie również dzieła queerowe, nieheteronormatywne podejście do arkadyjskiego mitu. „Ziemia – arkadia odzyskana” to próba powrotu do Edenu, choćby za pomocą interwencji artystyczno -ekologicznych.

Picasso

W 1948 roku Picasso po raz pierwszy wsiadł w samolot – panicznie bał się latać, i przyleciał do Wrocławia na Światowy Kongres Intelektualistów w Obronie Pokoju. Artysta odwiedził wtedy też Warszawę, gdzie obejrzał zbiory Muzeum Narodowego, któremu przekazał dwadzieścia ceramik swojego autorstwa, bawił się na ulicy Bagatela, i namalował Syrenkę na nowym osiedlu na Kole. Francois Gilot kupił kożuszek, w którym ją później uwiecznił w cyklu „Kobieta w fotelu”.

„Zaprosiliśmy obu słynnych artystów na obiad. Obaj Panowie stanowili jaskrawy kontrast: maleńki Picasso, łysa głowa jakby z wypalonej gliny twarz, w której błyszczały czarne guziczki oczu, strój więcej niż niedbały – i przystojny Paul Éluard, bardzo elegancki, w ciemnym garniturze. Po kilku słowach powitania Picasso począł się rozbierać, pozostając w jakimś bezrękawniku, zawinąwszy rękawy po łokcie. Ubawiła nas ta bezceremonialność i stworzyła od razu swobodną atmosferę”. – wspominała tę wizytę Janina Grabowska.

W Polsce ta wizyta rozpoczęła modę na Picassa, która trwa do dziś, co widać po kolejkach na wystawę „Picasso” w Muzeum Narodowym. Zobaczycie na niej prace sprowadzone z Museo Casa Natal Picasso, a także ceramikę Narodowego – to unikaty, istniejące w jednym egzemplarzu!

Bruno Barbey. Zawsze w ruchu/ Muzeum Narodowe w Warszawie do 03.03.2024

Arkadia/ Muzeum Narodowe w Warszawie do 17.03.2024

Picasso/ Muzeum Narodowe do 14.01.2024


Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.