Book your time!

„Piękna była groza, niepewność tego, co się wydarzy. Piękna i przerażająca jednocześnie. Ale też piękne było miasto, w którym mieszkam od zawsze, a którego zupełnie nowe oblicze odkrywałam. Czuję się winna, mówiąc to, ale naprawdę było w pandemicznym Nowym Jorku coś porywającego – cisza, porządek, bezpieczeństwo, pustka, przestrzeń.”*- wyznała dziennikarzowi Sigrid Nunez, która w swojej najnowszej książce zabiera nas właśnie do ogarniętego pandemią Nowego Jorku. Barbara Kingsolver postanowiła Dickensa napisać na nowo, tym razem akcję umieściła w miejscu, które bliskie jest jej sercu, w południowych Appalachach. Shehan Karunatilaka pisząc „Siedem księżyców Maalego Almeidy” również wybrał miejsce, które jest mu dobrze znane, Kolombo, Sri Lanka, lata ’90, ciało jego bohatera spoczywa na dnie jeziora Beira, a Maali ma tytułowych siedem księżyców, aby znaleźć osoby powiązane ze swoją śmiercią. Nadifa Mohamed pisze o Wielkiej Brytanii, akcja jej powieści rozgrywa się w Cardiff i nie jest to przypadek. Mohamed „Szczęśliwców” oparła na faktach. W tym międzynarodowym zestawieniu Maria Halber wyróżnia się z dwóch powodów. Po pierwsze akcja jej powieści rozgrywa się w polskim miasteczku, w realiach dobrze nam znanych i bliskich. Po drugie Halber, która jest poetką debiutuje jako powieściopisarka. I jest to bardzo udany debiut. 

1/ Stróżki/ Maria Halber

„Kinga wychodzi ze mną. Idziemy okrężną drogą, sam kraniec miasteczka, gdzie rozpościera się ogromna łąka, horyzont znaczą czubki drzew, granica lasu. Dzień, w którym zbierało się na burzę, co jednak nie przyszła, a zamiast niej nastał ogrom kolorów: promienie zachodzącego słońca, które barwią powietrze  na miedziane złoto, ciepłą czerwień. Wdycham to kolorowe powietrze całą sobą.”/ „Strużki”

Maria Halber to poetka, która właśnie wydała swoją pierwszą powieść. Jest o przyjaźni, o tym jak się rodzi i jak krucha potrafi się okazać w konfrontacji z życiem. Bohaterkami są dwie dziewczyny, które poznają się pod szkołą, zupełnie różne od siebie, a jednak razem postanawiają odkrywać świat. Odkrywają nie tylko jego piękno i brokat, ale również to, co rozczarowuje – biedę, zazdrość, tęsknotę. Ich przyjaźń pęka zanim kolejny rok szkolny dobiega końca, ale los połączy je jeszcze raz. Co zostało z ich marzeń? Kim się stały? Co okazało się dla nich ważne?

Maria Halber urzeka językiem, trudno się nim nie zachwycić, a nurt opowieści wciąga tak, że „Strużki” można przeczytać za jednym podejściem.

2/ Szczęśliwcy/ Nadifa Mohamed

Nadifa Mohamed historię na swoją powieść znalazła w „Daily Mail”. Artykuł, który tam przeczytała opisywał jak po latach wrócono do starych spraw sądowych, w tym do wyroków śmierci wykonanych w latach ’50 XX wieku w Wielkiej Brytanii. W ten sposób ułaskawiono skazanego na śmierć Mahmooda Mattana, który tak jak Nadifa pochodził z Hargejsy. „Nie mogę pogodzić się z tym, jak w Wielkiej Brytanii lata temu, w kraju, który miał gwarantować równe szanse i prawa dla wszystkich, rasizm był na porządku dziennym. I jak wszyscy zamykali oczy, kiedy przemoc dotykała niebiałych mieszkańców” – mówi pisarka. Bohaterem swojej książki „Szczęśliwcy”, która jest na short liście nagrody Bookera, uczyniła Mahmooda Mattana. 

Ta historia zaczyna w 1952 roku, kiedy w dzielnicy portowej Tiger Bay w walijskim Cardiff dochodzi do zabójstwa. W makabrycznych okolicznościach ginie sklepikarka, Violet Volacki. Świadków tej zbrodni nie ma, a policja działa po omacku, szukając zabójcy raczej na chybił trafił, niż opierając się na dowodach. I tak wpada na Mattana, który pasuje do opisu mordercy – pochodzi z Somalii Brytyjskiego, i w okolicy nazywają go „Duchem”. Mattan szybko zostaje jedynym podejrzanym, trafia za kratki, gdzie czeka na proces i wyrok – za zabójstwo najsurowszą karą w tamtym czasie jest śmierć przez powieszenie. Przez cały czas ten młody mężczyzna jak mantrę powtarza, że jest niewinny. Tylko czy ktokolwiek zechce mu uwierzyć?

Nadifa przypomina, że kiedy Mattan wyrwał się z Somalii Brytyjskiego i został marynarzem, tak jak wielu przed nim i po nim, miał być „szczęśliwcem” – tym, któremu los dał szansę na znalezienie lepszego miejsca do życia. 

3/ Słabsi/ Sigrid Nunez

„Nie chodzi o to, że pisarze twierdzą, że inne zawody – takie jak tancerz, aktor czy muzyk – są łatwiejsze, po prostu ich zasady są jaśniejsze. W dzisiejszych czasach pisarz to dla mnie ktoś, kto staje się mniej twórcą, artystą, a bardziej politykiem: zawsze wymijający, z fiksacją na punkcie interpretacji. 

Zaakceptowałam już fakt, że zawsze kiedy piszę coś o pisaniu albo o byciu pisarką, niektórych ludzi potwornie tym wkurzam.

(„Jak można się zastanawiać nad życiem, nie zastanawiając się również nad pisaniem?” – pyta Annie Ernaux w swoim wykładzie noblowskim).”/ „Słabsi” Sigrid Nunez

Sigrid Nunez, tym razem zabiera nas w pandemiczną rzeczywistość Nowego Jorku. Jej bohaterka to kobieta po 65. roku życia, zajmująca się pisaniem, która opuszcza swoje mieszkanie, aby zaopiekować się papugą. Eureka skradnie jej serce i wypełni czas. W luksusowym mieszkaniu przy Maddison Square, gdzie tymczasowo mieszka kobieta, pojawi się również nieproszony lokator, młody człowiek, który stoi na progu swojego życia i uważa się za mocno niezrównoważonego. To spotkanie sprawi, że powietrze w mieszkaniu stanie się lekko elektryczne, a nieufna i zazdrosna pisarka będzie musiała wyjść ze swojej strefy komfortu. 

„Pomyślałam o papudze” – tak Sigrid Nunez relacjonuje moment, w którym narodził się pomysł na jej najnowszą książkę. Nunez pisząc powieści/ eseje korzysta z własnych doświadczeń i przemyśleń, tak więc kiedy w głównej bohaterce widzimy pisarkę, to intuicja nas nie myli. Jej rozmyślania o świecie funkcjonującym w chaosie, jak również o życiu, młodości, słabości, która przychodzi z wiekiem, przyjaźniach, czy miłości, przeplatają się z bogatą wiedzą literacką. 

To pełna czułości książka, momentami zabawna, a momentami przejmująca, pełna refleksji nad tym, kim jesteśmy.

4/ Demon Copperhead/ Barbara Kingsolver

Barbara Kingsolver dziękuje w zakończeniu swojej książki Dickensowi. To jego bohater – David Copperfield, zainspirował ją do pisania. Dickens tworząc korzystał ze swoich własnych doświadczeń – życia w ubóstwie, z ojczymem, z rodziną za kratkami, pracy po 10 godzin dziennie, żeby związać koniec z końcem. Kingsolver w jego powieści dostrzegła rzeczywistość, która przez te wszystkie lata pozostała aktualna. Ona również pisząc „Demona Copperhead’a” korzystała ze swojego doświadczenia, akcję przeniosła do Ameryki, na teren górzystych Appalachów, tuż na przełomie wieków. Jej narratorem jest Damon Fields, którego wszyscy nazywają Demonem, chłopiec którego rodzi w przyczepie uzależniona nastolatka. 

Demon nie ma szczęścia, szybko przekonuje się jak wygląda życie w rodzinach zastępczych, Farma Kraksa, McCobbowie, na zawsze odcisną na nim swoje piętno. Ale jest bystry i uparty, ma w sobie odwagę, żeby iść pod prąd i walczyć o siebie. Tak zaczyna się drugi rozdział jego opowieści, w którym ma szansę się wykazać. Fiasko przychodzi nagle, a Demon dołącza do tych, którzy żyją na oksy. 

Kingsolver pisząc rozprawia się z uprzedzeniami, które dotyczyły mieszkańców Appalachów – uważanych powszechnie za „frajerów, śmieci, zjebów”, ludzi bez pracy i w ogromnej skali uzależnionych. To tu zaczął się kryzys opioidowy Ameryki. Kingsolver jest zła, za te wszystkie niesprawiedliwości, które wyjątkowo mocno dotknęły mieszkańców tych górskich terenów. Tę złość przejmuje Demon, i dzieli ją z Tommym, a później z większością mieszkańców tych okolic, jako autor komiksów o Redneck’u.  

To jedna na milion powieści, tak dobrze napisana, że nie można się oderwać od czytania, która łamie serce równie mocno, co choćby „Shuggie Bain”, świetny, wstrząsający i brutalny. Kingsolver daje nam jednak nadzieję, że w tym mroku ukrywa się światło.

5/ Siedem księżyców Maalego Almeidy/ Shehan Karunatilaka

Shehan Karunatilaka odbierając Bookera w 2022 roku żartował, że chciałby nagrodę odebrać w kryptowalucie. Żartował również mówiąc o swojej książce i Sri Lance. ”My jesteśmy mistrzami czarnego humoru” – śmiał się. Bookera dostał za „Siedem księżyców Maalego Almeidy”. Jury napisało, że wyróżniło książkę, bo przepełniona jest energią, wyobraźnią, a także pokazuje surrealistyczną wizję wojen toczonych na Sri Lance.

Są lata ’90, miejsce akcji: Kolombo. Maali Almeida ‚budzi się’ nad jeziorem i unosi się nad swoimi zwłokami. Za moment wyląduje w czymś, co nie jest czyśćcem, niebem ani piekłem, raczej poczekalnią. Do swojej dyspozycji będzie miał siedem księżyców, to czas, kiedy może zdecydować o swoim dalszym losie. Maali wie, na co chce ten czas wykorzystać. Postanawia odnaleźć swoich morderców i odkryć, za co zginął. Chce również, żeby jego praca – zdjęcia pokazujące wojenne dramaty przedostały się do opinii publicznej, musi więc przekazać wiadomość o nich swoim znajomym. Łapie więc podmuch wiatru i podróżuje przez Kolombo, wsłuchując się gdzie i kto wypowiada jego imię. Za nim podążają różne duchy – te dobre, i takie które karmią się nieszczęściem i przemocą. On zaś idzie śladem policji, śmieciarzy od sprzątania zwłok, i osób które dobrze zna lub które kiedyś spotkał na swojej drodze, z nadzieją, że dowie się prawdy.

„Siedem księżyców Maalego Almeidy” to wciągająca baśń, która uzmysławia nam, że wojny nigdy nie są dla nas neutralne, a my nie powinniśmy pozostawać obojętni. 

*cytat z artykułu Wysokich obcasów/ Sigrid Nunez: Na drzwiach wejściowych wywiesiłam prośbę: „Nie resuscytować”. Było kilka powodów/ Michał Nogaś


Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.