„Magiczna rana” powstała niczym eksplozja – mówi Dorota Masłowska o swojej najnowszej książce. Jest tu sporo bohaterów, trochę surrealistycznych, zawieszonych w swoich życiach. I jest język, którym Masłowska po mistrzowsku opowiada swój świat. Znajdziecie tu mnóstwo językowych fajerwerków – „niezwykła fizyczna elektromagnetyczność” przyciąga do czytania Masłowskiej. Zupełnie inny vibe ma książka Michaela Cunninghama – to spokojna opowieść o współczesnym życiu, są tu dramaty, ale nie ma dram. Można za to zatopić się w lekturze i na moment zapomnieć, o tym, co nas trapi. Dla tych, co lubią kryminały – „Para idealna” właśnie została przeniesiona na mały ekran. Książkę czyta się szybko i przyjemnie, choć zakończenie Elin Hildebrand jest mniej spektakularne niż to serialowe – tak słyszałam! Zadie Smith postanowiła po raz pierwszy w swojej karierze napisać książkę historyczną. To ciekawa powieść, która przeniesie Was do wiktoriańskiej Anglii – do domu pewnego pisarza. Ewa Woydyłło powraca z palącym tematem wstydu w rozmowach z Martyną Harland. Obie udowadniają, że nie ma co się wstydzić. I polecają również ‚na wstyd’, trochę kultury – w filmach i w książkach możemy szukać pocieszenia. So true.
1/ Magiczna rana/ Dorota Masłowska
W „Magicznej ranie” roi się od bohaterów, w różnym wieku, z różnymi problemami, żyjących w limbo, w półżyciu, w zawieszeniu. Jest tu Młody, który imię dostał po nieżyjącym wujku, biedakochanowie, którzy uprawiają seks w obskurnym hotelu – zaraz na jego miejscu wyrośnie „luksusowa rezydencja z loftami, z high-endowymi butikami i nowoczesny przestronny woonerf bez wstępu dla nas, dumnych mieszkańców!”, zagraniczna stypendystka, nowobogackie małżeństwo, dziewczyna bez zęba. Po Warszawie można jeździć taksówkami prowadzonymi przez Babyrdżagów, chyba że akurat przez miasto idzie urażona Godzilla z siłowni, załapać się na housewarming party, kupić chleb z pracowni rzemieślniczej.
Każdy z bohaterów marzy o lepszym życiu, o chwili szczęścia. To mogą być buty ozdobione fejkową złotą ozdobą, byle było to coś lepszego, nawet na tę jedną chwilę.
Magiczna rana „nigdy się nie zarasta ani nie goi. Zaklęte w niej cierpienie ciągle się odnawia, pobudzając i przynosząc nieskończone korzyści. Może pani poprosić o co bądź, a to się spełni. Paru osobom już się spełniło” – mówi dziewczyna zostawiająca krwawe stemple na papierowych arkuszach.
Dorota Masłowska bierze na warsztat życie, jest jak antropolog, który dostrzega całe zło i sarkazm z jakim przychodzi się nam mierzyć. Pisząc, nie przebiera w słowach, język jest u niej elementem, który niesie całą narrację. Jest to straszne, jest to śmieszne, to śmiech przez łzy. „Magiczna rana” to Masłowska w formie i w najlepszym wydaniu, niełatwa, ale warta tego, żeby ją czytać.

2/ Dzień/ Michael Cunningham
Michael Cunningham wraca po dziesięciu latach z nową powieścią, która nieco przypomina jego fantastyczne „Godziny”.
Isabel i Dan są małżeństwem, które zaczyna się od siebie oddalać. Ona jest fotoedytorką, przytłoczoną codzienną rutyną, on niespełnionym muzykiem i tatą na pełnym etacie. Mają dwoje dzieci, nastoletniego Nathana i pięcioletnią księżniczkę – Violet, które czują zbliżający się kryzys. Piętro ich brooklynskiego mieszkania zajmuje Robbie, brat Isabel i dobra dusza, to dzięki niemu życie rodziny jest mniej skomplikowane i weselsze. Robbie również „utknął” w swoim życiu i tak jak wszyscy będzie musiał się zmierzyć z nadchodzącymi zmianami. Jest też Garth i jego przyjaciółka, którzy mają niecodzienny związek i syna.
Michael Cunningham opisuje ich życie, skupiając się na konkretnym dniu z 2019, 2020 i 2021 roku. Poznajemy ich dzięki jego wnikliwym opisom i śledzimy jak zmieniają się skomplikowane, rodzinne relacje. To opowieść o codzienności, o poświęceniu się dla dobra rodziny, o poszukiwaniu szczęścia. To również wnikliwa analiza kryzysów egzystencjalnych, które są niezwykle uniwersalne i dotyczą nas wszystkich.
Idealna lektura na jesienne wieczory.

3/ Para idealna/ Elin Hildebrand
Amelia Sacks ma wkrótce poślubić jednego z członków najbogatszej rodziny na Nantucket. Jej przyszła teściowa, słynna powieściopisarka Greer Garrison Winbury, nie szczędziła środków na zaplanowanie tego, co wydaje się być najważniejszym weselem sezonu — aż do momentu, gdy na plaży zostaje znalezione ciało. Gdy tajemnice wychodzą na jaw, śledztwo, które wydaje się wyrwane z kart jednej z powieści Greer, prowadzone jest na oczach wszystkich. Nagle każdy staje się podejrzanym.
Na Netflixie właśnie miał premierę miniserial „Para idealna” Susanne Bier, który jest adaptacją książki o tym samym tytule. Serialu jeszcze nie oglądałam, bo postanowiłam najpierw sięgnąć po książkę Elin Hilderbrand. I szybko wciągnęłam się w śledztwo prowadzone przez lokalną policję, tym bardziej, że ofiara nie jest przypadkowa, każdy z przebywających w domu Winburych ją znał. Hildebrand opisuje życie elit, złote i łatwe, ale tylko z pozoru, wystarczy przyjrzeć się bliżej i widać na pierwszy rzut oka, że pod tą idealną otoczką kryją się mroczne rządze i tajemnice. Byłam ciekawa co się stało, czy to było morderstwo czy nieszczęśliwy wypadek? Kto coś wie? Kto coś ukrywa? Ta książka to guilty pleasuer, ciekawa, przyjemna w czytaniu i mało szokująca.
Jak skończę to zerknę na serial. W rolach głównych doceniona w Wenecji Niocle Kidman, obok niej Liev Schreiber, Eve Hewson, Dakota Fanning i Meghann Fahy.

4/ Oszustwo/ Zadie Smith
Elizabeth Touchet po śmierci swojego męża i dziecka, przenosi się do domu kuzyna. Ten zaś jest pisarzem, niezbyt dobrym, który istnieje w cieniu innych pisarzy wiktoriańskiej Anglii, choćby Charlesa Dickensa. Pani Touchet redaguje teksty Williama Ainswortha, i bez skrępowania myśli o nich, że są nudne i nieciekawe. Nie przeszkadza jej to w niczym, nudę lektury wynagradza sobie romansem i wydarzeniami rozgrywającymi się w literackim świecie, który bacznie obserwuje. Ją i młodą żonę Ainswortha szczególnie interesuje sprawa Rogera Titchborna, który wypłynął lata temu na Jamajkę, zaginął i właśnie cudownie się odnalazł. Całe społeczeństwo przygląda się procesowi, w którym sąd, jak i media rozważają czy człowiek, który twierdzi, że jest Tichbornem, faktycznie nim jest.
Zadie Smith, autorka „Białych zębów” po raz pierwszy napisała powieść historyczną. To obraz wiktoriańskiej Anglii, jest tu klasowy podział na biednych i bogatych, kolonializm, niewolnictwo.
„Książkę otwiera scena, w której sufit w domu Ainswortha zapada się pod ciężarem książek. Przez chwilę czytelnik ma wrażenie, że czyta wiktoriańską komedię obyczajową. Będą kłopoty, intrygi, ale też dużo śmiechu. W tle wydarzeń z tych wszystkich powieści, które tak lubimy, działy się rzeczy straszne, bez względu na to, ile zorganizowano wystawnych przyjęć i czy Elizabeth Bennet zamierzała poślubić pana Darcy’ego. W tym samym czasie ludzie byli trzymani w niewoli, ginęli, byli torturowani i gwałceni” – mówiła pisarka w wywiadzie dla „Książek. Magazynu do czytania”.

5/ O wstydzie bez wstydu/ Ewa Woydyłło Martyna Harland
Wspaniałe rozmowy o wstydzie, który dziś towarzyszy nam równie często co kiedyś, bo… nadal ciężko nam się z nim uporać, mimo wiedzy którą mamy. Dlatego warto zanurzyć się w dialog psycholożki Ewą Woydyłło i Martyny Harland. Dziewczyny rozbierają wstyd na czynniki pierwsze, podpowiadają jak sobie z nim radzić, i jednym głosem mówią: wstyd to palące uczucie, które nie wnosi nic dobrego w nasze życie, a destrukcyjnie nas blokuje. Uczą jak nie zawstydzać i jak reagować, kiedy jesteśmy zawstydzani.
„Najlepszą metodą oswajania wstydu i pozbywania się go, jest mówienie o nim. Wstyd żyje w ukryciu, zalęga się, często bardzo wcześnie, w naszej tożsamości i niełatwo go usunąć. Autorki stawiają na empatyczne rozumienie, nie unieważniają żadnego rodzaju wstydu, a to pomaga zobaczyć, co ukrywamy przed sobą samymi. Ta książka jest spotkaniem, do którego warto dołączyć.”/ dr Alicja Długołecka, pedagożka, edukatorka seksualna i psychoterapeutka
