Mam takie kosmetyki z którymi wcale nie chcę się rozstawać. Od czasu do czasu zamieniam je na jakieś inne, ale szybko tęsknię i wracam do tych ulubionych. Ta tęsknota jest czasem większa niż moja nieustanna chęć do odkrywania tego, co nowe. A przecież nowe kusi, tym bardziej dziś, kiedy większość kosmetyków ma fajne składy, siłę działania, obłędne zapachy i są pozamykane w pięknych opakowaniach. Lubię testować i gdyby nie to, nie odkryłabym tego, co dziś tak uwielbiam. Dlatego przed Wami lista nowych kosmetyków, z którymi szybko się nie rozstanę, obiecuję.
1/ Żele pod prysznic RESIBO Misty Road i Yope de la Creme
W tym sezonie aż dwa żele pod prysznic skradły moje serce, a moja skóra jest dzięki nim szczęśliwsza. Pierwszy to RESIBO Misty Road – jego aktywne składniki to jego moc, wśród nich znajdziecie glicerynę, witaminę C z aceroli, ekstrakt z grzybów Reishi, emolient pochodzący z masła Murumuru. Mycie się nim to niezwykłe doświadczenie, lubię go za dymny zapach który otula skórę. Oczywiście duży plus za to, że po myciu skóra jest gładka, elastyczna, przyjemna w dotyku.
Konkurentem dla Misty Road jest żel Yope de la Creme. Ten produkt wyróżnia jego kremowa konsystencja, która trochę przypomina balsam i lipobiotyczna formuła. Jej głównym zadaniem jest nie tylko delikatne mycie, ale też odżywienie naskórka. W składzie olej makadamia, mleczko ze słodkich migdałów i hemiskwalan.

2/ Żel do mycia twarzy Hagi Agua Zone
Nadal zaskakują mnie żelowe konsystencje, są w dotyku jak galaretka, to dość zabawne uczucie, kiedy się ich używa. Żelowa konsystencja zmienia się po nałożeniu na twarz w myjąca piankę, równie miłą dla skóry. Aqua Zone ma dość prosty skład oparty na nawilżającym kompleksie sacharydowym. Gliceryna i olej migdałowy wspierają funkcje ochronne skóry, nawilżają, normalizują. Dla mnie najważniejsze jest to, że moja skóra jest przyjmie czysta i nawilżona.

3/ Krem do ciała The Alchemy Collection RITUALS
Ten krem otula ciepłem mirry, nut bursztynowych, cynamonu i białej orchidei. Jest delikatny, ale o bogatej konsystencji. Pięknie się wchłania, sprawiając, że skóra staje się nawilżona, jędrna i sprężysta. To zasługa masła Shea, koenzymu Q10 i oleju ze słonecznika. Siłę działania odmładzającego i naprawczego wzmocniono używając kapsułek w których zamknięto witaminę E, czyli witaminę młodości.
W nowościach marki znajdziecie również peeling z czarnym piaskiem wulkanicznym, warto zwrócić na niego uwagę.

4/ Serum przeciwzmarszczkowe do twarzy róża z jagodą MOKOSH
Skusiły mnie nie tylko róża z jagodą, a znajdziecie tu komórki macierzyste z borówki brusznicy i hydrolat z róży białej; ale też retinoidy, które są zamknięte w specjalnych kompleksach i działają nie powodując podrażnień skóry. Retinoidy są idealne do stosowania teraz, kiedy mamy mniej ostrego światła słonecznego, tu ich działanie wzmacnia użycie tetrapeptydu, który stymuluje produkcję kolagenu. Taka kuracja to spłycenie zmarszczek, lifting skóry, niwelowanie przebarwień. Za solidne nawilżenie odpowiadają aż trzy aktywne składniki: ksylitol, skwalan, kwas hialuronowy. Wystarczy kilka kropel na twarz, szyję i dekolt, żeby zobaczyć efekty. Przed użyciem należy delikatnie potrząsnąć buteleczką, aby składniki się wymieszały – to serum ma dwufazową formułę.

5/ Paleta Golden Hour od MAC
Paleta Golden Hour Glow Face znalazła się w limitowanej, świątecznej kolekcji marki MAC. Ta paleta do makijażu to połączenie dwóch delikatnie błyszczących odcieni, inspirowanych kolorem róży i jagód. Można nimi uzyskać efekt rozświetlenia, nadać przyjemny odcień skórze, ale również można pokusić się o konturowanie. Odcienie są uniwersalne i pasują do każdej karnacji, na skórze wyglądają naturalnie, co jest zasługą kremowej formuły kosmetyku. Golden Hour to także dodatkowy zastrzyk witaminy E. Uwielbiam.
