Kulturalny listopadowy weekend

Co obejrzeć, co przeczytać? Co nowego, fajnego w kulturze piszczy?  Pogoda nie rozpieszcza, przed nami ciągle wiele długich wieczorów, warto je wykorzystać i sięgnąć po książkę – ja polecam nowego Pawła Sołtysa. „Sierpień” to świetna lektura, opowiada między innymi o miłości do słowa pisanego. Kinomanów zapraszam na nowy film Jana P. Matuszyńskiego z wyjątkową rolą Marcina Dorocińskiego. Jeśli nie chcecie się ruszać z kanapy, idealny dla was może okazać serial. W tym tygodniu, jeśli jeszcze nie widzieliście, włączcie „Matki Pingwinów” albo zupełnie odjechaną animację „Arcane”. Fani muzyki również mogą się ucieszyć, premierę miał nowy album Kaśki Sochackiej „Ta druga”, czy „Karaoke Moon” Warhause. To jeszcze nie koniec, bo bardzo chciałabym przypomnieć, że w Muzeum Narodowym w Warszawie trwa wystawa malarstwa Józefa Chełmońskiego – warto się tam wybrać. A później można skoczyć na Targi Rzeczy Ładnych, kupicie tam wyjątkowo piękne rzeczy. 

Zacznijmy od książki. Pawła Sołtysa możecie znać jako Pablopavo i z muzykowania z zespołem Vavamuffin, Paweł jest też pisarzem, a na swoim koncie ma kilka fajnych książek. „Sierpień” to minipowieść, która powstała szybko, w formie odreagowania. Sołtys pisał inną książkę, ale konflikt z wydawnictwem sprawił, że zrezygnował z jej wydania. 1 sierpnia siadł w kawiarni i zaczął pisać, ciekawy gdzie go to zaprowadzi. 

„Jest bohater główny – narrator – i to w dużej mierze jest o nim. Ale jest też o wielu różnych miejscach w Warszawie, i historycznych, i zupełnie nie, które tego narratora ciekawią. Jego zainteresowanie wynika z tego, że on jest takim obserwatorem, podglądaczem wręcz, dzięki czemu pojawia się w „Sierpniu” dużo postaci nieoczywistych, pozornie niewiele znaczących, ale wchodzących przynajmniej na chwilę w kadr jako postaci pierwszoplanowe.” – mówił autor w wywiadzie dla magazynu Mint.  „Sierpień” jest o tym, „czym jest uważność i ciekawość w człowieku, który, poznając losy ulic, ścieżek, dróg, nadaje im pewien bieg.”

„Ostatnia rodzina”, „Żeby nie było śladów”, czy serial „Król” to tytuły, które sprawiły, że reżyser Jan P. Matuszyński został doceniony nie tylko przez krytyków, ale również przez publiczność. Teraz w kinach możecie oglądać jego najnowszy film „Minghun”, który jest kameralnym, ciepłym i wzruszającym dramatem z elementami komedii. To historia ojca, który po śmieci swojej córki – pół Polki pół Chinki, decyduje się na zorganizowanie ceremonii Minghun. To pośmiertne zaślubiny, wystarczy znaleźć kandydata na męża, zmarłego mężczyznę, którego rodzina zgodzi się na taką ceremonię i połączenie dusz. Ojciec, którego gra Marcin Dorociński, to człowiek mocno stąpający po ziemi, ale też kochający swoje dziecko ponad wszystko na świecie, zamiast rzucać się w rozdzierającą żałobę, jeszcze w ostatniej chwili myśli o tym, co by mógł zrobić dla córki. 

To film o uniwersalnym dla nas wszystkich doświadczeniu straty. Smutek miesza się tu z surrealizmem życia. 

Podobne słodko – gorzkie nuty ma serial „Matki Pingwinów”. Jego reżyserka Klara Kochańska – Bajon sięgnęła po temat, który jest jej bliski, życie z dzieckiem atypowym. Serial pokazuje z dystansem i w dość zabawny sposób jak wygląda życie z dzieckiem, które boryka się samo ze sobą i swoją chorobą. Świat rodziców takich dzieci też nie jest cukierkowy, mierzą się oni z diagnozą i często z systemem – choćby z wyborem placówki, gdzie ich dzieci mogą się rozwijać i nawiązywać kontakty, bo przecież normalna szkoła nie ich nie przyjmie; walczą o to, żeby dziecku żyło się dobrze. Klara pokazuje, że świat atypowy może być fajny, wypełniony miłością i troską, radosny. To nie jest smutny serial, to serial który ogląda się z przyjemnością. 

Główną bohaterką jest Kama – w tej roli świetna Masza Wągrocka, która boksuje zawodowo i wychowuje syna Jaśka. Kama nie chce pogodzić się z tym, że Jasiek jest inny niż jego rówieśnicy, atypowy. Przez szkolną bójkę zostaje usunięty z ‚normalnej’ szkoły i trafia do Cudownej Przystani, gdzie szybko się aklimatyzuje. Tylko Kama ma z tym problem. Czy poradzi sobie i zaakceptuje diagnozę? Czy pozwoli, żeby Jasiek rozwijał się w swoim tempie? 

W serialu oprócz Maszy Wągrockiej zobaczycie Magdalenę Różdżkę, Tomasza Tyndyka, czy Barbarę Wypych. Są świetni, ale dzieciaki grają bosko, a to chyba dla większości z nich ekranowy debiut.

Nigdy nie grałam w „League of Legends”, nie jestem graczem, nigdy nie byłam, ale ta gra jest tak kultowa, popularna, że nawet ja ją kojarzę. W 2019 roku na Netflix trafił serial animowany „Arcane”, którego scenariusz jest oparty o „LoL”, i ku zaskoczeniu wielu, w tym fanów gry, serial który okazał się świetny. Wszystko tu zagrało, mocna kreska, wyraziste postaci, historia i sposób jej opowiadania – szybki, wciągający, pełen zaskakujących akcji. Na dokładkę całkiem niezła ścieżka dźwiękowa, z utworem Imagine Dragons „Enemy” na pierwszym miejscu.

Historia dotyczy dwóch sióstr, Violet i Powder – Jinx, które los rozdzielił i stanęły po przeciwnych stronach barykady. Obie wywodzą się z dolnego miasta – Zaun, duszącego się w oparach biedy, gdzie rządzą ci, którzy są silniejsi i bardziej cwani. Górne miasto pozostaje poza ich zasięgiem, mimo że Violet w pewnym momencie walczy za bogate i piękne Piltover. 

Drugi sezon to moc niespodziewanych obrotów spraw, które znów połączą siostry. Oprócz ekscytujących scen walk (tu nawet starcie robaków ogląda się z wypiekami na twarzy), które kradną show, twórcy stawiają przed nami pytania o dobro i zło, o zasady które rządzą światem. Całą akcję nakręcają przecież nierówności społeczne między górnym, a dolnym miastem. 

Na dalszą część przygód musieliśmy poczekać, ale opłacało się, bo to jeden z najlepszych seriali jakie obecnie możecie obejrzeć na platformie. To cudowna powtórka z rozrywki, w której nadal jest tempo akcji, kolor i magia. 

„Ta druga” to oczywiście drugi album Kaśki Sochackiej. Pierwszy ukazał się w 2021 roku, miał tytuł „Ciche dni” i był sukcesem. Kaśka przyznaje w wywiadach, że pisząc i śpiewając nowe piosenki nie miała „syndromu drugiej płyty” – „pozwoliłam sobie tworzyć, dałam sobie przestrzeń, starałam się w ten sposób w ogóle nie myśleć”. Miała za to wolność twórczą, jedyną osobą która była równie mocno zaangażowana w powstanie tego albumu był producent Olek Świerkot. 

Ta płyta jest taka sama jak Kaśka, romantyczna, wrażliwa, kobieca. Głównym tematem jest miłość i emocje które jej towarzyszą. „To bardzo osobista dla mnie płyta. Wszystkie piosenki, które piszę są osobiste, taki mam styl pisania” – mówi artystka. Śpiewa też „o nadziejach i rozczarowaniach, o staraniach i odpuszczaniu, o byciu „tą drugą” dla innych i dla siebie samej.”

Warhaus to solowy projekt Maartena Devoldere, a płyta „Karaoke Moon” to wycieczka w jego podświadomość. Album powstawał przez dziewięć miesięcy na poddaszu w Brugii. Devoldere pracował nad nim z producentem Jasperem Maekelbergiem. 

„Improwizowałem melodie na klawiaturze pod wpływem hipnozy, co wpłynęło na kompozycję kilku piosenek. Album jest pełen elementów podświadomych – rzeczy, które pojawiły się naturalnie, bez planowania. Wierzę, że takie piosenki są najciekawsze” – mówi artysta. 

Głównym tematem płyty jest współczesna męskość, dwoistość jej natury, ciemne zakamarki rozumu. Devoldere inspirował się twórczością Hermana Hessego, ale przyznaje, że na te teksty ogromnie wpłynął fakt, że sam znajduje się dziś w dobrym miejscu. 

Na Józefa Chełmońskiego warto się wybrać, to artysta który zmienił bieg historii sztuki polskiej, przywiązany do realizmu, używał stonowanych kolorów i lekko rozmytych konturów, które podkreślały romantyzm jego dzieł. Najpierw krytykowany, stał się jednym z tych, którzy odnieśli międzynarodowy sukces. Jego pejzaże urzekają, zobaczycie na nich polską wieś, chłopów, bose dziewczyny. Artysta był wnikliwym obserwatorem przyrody – malował „kurki wodne”, „babie lato”, czy wieś „przed deszczem”. Malował z pamięci, nawet na emigracji wracał do Polski w obrazach, musiał czuć się przywiązany do tej ziemi po której biegły w dzikim pędzie jego konie na płótnach. Romantyzował to co widział, to co pamiętał i co malował.

Targi Rzeczy Ładnych, wielki finał w Warszawie to moc wystawców, którzy tworzą z sercem, z duszą, rzeczy piękne. Znajdziecie tu meble, ubrania, kosmetyki, ceramikę, plakaty, biżuterię. Ostrzegam, mogą być tłumy, warto kupić bilet online.

  • zdjęcie na czołówce to ceramika od groovi.arts

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.