Zamiast zwykłych żeli pod prysznic, zimą otulamy ciało myjącymi olejkami. Nie tylko pięknie nawilżą skórę, ale też zrelaksują ciało i umysł – ach, te zapachy! Po oleje sięgamy też w pielęgnacji włosów, które wymagają teraz szczególnej opieki, czapki i szaliki pomagają nam przetrwać, kiedy na zewnątrz jest zimno, dla naszych włosów nie są jednak sprzymierzeńcami. Nawet perfumy zimą są cięższe, dosadniejsze, cieplejsze. Niektóre z nich opowiadają historię o miłości. My jej szukamy pod jemiołą, w zapachu choinki i pierników. A oko robimy na Sylwestra, tak żeby było spektakularne.
1/ Olejek Bath for the Senses Susanne Kaufmann
To olejek stworzony po to, aby rozpieścić naszą skórę i nasze zmysły. Ma działanie głęboko relaksujące, które jest efektem miłej konsystencji i spektakularnych nut zapachowych kosmetyku. Pachnie ylang ylang, paczulą, lawendą, w jego sercu pływa zbierany ręcznie na wiosnę rozmaryn. Ja uwielbiam takie połączenia zapachowe. Skóra po myciu jest jedwabista w dotyku i nie wymaga już dodatkowej pielęgnacji.
Kosmetyki Susanne Kaufmann znajdziecie w Mood Scent Bar

2/ Zapach Oud Save The King Atkinsons
Zamknięty w złotym flakonie zapach Oud Save The King jest majestatyczny i niezwykle ciekawy. Atkinsons to marka z tradycją, która została założona ponad 200 lat temu.
„Dawno, dawno temu nieustraszony młody dżentelmen i jego niedźwiedź (tak, prawdziwy, żywy, niedźwiedź) opuścili surowe rejony północnej Anglii w poszukiwaniu szczęścia i sławy w Londynie. Dżentelmen nazywał się James Atkinson, a był rok 1799.”
W nutach głowy tych perfum dominuje zapach herbaty Earl Grey, który wyczuwalnie podbija i wzbogaca woń zamszowej skóry. W nutach serca czuć delikatność irysa i świeżość bergamotki. Na koniec uwodzą egipskie nuty piżmowego oudu i ciepły zapach drzewa sandałowego. Z powstaniem tego zapachu łączy się oczywiście historia, miłosna. Jest „inspirowany zakazaną miłością księcia Egiptu Mohammeda Ali Ibrahima i hollywoodzkiej gwiazdy lat 20 Mabel Normand – ten zapach to celebracja afektu księcia do wszystkiego, co brytyjskie oraz jego uczucia do Mabel.”
Jest też dostępna wersja kobieca, Oud Save The Queen, z kwiatem pomarańczy i goździkami.

3/ Pytho Nutrition Olejek do włosów
Olejek do włosów francuskiej marki Pytho to eliksir, który regeneruje i poprawia kondycję włosów suchych oraz zniszczonych. W jego składzie znalazły się takie oleje jak: jojoba, kokosowy, meadowfoam, rycynowy, awokado, z dzikiej róży i kameliowy.
Można go stosować na zniszczone końcówki, lub na całe włosy. Ja stosuję raz z miesiącu, jako kurację, nakładam na całe włosy, delikatnie masuję skórę głowy i zostawiam na kilka godzin aż do wieczornego mycia. Dzięki temu włosy są miękkie, delikatne w dotyku i nie tak poddane z zniszczenia, zdecydowanie poprawia się ich nawilżenie i elastyczność.

4/ Peeling do skóry głowy First of All Resibo
Nie jestem fanką zbyt skomplikowanej pielęgnacji i zwykle ograniczam się do minimum kosmetyków. Do olejowania włosów przekonała mnie Agnieszka Niedziałek, do peelingowania skóry głowy, którego nie robiłam w ogóle, marka Resibo. Bardzo lubię ich kosmetyki, zawsze się sprawdzają.
First of All działa na kompleksie kwasowym AHA, dzięki temu złuszczanie jest delikatne i nie podrażnia skóry głowy. Ochronnie działa wyciąg z owsa, kofeina pobudza krążenie, a kompleks HairGrow Mix sprawia, że włosy zaczynają rosnąć.
Przyznam, że od razu wrzuciłam do koszyka nowy grzebień i masażer do skóry głowy.

5/ Tusz do rzęs More Than a Legend Inglot
Od dawna nie maluję rzęs na co dzień. Ale od specjalnych okazji lubię, żeby spojrzenie było wyraźne i charakterne. Jedną z niezawodnych marek mnakijażowych jest Inglot, ich kosmetyki nie podrażniają moich wrażliwych oczu, a efekt tuszowania More Than a Legend jest spektakularny.
Tusz jest łatwy w aplikacji, dzięki szczoteczce, która dociera do wszystkich rzęs. Pogrubia, podkręca, a dzięki intensywnej czerni i matowemu wykończeniu nadaje spojrzeniu mocy i głębi.
Ostatnio czytałam wywiad z Jolantą Kwaśniewską, która właśnie wydała swoją książkę „Pierwsza dama”, i która opowiada, że w prezencie dla zagranicznych koleżanek z którymi się spotykała zawsze zabierała kosmetyki marki Inglot i torebki marki Batycki. Mamy sporo pięknych i dobrych jakościowo rzeczy do zaoferowania, warto śledzić polskie marki.
