Ceremonia rozdania nagród Grammy to nie pokaz mody, ale podsumowanie muzycznych trendów i nagrodzenie tych artystów, którzy wpadli nam w ucho. W tym roku najwięcej statuetek dostał Kendrick Lamar za „Not Like Us”, Beyoncé wyróżniono w kategorii najlepszy album roku, a Chappell Roan jest nową „it girl”. W ogóle ta gala była świętem kobiet, które życie poświęciły muzyce.
W połowie ceremonii rozdania nagród Grammy, Benson Boone wyjął spod marynarki mikrofon, wstał, rozejrzał się rozmarzonym wzrokiem po widowni. Chwilę później Nikki Glaser i Heidi Klum zerwały z niego marynarkę i koszulę, on sam pozbył się w błyskawicznym tempie spodni. Spod ubrania wyłonił się cekinowy kombinezon w kolorze błękitnego nieba. Boone wszedł na scenę i śpiewając „Beautiful Things” wykonał dwa salta, jedno wprost z fortepianu. Wokalista miał nominację w kategorii – Najlepszy Nowy Artysta.
Ten moment jest godny zapamiętania, ponieważ do tej chwili na scenie rządziły niepodzielnie kobiety. Media rozpisują się o tym fenomenie, podkreślając, że teraz „pop world is a female world” [świat popu to świat kobiet]. I rozpaczając, że dziś brakuje mężczyzn, którzy chcieliby być gwiazdorami z krwi i kości, „brakuje kolejnych Bieberów i Stylesów” – pisze magazyn GQ.
Rozdanie tegorocznych nagród Grammy pokazuje, że był to rok niebywale dobry dla kobiet w świecie muzyki. Sabrina Carpenter zaczęła wieczór w cekinach, śpiewając „Espresso” i „Please Please Please”. Na scenie uwodziła niczym aktorka z Hollywood, a później odebrała statuetkę za „Short’n Sweet” – najlepszy album popowy minionego roku. Cardi B ogłosiła wygraną za najlepszy album w kategorii rapu, a na scenę zaprosiła Doechii – artystka jest trzecią kobietą, która wygrała w tej kategorii, w 2024 była to Cardi B.
Doechii odbierała statuetkę, na scenie tuż za nią stała jej mama. W swojej przemowie zwróciła się do Afroamerykanek: „nie pozwólcie, żeby ktokolwiek straszył was stereotypami, mówił wam, że nie możecie tu być, że jesteście na to ‚zbyt czarne’, albo zbyt głupie, że jesteście zbyt dramatyczne albo za głośne. Jesteście dokładnie takie jakie musicie być.” Jej występ poderwał publiczność z miejsc, kiedy śpiewała „Catfish” i „Denial is a River”.
Chappell Roan pojawiła się na scenie po wstępie zrobionym przez Olivię Rodrigo, z którą wspólnie koncertuje, i została nagrodzona jako Najlepsza Nowa Artystka. Beyoncé nie zdołała ukryć zaskoczenia, kiedy Taylor Swift ogłosiła, że płyta „Cowboy Carter” jest najlepszą w kategorii muzyka country – jej mina jest teraz memem krążącym po internecie. Jej zaskoczenie łatwo da się wytłumaczyć, świat country to męski świat, kobiety nie były nagradzane w tej kategorii prawie w ogóle. Charli XCX na scenie pojawiła się w otoczeniu tłumu młodych osób, które pomogły jej zamienić galę w imprezę iście klubową, wirującą w rytm „Guess”.
Charli XCX była fenomenem tego lata, które media nazwały brat summer od tytułu jej najnowszej płyty. Słowo brat zostało słowem tego roku, oznacza ono ‚niegrzeczne, niesforne, bezczelne dziecko’. Wokalistka w swojej muzyce celebruje nieposkromioną zabawę, z jej zaletami i wadami, nie przejmując się zupełnie tym, co ktoś będzie o niej myślał. Ze sceny krzyknęła: „Happy birthday Megan Fox!” I tak zaczęła swój występ.
Kulminacją wieczoru było wręczenie Grammy Beyoncé, za najlepszy album roku. Artystka nagrodę odebrała wspólnie z córką, Blue Ivy coraz częściej pojawia się u jej boku na koncertowych scenach.
Razem z Bensonem Boone na scenie triumfował Kendrick Lamar, którego „Not Like Us” zdobyło pięć statuetek. Dziękując za wyróżnienie Lamar zupełnie pominął nieobecnego na ceremonii Drake, który zainspirował go do nagrania tego albumu. Nieobecność artysty stała się tematem numer jeden, tym samym konflikt Lamara i Drake. Kendrick Lamar za to wspomniał jak ważne jest dla niego Los Angeles, które tak mocno ucierpiało podczas pożarów.
Fakt, że miasto zostało zniszczone i odbudowuje się z popiołów był podnoszony nie raz podczas tej ceremonii, wspominał o tym Trevor Noah, który prowadził galę, ale także gwiazdy związane z Miastem Aniołów – Billie Eilish, Lady Gaga, czy Bruno Mars. Ich występy były pełne energii, były hołdem dla miasta. „I’m going to keep dancing” śpiewała Chappell Roan w „Pink Pony Club”.
Doja Cat pokazała się w spotach reklamujących małe biznesy, które ucierpiały podczas pożarów. Jej wparcie spotkało się z bardzo entuzjastycznym przyjęciem. Przez cały czas trwania imprezy trwała charytatywna zbiórka pieniędzy na odbudowę Los Angeles.
Tegoroczna gala była również hołdem oddanym Quincy Jones, kompozytorowi, trębaczowi i producentowi muzycznemu, który zmarł w październiku w wieku 91 lat. W hołdzie dla niego wystąpili: Herbie Hancock, Stevie Wonder, Cynthia Erivo, Jacob Collier, Lainey Wilson, Janelle Monae. Przemówieniem show rozpoczął Will Smith, który wspominał współpracę z kompozytorem. Cynthia Erivo zaśpiewała „Fly Me to the Moon” z Herbiem Hancockiem, „Let the Good Times Roll” wykonała Lainey Wilson z Jacobem Collierem. Stevie Wonder na scenie wystąpił z dwoma szkolnymi chórami – ich szkoły spłonęły podczas pożarów, zaśpiewali razem „We Are the World”. Koniec należał do przepełnionego energią występu Janelle Monae, która zaśpiewała „Don’t Stop ’til You Get Enough”.
Ceremonia wręczenia nagród Grammy jest dostępna do obejrzenia w internecie – polecam, to wspaniały koncert i niezwykła rozrywka.
Teddy Swims 🔥🔥🔥 Lady Gaga, Sabrina Carpenter 💕💕💕 kocham ich!
PolubieniePolubienie