Hello Bridget, hello Renée!

Do kin właśnie wszedł kolejny film z Bridget Jones – „Szalejąc za facetem”. Dziś Bridget to dojrzała kobieta, matka dwójki dzieci i wdowa, która próbuje podnieść się po stracie męża i szuka miłości, w swoim niedoskonałym i zabawnym stylu. Dla Renée Zellweger to rola, która zdefiniowała jej karierę jako brytyjskiej everywoman. „Kocham ją, uwielbiam, ale nie jestem nią” – mówi aktorka, która 25 lat temu po raz pierwszy wcieliła się w filmową Bridget. 

W 1995 roku Helen Fielding anonimowo pisała kolumnę – na łamach The Independent, która opowiadała o życiu 30-letniej, samotnej dziewczyny. Shazza [jest pierwowzorem Bridget] jadła płatki śniadaniowe prosto z pudełka, popijała Chardonnay, paliła papierosy i szukała miłości. Historia, którą tworzyła Fielding była oparta na jej życiowych doświadczeniach, i stała się tak popularna w Wielkiej Brytanii, że w 1996 roku ukazała się pierwsza książka. Jej bohaterką była Bridget Jones. Dosłownie chwilę później o Bridget upominało się kino, a w 2001 roku na ekrany weszła adaptacja „Dzienników Bridget Jones” z główną rolą Renée Zellweger. Duża cześć fanów postaci była wręcz oburzona, że Teksanka, Amerykanka zagra ich ulubioną Brytyjkę. Szybko okazało się, że Renée świetnie posługuje się brytyjskim akcentem, a nawet płynie w niej brytyjska krew. 

Renée Zellweger, aby przygotować się do roli Bridget zatrudniła się w brytyjskim wydawnictwie Picador. „Byłam zatrudniona jako Bridget Cavendish, ponieważ producent filmu Jonathan Cavendish był dobrym znajomym jednego z edytorów w wydawnictwie. Pracowałam dla Helen Fielding i byłam odpowiedzialna za przygotowanie materiałów prasowych, które jej dotyczyły. Spinałam więc teksty dziennikarskie, które były o tym, że gówniana amerykańska aktorka zagra Bridget Jones” – Renée opowiada w rozmowie z Hugh Grantem. 

W wydawnictwie nikt jej nie rozpoznał, mimo, że była już znana. „Możliwe, że to przez te grubiutkie policzki nie wyglądałam podobnie do siebie” – mówi. Jedna z dziewczyn pracujących z nią w biurze kończyła czytać książkę Anny Quindlen „One True Thing”. Na okładce była Renée, która zagrała w adaptacji – faktycznie musiała być do siebie niepodobna, bo nawet ta dziewczyna nie dostrzegła w niej gwiazdy kina. 

Colin Firth, Renée Zellweger, Hugh Grant/

Renée miała 32 lata, kiedy świat zobaczył jak tańczy w piżamie, śpiewa „all by myself”, objada się resztkami wygrzebanymi z szafki i popija winem. Dla aktorki Bridget była lekkoduchem – nosiła za krótkie spódniczki, półprzeźroczyste topy, robiła maślane oczy do swojego szefa. Wszystkie swoje przemyślenia o życiu, a także plany, zapisywała w pamiętniku – jej największym problemem była zbyt duża waga i brak faceta. Bridget była niepoprawną optymistką i romantyczką, która szukała swojego miejsca w świecie – chciała nie tylko znaleźć miłość, ale i odnieść sukces zawodowy. 

Fenomen popularności Bridget, Hugh Grant wyjaśnia w bardzo prosty sposób: „ten film to antidotum na Instagram. Instagram pokazuje ludziom, szczególnie kobietom, że nie są wystarczająco dobre. Nie są tak dobre, tak zorganizowane, piękne, jak ta, czy tamta dziewczyna. Kobiety przez to stają się depresyjne i niepewne siebie. Tymczasem to, co zrobiła Helen tworząc Bridget, to celebracja życia jako nieustannych porażek, przy tym zachowała humor i pozostała pozytywna.” 

„Tak, Bridget jest zakręconą indywidualistką, w życiu chodzi na skróty, ale na tym polega jej urok, za to ją kochamy. A skoro jesteśmy w stanie kochać ją, taką jaką jest, to dla siebie też stajemy się bardziej wyrozumiali” – mówi Renée. „I jest oryginalna, co też ją wyróżnia, szczególnie teraz, kiedy wszyscy gonią za tymi samymi rzeczami, chcą wyglądać tak samo, byle tylko zyskać aprobatę. Ja nie mam Instagrama, więc ja nie muszę się starać o lajki, moja głowa zupełnie nie wie, o co w tym chodzi.” 

Dziś Hugh Grant zastanawia się, czy te wcześniejsze części się nie zdezaktualizowały. Czy nie są dziwnie niestosowne? „Te problemy z którymi Bridget się boryka, że musi wyjść za mąż, znaleźć miłość, czy to jeszcze do kogoś przemawia? Czasami myślę, czy kobiety nadal czują presję czasu? To, że tyka im jakiś zegar? Tak samo myślę o naszym romansie [Bridget spotyka się z Danielem Cleaverem, w którego wciela się Hugh Grant], czy jest on dziś bardziej niestosowny niż był kiedyś?” Hugh rozmawiając z Renée pyta ją: „co byś poradziła Bridget, gdybyś wiedziała, że jej szef pisze do niej wiadomości o erotycznym podtekście, czy poradziłabyś jej, żeby zgłosiła jego zachowanie?”  

„Czy to nie jest interesujące. Jestem zadowolona, że nie muszę udzielać jej rad w prawdziwym życiu. To wszystko jest skomplikowane, szczególnie jeśli chodzi o miłość. Jestem pewna, że byłoby jakieś spotkanie Bridget i Daniela z HR’em, prawda? I wszyscy razem przegadaliby tę sytuację i zadecydowali jak rozsądnie do tego podejść” – odpowiada aktorka.  

Bridget Jones: W pogoni za rozumem

Przez te 25 lat od premiery pierwszej części, dużo rzeczy się zmieniło. Kobiety są pewniejsze siebie, robią zawrotne kariery, walczą o te same pieniądze, które zarabiają ich koledzy. Dziś stawiamy na selflove, uczymy się kochać swoje ciała, doceniamy to, że są zdrowe. Wiemy, że możemy otworzyć butelkę wina i wypić ją solo, czy oglądać komedie romantyczne owinięte w koc i bez makijażu – nie ma nic złego w byciu singielką. Nie jesteśmy jednak idealne, ciągle przeżywamy porażki i dramaty na tych samych polach, na których przeżywała je Bridget: nadal się odchudzamy, zawalamy w pracy terminy, łączymy się z niedojrzałymi facetami, rozstajemy się z nimi, czujemy się samotne. 

Po „Dziennikach Bridget Jones” przyszedł czas na kolejne części przygód londyńskiej singielki. W 2004 roku na ekrany wszedł film „Bridget Jones: W pogoni za rozumem”. W centrum wydarzeń jest Bridget, która tym razem zadaje sobie pytanie: jak utrzymać poważny związek? Jej relacja z Markiem nie jest idealna, Bridget sabotuje ją do granic możliwości, nie wierząc, że ktoś taki jak on, mógłby kochać kogoś takiego jak ona. Z Danielem łączy ją lekkość bytu, chwilowe uniesienia, chemia – choć jemu też nie ufa. I oczywiście Bridget pakuje się w kłopoty – lądując w więzieniu.   

„W pogoni za rozumem” okazało się kinowym hitem, godnym następcą pierwszej części. Przy okazji premiery trzeciej części w 2016 roku, producent filmu Eric Fellner mówił: „Jeśli dostajesz rolę, która cieszy się taką popularnością jak Bridget Jones, to niezrozumiałe byłoby gdybyś nie chciał jej grać? My chcieliśmy tworzyć te filmy, to była dla nas frajda i przygoda. Podążaliśmy za życiem Bridget.” Scenariusz „Bridget Jones: Baby” powstał we współpracy Helen Fielding z Emmą Thompson i Danem Mazerem. 

„Teraz Bridget jest ciut dojrzalsza” – mówiła Renée, promując trzecią część. „Odnosi sukcesy jako producentka telewizyjna, zarabia dobre pieniądze, ma fajniejsze ubrania i jest w dobrej kondycji, ale to ciągle ta sama Bridget. Nieustannie wplątuje się w dziwne sytuacje, z których konsekwencjami musi się mierzyć.” W trzeciej części Bridget zachodzi w ciążę, ale nie jest pewna, kto jest ojcem dziecka – Mark, z którym się znów rozstała, czy nowy amant poznany na festiwalu muzycznym, z którym spędziła namiętną noc. „Kto by popełniał cały czas te same błędy, kiedy można popełniać nowe” – to motto Bridget w trzeciej części.  

Bridget Jones: Szalejąc za facetem

Film „Bridget Jones: Szalejąc za facetem” jest reklamowany jako ostania część przygód Bridget. Dziś, nasza ulubiona bohaterka, jest już dojrzałą kobietą – wiekowo, bo emocjonalnie nadal potrafi się pogubić; matką dwójki dzieci – Billego oraz Mabel i wdową. Mark Darcy zginął podczas akcji humanitarnej w Sudanie, a Bridget musi postawić na nogi nie tylko siebie, ale przede wszystkim zadbać o dzieci. 

Na początku Bridget jest zagubiona i niewiele chce od życia. Z pomocą przychodzą jej dawni przyjaciele, a kiedy Bridget dochodzi do wniosku, że jest gotowa, aby szukać miłości, na jej drodze pojawia się Roxter, który nie ma nawet trzydziestki! Najpierw ratuje ją, ściągając z drzewa, a później randkują – „ile ty masz lat?”, pyta go zakłopotana Bridget. W jej orbicie krąży jeszcze jeden facet, to pan Wallaker, który jest nauczycielem i którego Bridget zna ze szkoły – „wycieczka szkolna, oczywiście!”

Całej historii kolorytu dodaje Daniel Cleaver, w którego wciela się niezawodny Hugh Grant. Daniel jest taki jaki był, piękny, seksowny i lekko zepsuty – jak można opowiadać dzieciom takie fanaberie z drinkiem w dłoni?! Ale Daniel ma też nową rolę, jest oddanym przyjacielem Bridget, który już nie stawia jej w niekomfortowych sytuacjach, ale wspiera, kibicuje jej, a jak podrywa to po to, aby pokazać jej, że nadal jest piękna i warta uwagi. 

Podczas londyńskiej premiery Renée Zellweger opowiadała o romantycznych relacjach w jakie wchodzi jej bohaterka. „Myślę, że to nie jest nic nowego” – mówiła aktorka, odnosząc się do randkowania dojrzałej Bridget i dużo młodszego Roxtera. „Takie związki to tabu, temat zakazany, ale teraz to się powoli zmienia. Nie musimy komentować tego, gdzie ktoś znajduje miłość. To nie nasza sprawa, nie nasz problem. Czy to w ogóle jest problem?”

Zgadza się z nią Leo Woodall, który gra Roxtera – „to ważne, żeby ludzie akceptowali takie związki, bo są prawdziwe i dość często się zdarzają, tyle tylko, że do tej pory nieczęsto mieliśmy okazję je oglądać na kinowym ekranie.”

Przeciwagę dla Roxtera stanowi pan Wallaker. W tej roli Chiwetel Ejiofor, który o swoim bohaterze mówi tak: „Wallaker jest dojrzałym gościem, który mocno stąpa po ziemi. Jednocześnie umie rozmawiać i nawiązać przyjazną relację z synem Bridget – Billym. Widzi, że chłopiec się męczy, że przechodzi przez ciężki okres, przeżywa stratę. Wallaker chce mu pomóc. Jest złożoną postacią.”

O pracy na planie z Ejioforem i Woodallem, rozbawiona Zellweger powiedziała: „że to był moment urodzaju.”

„Szalejąc za facetem” jest równie dobrym filmem jak pierwsza, już kultowa część przygód Bridget. Film nie wchodzi w utarte schematy, nie duplikuje tego, co już widzieliśmy. Jest opowieścią o dojrzałych ludziach, którzy mają bagaż życiowych doświadczeń i którzy nadal chcą być zwyczajnie szczęśliwi i spełnieni. 

„Powiedź mi, dlaczego zdecydowaliśmy się znowu zrobić Bridget?” – pyta Hugh Grant Renée. 

„Bo ją kocham. I jej historia jeszcze nie dobiegła końca. I dopóki Helen Fielding pisze, to Bridget żyje.” – odpowiada aktorka. 

„Bridget Jones: Szalejąc za facetem” od piątku możecie oglądać w kinach. 

Przy pisaniu korzystałam z materiałów: Vogue US, brytyjskiej edycji Vogue, The Guardian, Variety i Vanity Fair oraz wywiadów internetowych.


Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.