Apetyt na więcej. Bella Ramsay wraca w drugim sezonie „The Last of Us”

Bella Ramsey lubi się śmiać, na czerwonym dywanie jest gwiazdą numer 1, robi furorę występując w jednym z najpopularniejszych seriali, ale sława nie jest dla niej najważniejsza. Ma dopiero 21 lat. O jej roli w „The last of Us”, serialu HBO opowiadającym o masowych zarażeniach grzbem, który ludzi zamienia w zombie, mówi się, że była jednym z najlepszych serialowych występów jakie możemy oglądać. „The Last of Us” wraca z drugim sezonem, a Bella opowiada o tym, jak jej się pracowało na planie, jak to jest być neuroatypową i niebinarną osobą, która dorasta w blasku fleszy. 

Bella Ramsey wygląda jak zwykła nastolatka – lubi ubierać się w rzeczy z second handów, na co dzień wybiera spodnie, sportowe buty, koszule, bluzy i czapki z daszkiem – które gwarantują jej trochę więcej prywatności w miejscach publicznych. Teraz kiedy jest jedną z najlepiej rozpoznawanych gwiazd, każde wyjście na ulicę jest dużą szansą na spotkanie kogoś, kto oglądał serial „The Last of Us” i jest jej fanem, a pierwszy sezon oglądało 40 milionów ludzi. To między innymi dlatego, twórcy serialu wszystko trzymają w ścisłej tajemnicy – nikt nie mogł się dowiedzieć w jakich lokalizacjach kręcono drugi sezon. Nikt z ekipy flimowej nie chciał mieć miasteczka fanów tuż obok śmigających za zombiakami kamer. Podobnie w tajemnicy trzymany jest scenariusz – nawet dziennikarze odwiedzający plan filmowy nie dostali żadnej informacji, co będzie się działo dalej z Elli i Joelem [w Elli wciela się Ramsay, Joela gra Pedro Pascal]. Wiemy jedynie tyle, ile pokazuje nam trailer. 

Pierwsza część opowiadała o drodze, jaką Elli i Joel przebywają razem przez Amerykę, w której zombie czają się na każdym prawie kroku. Elli jest jedną osobą, która okazała się odporna na atak grzyba i mimo że została ugryziona, nie zamieniła się w zombie. Tym samym stała się nadzieją dla ludzkości, być może kimś kto pomoże stworzyć szczepionkę. W ostatnich odcinkach widzimy jak Elli z Joelem docierają do osady w Jackson. Nie wszyscy mieszkańcy osady wiedzą o tym, jaką historię skrywa Elli – w drugim sezonie prawdopodobnie prawda wyjdzie na jaw. Co to oznacza dla Elli?

Za swój występ w pierwszym sezonie „The Last of Us” Bella Ramsay została nominowana do nagrody Emmy. Krytycy byli nie tylko zachwyceni jej grą aktorską, ale i całym serialem – był druzgocący, wzruszał, przerażał, hipnotyzował. Nawet Ci, którzy go krytykowali nie potrafili oderwać się od oglądania. W drugim sezonie jest więcej lokalizacji i podobno więcej zbliżeń na zombie. Twórcy serialu obiecują, że nie raz będziemy zaskoczeni, a emocje sięgną zenitu.   

„Bella jest świetnym partnerem w pracy i oddanym przyjacielem w życiu” – mówi o aktorce/ osobie grającej Pedro Pascal. Jego bohater w pierwszym sezonie przechodzi przemianę, z opłaconego przewodnika i obrońcy, staje się kimś w rodzaju opiekuna Elli – może nawet zastępczego ojca. Drugi sezon ma wystawić tę relację na ekstremalną próbę – czy Elli i Joel będą podróżować dalej razem? „Bella jest jedną z najbardziej empatycznych osób z jakimi pracowałem. Musiałem cały czas pamiętać, że to osoba, która dopiero zaczyna swoją karierę, jest na początku swojej życiowej drogi. Każdy kto z nią przebywa czuje się zrozumiany i zaopiekowany” – mówił Pascal w wywiadzie dla Vogue. 

Już podczas pierwszego sezonu Bella i Pedro złapali nić porozumienia – na planie potrafili siedzieć i rozmawiać o życiu. Dziś prasa pisze, że to BFF, czyli najlepsi przyjaciele. Tę relację potwierdza to, jak o sobie mówią aktorzy i to, jak wspólnie potrafią świętować – na czerwonym dywanie można ich zobaczyć w pasujących stylizacjach. Bella ma zapisany numer telefonu Pascala – „nie znoszę mówić do niego Pedro, bo czuję, że to takie formalne, dlatego zapisałam go jako Pedge”, wyznaje aktorka. „Jestem też nieco nieśmiałą osobą, ale kiedy jestem w przestrzeni kreatywnej [na przykład na planie filmowym] i gram różne postaci, jestem też otoczona przez ludzi, którzy są starsi ode mnie – to wtedy czuję się komfortowo na tyle, że zapominam o swojej nieśmiałości.” 

Tego, że Bella jest gwiazdą, wartą sporo pieniędzy, zwyczajnie po niej nie widać. W wywiadach opowiada, że nigdy nie była pijana – wypiła jedynie Guinnessa, raz czy dwa była w klubie, o czym mówi: „było fajnie, zupełnie nowe doświadczenie, ale nie mam potrzeby go szybko powtarzać.” Bella, kiedy zaczęła grać w serialach zrezygnowała z chodzenia do szkoły, później ma moment i ze strachu że coś ją omija,  tak zwanego FOMO, wróciła i przypomniała sobie dlaczego zrezygnowała za pierwszym razem. Teraz wybiera zajęcia, głównie na temat środowiska naturalnego i zmian klimatycznych – „martwię się o świat, bo wydaje mi się, że jednak zmierza w złym kierunku”, mówi. Jest fanką ubrań z drugiej ręki, recyklingu i sortowania śmieci. Nieczęsto ogląda telewizję, ale jest fanką Love Island – kibicuje teraz Tashy i Andrew.  

Bella Ramsay od zawsze wiedziała, że chce grać. Już jako trzylatka dołączyła do kółka teatralnego do którego chodziła jej siostra, bo uważała ją za swój wzór do naśladowania, chciała być jak ona. Rodzice nie mieli nic przeciwko, chętnie wspierali tę pasję do grania, mimo, że Bella była malutkim dzieckiem. „Moi rodzice są kreatywni, poznali się dzięki miłości do muzyki. Ale jeśli chodzi o kino i robienie filmów, to nie mieliśmy o tym zielonego pojęcia, nie znaliśmy nikogo, kto mógłby nam pomóc” – wspomina Bella. Kiedy miała 10 lat dołączyła do Television Workshop i zdała sobie z pełną świadomością sprawę, że aktorstwo to zawód. Już rok później dostała rolę w Grze o Tron.  

„Byłam mała! – śmieje się Bella na wspomnienie roli Lyanny Mormont. Zaprzecza jednak plotkom, które mówiły o tym, że nie oglądała serialu. Obejrzała ostatnie sezony, a wcześniejsze odcinki oglądała, ale wybiórczo. Na ekranie nie widać dziecka, tylko kogoś kto jest bardzo stanowczy i pewny siebie – pamiętacie scenę, kiedy Lyanna mówi do zgromadzonych mężczyzn, dwa razy większych od niej: „jesteście słabi! Północ pamięta!”? I wszyscy lordowie zgromadzeni w sali są pod wrażeniem jej odwagi i przyznają jej rację. „Nie miałam pojęcia co ja tam wtedy robię” – śmieje się aktorka. 

„Gra o tron” sprawiła, że Bella została zauważona. Następną rolę dostała szybko – zagrała Mildred w serialu CBBC „The Worst Witch”. Wytrzymała do trzeciego sezonu, presja okazała się dla niej zbyt duża – „miałam główną rolę, musiałam pojawiać się na planie każdego dnia, i czułam się odpowiedzialna za większość ekipy z która pracowałam. To była duża odpowiedzialność dla dwunastolatki.” Na planie po raz pierwszy zmierzyła się z zaburzeniami jedzenia, które później określiła jako anoreksję – „było mi bardzo ciężko i nie potrafiłam o tym rozmawiać, to był sposób, żeby pokazać jak jest mi źle” – wyjaśnia dziś aktorka. Terapia bardzo jej pomogła, już nie walczy ze swoim lękiem i stresem dodatkowo nadwyrężając swoje ciało. Terapeutyczne okazało się również dla niej napisanie scenariusza – właśnie o zaburzeniach związanych z jedzeniem. Bella ma nadzieję, że może kiedyś będzie miała szansę nakręcić o tym swój własny film. 

Rolę Kelsey Morgan w „Czasie” Bella dostała bez przesłuchania, co ją mocno zaskoczyło. „Pierwszy raz miałam taką sytuację, że dostałam scenariusz i ktoś mi zaproponował rolę. Bardzo się zdziwiłam, że twórcy zaufali mi aż tak. Musze powiedzieć, że nie czuję się bardziej pewna siebie niż byłam do tej pory. Wiem, że jestem dobrym aktorem, potrafię to przyznać… ale przecież każda rola jest inna. Czasami trafiam na takie w których czuję się dobrze, i wiem, że będzie ok, a czasami jestem zestresowana, bo rola okazuje się wyzwaniem – tak było z Kelsey.”

W 2022 roku można było zobaczyć Bellę w filmie Leny Dunham „Catherine zwana Birdy”. Zagrała w nim średniowieczną feministkę, a Dunham opowiadała, że aktorka jest niesamowita i ma potencjał, żeby zagrać każdą postać. W tym samy czasie Ramsey pojawiała się w innym serialu – „Jak zostać Elżbietą”, w którym zagrała Lady Jane Gray. 

„Lubię grać kobiety, nie mam z tym najmniejszego problemu. Grałam w sukienkach, nawet ubrałam gorset” – wspomina Bella. Nie znosi jednak, gdy nazywa się ją „dziewczynką”, a jeszcze gorzej „młodą damą” – „nie czuję się jak młoda dama”, protestuje. Po pierwszym sezonie „The Last of Us” aktorka określiła się jako osoba niebinarna, i najczęściej  prasa zgodnie z jej życzeniem pisze o niej „they”, ale sama Ramsey, która uważa że jej płeć jest płynna, nie protestuje kiedy ktoś o niej powie lub napisze w formie damskiej „she”. 

Na planie serialu „The Last of Us” odkryła też inną część swojej osobowości – „jestem neuroatypowa, mam zdiagnozowany autyzm. Do tej pory czułam, że jestem inna, ale nie chciałam poruszać szerzej tego tematu. Teraz to się zmieniło” – mówi otwarcie. Dziś, bardziej świadoma, przyznaje również, że autyzm wpływa na jej sposób grania. Uważa, że dzięki temu jest lepsza i uważniejsza na innych, lepiej dostosowuje się do sytuacji – „na planie mamy swoją rutynę, a ja kocham czynności rutynowe i powtarzalne. Jako aktorka dostaję też dość szczegółowe informacje jak mam wyglądać, jak stanąć, co robić w ogóle.” Diagnoza pomogła jej pogodzić się z tym, że wiele rzeczy widzi i robi inaczej niż większość ludzi. „Teraz mogę działać tak jak umiem, nie będę się tego wstydzić” – podkreśla.  

Bella nie pierwszy raz mówi o wstydzie, przy okazji premiery pierwszego sezonu „lastów” wylała się na nią fala hejtu – internautom i fanom gry nie podobał się wygląd Belli, była dla nich za mało seksowna na główną bohaterkę. Pisali o niej: „kwadratowa głowa”. Wtedy pomógł jej Pedro Pascal, to dzięki niemu Bella złapała dystans do tych negatywnych komentarzy, a przeglądała je wręcz nałogowo, popadając w coraz większą rozpacz. Pedro był też dla niej wsparciem, kiedy dowiedział się, że Bella jest osobą niebinarną. 

Zarówno gra jak i serial mocno eksplorują tematykę związaną z tożsamością bohaterów. Najbardziej dyskutowanym odcinkiem z pierwszej serii był ten, który opowiadał o miłości Billa i Franka. Część widzów była oburzona, inni, wśród nich również ja, byli wzruszeni – ten odcinek był ciepły i pozwalał złapać oddech od apokaliptycznej wizji końca ludzkości, dawał nadzieję. 

„Uwielbiam ten odcinek. Przez cały czas pracy nad nim byłam bliska łez, a w montażu płakałam przy fragmencie, w którym bohaterowie biorą ślub” – mówi Bella. Aktorka nie zamierza się przejmować nieuzasadnioną krytyką opartą na hejcie. „Jeśli ktoś nie chce oglądać wątków LGBT+, to nie musi, nikt nikogo nie zmusza do oglądania tego serialu. To wy go przegapicie i tyle, to wasz problem.”

Drugi sezon pogłębia te wątki, w grze pojawia się Dina, która zostaje dziewczyną Elli. Bella w wywiadach podkreślała, że ma nadzieję, że Dina pojawi się również w serialu – „cieszę się na myśl, że moja Elli będzie miała obok siebie kogoś, komu na niej zależy. Jestem też podekscytowana, że mogłam wrócić na plan, kręcenie serialu było najlepszym okresem w moim życiu.” Bella, choć niechętnie opowiada o życiu osobistym, to wspomniała, że sama również po raz pierwszy jest zakochana – oficjalnie nie powiedziała w kim, ale fani mają swoje podejrzenia. 

Pierwszy sezon „The Last of Us” aktorka zamierzała oglądać sama, w swoim pokoju przy zgaszonym świetle, żeby spotęgować dramatyzm. Jeden odcinek raz na tydzień, zgodnie z tym jak się pojawiają w streamingu – to zupełnie inne doświadczenie niż praca na planie, czy oglądanie fragmentów podczas montażu. „Nie jestem dobra w przeżywaniu emocji wśród ludzi, dlatego nawet oglądając z rodziną czy przyjaciółmi nie poczuję wszystkiego, co chciałabym poczuć. Później mogę oglądać już razem, w towarzystwie, to też jest przyjemne” – mówiła. Ciekawe czy podobny plan na oglądanie aktorka ma przy okazji premiery drugiego sezonu, który pojawi się na HBO/ Max już w kwietniu. 

Jedno jest pewne, Bella będzie grała Elli tak długo jak stacja zamierza kręcić „The Last of Us”. „Zamierzam ją grać zawsze, myślę, że jest dużo do opowiedzenia w tej historii. Mam nadzieję, że będzie dalszy ciąg gry i dalszy ciąg serialu. Jestem gotowa latać do Kanady i grać!” – mówi.

Przy pisaniu korzystałam z materiałów: Vogue UK, Elle US, The Guardian, GQ

* mimo, że używam formy żeńskiej odnosząc się do Belli Ramsay, to pragnę zaznaczyć, że robię to jedynie ze względu na swoją wygodę – jest mi łatwiej pisać używając tej formy niż używając formy bezosobowej „oni”. Szanuję jednak to, że Bella jest osobą niebinarną.  


Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.