Samantha Harvey w swojej najnowszej książce zabiera nas na „Orbitę”, gdzie grupa kosmonautów prowadzi badania i zachwyca się pięknem i grozą Ziemi. Razem z nimi możemy obserwować gwiazdy rozsiane po bezkresnym niebie, nabierający siły tajfun, światła miast i poczuć jak trudno jest żyć, gdy zabraknie nam grawitacji utrzymującej nas w pionie. Percival Everet opowiada dobrze znaną nam historię Hucka Finna, ale tym razem narratorem jest czarny niewolnik Jim. Ten prosty zabieg przenosi nas do świata w którym przemoc i niesprawiedliwość mają się wyjątkowo dobrze, a życie często zależy od zwykłego przypadku. Podobnie jest na wojennym froncie w Ukrainie, co świetnie opisuje Szczepan Twardoch. Jego bohaterowie mają wymyślone ksywki, ale narracja opiera się na prawdziwych doświadczeniach. Prawda o tym jak wygląda wojna w okopach nadal powoduje ucisk w klatce piersiowej, a „Null” przypomina o tym, że tuż za naszymi granicami wciąż giną ludzie. Weronika Murek zabiera nas do świata, gdzie metafizyka łączy się płynnie z rzeczywistością, a jej bohaterka Jaga Babażyna walczy nie tylko o kolejną rolę. Violet Sorrengail znów powraca na kartach powieści Rebbecki Yarros – ona też musi stawić czoła swoim demonom, pokonać strach i zaufać otaczającej ją magii.
1/ Orbita/ Samantha Harvey
Samantha Harvey nie była fanką lotów w kosmos, kosmonautów, czy oglądania gwiazd nocą, ale wycieczka którą odbyła jako dziecko do centrum kosmicznego w Teksasie zrobiła na niej kolosalne wrażenie. Później z przyjemnością oglądała zdjęcia kosmosu, które są coraz lepszej jakości i pokazują coraz więcej detali – widzieliście zdjęcia z teleskopu Webb’a? Kiedy zastanawiała się nad nową książką, pomyślała, że fajnie byłoby napisać o relacji ludzi i natury i to wtedy wpadła na pomysł, żeby na Ziemię spojrzeć z góry.
Za „Orbitę” dostała nagrodę Bookera.
Ta podróż to szesnaście okrążeń Ziemi, w ciągu których dzień zmienia się w noc, a noc w dzień nieustannie. Sześcioro astronautów z różnych krajów, swobodnie dryfuje wewnątrz statku oddalonego od Ziemi o 400 km i stara się prowadzić normalne życie, czy pracować – spisują dane, robią zdjęcia, naprawiają to, co się zepsuło, hodują myszy, rośliny i komórki. Brak grawitacji odciska na nich swoje piętno, a jednak lot daje poczucie niezwykłego oderwania i zachwytu. To zachwyt nad Ziemią – piękną i dziką, i nad kosmosem – wypełnionym gwiazdami i pustką.
Samantha Harvey pisze w nurcie realizmu, co sprawia, że dzień kosmonautów wydaje się rutynowy i przewidywalny – „ludzie od lat są w kosmosie i do tej pory nic się nie stało, nie było żadnej tragedii, chciałam oddać przyziemność tego doświadczenia”, mówi pisarka. Udało jej się to, ale również udało jej się spojrzeć na Ziemię z miłością – dostrzec linie gdzie morza i oceany łączą się z lądem, zieleń lasów, złoto pustyni i tajfuny, które uderzają z obezwładniającą siłą siejąc zniszczenie.
To piękna książka, która zachęca do spojrzenia w gwiazdy i do doceniania każdej chwili na Ziemi – to nasz dom, nasze królestwo.

2/ James/ Percival Everet
Percival Everett przeczytał przygody Hucka Finna autorstwa Marka Twaina piętnaście razy. W rozmowie z Sethem Mayersem w Late Show, z rozbawieniem mówił, że było to o kilka razy za dużo, ale jego celem było dogłębne poznanie świata opisanego przez Twaina. Z przymróżeniem oka Everett wspomniał również, że na pomysł ponownego opowiedzenia przygód Huckleberr’ego wpadł grając w tenisa. W jego najnowszej książce głównym bohaterem jest Jim, czarny niewolnik, którego towarzyszem przypadkowo zostaje Huck. To Jim jest narratorem i to z jego punktu widzenia patrzymy na rozgrywające się wydarzenia czytając „Jamesa”. James to imię, które dla siebie wybiera Jim.
To przewrotnie napisana powieść, zmieniająca optykę wydarzeń. Jim nie tylko mówi pięknym angielskim, ale również potrafi czytać i pisać, w kieszeni spodni nosi ołówek w nadziei, że kiedyś spisze swoje przygody. Język niewolników wypaczony błędami jest dla niego osłoną przed nienawiścią białych, bo Jim wie, że żyje w piekle na ziemi i albo mu się uda i będzie żył, albo czeka go śmierć na gałęzi jakiegoś drzewa. Wraz z Huckiem rusza rzeką Missisipi, aby uniknąć złapania, ale najbardziej chce wrócić, bo zostawił za sobą żonę i córkę.
W tym świecie nie tylko dla białych największą wartość stanowi wiedza, inteligencja, umiejętność pisania i czytania – dla Jima/ Jamesa również. Patrzy więc inteligentnie na cały cyrk, który go otacza i trudno mu uwierzyć, kiedy jemu, czarnemu niewolnikowi przychodzi się usmolić na czarno i udawać czarnego, kiedy słucha wyssanych z palca opowieści białych i słyszy jak śpiewają dla frajdy piosenki niewolników.
„To co wziąłem od Twaina to jego delikatność dla świata o którym pisze, jego humor wyłaniający się z ironicznych sytuacji” – mówi Percival Everett.
„James” to pięknie napisana powieść, nie tyle przygodowa, co moralizatorska, która przypomina nam, żeby doceniać drugiego człowieka bez względu na jego kolor skóry.
Książka znalazła się w tegorocznym finale nagrody Bookera.

3/ Null/ Szczepan Twardoch
Na null nie ma nadziei.
Jak się walczy na wojnie w Ukrainie? Jak to jest siedzieć w okopach, w blindażu, po piwnicach i czekać, godzinami i dniami aż nastąpi atak? Koń trafił na wojnę, bo tak chciał, chciał uciec od swojego życia i zapomnieć, dlatego opuścił Polskę i wypełnił formularz. Był pilotem dronów zanim trafił na null, w miejsce gdzie nie ma już nikogo, tylko żołnierz, przestrzeń i wróg, który może zaatakować w każdej chwili, ale nie musi. Koń nie lubi wojny i nie lubi wojska, patrzy na tych co się zaciągnęli i na tych, którzy sami się nie zgłosili. Na chłopców, którzy uciekają po pierwszym ostrzale i tych, co idą w pole rozkładać miny. Słucha jak żołnierze powtarzają: „stąd się nie wraca”, to zdanie jest ich mantrą. Sam rozładowuje strach gadaniem. Plotka na tej wojnie łączy ludzi obcych, może nawet uratować życie. Tak jak miłość, która jest szybka i chaotyczna niczym wybuch, dziś jest, a jutro nie ma po niej śladu. Koń, mimo panującej beznadziei, chyba chce wierzyć w to, że mu się uda, że zobaczy jeszcze Zuję.
Szczepan Twardoch zabiera nas na Null, pierwszą linię frontu, w błoto, żebyśmy mogli zobaczyć chaos wojny. Irracjonalna sytuacja – walka o pozycję, której nie da się utrzymać, o kawałek ziemi, który jest zaminowanym, zniszczonym ugorem, podyktowana racjonalnym wyborem – bo to walka o świat, o wolność, o prawo do własnej ziemi i własnego zdania. Twardoch nie raz przekroczył ukraińską granicę. Jechał tam, żeby nie tylko posiedzieć wśród żołnierzy, ale też żeby ich wesprzeć, za zebrane pieniądze dozbroić ukraińską armię. Dziś mówi, że jako pisarz miał łatwiejsze zadanie od dziennikarza, nie musiał zadawać pytań, a jedynie mógł słuchać opowieści – a ludzie na wojnie raczej chętnie mówią. Dlatego „Null” jest tak wiarygodne i pełnokrwiste.

4/ Urodziny/ Weronika Murek
Głównym impulsem do powstania tej powieści, pierwszej, debiutanckiej Weroniki Murek, była podupadająca willa stojąca na Żoliborzu. Piękny budynek wyciągnięty niczym z filmu grozy. Murek na swoją bohaterkę wybrała starzejącą się aktorkę, która tę willę zamieszkuje. Jaga Babażyna nie zrobiła zawrotnej kariery, nie żyła w blasku fleszy, a życie przeciekło jej między palcami. Jaga gubi się sama ze sobą, ale kiedy orientuje się, że to być może koniec jej pracy zawodowej, to chwyta się wszystkiego i biega po kastingach. Niepokój towarzyszy jej na każdym kroku. Jaga nie jest sama…
„Kim jest Jaga Babażyna? Starzejącą się aktorką, a może reżyserką inscenizującą spektakl grozy? Kogo gra w swoim życiu? A może to życie z nią pogrywa? A jeśli tak, to w którym ze światów?”
„Urodziny” to ukłon w stronę twórczości Henry’ego Jamesa. Murek zaczyna swoją powieść od ogniska przy którym opowiada się historię, „to będzie historia o duchach” – mówi narrator we wstępie do „W kleszczach lęku” i u niej także.
Weronika Murek sprytnie buduje napięcie, umieszczając akcję w świecie teatru – który sama doskonale zna, i na granicy metafizyki – tu świat duchów jest częścią rzeczywistości. To opowieść o przemijaniu i o szansach, które nam uciekły, o rolach w których mogliśmy się spełnić, ale nie zawsze się udało – Jaga jest niesamowicie tego świadoma, widzi swoje duchy. To historia z pogranicza horroru i grozy, która wciąga czytelnika fabularnie i na poziomie języka.

5/ Onyx Strom. Onyksowa burza. Empireum/ Rebecca Yarros
Kto nie czytał tego romantasy, ten gapa. Na BookTok’u na temat Empierum i Rebeccki Yarros ciągle pojawiają się nowe posty, jest ich już ponad 41 milinów, a będzie jeszcze więcej. W dniu premiery trzeciej części historii, kolejki do księgarń były tak długie jak podczas premier kolejnych części Harrego Pottera. A to już można określić jako fenomen wydawniczy.
Yarros zaprasza nas do świata pełnego magii – ludziom towarzyszą tu smoki. Piękne, silne i mądre, władają magią i mogą się nią dzielić, ale jedynie ze swoimi jeźdźcami. To świat w stanie wojny, w którym są wydzielone granice, a cień niedawnego konfliktu nadal jest bardzo wyraźny. Jeźdźcy mają jedno zadanie – bronić granic, w tym miejsca o największym magicznym potencjale, w którym smoki składają swoje jaja i wychowują młode.
Nie każdy może jednak zostać jeźdźcem – co roku młodzi ludzie decydują się na przejście po murze łączącym dwie wieże, aby dostać się do uczelni wojskowej, w której będą mieli szansę nauczyć się jak walczyć, ale też szansę na przekonanie do siebie jednego ze smoków. Albo uda im się nawiązać więź albo mogą skończyć martwi. Violet nie wybrała dla siebie tej drogi, za nią wybrała jej matka, która stoi na czele Kwadrantu Jeźdźców i sama dosiada smoka – jej moc to przywoływanie burzy. Violet przez całe życie myślała, że zostanie skrybką i będzie zapisywać historie na kolejnych kartach ksiąg, ale los chciał inaczej i ona też musi przejść po murze.
Jak się domyślacie, Violet udaje się dotrzeć na drugą stronę i dostać się do uczelni, ale każdy kolejny etap nauki to dosłownie walka o życie. Trzecia część jest kontynuacją jej przygód. Violet wie, że nie ma czasu do stracenia, wróg rośnie w siłę i staje się coraz bardziej niebezpieczny, a jedyną szansą na przechylenie szali zwycięstwa na swoją stronę jest poszukanie nowych sojuszników i odnalezienie siódmej rasy smoków. Zbiera więc grupę przyjaciół i udaje się poza granice Navarry w nadziei, że bogowie będą jej sprzyjać. Towarzyszy jej Xaden, z którego miłości nie chce i nie może zrezygnować, choć staje się on kimś więcej niż tylko jeźdźcem – czy Violet jest w stanie go kontrolować i zatrzymać przy sobie?
„Uwielbiam romanse, ponieważ odkąd miałam 19 lat jestem ciągle zakochana w tym samym mężczyźnie. Był moim przeznaczeniem. Mamy szóstkę dzieci. Ale kiedy czytam romanse, mogę się zakochiwać raz po raz w bohaterach, moje serce przyspiesza, a w głowie czuję prawdziwą ekscytację, te hormony! Więc mimo, że jestem w szczęśliwym małżeństwie, to ciągle z przyjemnością czytam i cieszę się na ten wyrzut endorfin.” – mówi Rebecca Yarros.
Jej książki opatrzone są ostrzeżeniem: „książka porusza tematy wojny, psychicznych i fizycznych tortur, uwięzienia, przemocy, obrażeń, sytuacji stanowiących zagrożenie życia, krwi, rozczłonkowania, podpalania, morderstwa, śmierci ludzi i zwierząt, utraty rodziny, żałoby, zawiera również wulgaryzmy i opisy o zabarwieniu erotycznym…”
Każda z trzech części jest przesycona przemocą – wojna toczy się zarówno w uczelnianych murach, jak i poza nimi. Nie jestem fanką przemocy, rozumiem jednak że nie każdą wojnę można wygrać poprzez pokojowe negocjacje. Yarros nie oszczędza swoich bohaterów, ale jednak zostaje w tyle jeśli porównamy ją choćby do Georga RR Martina.
„Mam nadzieję, że młodzi ludzie 20, 25-letni wypełniają swoje życie miłością i romansami, a nie przemocą” – mówiła Yarros podczas jednego z wywiadów. Opowiadała też o tym, jak bardzo lubi zaskakiwać czytelników i pisać tak, że akcja rozgrywa się na ostrzu noża.
To są te książki, które dosłownie się pochłania w kilka wieczorów, bo ciekawość nie daje zasnąć.

i to, co za czasów Lema było fantastyką na naszych oczach staje się rzeczywistością…
PolubieniePolubienie