Jenna Ortega – aktorka, która ma swoje zdanie

Jenna Ortega biega ostatnio z jednego planu zdjęciowego na drugi – okazuje się, że kolejne propozycje ról sypią się jak z rękawa, każdy chce z nią pracować. Jej mroczne portfolio zachęca. Gwiazdę zrobił z niej Tim Burton powierzając jej rolę Wednesday Addams w serialu Netflix, a później obsadzając w kolejnej części filmu Bettlejuice Bettlejuice. Ortega przekonała go do siebie wewnętrznym mrokiem, którego nie da się podrobić, podobnym do tego z którego znany jest Burton. Właśnie możecie oglądać drugą część przygód Wednesday – to ich wspólne dzieło i pierwszy producencki popis Ortegi, od której nawet na moment nie oderwiecie wzroku. 

W studiu zdjęciowym światło jest przygaszone, na białych ścianach widać cienie rzucane przez metalowe stelaże, Jenna stoi z widmową parasolką, na sobie ma suknię, a jej włosy są lekko rozczochrane – trochę upiorne. Wygląda na zjawiskową czarownicę. Obok niej pozuje Tim Burton, reżyser najbardziej znanych klasycznych mrocznych filmów. Oboje się uśmiechają. Tim pyta Jennę, czy ogląda filmy w których gra. „Nie mogłabym, nie umiem, to dla mnie zbyt dużo. Nie wiem czy umiałabym po seansie wrócić na plan” – wyznaje aktorka. „Kiedy pierwszy raz emitowano mój występ w telewizji, moja mama zaprosiła swoją przyjaciółkę, chciała żebyśmy razem to obejrzały. ‚To takie ekscytujące’ – powiedziała do mnie, a ja nie mogłam, wzruszyłam ramionami i powiedziałam: ‚ale ja już to widziałam, byłam tam przecież’. I wyszłam z pokoju.” Burton cieszy się jak chłopiec na tę odpowiedź. „To też nas łączy, ja również nie mogę oglądać swoich filmów, to dla mnie za wiele emocji” – wyznaje. Poznał się z Jenną, kiedy zaczął szukać odtwórczyni Wednesday, ich pierwsza internetowa rozmowa trwała pięć minut. Jenna odegrała scenę z Rączką, której tłumaczyła że bardziej jej się opłaca współpraca z nią niż jej szpiegowanie. Burton uznał, że aktorka jest idealna do tej roli. 

W momencie, kiedy pierwszy sezon pojawił się na platformie, został numerem jeden, najchętniej oglądanym serialem. Jenna Ortega musiała się zmierzyć z czymś dla niej zupełnie nowym – ta fala popularności była dla niej mocno przytłaczająca. Jej pomysłem była wakacyjna ucieczka na Islandię – chciała nauczyć się łowić ryby, samodzielnie przygotowywać posiłki i opiekować się owcami. Propozycje takich wyjazdów znalazła w internecie i była zachwycona, pozostawało tylko spakować walizkę i ruszyć. I wtedy znów spotkała się z Burtonem, wracając z jego domu, który jest magicznie odjechany, miała w ręku scenariusz, którego się nie spodziewała. Nie dojechała nawet do domu, zatrzymała się na drodze, żeby go przeczytać. To była kolejna cześć przygód „Beetlejuice Beetlejuice”.  

„Do tej pory trudno mi uwierzyć w to, co się stało po premierze „Wednesday”. To było jak szalona jazda na diabelskim młynie, wydawało mi się, że to zamieszanie nie mnie dotyczy, ale kogoś zupełnie innego” – opowiadała w wywiadach aktorka. Jenna Ortega gra od dziecka, a jej twarz była dobrze znana dzięki serialom w których grała, ale nigdy nikt nie zaczepiał jej w takim stopniu, nikt nie pojawiał się przed jej domem w kostiumie stylizowanym na jej bohaterki. „Nikt nie jest gotowy na coś takiego, kiedyś żyliśmy w wioskach, nasze mózgi były nauczone rozpoznawać około 300 osób, i to były osoby które poznawaliśmy przez całe swoje życie. A teraz granice się zatarły, podróżujemy po całym świecie, jeśli ktoś jest sławny, to wszyscy z łatwością mogą go rozpoznać” – wyznała. Fala sławy sprawiła, że Jenna poczuła się osaczona, presja wzrosła, media i internet zalały jej zdjęcia i komentarze dotyczące jej pracy, ale też życia osobistego, czy wyglądu. Aktorka poczuła, że to ją przerasta – odcięła się od tego, zmieniła nawet telefon, porzucając swojego smartfona. Opłaciła wyjazd na dziką Islandię, mając nadzieję że nikt jej tam nie rozpozna. Nie pojechała. Zamiast tego pojawiła się na planie zdjęciowym w Londynie – nie mogła odmówić Burtonowi.  

Na planie było magicznie, ekipa filmowców wróciła do lokalizacji w której czterdzieści lat temu nagrywali pierwszy film o istocie z zaświatów, mężczyźnie który pojawia się nieproszony w świecie żywych i wywraca życie bohaterów do góry nogami. W obsadzie pojawili się aktorzy, którzy wtedy zagrali pierwszoplanowe role: Winona Ryder, Michael Keaton, czy Catherine O’Hara. „To było niesamowite przeżycie” – powtarzała Ortega w kółko. Już wtedy trwały również przygotowania do drugiej części przygód „Wednesday”. Ale oprócz tych ról, Jenna dostała ogromną ilość innych propozycji. Wybrała z nich jedynie te, które do niej przemawiały. 

Na wiosnę tego roku pojawiła się w LA, dosłownie na chwilę, żeby promować film Alexa Scharfmana – „Śmierć jednorożca”, to horror z elementami komedii. Promowała również bardzo eksperymentalny film Trey’a Edwarda Shults’a – „Hurry Up Tomorrow”, w którym zagrała razem z Abelem Tesfaye, muzykiem znanym jako the Weekend. Tu gra kobiecą część umysłu Abela. Jenna była również w Paryżu, gdzie spędziła trochę czasu na planie filmu „The Gallerist”, w którym partneruje Natalie Portman. Aktorka gra kuratorkę sztuki, która podczas Art Basel próbuje sprzedać zwłoki. Jej asystentkę gra Ortega. W zeszłym roku Jenna miała okazję pracować z Taika Waititi przy adaptacji powieści Kazuo Ishiguro „Klara i słońce”. Kiedy skończyła wcielać się w humanoidalnego robota, nie wróciła do domu, tylko poleciała do Dublina, prosto na plan „Wednesday”. Jej najnowszy projekt jest ściśle tajny, praktycznie nic o nim nie wiadomo, oprócz tego że jest to projekt J.J. Abramsa. 

Mimo tego, że ma tak dużo pracy, Jenna trzyma się dobrze, jest spokojna, opanowana i ma całkiem dobry humor. Na rozmowach z dziennikarzami popija czarną kawę – bez mleka, bez cukru, po prostu czarną. „Myślę, że taką kawę mogłaby uwielbiać Wednesday” – śmieje się. A oni piszą o niej, że to dojrzała 22-latka, w której ciężko dostrzec osobę, która jeszcze niedawno borykała się z zaburzeniami lękowymi. Dziś uśmiecha się częściej, jest pewniejsza siebie, potrafi bronić swojego zdania – nie prosi już o pozwolenie, żeby być sobą. 

„Jako dziecko bardzo się wszystkim przejmowałam” – wspomina Ortega. „Dla mnie często świat się kończył, martwiłam się rzeczami, którymi nie powinnam się była zamartwiać. Ale praca okazała się dla mnie bezpiecznym miejscem, na planie zawsze mi było łatwiej. Poza nim przeżywałam ciężki czas, jako nastolatka byłam bardzo spięta i bałam się, żeby czegoś nie zepsuć, żeby nie zawalić. Moim koszmarem było to, że mogłabym powiedzieć coś nie tak, kogoś rozzłościć albo urazić.” Dziś ze śmiechem przyznaje, że marzy jej się wolność – „gdybym mogła mówić jak Wednesday, tylko to co naprawdę myślę, to mogłoby być wspaniałe i oczyszczające.”

Jenna potrafi powalczyć o swoje zdanie – kiedy wydaje jej się, że jej bohaterka mogłaby powiedzieć coś innego niż jest zapisane w scenariuszu, próbuje to zmienić. Najpierw rozmową, albo kiedy czuje zgrzyt na planie potrafi improwizować dialog. Nie każdemu to się podoba, stąd pojawiły się opinie, że Ortega jest trudna. Aktorka mówi, że czuje się niezrozumiana. „Łatwo dziś wydawać opinie, a ludzie lubią pisać hejterskie komentarze, wydaje się to całkiem popularną rozrywką. Internet sprawił, że jesteśmy mniej wrażliwi, nie czujemy się połączeni ze sobą, zupełnie inaczej jest w prawdziwym życiu, tu staramy się nie wdawać w bójki, nawet słowne, staramy się nie urazić nikogo” – mówi. 

Jenna Ortega – która wychowała się w Coachella Valley, jako czwarte z szóstki dzieci, i która słuchała koncertów ze swojego ogródka – Coachella to jeden z największych festiwali muzycznych w Stanach, dostała swoją pierwszą pracę jako 9-latka.  Mimo tak długiego stażu w zawodzie, bez skrępowania mówi dziś, że dopiero teraz czuje, że ma jakąś kontrolę nad swoim życiem i swoją pracą. Na początku każdy jej mówił co ma robić, a czego jej nie wolno. Sama od zawsze wiedziała, że chce grać w filmach, ale radziła sobie świetnie w reklamach i serialach, więc czuła presję, żeby nie schodzić z tej ścieżki. 

„Są pewne rzeczy, których uczymy się przez doświadczenie, i ciężko zaakceptować mi to, że nie wszyscy to rozumieją i szanują” – mówi odnosząc się do pracy przy swoich pierwszych serialach, kiedy współpracowała z Disney Channel. Niedawno zaprzyjaźniła się z Natalie Portman, Winoną Ryder i Natashą Lyonne, to aktorki które również zaczynały pracę w filmie jako dziewczynki i które, tak jak Jenna, musiały powalczyć o swoje miejsce na planie jako dorosłe kobiety. „Rozumiemy się bardzo dobrze, bo mamy podobne przeżycia. Oczekiwania w branży filmowej są dość duże i dość wycyzelowane, nawet jeśli chodzi o dzieci, a później kiedy jesteś dorosła, okazuje się, że nadal jesteś traktowana jak dziecko, nie masz prawa głosu” – podkreśla. Jej zdanie podziela Natalie Portman, która również jest dość pewna siebie i mocno broni swojego zdania – „gdyby nie to, to ludzie cały czas by mnie uciszali klepiąc po głowie, jestem równie niskiego wzrostu co Jenna, cały czas traktowaliby mnie jak dziecko, którym od dawna nie jestem.”

Jenna uważa, że talent nie jest skorelowany z wiekiem. Potrafi się nieźle wkurzyć, kiedy ktoś mówi do innej osoby: „ty nic nie rozumiesz, jesteś taki młody”. Na planie broni nie tylko siebie, ale też innych, jest bardzo wyczulona na to, żeby każdy był traktowany dobrze. „Jeśli nie otworzymy się na doświadczenia, nie będziemy się uczyć ze swoich błędów i weryfikować swoich decyzji, to nigdy nie dojrzejemy. Będziemy podglądać jedynie życie innych, sami nie podejmując ryzyka i nie żyjąc pełnią życia” – przekonuje Ortega.

Kiedy dowiedziała się o tym, że Tim Burton poszukuje aktorki, zawahała się czy chce spróbować. Wahanie trwało jedynie chwilę, a Jenna mimo, że była na nogach cały dzień i ciągle miała na sobie charakteryzację, nie odmówiła reżyserowi rozmowy. Już wcześniej zrezygnowała z dwóch seriali w których grała – „Jane the Virgin” i „Stuck in the Middle”, bo bardzo chciała jakiejś zmiany, tą zmianą okazała się rola w thrillerze „You”. W 2022 roku zagrała w „Krzyku”, „Studio 666”, a później w „X”. Te filmy sprawiły, że Jennę media nazwały „królową krzyku”.

„Byłam w takim punkcie mojej kariery, że zapraszano mnie na kolejne kastingi do filmów, jeśli proponowano mi serial, odmawiałam, bo wiedziałam że mogę utknąć. Wiedziałam też, że chcę kręcić filmy. Dlatego się zawahałam. Rozmowa z Timem pomogła mi zdecydować” – wspomina aktorka ich pierwsze spotkanie online. „Kiedy zagrałam scenę z Rączką, raz i drugi, wiedziałam że lubię Wednesday. Ona już siedziała w mojej głowie.”

Kiedy wyjechała na plan do Rumunii miała osiemnaście lat. Czuła się trochę samotna i zagubiona, tak daleko od domu. Do tego dochodzi specyfika pracy na planie – wszystko zmienia się tu bardzo szybko, scenariusz jest poddawany ciągłym poprawkom, wchodzi się na plan i kręci kolejne ujęcia, jedno po drugim – „człowiek się czuje jak kukiełka, nie jest to komfortowe” – mówiła aktorka. Tim Burton bardzo ją jednak chwalił i był zadowolony z jej pracy. „Jenna dobrze sobie radzi, zawsze podąża za swoim aktorskim instynktem i wychodzi jej to świetnie, nie myli się” – mówił reżyser. „Miałem bardzo silne przekonanie co do niej, trochę mi przypominała młodą Winonę Ryder. Obie mają taką wewnętrzną siłę.”

Jenna pokochała swoją bohaterkę – „jest inteligentna, pewna siebie i ma siłę, żeby coś zmienić, myślę, że każdy z nas trochę ją podziwia”, podkreślała, opowiadając o Wednesday. „Ona nie stara się być kimś innym, jest sobą, nie dostosowuje się do świata, nie bardzo dba o to, co myślą o niej inni.” Aktorka śmieje się, że mają sporo wspólnych cech, na przykład obie są ciekawe świata, lubią obserwować ludzi i otoczenie. „To, co nas zdecydowanie różni, to fakt że ja lubię być przytulana” – dodaje aktorka. 

„Teraz mój styl bardziej oddaje moje wnętrze, czuję się dobrze w czarnych ciuchach, Wednesday obudziła we mnie Gotkę, jestem nią zdecydowanie bardziej dziś niż byłam kiedyś, nie mówiąc o moich nastoletnich latach, kiedy byłam dzieckiem Disneya i byłam przytłaczająco słodka. A teraz proszę, słucham cięższej muzyki, umiem walczyć szablą” – śmieje się Ortega. Trochę martwi ją, że jej bohaterka jest dzieckiem i wciąż chodzi do szkoły – „muszę się w tym wszystkim odnaleźć, a przecież ja jestem już młodą kobietą.” 

Wracając na plan serialu Jenna była spokojna i zadowolona – tym razem udało jej się wynegocjować dla siebie nową rolę, została producentką „Wednesday”, a to dla niej to ogromna zmiana. Tym razem siedziała przy stole, słuchała spotkań, dyskutowała, a jej zdanie się liczyło. Jak mówi dla niej samej to krok naprzód, postęp, rozwój. Coś, na co od dawna miała ochotę. Już przy pierwszym sezonie starała się o rolę producenta. Tłumaczyła wtedy, bardzo rozsądnie zresztą, że aktorka która jest na ekranie cały czas, powinna mieć coś do powiedzenia i poza nim. 

Inną miłą zmianą było przeniesienie serialowego planu do Dublina. „To miasto jest niesamowite. Tym razem wszystko mi się podobało. Współpraca była super, obsada, ekipa, wszyscy się spisali” – Jenna nie mogła się powstrzymać od zachwytów. O serialu powiedziała: „jest jeszcze lepszy, nakręcony z rozmachem, mroczniejszy, zaskakujący w dobry sposób.”

Zwykle Jenna przenosząc się na plan filmowy poza LA, szuka sobie małej kawiarni i księgarni, żeby mogła zaopatrywać się w książki i kawę. Tym razem jednak było inaczej, bo wraz z koleżankami z planu ruszyła zwiedzać. „Jeździłyśmy na plaże, kąpałyśmy się w falach, leżałyśmy na polach. Chodziłam wspinać się ze swoim psem, opiekowałam się małymi szynszylami, którym czytałam książki. Chyba nawet raz byłam na karaoke i raz urządziłam kolację u siebie w domu. Chciałam, żebyśmy się poczuli jak rodzina” – opowiada aktorka. 

„Jenna dba o nas wszystkich” – mówi Emma Meyers, która wciela się w przyjaciółkę Wednesday. Emma razem z Jenną chodziły razem na zakupy na lokalny bazar, kiedy nie miały akurat żadnych nagrań. „Jenna jest nastawiona na współpracę, zawsze mi powtarza, że jeśli czuję że coś jest nie tak, to mam przyjść i jej o tym powiedzieć, bez żadnych zahamowań. To, że jest teraz producentką serialu wyszło nam na dobre, myślę, że cała ekipa to docenia.” 

Łatwo zapomnieć, że Jenna jest tak młoda, ma dopiero 22 lata, sama jeszcze poszukuje swojej drogi w życiu, stara się wykombinować kim chce być – i nie jest to Wednesday Addams. „Choć darzę ją sympatią i jesteśmy do siebie podobne, to nie chciałabym być nią. Szczególnie teraz, kiedy Wednesday stała się popularna i sama ma swoje psychofanki, a przecież jest outsiderką, introwertyczką, to doświadczenie musi być dla niej brutalnie ciężkie. Stała się ikoną popkultury, i to co zaskakujące, to dzięki niej ja również się stałam bardziej popkulturowa! A tego zupełnie się nie spodziewałam…”

Ciągłe przebywanie na planie zdjęciowym, ilość ról, które ostatnio zagrała sprawiły, że Ortega poczuła się wyróżniona jako aktorka – „to budujące doświadczenie, czuję że mój trud jest doceniony, że ludzie chcą ze mną pracować, bo jestem wystarczająco dobra, bo sprawdzam się w różnych rolach.” W czasie wolnym Ortega również nie może oderwać się od filmu. Postanowiła sobie, że każda rola to szukanie nowych inspiracji, a więc będzie oglądać przynajmniej pięć filmów, których jeszcze nie widziała – „staram się oglądać różne filmy, bardzo lubię te stare, ponieważ są zupełnie inne od tych, które kręcimy obecnie”, uzasadnia. Została więc ekspertem od starych filmów, ale nie zawstydza kolegów czy koleżanek z którymi pracuje swoją wiedzą, za to chętnie poleca tytuły, które okazały się dla niej atrakcyjne. Oprócz oglądania zajmuje się różnymi rzeczami, poszukuje czegoś co by ją zainteresowało na dłużej – ostatnio malowała akwarelami – „to było ekscytujące i wymagające”. Codziennie praktykuje również medytację, która pozwala jej uspokoić myśli przed całym dniem. 

Jenna przyznała się ostatnio, że myśli również o tym, żeby nakręcić swój własny film. W szufladzie ma kilka scenariuszy, które sama napisała, ale jeszcze nie jest gotowa aby podzielić się nimi ze światem. „Myślę, że to jeszcze nie jest ten czas, że jeszcze poczekam z tym doświadczeniem, bardzo dużo ludzi mi się przygląda, śledzi moją karierę i wiem, że chciałabym pokazać się im wszystkim z dobrej strony” – mówi. Za to z odwagą pyta reżyserów, kto komponuje im muzykę, bo sama również jest zainteresowana komponowaniem. Jako Wednesday gra na wiolonczeli.  

„Wszystko co robię, czym się interesuję jest związane z moją pracą. Jestem bardzo wdzięczna publiczności, że chce oglądać mnie na ekranie i bardzo bym chciała dać tym wszystkim ludziom coś od siebie. Wybieram propozycje, które nie tylko powinny się spodobać, ale też takie które mnie rozwijają, role w których czuję się dobrze. To takie ciągłe szukanie balansu, żeby wszyscy byli zadowoleni. „Teraz interesują mnie role bardziej dojrzałe i odważne, zupełnie inne od tych, które zagrałam do tej pory.” 

W lipcu Jenna stanęła na planie filmu J.J. Abramsa. Wiadomo na razie tylko tyle, że jego roboczy tytuł to„Ghostwriter”, a Jenna Ortega zagra razem z Glenem Powellem, Emmą Mackey i Samuelem L. Jacksonem. Ciekawi kogo zagra? Ja bardzo.  

„Nigdy nie zagrałam w filmie podobnym do tego.” – zdradziła ostatnio dziennikarzom.

Na Netflixie możecie oglądać pierwsze odcinki drugiego sezonu „Wednesday”, kolejne pojawią się na platformie 3 września. 

Przy pisaniu korzystałam z tekstów: Hollywood Reporter, Harpers Bazaar, The Cut, Vanity Fair.


Jedna myśl w temacie “Jenna Ortega – aktorka, która ma swoje zdanie

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.