Książka to najlepszy pomysł na spędzanie wolnego czasu, czytając poszerzamy swoje horyzonty, uczymy się, odwiedzamy miejsca do których sami być może nigdy nie dotrzemy i przeżywamy życia, które do nas nie należą. W tym zestawieniu proponuję Wam najnowszą książkę Katarzyny Boni, to reportaż na czas kryzysów, wciągający, przerażający i zachwycający jednocześnie. Równie wciągająca jest książka Alice Vincent – to rozmowy o ogrodach, w których autorka przepytuje „zwykłe” kobiety o ich miłość do ziemi i do uprawiania roślin. Okazuje się, że to naturalne i bardzo instynktowne, że często ukojenia szukamy właśnie w parkach, lasach, w naturze. Lida, najnowsza bohaterka literacka Zyty Rudzkiej duże miasto rzuciła dla rzeki. „Tylko durnie żyją do końca” to przebojowa powieść o kobiecie, która żyje według własnych zasad, bez względu czy się to komuś podoba czy nie. To zupełnie odwrotnie niż Janek, bohater „Obiektów głębokiego nieba” Jakuba Małeckiego. Janek chciałby zadowolić i uratować wszystkich, często nie patrząc na to jakie koszty ponosi on sam. Ostatnia książka, którą chcę Wam polecić jest kontynuacją „Gwiazdy porannej” i „Wilków z lasu wieczności” Karla Ove Knausgårda. „Trzecie królestwo” wraca do bohaterów, których już trochę znamy, ale jednak tym razem to nie oni są narratorami, ale ich bliscy. Ten sam czas, te same wydarzenia, ale z zupełnie innej perspektywy to całkiem nowa opowieść.
1/ Którędy do wyjścia?/ Katarzyna Boni
Ta historia zaczyna się na Sycylii. Jest upalne lato, w powietrzu czuć zapach dymu, lasy płoną. Rekord temperatury został pobity – jest 48,8 stopnia. „Nawet ślimaki wysychają” – pisze Katarzyna Boni w swojej najnowszej książce „Którędy do wyjścia?”. Boni pisze o kryzysach, po pierwsze tym klimatycznym o którym mówi się coraz więcej i który budzi wciąż skrajne emocja, po drugie tym psychicznym. Reportażystka wymienia miejsca, które znikną w przyszłości, to nie tylko Wenecja, wymienia również zwierzęta i rośliny, które wymrą – nie będzie na przykład awokado, a bananów za nic nie da się przechować w banku nasion. Kryzys klimatyczny nie jest zjawiskiem obojętnym dla ludzi, udowadnia Boni, nawet jeśli nie przeżywamy tego tak głęboko jak ona, to przecież czujemy, że jesteśmy bardziej poddenerwowani, kiedy tylko temperatura otoczenia przekracza 30 stopni Celsjusza. Małe rzeczy mają na nas realny wpływ, czy tego chcemy czy nie, czy o tym wiemy, czy nie.
Katarzyna Boni szukała bezpiecznego miejsca, chciała odciąć się na chwilę od świata, od stresów i katastrof, więc zaczęła nurkować – to fascynujące i bardzo wymagające hobby. O tym też pisze. Nurkując, zdała sobie sprawę, że nawet tyle metrów pod wodą widać, że świat umiera oblepiony plastikiem i przegrzany. Przeżyła grozo-zachwyt, oblepiał ją smutek, łzy płynęły po policzkach. Tyle lat jako reportażystka śledziła mapy i kolorowe plamy świadczące o zmianach temperatury, czytała książki i interesowała się polityką klimatyczną – teraz przyznaje, że nie miała już w sobie siły i miejsca, żeby udźwignąć więcej smutku, nie mieściła się w niej żałoba po tym, co zaraz możemy stracić jako ludzkość.
Zgodnie z postulatem prof. Jema Bendella, Boni przestała uciekać przed tym co czuje, siadła ze swoimi lękami, pozwoliła im się przez siebie przetoczyć i przeżyła żałobę. To według profesora jest początek drogi, żeby ułożyć się z nową rzeczywistością. Reportażystka poszła o krok dalej, a swoje listy strat zamieniła w książkę, która jest podróżą po końcach świata. Jest wyprawą przez Sycylię, Francję, Grecję, gdzie wysokie temperatury dają się we znaki, po topniejących lodowcach, po rafach koralowych, które Boni chciałaby zobaczyć.
„Którędy do wyjścia?” to bardzo intymna książka, Boni nie tylko pisze o swoim kryzysie, ale też o odchodzeniu najbliższych jej osób – z mieszkania dziadków wyniosła jedynie skrzydłokwiat, który później u niej zakwitł, pisze o nowym życiu, które ułożyło się w niej, mimo że tego nie planowała.
„Chcesz wiedzieć, w co wierzę dzisiaj? – pyta Boni. – Chyba w sadzenie ziół. I pieczenie bułeczek. W kalkulatory troski, które może prowadzić każdy, kto opiekuje się innymi istotami: dziećmi, psami, rodzicami, żółwiami, ślimakami, różami, dębami, świerkami, biedronkami. Każdy z nas. Dalej żyję w podwójnej rzeczywistości, ale już nie jestem w niej sama. Wplatam się w ten świat, splątuję – tak jak radzili Timothy Morton i Donna Haraway”.
W tej książce jest wiele smutku, ale jest też nadzieja, która nie umarła z ostatnim białym nosorożcem… Ta książka to nie tylko kompendium wiedzy o kryzysach, to zachęta, aby dbać o siebie i życie, które nas otacza, doceniać każdą chwilę i każdy wschód słońca.

2/ Tylko durnie żyją do końca/ Zyta Rudzka
Zyta Rudzka do panteonu swoich bohaterek dodała Lidę. Buduje ją zdanie po zdaniu, bezkompromisowo, podobnie jak wcześniej Romę, czy Werę. Wszystkie trzy są wyjątkowe, a język Rudzkiej jest odbiciem ich życia i charakterów. One nie wdzięczą się do świata i tym bardziej nie wdzięczą się do czytelników, są jakie są – my możemy je lubić, bądź nie. „Tylko durnie żyją do końca” to kolejna popisowa powieść Rudzkiej.
„Mam dobre życie, szczodre jak świński cyc, ale nie będę się opowiadać, żadnego nura w przeszłość. Wspomnienia to nie moja konkurencja, nie startuje w tym. Odwracam się tylko podczas treningu… Z kultury poważam tylko kulturę fizyczną” – mówi Lida, wuefistka, która porzuciła życie w mieście dla rzeki. Lida mieszka w gospodarstwie z Rochem i Ziutem, ze zgrają przygarniętych psów, kurami i prosiakiem Elvisem. Kiedyś miała być gimnastyczką, ale okazało się, że piersi ma zbyt obfite. Teraz uczy dzieci w szkole, kolekcjonuje gwizdki, jeździ motorem. Pływa tylko nago, codziennie. Pije bimber pigwowy pędzony przez Rocha. Występuje kiedy chce i dla kogo chce, choć uważa że ma warunki, mówi o sobie Dolly Parton polskiej prowincji.
Lida układa się z życiem na własnych warunkach. Z Ziutem i Rochem mają opanowanych kilka figur, z ojcem system niezapowiedzianych wizyt, z dorosłą córką krótkie rozmowy na telefon. Lida mówi, że to szczęśliwe życie…czy tak jest?
To bohaterka dojrzała, niedoskonała, bardzo ludzka. Dzięki Rudzkiej Lida jest też bardzo wyrazista, niby wiedzie zwykłe życie na wsi, ale czy napewno…? Koślawe to jej szczęście, koślawa ta jej wieś…
„Lida pływa i żyje stylem swobodnym. Podjęła decyzję, która dała jej wolność. Ustanowiła własny porządek: sport, radość ciała, bliskość przyrody. Stroni od ludzi, ale się nie odwraca. W hedonizmie mojej bohaterki rozpoznaję mądrość i odwagę nie na pokaz” – pisze Rudzka.
„Tylko durnie żyją do końca” to świetna, zuchwała powieść, a język i śmiałość Rudzkiej to jej mocne strony.

3/ Trzecie królestwo/ Karl Ove Knausgard
Karla Ove Knausgårda czyta się dla przyjemności czytania. Jego najnowsza trylogia zaczynająca się od „Gwiazdy porannej” to dość mroczna narracja o życiu, każdy z bohaterów jest w jakimś granicznym momencie dla siebie, a nerwową atmosferę podbija coś jeszcze, siła której nie da się objąć zmysłami.
W pierwszej części poznajemy między innymi Katrine, pastorkę która odprawi pogrzeb mężczyzny, który zmarł, ale którego ona widziała żywego, kiedy wracała do domu z konferencji naukowej – co było niemożliwe, Arnego – wykładowcę akademickiego, który trochę zbyt dużo pije i opiekuje się żoną artystką z załamaniem nerwowym, Josteina – dziennikarza, który mimo, że pisze o kulturze, to zajmie się sprawą makabrycznego morderstwa, Vibeke, czy Solvieg. W ich historiach jedyną anomalią jest gwiazda, nie wiadomo skąd się wzięła na niebie i czy jest gwiazdą, widać ją za to jak na dłoni, jej światło rozjaśnia mrok nocy. Odkąd świeci w Norwegii ludzie przestają umierać, a zwierzęta zachowują się wyjątkowo dziwnie.
Nasi bohaterowie dostrzegą gwiazdę od razu, jest częścią ich opowieści, a my nie tylko śledzimy ich życie, ale zaczynamy się zastanawiać co ta gwiazda dla nich oznacza. W pierwszej części nie dostajemy żadnego wyjaśnienia.
Druga część jest opowieścią poświęconą Syvert’owi Løyning, który jako młody chłopak odkrywa rodzinną tajemnicę. To zdarzenie lata później zaprowadzi go do Rosji, w momencie kiedy na niebie rozbłyśnie gwiazda, ta sama która rozświetla niebo w pierwszej części.
„Trzecie królestwo” to powrót niejako do historii z „Gwiazdy porannej”, ten sam czas, gwiazda, dziwne zdarzenia, ale bohaterowie inni. Tym razem trzy dni opisują osoby, które już znamy, ale które nie miały szansy opowiedzieć jak to wyglądało z ich punktu widzenia. Tove, malarka, wpada w szał tworzenia, słyszy i widzi rzeczy, których nie da się wyjaśnić, nie chce się nimi dzielić, szczególnie ze swoim mężem. Line, córka jednej z bohaterek zakochuje się w chłopaku z zespołu blackmetalowego, ten zaś wprowadza ją w zupełnie nowy świat. Geir, policjant który prowadzi śledztwo dotyczące makabrycznego morderstwa, nie wierzy w to, że umawia się na spotkanie z Kathrine, pastorką, aby zapytać ją czy szatan istnieje. Do Ramsvika, który ciągle leży w szpitalu w stanie ciężki przyjeżdża lekarz – Jarle, który zamierza dowiedzieć się, czy zmarły i cudownie zmartwychwstały pacjent jest myślami na ziemi…
Metafizyka miesza się tu z życiem, zaburzając rytm natury. Mrok powraca, kiedy światło gwiazdy niknie. Jakie będą konsekwencje?
Knausgård po mistrzowsku buduje swoich bohaterów, każdy z nich jest inny, wyjątkowy i na swój sposób boryka się z życiem. Te książki to opowieść o relacjach międzyludzkich, rodzinie, miłości, zdradzie, zazdrości, czy życiowej bezradności. Jednocześnie gwiazda, która jest centralnym punktem opowieści, jest nowa, piękna i niebezpieczna, jest też przestrogą – nic w tym życiu nie jest stałe, pewne…, nawet śmierć, i nie wszystko można wytłumaczyć. Ten motyw najbardziej intryguje w całej historii, nie daje się oderwać od czytania, bo przecież chcemy wiedzieć, chcemy wyjaśnienia czym jest to zjawisko…
Muszę przyznać, że znowu dałam się uwieść narracji Knausgårda. To niezła dawka dopaminy.

4/ Obiekty głębokiego nieba/ Jakub Małecki
W opisie tej książki znajdziecie pojedyncze słowa. To: „granice, ciało, wszechświat, relacja, przyciąganie, odwaga, bliskość”.
Janek i Iga to para jakich wiele, są młodzi, dopiero zaczynają życie, ona robi karierę, a on choć marzył o pisaniu książek, to robi z kolegą remonty w warszawskich mieszkaniach. On nie może spać po nocach, coś mu się śni, coś go uwiera. A ona mimo, że go kocha, to chce czegoś więcej niż mała stabilizacja… Nowi znajomi, z którymi będą się spotykali coraz częściej, mocno namieszają w ich życiu. Janek zajmie się tatą, będzie go obserwował dziki lis, odwiedzający ich wiejskie podwórko. Iga dojrzeje do większych zmian… Czy uda im się poukładać swoje życia na nowo?
„Obiekty głębokiego nieba” to najnowsza książka Jakuba Małeckiego, pisarza który lubi opowiadać o zwykłym życiu i zwykłych bohaterach. Tytułowe obiekty nie są zaliczane do gwiazd, ani do planet, a jednak są obiektami astronomicznymi, jeśli im się bliżej przyjrzeć, ich historia może okazać się równie ciekawa i wciągająca. Jakub Małecki pisze o miłości, o relacjach międzyludzkich, o szukaniu w życiu emocji, spełnianiu marzeń. Ot, o tym wszystkim czego doświadczamy na co dzień. To bardzo intymna podróż, wgląd w świat mężczyzn czułych, delikatnych i troskliwych, oraz kobiet odważnych, które nie boją się walczyć o siebie…
Ja czytałam wersję papierową, ale można też posłuchać audiobooka – czytają Magdalena Cielecka i Filip Kosior.

5/ Dlaczego kobiety uprawiają ogrody/ Alice Vincent
Malarka, abstrakcjonistka Vanessa Bell przez lata uprawiała ogród w Charleston w Sussex Downs. Ten ogród według Alice Vincent miał być manifestem wolności twórczej, wyrazem nieskrępowanej konwenansami i oczekiwaniami duszy. „Bell była kimś więcej niż istotą w kapeluszu w otoczeniu drzew” – powtarza Vincent za pisarką Virginią Woolf, która była siostrą Bell. Vincent udaje się do ogrodu, aby lepiej poznać Vanessę i aby zobaczyć jedną z najciekawszych zielonych przestrzeni pod Londynem. Pisarka Ali Smith została zaproszona przez Vincent do rozmowy o ogrodach, po tym jak powiedziała, że podczas pandemii jej największym sukcesem było zrobienie własnego kompostu. Smith powiedziała to w wywiadzie dla New York Timesa, nie kryjąc swojej dumy.
Dla Vincent ogrody to coś zdecydowanie więcej niż kawałek zieleni – to wolność, osadzenie się w rzeczywistości, a także przyszłość, zmienność, ciągłe zaskoczenia…
Alice Vincent to dziennikarka pisząca dla Vogue i The Guardian, która również schowała się wśród roślin podczas pandemii. To wtedy pomyślała, że ogród to miejsce magiczne z którym kobiety czują specjalną więź, w którym potrafią układać sobie życie i przeżywać największe troski. Postanowiła porozmawiać z kobietami, nie tymi sławnymi, ale zwykłymi, o ich życiu, historiach i o ich ogrodach. W internecie umieściła ankietę – na którą odpowiedziało zaskakująco dużo kobiet, z jej rozmów z nimi powstała książka – „Dlaczego kobiety uprawiają ogrody. Opowieści o ziemi, siostrzeństwie i kobiecej sile”.
To zbiór opowieści o różnych kobietach, są tu matki, singielki, żony, rozwódki, dziewczyny które przeżywają stratę dziecka, szukają nadziei, czy sposobu na życie. I są ogrody wypełnione roślinami, doniczki ustawiane na kolejnych balkonach, nasiona przekazywane w rodzinie i sadzonki przekazywane z rąk do rąk. Wszystko tu wzrasta, rozwija się, zielenieje i kwitnie, czasami powodując dziki, piękny chaos – rośliny to życie, a ziemia pod paznokciami potrafi działać terapeutycznie, przekonuje Vincent.
