Mille Bobby Brown: „Wszystko jeszcze przede mną”  

Już nie Jedenastka i nie dziecko, a dorosła kobieta. Millie Bobby Brown przeszła się po czerwonym dywanie ostatni raz promując serial „Stranger Things”. Jej przygoda na planie trwała całe dziesięć lat, w międzyczasie Milly dorosła, założyła swój biznes i wyszła za mąż. Zagrała kilka głównych ról, w całkiem fajnych filmach. Ale Jedenastka to rola, która z nią zostanie – ta najważniejsza, tę liczbę ma wytatuowaną na przedramieniu. „Cieszę się, że mogłam wrócić na plan, do Hawkins, do moich przyjaciół. Ten sezon jest pełny emocji, widzowie będą trzymać się foteli” – mówi aktorka. Pierwsze cztery odcinki 5 sezonu Strangers’ów właśnie pojawiły się na Netflix, jesteście ciekawi jak skończy się ta historia? Na to będziemy musieli poczekać aż do Nowego Roku. 

Platynowy blond

Osiem miesięcy temu miała platynowe blond włosy, chodziła ubrana w ciuchy z lat ’90 i wyglądała jak seksbomba. Na rozmowę z Call Me Your Daddy przyszła w dzwonach, z cekinami, które dostała od Pameli Anderson. Do tego miała krótki biały top, białe futerko i obcasy na platformie – w srebrnym kolorze. Pełny makeup i srebrne koła w uszach uzupełniały jej look. Wyglądała jakby szła na imprezę w stylu Hollywood, do Studia ’54. Bardzo dojrzale jak na swoje 21 lat. Oczywiście świat mediów błyskawicznie skomentował wygląd Mille Bobby Brown, posypały się niewybredne komentarze. 

A ona promowała film „The Electric State” i chciała do niego nawiązać, ale też poeksperymentować ze swoim wyglądem – „na co dzień się tak nie ubieram, mieszkam przecież na farmie”, tłumaczyła. Nie spodziewała się, że tak to się skończy. Płakała, aż jej przeszło i nabrała dystansu, wtedy, nie po raz pierwszy wkurzyła się na dziennikarzy – jakim prawem oni mają ją osądzać? Nie obraziła się jednak na media, dała im tylko nauczkę. Z dziennikarzami nadal się spotyka. 

Na wywiad dla Vogue spóźniła się dwadzieścia minut. Wpadła do kawiarni i od progu zaczęła przepraszać, że się nie wyrobiła – Mille jest jedną z tych osób, które pracę i zobowiązania traktują bardzo poważnie. „Kocham zasady i nie wiem jak ich nie przestrzegać, ja dostosowuję się do wszystkich obowiązujących. Jeśli mnie kiedyś wsadzą do więzienia, to może dlatego, że mam za dużo zwierząt” – śmieje się aktorka.   

Millie Bobby Brown/ Electric State

Jej platynowy blond to przeszłość, Mille ma teraz swój naturalny kolor włosów. Na wywiad przyszła prosto z próby tanecznej, stąd jej strój – krótkie spodenki i sportowy stanik. Włosy miała związane w kucyk. Wyglądała jak regularna nastolatka, która właśnie wyszła z fitnessu. Dziennikarkę zainteresował tatuaż – „011”, napisane delikatnym fontem. Być może łatwo go przeoczyć, ale dla Mille to bardzo ważna pamiątka. Jedenastka to bohaterka, którą aktorka gra w Stranger Things, serialu który stał się kultowy.

Strangersi

W 2016 roku po raz pierwszy usłyszeliśmy o „Stranger Things”. Kto pamięta jak to wszystko niewinnie się zaczęło? Od chłopców grających w Dungeons & Dragons, rozstawiających figurki na planszy, gotowych pokonać potwora. I od zniknięcia jednego z nich, dramatycznych poszukiwań, migających lampek choinkowych, które były znakiem SOS nadawanym z Drugiej Strony. W tej całej historii główna rola przypadła Jedenastce, dziewczynce, która uciekła z laboratorium, dziewczynce która posiadała nadzwyczajną moc. 

Dziś bohaterowie „Stranger Things” już nie są dziećmi, wiedzą że po Drugiej Stronie znajduje się piekło i wrogowie, potwory które chcą zniszczyć ich świat. Po raz ostatni wszyscy chcą spróbować stawić czoła temu złu, z nadzieją że tym razem to piekło zapłonie, a potwory będą ginąć w męczarniach. Ale nie jest to łatwe – te potwory mają po swojej stronie Vecnę, a on nie tylko jest inteligentny, ale też dysponuje niezwykłą mocą – być może większą niż Jedenastka…

Hawkins stało się strefą zamkniętą, pod militarnym nadzorem. Wojsko prowadzi swoje własne eksperymenty, za nic mając życie mieszkańców. Mike, Nastka, Will, Dustin, Lucas, a także Nancy, Jonathan, Joyce, czy Jim ciągle patrolują okolicę. Jim udaje się również na Drugą Stronę – jego celem jest odnalezienie Vecny i zabicie go. Sytuacja nabiera tempa, gdy znika młodsza siostra Mike’a.  

Netflix podzielił ten ostatni sezon serialu aż na trzy części, pierwszą z nich możemy już oglądać – to cztery odcinki, druga pojawi się 26 grudnia, a finał 1 stycznia. Powiem wam, że czekałam na ten moment, ciągle kibicuję dzieciakom z Hawkins i przeżywam, kiedy stają oko w oko z niebezpieczeństwem. Zastanawiam się jak wiele mogą poświęcić, żeby uratować swój świat i zniszczyć Vecnę? Dla mnie Stranger Things pozostanie fenomenem – serialem zrobionym tak dobrze, że nie wypada się na nim nudzić. 

Millie Bobby Brown/ Stranger Things sezon 5

„Bardzo się cieszę, że mogliśmy wrócić na plan, że mogłam zobaczyć tych wszystkich ludzi z którymi pracowałam przez tyle lat. I znów wcielić się w Jedenastkę. Radowałam się każdym momentem tego doświadczenia” – mówiła Mille w jednym z wywiadów. Wtórował jej Noah Schnapp, który w serialu wciela się w Willa Byers’a. Will to jedna z ciekawszych postaci nowego sezonu – z chłopca, którym łatwo manipulować, Will staje się dojrzałym nastolatkiem, odkrywa, że siła której potrzebował i szukał jest w nim. Ten jeden moment sprawia, że Vecna z Willa robi nie tylko wroga, ale kogoś zdecydowanie więcej [nie chcę wam spoilerować, ale dla tej chwili warto oglądać, przerażenie, gęsia skórka i w końcu wzruszenie – to już nie ten sam Will]. 

„Ten sezon jest dla mnie wyjątkowy, byłem bardzo podekscytowany powrotem. Dla mojego bohatera dużo się zmienia, po raz pierwszy stanie twarzą w twarz w Vecną. Nie miałem okazji dotąd przeżyć takiego doświadczenia – nie pracowałem z Jamie’m Campbellem Bower’em, a przecież to niesamowity aktor. Spojrzenie na niego, kiedy szedł przez plan sprawiło, że poczułem strach, jako Vecna jest dosłownie przerażający. Cieszę się również, bo Will dorasta, jest teraz silny, ma swoje zdanie i po raz pierwszy jest decyzyjny. Sceny w których to widać sprawiły mi ogromną radość” – przyznaje Noah Schnapp. 

„Stranger Things” od premiery bije rekordy oglądalności, jest numerem jeden na Netflixie. Każdy sezon jest wydarzeniem, szeroko dyskutowanym we wszystkich mediach. Widzowie pokochali stylistykę lat ’80, nostalgiczną muzykę – w tym do łask wróciła Kate Bush, ale przede wszystkim pokochali dzieciaki, które próbują walczyć o swojego przyjaciela, a później o swój świat, ciągle mając nadzieję na lepsze jutro. Główną postacią serialu nigdy nie był jednak Will, od którego wszystko się zaczęło, ale Jedenastka. To ona, zagubiona i bezbronna, a jednak dysponująca mocą wymykającą się naszemu rozumowi, dostała od reżyserów najwięcej uwagi. W tej opowieści to ona jest bohaterką, która może stanąć do walki i wygrać. Być może sukces serialu nie byłby możliwy bez Mille Bobby Brown, która dostała tę rolę mając jedynie dziesięć lat. Była jednak na tyle odważna i zawzięta, że nie tylko zagrała, ale też uniosła ciężar sławy. 

Who? Mille Bobby Brown

„Kiedy się rozmawia z Mille Bobby Brown, aktorka jest ciepła, uśmiechnięta, lubi jednak kiedy rozmowa jest dość konkretna” – zanotowała dziennikarka Vogue. W rozmowie z Alex Cooper, Millie była bardzo otwarta i kokieteryjna – chętnie rozmawiała nie tylko o Stranger Things, ale też o swoim mężu i rodzinie. Mille ma spore grono obserwatorów, dlatego nie dzieli się wszystkim i częściowo żyje poza internetem, czy mediami społecznościowymi. Jej losy śledzą miliony fanów. Odkąd została gwiazdą zagrała w kilku dobrych filmach, między innymi dostała rolę Enoli Holmes – siostry słynnego detektywa, założyła firmę PCMA, która zajmuje się produkcją filmową, wystartowała z własną marką kosmetyczną Flornece By Mills, która teraz wypuszcza na rynek nie tylko kosmetyki, ale i ubrania, okulary, kawę, a nawet zabawki dla zwierząt – dla aktorki to milionowe dochody. Jej rzeczy można kupić w Specsavers, czy w Nordstromie. Największą słabością Mille są zwierzęta. Przygarniała ich tak dużo, że założyła również swoje prywatne schronisko, oazę dla zwierząt porzuconych. Są tam nie tylko pieski, ale również zwierzęta gospodarskie, czy koty. Mało kto wie, ale Mille ma owce, krowę i hoduje kury. Aktorka uwielbia również gotować i robi to praktycznie codziennie, jeśli tylko czas jej na to pozwala, jeśli nie jest na planie filmowym.  

„Skończyć ten sezon to dla mnie doświadczenie porównywalne do śmierci bliskiej mi osoby. Przez te dziesięć lat byliśmy jak jedna wielka rodzina, nie tylko aktorzy, ale cały zespół. Świat Stranger Things był moim domem” – mówi Millie. 

O Millie jako o prawdziwym talencie mówi Philip Barantini, reżyser z którym pracowała kręcąc przygody Enoli Holmes. W tych filmach Mille nie tylko gra główną rolę, ale jest również producentką. „Uważam, że Mille jest jedną z najzdolniejszych aktorek młodego pokolenia” – podkreśla Barantini odnosząc się również do tego, co aktorka pokazuje na ekranie grając w Stranger Things. „Mało kto mógłby tak zagrać, szczególnie debiutując w wieku zaledwie dziesięciu lat – to był popisowy występ” – dodaje reżyser. 

Millie Bobby Brown na planie Enoli Holmes

Jamie Campbell Bower, którego znacie jako Vecnę, podkreśla, że Mille jest jedną z tych wyjątkowych osób, które jeśli mówią, że coś zrobią, to zrobią to napewno. „Jej wiara w siebie jest niesamowita, ona wie na co ją stać. Myślę, że to jest powód dla którego wszyscy ją kochamy, bo przecież każdy z nas chciałyby taki być, nawet przez krótki moment, prawda?” 

Przy piątym sezonie poprzeczka dla wszystkich jest zawieszona bardzo wysoko. Dla reżyserów – braci Duffer, dla aktorów, dla Millie. Jak sobie poradzi? W jakich filmach i serialach zagra? 

Podobno cała ekipa, jak to Millie określiła „dzieciaków”, po przeczytaniu wspólnie dwudziestu stron scenariusza tego sezonu miała łzy w oczach. Płakali wszyscy: Finn Wolfhard, Noah Schnapp, Gaten Matarazzo, Sadie Sink i Caleb McLaughin. Cała grupa poznała się na planie, razem spędzili ogromną ilość czasu, grając, bawiąc się, ucząc. „Wszyscy się znamy tak dobrze, to takie piękne. Staliśmy, płakaliśmy i pocieszaliśmy się wzajemnie” – mówi Millie. 

Stranger Things/ sezon 3

Życie poza ekranem

Mille Bobby Brown po tym jak skończyła promować „Stranger Things” nie udała się do Nowego Jorku, czy LA, udała się do domu. Aktorka mieszka na dużej farmie, naprzeciwko swoich rodziców. Mieszka razem z mężem – Jakem Bongiovi, synem Jona Bon Jovi. Razem z nimi mieszka ich „minizoo” – „mamy jedenaście psów, cztery koty i coś koło czterdziestu innych zwierząt. W pewnym momencie miałam w domu owcę, która próbowała zjeść zasłony…”, mówi Millie. Jake nie ma nic przeciwko zwierzętom i nie ogranicza Mille, choć stara się ją utrzymać przy zdrowych zmysłach – „ostatnio powiedział, że mamy ich trochę dużo i już nie jest tak, że wszystkie mogą spać z nami w pokoju” – wyznaje Brown. Zapytana dlaczego wybrała to miejsce, dlaczego została w Georgii, Millie uśmiecha się: „to mój dom, tu dorastałam, w tym miejscu byłam najdłużej, bo tu kręciliśmy Strangersów.”

Od jakiegoś czasu Mille podkreślała, że chce mieć dużą rodzinę – ona ma rodzeństwo, Jake też. Czy można się było spodziewać, że razem adoptują dziecko? Kiedy świat dowiedział się, że Mille jest mamą, znów pojawiło się mnóstwo komentarzy, w tym te które pod lupę brały życie aktorki, dyskutowano o jej młodym wieku, o tym czy jest gotowa na takie wyzwanie. Tymczasem ona zaszyła się w domu, poświęciła swój czas, aby dziecko poczuło się bezpieczne i zaopiekowane. 

„Dla mnie macierzyństwo to przepiękna podróż, moja córka już nauczyła mnie tak wiele” – mówiła Brown w Vogue. „Moja perspektywa patrzenia na świat zupełnie się zmieniła. Teraz doceniam te wszystkie małe rzeczy, okazuje się że to one przynoszą najwięcej radości. Moje dni są teraz wypełnione śmiechem, miłością, jestem szczęśliwa. Bez przerwy się przytulamy.”

Aktorka więcej o dziecku nie chciała powiedzieć, nie chciała zdradzić nawet imienia. Jeśli jej córka, kiedyś zdecyduje się na taką ścieżkę kariery jak ona, to będzie miała wsparcie rodziców. Na razie jednak będzie się cieszyła beztroskim życiem bez mediów, taki przynajmniej plan ma Brown.

Dzieciństwo 

Mille Bobby Brown jest Angielką, która urodziła się w Marabelli w Hiszpanii i została Amerykanką. Jej rodzina od zawsze była w ruchu. W Ameryce wybrali na miejsce zamieszkania słoneczną Florydę. To tam Mille zapisała się na wszystkie możliwe zajęcia – taniec, modeling i na aktorstwo. Oglądała disnejowe bajki, lubiła Hannę Montanę, ale to nauczycielka przekonała ją do aktorstwa – miała dobrą pamięć, fotograficzną, potrafiła zapamiętać każdą rolę. Mille nie ociągała się i oświadczyła rodzicom, że zamierza spróbować swoich sił – „mój tato absolutnie we mnie wierzy, dość szybko się spakowaliśmy i przenieśliśmy do Los Angeles”, mówi aktorka.

„Moi rodzice nie lubią spędzać czasu zbyt długo w jednym miejscu, trudno im wręcz usiedzieć” – śmieje się. „Kiedy wchodzi się do mojego rodzinnego domu, to pierwsze co się odnotowuje to hałas, u mnie wszyscy gadają, krzyczą, śpiewają. Nasze ulubione powiedzenie to „truly, truly”. Czasami cieżko za nami nadążyć, ale wychowywanie się w takim domu ma swoje plusy – zawsze było wesoło i było dużo miłości.”

Podejmując decyzję o przeprowadzce i aktorstwie, Brown zupełnie nie spodziewała się takiej skali odrzucenia i niemiłych komentarzy z którymi przyszło jej się zmierzyć. Grała epizody, między innymi w Modern Familly, czy NCIS. I w końcu chciała się poddać, chciała zrezygnować, kiedy ruszyły kastingi do serialu Netflixa – poszukiwali dzieciaków, które zagrałby w nieszablonowym serialu z niezbyt wysokim budżetem (pierwsze sezony wyglądają na kino niezależne, ostatnie jak hollywoodzkie blockbustery). 

Nowe szanse

Mille wsiadła w samolot do Nowego Jorku, leciała na ostatnie przesłuchanie. Już podjęła decyzję, albo dostanie rolę, albo mówi pas i rezygnuje z aktorstwa. „Trudno mi w to uwierzyć, ale w samolocie miałam 11 miejsce, w 11 rzędzie. Kiedy dotarliśmy do hotelu okazało się, że mamy pokój na 11 piętrze. To było bardzo dziwne” – wspomina aktorka. Rolę dostała właśnie kiedy pakowała walizki, żeby wracać do domu. 

Cała rodzina Brown’ów przeprowadziła się jeszcze raz, tym razem była to Georgia. Rodzice nie chcieli, żeby Mille mieszkała w LA. To trudne celebryckie miasto, w którym dziecku robiącemu karierę może być ciężko – „to wszystko może pomieszać w głowie”, mówi Mille. „Kocham to co robię, kocham aktorstwo, ale to mnie nie definiuje. Dla mnie ważne jest moje życie osobiste, rodzina, przyjaciele” – podkreśla z powagą. Przez te lata, od kiedy rola Jedenastki sprawiła, że Mille stała się gwiazdą, nie ominęła jej ciemna strona kariery – komentowano każdy jej krok. Przez lata aktorka milczała i znosiła to, co się wokół niej działo, później jednak zaczęła się buntować i odpowiadać na niepochlebne opinie. Teraz walczy z bezczelnością i obłudą dziennikarzy, używając do tego swoich wpływów – ma kilka milionów obserwatorów, którzy oglądają każdy jej filmik wrzucony do sieci. To duża siła, z którą należy się liczyć.

Mille nie lubi rozmawiać o hejcie, zamyka się w sobie i przekierowuje temat. Woli rozmawiać o tym, jak została ambasadorką dobrej woli Unicef’u – jedną z najmłodszych, bo miała wtedy 14 lat. „Nie mogę uciszyć tych wszystkich osób, które siedzią wgapione w swoje telefony i komentują, czy dziennikarzy. Jak można sobie z tym poradzić? Myślę, że trzeba postawić na siebie, polubić się i poczuć pewnie. Chciałabym tym nastawieniem zarażać ludzi, młode dziewczyny – to mogę robić” – mówi. Odwiedza więc szkoły, nie te luksusowe, ale te w biednych regionach, rozmawia z dziećmi i promuje pomaganie. 

„Mam dopiero 21 lat, czuję że jeszcze wszystko przede mną. Każdy dzień traktuje jak mały cud, jakby miał zaraz zniknąć” – mówi. Przez ten czas na planie „Stranger Thnigs” Mille dorosła, już nie jest dzieckiem, nie jest zagubiona, jest pewną siebie młodą kobietą. Podobnie jak jej bohaterka. 

„Nie czuję, żeby Jedenastka była jakąś nową wersją siebie w tym sezonie, to raczej była powolna ewolucja, dojrzewanie. Ona już miała tę siłę i determinację w poprzednim sezonie, może nie było to aż tak widoczne, ale Jedenastka bardzo się starała. Może gdyby nie spotkała się z agresją, szybciej by doszła do tego punktu, a może właśnie to było jej potrzebne. Jedenastka musiała odkryć, że jest wartościowa z mocą, ale i bez niej. W tym sezonie obie jesteśmy gotowe na walkę. To pewne.”  

Mille kocha domowe życie, swoją farmę, zwierzęta, gotowanie posiłków. Dla niej rodzina jest na pierwszym miejscu. A to, że lawinowo pojawiają się oskarżenia, że zamieniła się w „żonkę”, no cóż… Mille sobie nic z nich nie robi – „nie przykleicie mi tej łatki, między posiłkami przerzucam końskie łajno” – śmieje się. I choć uwielbia swoje życie, to łezka jej się nadal kręci w oku – coś się skończyło. 

To ostani raz kiedy możemy wrócić do Hawkins. Trzymajcie kciuki za dzieciaki, żeby udało mi się pokonać Vecnę. To by było dobre zakończenie.   

*przy pisaniu korzystałam z materiałów: brytyjskiego Vogue, The Hollywood Reporter, Call Me Your Daddy


Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.