Danielle Brooks i Lewis Pullman mieli przyjemność ogłosić tegoroczne nominacje do Oscarów. Uroczyste przyznanie nagród odbędzie się jak zawsze w amerykańskim Dolby Theater w Los Angeles, zwycięzców poznamy 15 marca. W tym roku w oscarowym wyścigu największe szanse ma film „Grzesznicy” Rayana Coogler’a. Dostał największą liczbę nominacji, w tym dla najlepszego obrazu, dla reżysera i za scenariusz. To również wyjątek od reguły, jury bowiem niechętnie nagradza i wyróżnia filmy o wampirach. O tytuł najlepszego filmu powalczy z „Jedną bitwą po drugiej”, „Hamnetem”, „Bugonią”, „Wielkim Martym”, „Wartością sentymentalną”, „Frankensteinem”, czy ze „Snami o pociągach”. Zanim się dowiemy kto w tym roku wyszedł z uroczystości ze statuetką, czeka nas przyjemność oglądania – część z tych tytułów już można zobaczyć w streamingu.
Najwięcej emocji zawsze budzi kategoria najlepszy film. W tym roku jest w niej sporo niespodzianek – największa to oczywiście „Grzesznicy”. Nie wszystkim podobał się film Rayana Cooglera, po premierze krążyły nawet opinie, że jest ciut nudny. Ale prawda jest taka, że to film w którym reżyser powoli snuje swoją opowieść, tempo narracji podbija muzyką, emocje rosną tu proporcjonalnie do czasu spędzonego przed ekranem. Wampiry, to oczywiście wisienka na torcie. Warto również zauważyć, że choć akcja toczy się w przeszłości, to film porusza tematy całkiem aktualne.
O główną nagrodę powalczy również „Jedna bitwa po drugiej”. To kino szalone, pełne zwrotów akcji, z cudowną rolą Leonardo DiCaprio i równie zachwycającą Chase Infinity. Paul Thomas Anderson opowiada nam współczesną historię, o grupie rebeliantów, którzy idą na wojnę z amerykańskim rządem. Wśród nich jest młody ojciec, który rezygnuje z wywrotowej działalności, żeby w spokoju wychować dziecko. Po latach zostaje odnaleziony przez pewnego pułkownika, a jego córka zostaje porwana – ile w nim jest siły, żeby powalczyć o życie najważniejszej dla niego osoby?
„Grzeszników” i „Jedną bitwę po drugiej” możecie obejrzeć na HBO Max.
Guillermo del Toro spełnił swoje marzenie kręcąc „Frankensteina”. To film, który na premierze w Wenecji dostał ponad dziesięciominutowe owacje na stojąco. Jest wizualnym majstersztykiem, uwodzi nas kolorami, a także światłem przechodzącym w ciemność, kostiumami, dekoracjami, pięknymi krajobrazami. We Frankensteina wciela się Jacob Elordi, który ma szansę na statuetkę za najlepszą rolę drugoplanową. „Frankensteina” obejrzycie na Netflix.

Nominowany jest także film Chloé Zhao „Hamnet”, który właśnie wszedł na ekrany kin. To poruszająca historia o stracie dziecka. Zhao w baśniowy sposób opowiada o życiu Williama Szekspira i jego żony Agnes. Pokazuje nam szczęśliwych zakochanych, trudy życia, porody ich dzieci i w końcu tragiczną śmierć ich jedenastoletniego synka Hamneta. Rozpacz Agnes jest tak wielka i tak przejmująca, że nie da się jej oglądać obojętnie. Jessie Buckley, która ją zagrała, prawdopodobnie opuści Dolby Theater z Oscarem za najlepszą kobiecą rolę pierwszoplanową.
Na emocjach, choć w zupełnie inny sposób gra nam Yórgos Lánthimos. „Bugonia” ma ciekawy scenariusz, Emmę Stone w głównej roli, Jessiego Plemonsa i Aidana Delbisa jako porywaczy. To trio jest szatańskie, nie wiadomo kto tu nad kim ma przewagę, kto jest ofiarą, a kto tym złym. To wybuchowa czarna komedia – oto dwóch mężczyzn, fanów teorii spiskowych porywa szefową pewnej korporacji, która według nich jest kosmitką. Michelle być może nie miała zamiaru zniszczyć Ziemi, w co mocno wierzyli porywacze, ale z pewnością jest w niej duża żądza zemsty.
Dominacja, władza, problemy współczesnego społeczeństwa to tematy które interesują grackiego reżysera. Lánthimos po raz kolejny kręci kino niszowe, będąc już od dawna w mainstreamie Hollywood, nie każdy tak potrafi.
„Bugonię” możecie obejrzeć na Amazon Prime Video.
Joachim Trier do współpracy przy swoim nowym filmie zaprosił Stellana Skarsgarda, Renate Reinsve i Elle Fanning. Historia którą przenieśli razem na duży ekran to opowieść o rodzinie. Trier podszedł do tematu z wrażliwością i czułością. Skarsgard gra tu marnotrawnego ojca, który wraca po latach i chce pojednać się z córkami. One nie są gotowe na taki obrót spraw, a Nora zdecydowanie odrzuca propozycję zagrania w jego filmie. I wtedy pojawia się ktoś obcy, gwiazda która dostała jej rolę, która nieświadomie burzy pozorny spokój rodziny – pozorny, bo u Triera trauma rodzinna przenosi się z pokolenia na pokolenie, a grzechy z przeszłości trudno wybaczyć.
„Wartość sentymentalną” obejrzymy w kinach w lutym.

„Wielki Marty” polską premierę ma 30 stycznia, to już w ten weekend. Film Josha Safdie’go jest faworytem w oscarowym zestawieniu. Pierwszoplanową rolę gra Timothée Chalamet, który jest szaleńczo skupiony na grze… tym razem w pingponga. Piłeczka odbija się tu z szybkością błyskawicy, a jeden niefortunny ruch może przesądzić o przegranej. Marty gra o życie, marzy o międzynarodowej karierze, nie cofnie się przed niczym, dosłownie, aby osiągnąć cel. Bez mrugnięcia okiem potrafi też wpakować się w tarapaty, i nic dziwnego, jego świat do przyjemnych wcale nie należy, odrapane hotele, ciemne sale treningowe, podejrzani kolesie, którzy wyłaniają się zza rogu. Ale dla Marty’ego liczy się jedno – kariera, przy tym jest pewny siebie i wygadany.
Josh Safdie w „Wielkim Martym” postawił na duże emocje, to film w którym akcja goni akcję. Jest szybko, jest ciekawie, a Chalamet udowadnia, że potrafi grać na wysokich obrotach. Aktor jest nominowany w kategorii najlepszy aktor pierwszoplanowy.
Dwa duże zaskoczenia w tym zestawieniu, to dwie zupełnie różne historie. Bardzo się cieszę, że nominację w kategorii najlepszy film dostał kameralny dramat „Sny o pociągach” w reżyserii Clinta Bentley’a. To historia drwala, który buduje amerykańską kolej. Jest w niej miłość i cały dramatyzm życia. To piękny i nieśpieszny film, który zdecydowanie warto obejrzeć. W rolach głównych: Joel Edgerton i Felicity Jones.
Drugie zaskoczenie to „F1”, film o kierowcy rajdowym, który wraca na tor, aby znowu wygrać. To szybka, niesamowicie widowiskowa produkcja w reżyserii Josepha Kosinski, z Bradem Pittem w roli głównej. Film możecie obejrzeć na Apple TV.
Dużym znakiem zapytania należy oznaczyć film „Tajny agent”, bo produkcja będzie pokazywana w kinach dopiero pod koniec marca. Nominacja do Oscara to jednak duże wyróżnienie, więc możemy oczekiwać, że będzie to film na który warto czekać i na który warto wybrać się do kina.
Akcja rozgrywa się w Brazylii, w latach ’70. W zapowiedzi czytamy: „Wybitny naukowiec Marcelo (Wagner Moura) powraca do rodzinnego Recife, żeby zabrać swojego syna w bezpieczne miejsce. Zanurzone w słońcu miasto jest na granicy szaleństwa – w karnawale giną ludzie, gdzieś na plaży znaleziono rekina z ludzką nogą w brzuchu, do miasta przybywa dwóch zabójców… Marcelo kilka lat wcześniej podpadł niebezpiecznemu mafiosowi, teraz musi się ukrywać. Jego życie wisi na włosku.” Jak myślicie?

Na tytuł najlepszego reżysera mają szansę: Chloé Zhao za „Hamneta”, Josh Safdie za film „Wielki Marty”, Paul Thomas Anderson za „Jedną bitwę po drugiej”, Joachim Trier za „Wartość sentymentalną” i Ryan Coogler za „Grzeszników”. Wydaje się, że każdy z tych fantastycznych reżyserów może wyjść z Dolby z Oscarem w ręku, gdybym ja miała o tym decydować to nagroda trafiłaby w ręce Cooglera.
Jakie filmy jeszcze warto zobaczyć? Na pewno te z kategorii najlepszy film dokumentalny, ja polecam Wam bardzo „Mr. Nobody Against Putin”. W tej kategorii nominację dostały również: „The Alabama Solution”, „Come See Me in the Good Light”, „Cutting Through Rocks”, „The Perfect Neighbor”.
Nie przeoczcie też „Sirât” (Hiszpania) i „Głosu Hindi Rajab” (Tunezja). Ten drugi film to wstrząsający dokument, który rozdziera serce. Pokazuje, co się działo w momencie, kiedy do centrum pomocy zadzwoniła 6-latka będąca w Strefie Gazy pod obstrzałem izraelskiej armii. Uwieziona w samochodzie Hindi błaga o pomoc, to jej ostatnia rozmowa jaką przeprowadziła.
Wśród tych którzy nominacji nie dostali, wielkich przemilczanych, wymienia się kontynuację „Wicked” z Cynthią Erivo i Arianą Grande – w tamtym roku „Wicked” był jednym z faworytów jury. Rozczarowuje również brak wyróżnienia dla Chase Infinity za rolę w „Jednej bitwie po drugiej”.