Krzyk. Artystki i sztuka na przestrzeni wieków

W Muzeum Sztuki Nowoczesnej trwa wystawa „Kwestia kobieca 1550-2025” kuratorowana przez Alison M Gingeras. Cały jeden poziom muzeum wypełniają prace kobiet, malarek, rzeźbiarek, performerek, obok barokowych obrazów wiszą te, które zostały namalowane współcześnie, nawet specjalnie z myślą o tej wystawie. Na ekspozycję przyciągają znane nazwiska, takie jak Artemisia Gentileschi, Frida Kahlo, Louis Bourgeois, Tracey Emin, ale też Jabłońska, Boznańska, czy Tamara Łempicka. Muzeum przeżywa swój renesans – liczba odwiedzających tę wystawę rośnie, a krytycy w tym czasie pytają: czy nadal potrzebne są takie wystawy?

W Muzeum Sztuki Nowoczesnej możecie od jakiegoś czasu oglądać dwie nowe wystawy, pierwsza to „Kwestia kobieca 1550–2025” przygotowana przez Alison M Gingeras, druga to „Miasto kobiet”.

„Kwestia kobieca” jest monumentalną wystawą, która jasno daje do zrozumienia, że artystki, choć miały pod górkę, tworzyły od zawsze. Gingeras pokazuje ponad pięć wieków sztuki kobiecej, nie prowadząc nas jednak linearnie, ale budując swoją narrację na konkretnych tematach, jest tu opowieść o tożsamości, o pracy artystek, które uwieczniały się na autoportretach, o macierzyństwie i kobiecej sile. Ta ekspozycja to historia sztuki kobiecej w pigułce – jest tu Artemisia Gentileschi i Betty Tompkins, jest Frida Kahlo, a obok niej współpraca Louis Bourgeois z Tracey Emin, jest Karolina Jabłońska, zza pracy której wyłania się bogini Moniki Sjöö… Jest Tamara Łempicka i Olga Boznańska.

Feminizm i historia sztuki połączyły siły na początku lat ’70 XX wieku, a to co dziś widzimy to kontynuacja tego trendu, który już zdążył okrzepnąć, podkreśla kuratorka.

„Miasto kobiet” uzupełnia narracyjnie wystawę Gingeras. Kuratorki przejmują pozostałe przestrzenie i hol pierwszego piętra – tu tematyka jest bardziej współczesna, a wystawa podzielona na cztery rozdziały, które poruszają takie tematy jak prawa reprodukcyjne, gender, ciało i jego organy, a także sztuka feministyczna. Zobaczycie tu artystyczne transparenty z Czarnych Marszy, sizalowe łzy Marii Teresy Chojnackiej, dzieła Aliny Szapocznikow, czy Ewy Hesse.

Najpierw zwiedzający zatrzymują się przy obrazie Betty Tompkins, artystki która użyła dzieła innej artystki – Artemisi Gentileschi. Kobieta z młotkiem zaraz zada cios leżącemu na jej kolanach mężczyźnie, ten wygląda bezbronnie, jak pokonany kochanek, czekający na wymierzenie kary. Kobieta na obrazie jest ledwo widoczna spod różowych liter – Tompkins wypisała na bohaterce przeprosiny mężczyzn, którzy dopuścili się nadużyć seksualnych. Obraz wsi tuż obok wejścia do małej salki, tu zawsze ktoś pilnuje, żeby zwiedzających nie było zbyt wielu. W środku wiszą dwa obrazy – „Zuzanna i starcy” Artemisi Gentileschi i „Konieczność oddania ciosu” Miriam Cahn. Zuzanna pozostaje bezbronna, starcy zaś są opresyjni i przemocowi, pociąga ich młode ciało kobiety. Bohaterka kuli się pod ich naporem. Obok inna, naga kobieta wymierza cios w męski totem – ten cios zapowiada się na tak silny, że męskość rozpadnie się na kawałki. To Cahn wymierza ten cios, odważny, celny, zamierzony.

Dalej jest tylko ciekawiej. Słyszymy krzyk, który nagrała w 1977 roku artystka Gina Birch. Uruchomiła kamerę i krzyczała do niej przez całe trzy minuty – to bunt skierowany przeciwko milczeniu, które nie rozwiązuje problemów, a jedynie utrzymuje panujące status quo. Birch nie można zarzucić braku witalności, jako punkowa wokalistka włożyła w to dzieło wiele bólu i złości.

W następnej sali narracja się wycisza – widzimy artystki przy sztalugach, z pędzlem w dłoni, ich aureolą są palety do rozrabiania farb. Artystki malują swoje autoportrety – udowadniają, że zajmują się sztuką i są w tym dobre. Są tu dzieła Sofonisby Anguissoli, Elisabety Sirani, Lavinii Fontana… Maria Baszkiwec uwieczniła na swoim obrazie grupę studentek, która właśnie maluje nagiego, młodego chłopca. Aż do XX wieku, kobiety nie mogły malować męskich aktów, w ogólnie nie mogły korzystać z żywego modela. W męskiej wizji mogły jednie tworzyć lekkie krajobrazy, wypełnione kwieciem, może pocztówki z miast, czy urokliwych wsi.

W swoim notatniku Baszkicew pisze, że nauczyciele malarstwa pytają uczennice ile było wielkich artystek? „Było ich wiele panowie!” – odpowiada. Są lata ’60 XIX wieku, a Baszkicew chodzi do atelier Academie Julian, która jako jedno z nielicznych miejsc chce kształcić kobiety.

Lisa Brice maluje białą, nagą modelkę prężącą się przed czarnoskórą malarką – to odwrócenie ról, i to że bohaterkami są kobiety, jest mocnym manifestem. Do tej pory to czarne ciała były wystawiane na pokaz, można było na nie patrzeć, a nawet je poniżać. Czy to szok? Na szczęście dziś już nie, to piękny, buntowniczy obraz, na przekór wszystkiemu przy którym konicznie należy się zatrzymać.

Celia Paul wchodzi w dialog ze swoim byłym mistrzem – namalowała „Kobietę z jajkiem”. To obraz, który wywołuje zdziwienie, a niektórzy panowie śmiało komentują jak im się nie podoba to, co widzą. Żaden z tych delikwentów nie pokusił się o przeczytanie choćby jednego opisu, którym są opatrzone dzieła. Tu, podstarzałe ciało modelki, ułożone na łóżku prezentuje się niczym duch, ale ciało to ma swoją podmiotowość, tą którą straciło wystawiając się na spojrzenia męskich malarzy. Centralnie przed tym obrazem ustawiona jest rzeźba Katarzyny Górnej – „Wenus Antropocenu Pierwsza” – ciało boginki, o bujnych piersiach i dużym, niejędrnym brzuchu przypomina nam, że standardy piękna które wyznajemy są fałszem i stanem przejściowym.

W innej sali znajdziecie jedną z moich ulubionych prac – billboard feministek z Guerilla Girls. To dzieło, które nawiązuje do „Odaliski” Jeana-Augusta Ingres’a. Na wściekle żółtym tle leży dziewczyna odwrócona do nas plecami, zamiast twarzy ma maskę goryla. Jest też podpis: „Czy kobiety muszą być nagie, żeby dostać się do Metropolitan Museum?”, dalej można wyczytać, że w kolekcji Met twórczość kobiet to jedynie 5%, za to kobiecych aktów jest tam zdecydowanie więcej.

Najbardziej przejmujące są dwa rozdziały tej wystawy. Jeden opowiada o kobietach na wojnie, drugi o kobiecym ciele widzianym przez pryzmat macierzyństwa. W sali „Zrodzone z kobiety” mamy boginie, pot, krew i łzy. Jest tu Frida Kahlo i przywiązanie do jej nogi dziecko, dzieło wygląda na rcinę medyczną, a jest historią o kolejnych poronieniach. Są tu również zobrazowane kolejne stadia ciąży, wagina rozpychana przez pojawiające się na świecie dziecko – i choć jest to dzieło, które miało służyć nauce, to nie wszyscy są na nie gotowi, niektórzy przemykają obok tak, aby przypadkiem go nie zauważyć. Znajdziecie tu totemy – matki z wieloma dziećmi, czy matki karmiące piersią w proteście.

„Kobiety na wojnie” zwracają naszą uwagę sztandarami Zuzanny Hertzberg. Sztandary wyglądają tak pięknie, jakby ktoś właśnie je wyszył z myślą o wielkiej procesji. Przedstawiają żydowskie aktywistki, które poległy podczas Zagłady, a artystka tworzy swoje dzieła ze szmat do podłogi, co zaskakuje równie mocno jak szokuje. Ale to nie jedyny szokujący akcent tej sali, są tu również rysunki wykonane krwią artystki, która straciła życie na ukraińskim froncie. To historia sztuki, która spływa krwią, tak współczesna i bliska, że można mieć ciarki.

Alison Gingeras zabiera nas w podróż nie tylko przez wielki, ale również przez style i tematy, które artystkom były bliskie. Z jej narracji wyłania się ciekawy, intrygujący i przejmujący obraz kobiecej sztuki. Wystawa jest przygotowana tak, żeby nie tylko zobaczyć te dzieła, ale również dowiedzieć się dlatego tu są – te historie zostaną z Wami na długo.

Często zadawane jest przy okazji tej wystawy pytanie: czy takie ekspozycje nadal są potrzebne? Ja osobiście uważam, że tak. Są świetną okazją do nowego spojrzenia na sztukę, i choć kobiety są coraz bardziej doceniane na rynku sztuki i mają swoje miejsce w muzeach, to my odbiorcy sztuki często nie zdajemy sobie sprawy jak wiele i jak wspaniałych artystek mamy i mieliśmy.

Muzeum Sztuki Nowoczesnej/ „Kwestia kobieca 1550-2025″/ „Miasto kobiet” do 3 maja 2026


Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.