Kiss or Disco? Harry Styles już zdecydował: Kiss All the Time

Harry Styles bryluje na scenie odkąd skończył 16 lat. I lubi zaskakiwać. Jego fani wstrzymali oddech, kiedy odchodził z One Direction, później kiedy wydał „Sign of the Times”. Były kolejne płyty i rosnący sukces, nagroda Grammy, bieganie maratonów. Były też stylizacje godne Bowie’go, które sprawiły że Styles znalazł się na stronach Vogue, nie tylko dzięki swojej muzyce. Teraz mamy okazję zatańczyć do „Kiss All the Time. Disco, Occasionally”.

Trudno nie lubić Harrego Styles’a – ten chłopak ma w sobie dużo uroku, a jego muzyka szybko wpada w ucho. Międzynarodowa prasa, bez względu na to czy uważa jego czwarty album za dobry, czy przeciętny, pisze o nim w jeden możliwy sposób: „is’t a very big deal indeed”. Nie zawsze sklepy otwierają się o dwunastej wieczorem, lub z samego rana, aby powitać fanów chcących kupić nowy album, a tak stało się, kiedy do sprzedaży weszła płyta „Kiss All the Time. Disco, Occasionally”. Ten jeden fakt świadczy o tym, jak ugruntowany status ma Styles, świat kocha jego muzykę. Właśnie ogłoszono go kuratorem i gwiazdą numer jeden tegorocznego festiwalu Meltdown, który odbywa się w londyńskim Southbank Centre. Przed Styles’em wśród honorowych gwiazd była Patti Smith, Yoko Ono, Scott Walker, czy Dawid Bowie. 

„Kiss All the Time…” Harry Styles promował piosenką „Aperture”, którą wykonał na rozdaniu Nagród Brit. Pojawił się na scenie w samym centrum, wsród tancerzy. Ubrany w białą koszulę, krawat i oversizowe, garniturowe spodnie, wyglądał dość skromnie. Najlepsze fragmenty zaśpiewał z chórem – „we belong together” niosło się niczym fala wśród publiczności. W pięć minut pokazał potencjał muzyki, która może cieszyć i łączyć ludzi we wspólnym doświadczeniu. 

Zanim napisał pierwsze linijki „Aperture”, Harry bawił się na parkietach Berlina. Kiedy siadł do pisania, po ledwie przespanej nocy, potrzebował tej energii którą czuł na dyskotece – „wcześniej pisałem smutne piosenki, wszyscy potrzebowaliśmy mocnego poczucia, że żyjemy, muzyki która nas rozrusza”, mówił. 

Kto pamięta takie przeboje jak „As It Was”, albo „Watermelon Sugar”, na tej płycie odkryje nowy potencjał. To zaproszenie na parkiet, do wspólnej zabawy. Ten lekki i przyjemny ton, to być może zasługa wakacji, które zafundował sobie Harry. Po wydaniu ostatniego albumu „Harry’s House” w 2022 roku, i trasie promującej tą płytę, muzyk na chwilę zniknął z wszelkich radarów. Uciekł do Włoch, gdzie odpoczywał i łapał dystans. Opowiada, że  tańczył z nowo poznanymi przyjaciółmi, świętował wielkie chwile z tymi starymi, pił kawę – „ale nie o tę kawę mi chodziło” – żartował w rozmowach, i zwiedzał świat. Pojawił się w Rzymie, żeby zobaczyć nowego Papierza. Miał wtedy na sobie kaszkietówkę z napisem: „techno is my boyfriend”. 

Nie wszyscy ucieszyli się na zapowiedź, że album będzie eksplorował muzykę techno. „Kiss All the Time” jest eksperymentem w którym Harry szuka nowego brzmienia, jednak daje nam również to, za co go tak kochamy. 

„Dobra elektroniczna muzyka jest okej, szczególnie jej melodyczny aspekt. Kiedy jesteś na mieście nocą, tańczysz z ludźmi, tworzycie coś na kształt społeczności, ale przy techno możesz obserwować, że jednak każda z tych osób odbiera tę muzykę bardzo indywidualnie” – mówi. „Chciałem odtworzyć doznania z parkietu, ten moment kiedy zatracasz się w muzyce, w dźwiękach. Dla mnie to było dość immersyjne doświadczenie, i powiem szczerze, tak właśnie chciałbym się czuć teraz na scenie. Chciałbym czuć, że jestem w tej muzyce razem z publicznością, że jesteśmy połączeni.”

„Jeśli chcesz dołączyć, upewnij się że będziecie tańczyć” – śpiewa w „Are You Listening Yet?” To piosenka którą nie tylko lubi, ale która go bawi. „Słuchasz, słuchasz i nagle piosenka się kończy. Słuchałeś?” – pyta rozbawiony artysta dziennikarza. 

Amerykański Vogue na warsztat wziął tytuł płyty, dzieląc piosenki na te które są „Kiss” i te które są „Disco”. Harry nie kłamie, tytuł jest całkiem na serio, i płyta choć jest taneczna, jest tu większa przewaga utwór spod znaku „Kiss”. Są tu osobiste wersy, w których tak dobry jest Styles, ballady i trochę disco. Pierwszą piosenką którą napisał na płytę była „Paint by numbers” i przez moment miała być numerem jeden. Śpiewając opowiada o nowych znajomościach, które poszerzają horyzonty, o doświadczeniach z dorosłego życia – obserwowaniu jak kolejni znajomi stają przed ołtarzem, o terapii i szukaniu równowagi. Upewnia się, że go słuchamy, chce nas zadowolić, ale tym razem to już dojrzały facet, dla którego muzyka ma być przyjemnością. 

„Nagrywając ten album czułem się inaczej, to było przełomowe. Myślałem jak nagrać coś doskonałego. Słuchając tych piosenek, wiedziałem że zostaną one ze mną na całe życie” – mówi Harry. W wywiadzie z Zanem Lowem przyznaje, że cieszy się z miejsca w którym jest, ale ważne dla niego było również to, że mógł się zatrzymać, zrobić sobie przerwę i zobaczyć, czy nadal kocha robić to co robi, czyli tworzyć muzykę. 

Harry Styles jest na scenie odkąd skończył szesnaście lat. Dziś pochodzi do wszystkiego zdroworozsądkowo i mówi szczerze, że nie czułby się dobrze, gdyby tworzył muzykę, która go nie cieszy, gdyby tworzył jednie dla pieniędzy czy uznania fanów – „uważam, że to byłoby nie fair wobec mnie i wobec tych, którzy mnie słuchają”. 

Zaczepiony o to, jaką presję odczuwa jako artysta, Harry odpowiada, że kiedy wchodzi się na szczyt i wszyscy mówią: „zasługujesz na to”, to później trzeba się zmierzyć z wysokimi oczekiwaniami, a to jest niezwykle trudne. „Zaczynasz się zastanawiać czy spełnisz te oczekiwania, a jeśli twoja muzyka nie będzie idealna, to od razu masz tę myśl: nie zasługuję na to, co mam. I to jest bardzo dołujące. Ja wolę myśleć: cieszę się, że tu jestem, że mogę nagrywać.” Dziś uważa, że muzykę tworzy także dla siebie – „gdyby recenzje nie były dobre, jasne że zrobiłoby mi się przykro, lub gdyby fani nie byli zadowoleni. Jednak nie zmieniłoby to mojego podejścia do tego kim jestem”, mówi. 

Od początku solowej kariery Harry udowadniał, że ma dystans do siebie – jako jeden z nielicznych artystów pokazywał się w ekspresyjnych stylizacjach, z torebką w ręce, z pomalowanymi paznokciami, na swoim koncercie tańcował w sukience. Machając ręką przyozdobią w pierścionki, opowiadał dziennikarzowi, że pomalowane paznokcie zwyczajnie mu się podobają – „nie uważam, że były niemęskie”, wyjaśniał. 

Mimo tego dystansu, artysta przyznaje, że potrzebował dodatkowego wsparcia, terapii. Szczególnie podczas intensywnej trasy koncertowej. Nie wstydzi się tego. Już nie ma takich wersów w jego tekstach, które uważa za zbytnie odkrywanie się przed publicznością. Harry Styles na tej płycie nie jest wielkim artystą, jest człowiekiem, który ma takie same problemy i wątpliwości jak każdy z nas. 

„Treat people with kindness” [traktuj ludzi z życzliwością] to utwór który pojawił się na płycie „Fine Lines”. To również mantra Harrego Styles’a, mantrą która pokochał świat. „Kiss All the Time” jest kontynuacją tego przesłania – „nic nie trwa wiecznie, trzeba być pozytywnym, i miłym dla innych, nauczyć się doceniać to, co się ma.” I tańczyć. 

Czy ta płyta będzie kolejnym hitem? Tu nie decydują media, dziennikarze, krytycy, tu decydują fani. A wierzcie mi, bilety na koncerty Harrego Styles’a będą znikały z kosmiczną szybkością.

Harry Styles zaczynał karierę z zespołem One Direction, wydał cztery solowe płyty: „Harry Styles”, „Fine Line”, „Harrys House” i „Kiss All the Time. Disco, Ocassionally”. Jest aktorem, zagrał między innymi w „Dunkierce”, „Nie martw się, kochanie”, „Eternals”, „Mój policjant”. W czasie wolnym biega teraz maratony.    


Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.