Jak wspaniale jest żyć – Florence and The Machine i nowa płyta „High as hope”

Rude, długie włosy oplecione wiankiem z kwiatów, brokat rozsmarowany na policzkach, długa sukienka w stylu boho powiewająca na wietrze jeszcze pachnącym letnim deszczem, bose stopy podskakujące na scenie. I ten głos, mocny, uparty i energetyczny, ciągle poszukujący szczęścia wśród często smutnych wyznań piosenki. Taki wizerunek przylgnął do Florence Welch. Brytyjska wokalistka na właśnie ukazującej się płycie, pokazuje że wszystko co o niej wiemy to prawda, ale po raz pierwszy dzieli się z nami swoją historią, bez wstydu podejmując trudne tematy, po to żeby oczyścić siebie i pokazać, że nadzieja nie jest „matką głupich”.

Niedawno Florence włóczyła się po ulicach Nowego Jorku. Ze swoją przyjaciółką odwiedzała kawiarnie, księgarnie i pobliskie muzea. Tego dnia nie była samotna, a mimo to wytatuowała sobie na lewym ramieniu: Always lonely (zawsze samotna). Tego dnia napisała też poemat – “New York poem (dla Polly)”. Zawierał on słowa, które stały się tytułem najnowszej płyty artystki, „High as hope”. Polly patrzyła jak tusz wnika w głąb skóry Florence, która już dawno przyzwyczaiła nas do szukania siły i wewnętrznego światła w ciemności swoich tekstów i doświadczeń. I tym razem w swoich piosenkach postawiła na szczerość, kiedy czuje się samotna, usłyszymy to w jej głosie, a teraz również zobaczymy na jej własnej skórze.

„High as hope” ukazała się pod koniec czerwca i jest przepełniona tajemnicami Florence, która nigdy nie przypuszczała, że dorośnie do momentu, żeby publicznie mówić o tak trudnych dla niej przeżyciach. A co dopiero o nich śpiewać, tańcząc na scenie przed wielotysięczną publicznością. Ta płyta otwiera jednak nowy rozdział w życiu artystki. Pierwsza pisana i nagrywana zupełnie na trzeźwo, Flotence jakiś czas temu zupełnie odstawiła alkohol, po tym jak zorientowała się, jak bardzo jest to dla niej destrukcyjne. „Na tej płycie odsłoniłam się zupełnie, nie zasłaniając swoich problemów i wątpliwości wyszukanymi metaforami” – mówiła na spotkaniu w hotelu Bowery. „Wymyśliłam sobie, że to taki rodzaj kreatywnej odwagi, co pozwoliło mi poruszyć najbardziej drażliwe miejsca mojego życia, jednocześnie nie czując zażenowania.”

Spotkanie z Florence w hotelu Bowey nie jest przypadkowe, to jedno z miejsc w których artystka czuje się dobrze, mimo tego, że kiedyś prawie spłonął jej pokój. Po jednej z imprez, świeczka która pozostała zapalona, podpaliła ścianę przy której stała. Florence dopiero nad ranem zorientowała się, co się stało i jakie mogło mieć to konsekwencje. Tej nocy rachunek z baru zdecydowanie przewyższył rachunek hotelowy, pokrywający również koszty naprawy wynikające z pożaru. Florence była już wtedy na szczycie, „How big, how blue, how beautiful” przyniosła jej niesamowitą popularność. Po piosenkarce nie było widać, że coś jest nie tak, a tymczasem zmagała się z niesamowitą presją: „czułam, że cały czas muszę udowadniać, że jestem najlepsza”. Incydentów, kiedy nie pamiętała co robiła było coraz więcej, złamany ząb, poobijane nogi i ręce, nie wiadomo kiedy i jak.

 

Tym bardziej cieszy fakt, że jak sama mówi najnowszy album to już zupełnie inne miejsce w jej historii – „pierwszy raz czułam się szczęśliwa nagrywając, każdy dźwięk zapisany na płycie przyprawia mnie o dreszcze”. Melodie na „High as hope” są cały czas energetycznie melancholijne, a uwielbiany przez tysiące głos Brytyjki śpiewa o życiu. W tych tekstach znajdzie prawdę o tym, że sława i pieniądze, używki i imprezy do białego rana nie są w stanie wypełnić pustki w życiu człowieka. Dla Florence jej teksty to rodzaj terapii – przeprosin dla siostry w „Grace”, która musiała patrzeć jak Florence jest w totalnej rozsypce, rozliczenia ze starą miłością, która błądziła w ciemnościach w „The end of love”, czy spowiedź z uzależnienia i choroby, z dni kiedy niebo dla Florence było zawsze ciemne. Ale na tej płycie znajdziecie też przesłanie o tym, że warto prosić o pomoc, kiedy „życie cholernie boli” i kiedy nie ma się już siły. Jak śpiewa Florence w „Big Good”, ten ból to część procesu, szukania lepszej drogi. Na szczęście dla nas, Florence po raz kolejny szukała oparcia i siły pisząc teksty i nagrywając swoje piosenki w studiu. Dzięki temu mamy kolejną, wspaniałą płytę. Dla fanów pozycja obowiązkowa, dla tych co jeszcze nie znają Florence and The Machine, pozycja super obowiązkowa. Polecamy!


Jedna myśl w temacie “Jak wspaniale jest żyć – Florence and The Machine i nowa płyta „High as hope”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.