„Lubię być Messy.” Olivia Dean wydaje pierwszą płytę

Nie pojawiła się z nikąd, już od jakiego czasu jej nazwisko jest wymieniane wśród najbardziej obiecujących młodych gwiazd londyńskiej sceny muzycznej. Kusiła nas swoimi piosenkami, a teraz przyszedł czas na jej pierwszą płytę. „Messy” brzmi ciepło, bo głos Olivii jest niesamowicie dźwięczny i przyjemny. 

„Nie sądzę, że musimy wyznać sobie jakieś sztywne ramy muzyczne. Uważam, że najlepsze piosenki tworzymy, kiedy komponujemy to, co dla nas samych brzmi dobrze” – mówi 24-latka, która dopiero zaczyna swoją karierę. Mówi to zupełnie spokojnie, i przyznaje, że jej nowa płyta powstała z samolubnych pobudek. „Chciałam stworzyć coś, czego będę chciała słuchać 24/24 h. Z takim podejściem nagrywanie płyty było proste i było czystą przyjemnością. Tworzenie tego albumu to była świetna przygoda” – dodaje.

Olivia nadal nie może uwierzyć w to, że album już wyszedł i można go słuchać. A słuchają jej tysiące fanów. Podobnie reaguje na to, że jej koncerty wyprzedają się w ekspresowym tempie. „To szaleństwo!” – mówi, kiedy siedzi na kanapie tuż przed swoim największym koncertem w jednym z londyńskich klubów. Wygląda na zupełnie zrelaksowaną. Swoje kręcone włosy związała w koński ogon. Wygląda jak koleżanka z sąsiedztwa. Za moment zagra przed trzema tysiącami osób, na liście oczekujących na bilet jest ich nadal ponad dziesięć tysięcy. 

Olivia Dean/ Messy/ Instagram

„Kocham śpiewać na żywo, czuję wtedy radość” – powiedziała przy okazji jednego z wstępów. W jednej z rozmów porównała występy na żywo, do uczenia się robienia naleśników. „Pierwsze wychodzą takie sobie, fajnie się bawiliśmy i można było zjeść. Następne są coraz lepsze. Tak samo jest z koncertami, na które przychodzi coraz więcej fanów, a zabawa robi się całkiem szalona. Nie przeszkadza mi nawet jak się pomylimy występując, przez to wszystko jest żywe i niepowtarzalne. Lubię być messy” – wyznaje.

Kilka tygodni temu zaśpiewała na Glastonbury. Coraz częściej upominają się o nią stacje radiowe, listy przebojów, dziennikarze. Jej urok osobisty i niepowtarzalny dziewczęcy styl sprawił, że marka Chanel zaproponowała jej współpracę. 

Olivia urodziła się w Londynie i tu dorastała. Jej rodzice byli muzykalni, więc już jako dziecko słuchała z nimi muzyki. Z radia i odtwarzaczy leciał Sam Cooke, Steely Dan, czy Destiny’s Child. Olivia od początku wiedziała, że muzyka to jej życiowa droga. Uczęszczała do BRIT, tam gdzie kształciły się między innymi Adele, czy Amy Winehouse. Piosenki zaczęła pisać jak miała jedynie 16 lat. Wtedy też zrezygnowała z musicalu, a zaczęła się uczyć gry na gitarze i pianinie. Szybko znalazła menadżera i wytwórnię gotową zająć się jej muzyczną karierą. 

Do nagrywania płyty Olivia zaprosiła producenta Mata Hales’a, z którym już wcześniej nagrywała „Slowly”. Pierwsze chwile w studiu nie były dla niej łatwe, chciała żeby płyta była lekka, miejska. „Nie czułam, że to co robię jest takie, jakbym chciała. Trochę mnie to martwiło. Słowem kluczem było „urban cool”, a ja nawet nie byłam pewna czy aby taka właśnie jestem. Czy tak wyglądam? Czy tak śpiewam? Czy gdybym zdecydowała się na coś bardziej indie, czy tak zaśpiewam? Nie byłam pewna, co powinnam robić” – mówi. 

Początkowe rozterki szybko stały się przeszłością, a Dean okazała się studyjnym zwierzęciem. „Messy” wyszła niesłychanie spójna. Jej premiera miała miejsce pod koniec czerwca. Artystka z pewnością poczuła się mile zaskoczona, bo fani bardzo ciepło przyjęli jej album. Zaraz po premierze dostała mnóstwo osobistych wiadomości. „Większość z nas jest messy, każdy ma na swoim koncie jakieś miłosne przeboje i rozstania, więc łatwo się odnaleźć w emocjach zapisanych na mojej płycie” – mówi. 

Dwanaście piosnek wyśpiewanych na płycie to opowieść o miłości, o stracie i odzyskiwaniu nadziei. Dean śpiewa spokojnym, uwodzicielskim głosem, w którym pobrzmiewa młodość i jakiś rodzaj radości. Jej muzyka jest również hołdem dla jej idolek, dla Amy Winehouse, Lauryn Hill, czy Carole King. 

„Rozstania to okropny moment, ale nie musimy w nich być osamotnieni” – mówi artystka. Na koncertach zachęca do zmiany myślenia – „nie potrzebujecie drugiej połówki, jesteście kompletnymi osobami. Nigdy nie wierzyłam w tę teorię.” Co nie znaczy, że nie wierzy w miłość. 

Płytę zadedykowała swojej babci, o której również śpiewa. „Carmen” to piosenka o jej tożsamości, o tym jak jej babcia wiele lat wcześniej przeniosła się z Gujany do Londynu. „Jestem bardzo wdzięczna babci, za tę odwagę, jej przeprowadzka otworzyła mi drzwi do innego, lepszego świata” – podkreśla. „Jestem Brytyjką, mieszkam w zachodnim Londynie, to moje życie, ale też wiem, że czegoś mi brakuje, coś mi umyka. Wystawa „Life Between Islands”, którą widziałam w Tate Modern była dla mnie kojąca. Celebrowała różnorodność, mieszankę kultur, której jestem częścią. Piękno mieszało się na niej z niedoskonałością ludzi.” – opowiada. Po tej wystawie Olivia uznała, że nie ma co się trzymać reguł, a muzykę należy tworzyć spontanicznie i z serca. Tytuł Messy pięknie pasuje do jej filozofii.  

Bałagan zrobił się, kiedy Olivia odkryła, że niektóre portale streamingowe oznaczają jej piosenki jako R&B. „Ja nie wiem, kto wymyśla takie rzeczy?” – denerwowała się odpowiadając na pytania dziennikarzy. „Gdybym była białą kobietą, nikt przy UFO nie napisałby R&B. To nigdy by się nie wydarzyło. To przecież nie blues. Czasami mam wrażenie, że z moim wyglądem mogę śpiewać tylko określone gatunki. Nie zgadzam się na takie ograniczenia.”  

Jest młoda, delikatna i energiczna, niełatwo przychodzi jej manifestowanie swojego zdania, ale stara się o nie walczyć. Z niepokojem radzi sobie śpiewając o nim i występując na scenie. Kiedy wychodzi przed publikę i uśmiecha się promiennie, odczuwa pewien dyskomfort i tremę, które ustępują jak tylko zaczyna grać muzyka. „Fake it till you make it” – to jedno z jej ulubionych powiedzonek. 

„Ćwiczę pozytywne myślenie, widzę oczami wyobraźni jak wstępuję na największych scenach najlepszych, światowych festiwali. Mówię Wam, że tak będzie.” – śmieje się. 


Jedna myśl w temacie “„Lubię być Messy.” Olivia Dean wydaje pierwszą płytę

Dodaj odpowiedź do Ewa Anuluj pisanie odpowiedzi

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.