Kojarzycie ją? Rebecca Makkai wydaje kolejną, świetną powieść

Rebecca Makkai wraca do nas z nową powieścią. Po „Wierzyliśmy jak nikt” za którą zdobyła szereg nagród literackich, poprzeczka była zawieszona naprawdę wysoko. Ale i tym razem Makkai bez wysiłku wciąga nas w swoją opowieść. Jej historia mocno inspiruje się gatunkiem true crime, jest o trudnym i bolesnym dorastaniu, o nierównościach społecznych, o rasizmie, i o białych, młodych kobietach, które idealnie nadają się na ofiary przemocy. To historia pisana po wydarzeniach z #metoo. Zwykła, codzienna, wstrząsająca.  Makkai przeprowadza emocjonujące śledztwo. Pytanie tylko czy padnie sprawiedliwy wyrok?

„Mam do pana kilka pytań” – ta myśl prześladuje Bodie Kane nieustannie, odkąd wróciła po latach na kampus elitarnej szkoły, do której kiedyś sama chodziła. Bodie, wtedy outsiderka, razem z resztą kolegów, koleżanek i kadry przeżyła szok, kiedy pewnego dnia na szkolnym basenie znaleziono jej koleżankę. Thalia, tak jak wszyscy inni brała udział poprzedniego wieczoru w przedstawieniu, po którym wyszła, praktycznie niezauważona. Wyjaśnienie śmierci Thalii nie trwało długo, podobnie jak przesłuchania świadków, czy proces chłopaka, który trafił do więzienia z zarzutem morderstwa. 

Granby – szkoła z tradycjami, położona w New Hampshire, w samym sercu lasu, zdawała się idealnym miejscem dla młodej, amerykańskiej elity do startu w dorosłość. Do zdobycia doświadczenia i pięknego CV otwierającego drzwi najlepszych uczelni. Granby – szkoła, w której skandale nie miały, bo nie mogły mieć miejsca. 

Bodie pojawia się ponownie w Granby’m, po wielu latach, aby poprowadzić zajęcia z tworzenia podcastów, i wykłady o historii filmu. Sama jest współprowadzącą bardzo znanego podcastu, który opowiada o życiu, często naznaczonym przemocą, dawnych gwiazd kina. Jednym z tematów, które ją interesują jest śmierć Thalii. Teraz dorosła Body widzi więcej niż w 1995 roku, kiedy była dzieckiem. W jej głowie rodzą się nowe scenariusze, co mogło się stać tej feralnej nocy. Idzie więc ich tropem, gotowa poświęcić samą siebie, aby tylko odkryć prawdę. 

„Mam do pana kilka pytań” Rebecca Makkai zaczęła pisać podczas pobytu na stypendium artystycznym. Właśnie wtedy zbierała największe gratulacje za „Wierzyliśmy jak nikt”.  Jednym z jej ulubionych miejsc do pisania są samoloty – „siedzę przypięta pasami, nie ma wifi, idealne warunki do pracy”, śmieje się w wywiadach. A ostatnio lata bardzo dużo, nie tylko żeby promować swoje książki, ale również dlatego, że wymyśliła sobie wyzwanie. Chce uhonorować swojego tatę, który odszedł podczas pandemii. Założyła, że przeczyta 84 książki, podróżując po różnych miejscach na świecie. Zaczęła od Węgier, kraju z którego pochodził jej ojciec. Liczba książek też nie jest przypadkowa, właśnie tyle miał lat, kiedy zmarł. To sprawia, że Makkai ma dużo czasu do pisania, a z tego co mówi, w głowie ma już zupełnie nowy pomysł na kolejną powieść.

„Nie wiem ile za mną chodziła ta historia. To są pojedyncze myśli, które gdzieś tam się pojawiły – tak jak ta z basenem. Poszłam na basen z dziećmi, to było dawno temu, one były jeszcze malutkie. I kiedy pływały nie było włączonego światła, tylko słońce wpadało przez okna. Piękne, ale nie doświetlało całego basenu. I wtedy pomyślałam, tu by mogło się coś stać. Dokładnie! I po tylu latach znalazłam to miejsce jeszcze raz.”

Makkai od zawsze wiedziała, że napisze książkę o szkole z internatem. Od lat mieszka na kampusie szkoły do której sama uczęszczała. Nie pracuje tu i nie wykłada, ale jej mąż już tak. Z początku ta przygoda miała być tylko na chwilę, ale jak dziś mówi pisarka: „kampus jest fajnym miejscem do życia, jest nam tu wygodnie.” Tym bardziej, że tę szkołę wybrała również jej córka. A więc mieszkając na kampusie i mając biuro w bursie dla dziewcząt, Makkai cały czas mierzyła się z miejscem, gdzie dorastała. Pewne wspomnienia i historie wciąż do niej wracały. Korciło ją więc, aby to wykorzystać, choć podkreśla, że nie wzorowała się na swojej szkole, swoich kolegach, a Bodie Kane ma z nią  niewiele wspólnego. 

„Szkoła to wyjątkowy czas. Ludzie, którzy tu przychodzą są tacy młodzi. Spędzają tu dosłownie chwilę, kilka lat, ale to czas, który ma na nich ogromny wpływ. Ciekawym zabiegiem wydał mi się powrót do szkoły, właśnie do tego czasu. Ten pomysł to też kwestia tego, że mieszkam na kampusie”- mówi Makkai. 

„Pierwsza rzecz jaką napisałam, to spotkanie kolegów ze szkoły. Wszyscy zatrzymują się w tym samym hotelu, ale ze względu na dobro śledztwa nie mogą ze sobą rozmawiać. Przyjeżdża również Bodie. Sprawa śmierci Thalii jest bardzo nagłośniona, śledzą ją media, internet szaleje. I wtedy też zdałam sobie sprawę, że przed tym spotkaniem mogło wydarzyć się tyle ciekawych rzeczy, które można opowiedzieć. Nie tylko o tym, co zdarzyło się w 1995 roku, ale o tych wydarzeniach które doprowadziły do tego hotelowego spotkania” – opowiada pisarka.  

W 1995 roku ze zbrodnią mierzą się nastolatki, na dobrą sprawę jeszcze dzieci, które nie mają doświadczenia potrzebnego do adekwatnej oceny sytuacji – nie kierują się żadną prawdą, do głosu dochodzą emocje, przyjaźnie, pakty zawarte ciemną nocą. Kiedy Bodie wraca po latach wie, że system zawiódł, gołym okiem dostrzega systemowy rasizm, który pozwolił skazać domniemanego sprawcę. Wie, że jej koleżanka mogła być ofiarą przemocy zdecydowanie wcześniej niż doszło do jej śmierci. I te traumatyczne przeżycia również ostatecznie doprowadziły do tragedii. Dlaczego nikt o to nie pytał podczas śledztwa? – zastanawia się Bodie, wciągając w tę mroczną historię również swoich uczniów. 

„Trochę czasu mi zajęło, żeby rozgryźć Bodie Kane. Są tacy pisarze, którzy zaczynają od głównego bohatera. Ja do nich nie należę. Zawsze zaczynam od zarysu historii. Od tego, co ma się wydarzyć. A później zastanawiam się kto z moich bohaterów jest najodważniejszy, albo kto jest superbystry, albo kto będzie się zachowywał tak, że nie będziemy w stanie tego przewidzieć. Długo szukałam tej postaci. Znalazłam outsiderkę. Bodie myśli, że nią jest bardziej, niż w rzeczywistości jest. W dorosłym życiu zajmuje się gwiazdami filmu, przemocą i wykorzystywaniem którego doświadczały. Zbyt często te kobiety nie mogły decydować o sobie, nie miały takiej władzy, a przecież były popularne, uwielbiane. To interesuje Bodie. I zaczyna się zastanawiać nad strukturami władzy ze swojej przeszłości. To struktury do których należała, mimo że czuła że jest poza nimi. Była ich częścią” – mówi Makkai. 

W każdej historii kryminalnej, opowieści true crime, które tak nas ekscytują, jest ofiara, być może jakieś tępe narzędzie zbrodni, no i ktoś kto zabił. Jak do tego doszło? Jak to się stało? Żeby opisać swoją zbrodnię, Rebecca Makkai przejrzała setki podobnych spraw, być może wysłuchała wielu godzin podcastów – to teraz takie na czasie. I wyciągnęła wnioski. 

W takich historiach najczęściej to, co prywatne staje się publiczne. Jak długo i jak dokładnie można śledzić postępowanie sądowe i dyskutować o makabrycznych morderstwach, zanim te rozmowy staną się kontrowersyjne? Co musimy wiedzieć, żeby nasza ciekawość została zaspokojona?  

„- Ludzie opowiadali różne rzeczy – odparła Fran. – Na przykład, że miliony razy wydzwaniał na telefon w bursie. Że czekał na nią pod stołówką. Przychodził na mecze tenisowe. 

– Ty to widziałaś?

– Bo niby byłyśmy z Thalią najlepszymi psiapsi? Jej koleżanki widziały. 

Wtedy zapytałam – chociaż do tej pory nie zastanawiałam się nad tym zbytnio, po raz pierwszy układałam to w głowie:

– Czy te opowieści słyszałaś przed jej śmiercią, czy dopiero później?

– Później. Chyba. Ale…

– No właśnie. Bo każdy chce mieć coś do powiedzenia. Kiedy dzieje się coś takiego, nagle wszyscy mają jakąś historię, wszyscy widzieli kiedyś coś ważnego. – Zupełnie jak ja ze śmietnikami. 

– A może to właśnie jeden z tych przypadków, kiedy sprawdziło się to, co wszyscy wiedzieli od początku? No i pamiętaj, Bodie: było DNA.”*

W centrum opowieści jest upływający czas, ale również to jak zmieniamy się i kształtujemy jako ludzie, nasza plastyczna pamięć. „Chodziło mi o to, jak to jest po latach się spotkać, nie tylko na drinka i żeby przejrzeć stare, szkole albumy, ale o spotkanie ludzi, których połączyła tragedia. Chciałam zbadać co teraz mogliby myśleć o tym, co się kiedyś stało. Czy ich punkt widzenia byłby inny. Czy zmieniłaby się ich narracja ” – mówi Makkai. 

To jej kolejna książka, która bierze pamięć na warsztat. „W wierzyliśmy jak nikt” Makkai przypominała pierwszą falę AIDS w Ameryce, i to jak po latach pamiętała to jedna z bohaterek. W „Mam do pana kilka pytań” pamięć jest ciekawym zagadnieniem ze względu na ważny kontekst związany z prawem. Czy po latach to, co pamiętamy może być dowodem skazującym lub uniewinniającym kogoś? Jak bardzo mogą być wypaczone nasze wspomnienia przez innych świadków? 

Bodie wraca na kampus, jest już zupełnie inną osobą niż dziewczynka, która tu kiedyś przyjechała z rodziną, która się nią opiekowała. A jednak od pierwszego momentu Bodie wie, że ta dziewczynka w niej siedzi i być może jej lęki znowu dzięki temu miejscu dojdą do głosu. Przypomina sobie o rodzinnej traumie, i o tym jak ją oswajała w tym miejscu. O nauczycielach, których widzi teraz w zupełnie nowym świetle. Dorosła, jest kobietą, jest matką. Podwójnie uderza w nią fakt, jaka próżnia dzieliła ją od jej zamożnych kolegów. I nawet teraz ma dylemat, czy może ruszyć wszystko z posad, żeby udowodnić, że coś poszło mocno nie tak? Nie należała do grupy, nie przyjaźniła się z Thalią… jest tyle osób które mogłby coś powiedzieć, a nie mówią…

Rebeka Makkai nie boi się mówić, i nie boi się poruszać niewygodnych tematów. W #metoo wplątuje również główną bohaterkę, która próbuje zachować pion, choć ponosi spektakularną i bardzo publiczną porażkę. Debata, która się przelewa przez media jest zacięta. Ktoś w końcu został skrzywdzony. Ale w głowie Bodie pojawiają się inne historie kobiet, które dystansują ją od tego, co ją spotkało. Te historie są pełne przemocy, i pokazują, że Thalia była tylko jedną z wielu kobiet, która w bezsensowny sposób straciła życie.

„Mam do pana kilka pytań” jest nam szczególnie bliska, bo opisuje czas teraźniejszy, a Makkai mówi, że bardzo się starała, aby wszystko było bardzo realistyczne. I takie jest.  Mamy tu lata ’90, nastolatki ubrane na czarno i w kontrze popularne dziewczyny noszące Ralpha Laurena. Śmierć Kurta Cobaina i stawianie mu ołtarzyków. Teraźniejszość to Twitter, gdzie każdy komentarz wywołuje lawinę kolejnych komentarzy, Youtuberzy, którzy gonią za sensacją, podcasty, które powstają jak grzyby po deszczu i słucha ich dosłownie każdy. To również dyskusja o prawach i sytuacji kobiet, ale też osób, które wyłamują się z utartych schematów społecznych.  

„Kiedy pisałam książkę wszyscy żyliśmy historiami związanymi #metoo. W telewizji cały czas krążyły nowe sprawy, z przeszłości, teraźniejszości. Było ich tak wiele. Chciałam, żeby Bodie też je dostrzegła, żeby były tuż obok. Żeby ją rozpraszały. Nie chciałam opisywać jednej historii, bo nie chciałabym jej rozwijać. Nie chciałam też jej wymyślać. Dlatego postanowiłam, że umieszczę je wszystkie, te prawdziwe i nie. Krótkie. Rozmawiają o nich bohaterowie, ale o wszystkich na raz. Taka rozmowa robi totalny mętlik” – mówi Makkai. Nikt z nas nie zapamięta wszystkich tych historii, ale zostawiają one mocny ślad w naszej pamięci. Taki który długo będzie nam towarzyszył. 

Z pozoru lekka, wciągająca opowieść, którą czyta się zbyt szybko, zbyt zachłannie, stawia przed nami serię niewygodnych, ale bardzo aktualnych tematów. Makkai pisząc fikcję sięga po rzeczywistość, która nas otacza i czerpie z niej garściami. Jest tak realistycznie, że przechodzą nas ciarki. 

„Mam do pana kilka pytań” Rebecca Makkai/ Wydawnictwo Poznańskie 

Podczas pisania korzystałam z materiałów The New York Times, Barnes & Noble, Time.

Dziękuję za możliwość przeczytania książki @Wydawnictwo Poznańskie

Jutro w Big Book Cafe będzie można posłuchać jak z Makkai rozmawia Michał Nogaś. Zapraszam!


Jedna myśl w temacie “Kojarzycie ją? Rebecca Makkai wydaje kolejną, świetną powieść

Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.