Idealnie niedoskonali. Jak Brené Brown rozprawia się ze wstydem i szuka siły we wrażliwości

To już 13 lat odkąd Brené Brown wyszła na scenę Ted Talk, żeby opowiedzieć publiczności o wstydzie, wrażliwości, odwadze i ludziach, którzy potrafią cieszyć się życiem. Ten wykład przeszedł do historii, obejrzało go ponad dwadzieścia milionów ludzi na całym świecie. Od tamtego momentu, Brené wydała kilka książek, w tym bestseller „Imperfect. Dary niedoskonałości”, książkę która zmieniła podejście wielu osób do wrażliwości i pozwoliła oswoić się ze wstydem. „Wszyscy się wstydzimy, nie wstydzą się ludzie, którzy nie są zdolni do tworzenia więzi międzyludzkich, więc jakbym miała wybierać, to powiem, że w każdym z nas jest trochę wstydu” – mówi z uśmiechem Brené, przyznając ze szczerością, że nawet ją zaskoczyły wyniki jej badań.

Brené Brown jest nauczycielką akademicką i badaczką, zajmuje się psychologią, a jej głównym obszarem zainteresowań jest wstyd, odwaga i wrażliwość – tu należy wyjaśnić, że Brown posługuje się w swoich badaniach terminem vunerability, który oznacza wrażliwość, ale też podatność na zranienie. Kiedy wychodzi na scenę, rozbraja publiczność mówiąc: „hej, zawodowo zajmuję się wstydem”. Jej wykłady i wystąpienia oglądają miliony ludzi, nawet ona sama się tego nie spodziewała. Po pierwszym wystąpieniu na Ted Talk, zyskała ogromną popularność – za lekkość w opowiadaniu o tym, co lubimy dobrze ukrywać, wstyd zjada nas wszystkich, i jak podkreśla Brené ma wpływ na nasze życie, na więzi które tworzymy, na to, czy sięgamy po używki, jest też skorelowany z lękiem i depresją. Wrażliwość nie jest w jej opinii słabością, której należy się wstydzić, wręcz przeciwnie, dzięki niej możemy się otworzyć na świat i na siebie, jest drogą do szczęścia, miłości, zrozumienia i wewnętrznego spokoju.   

Brené Brown ze swoją najnowszą książką Atlas of The Heart/ Instagram

Brené przyznaje, że nie jest idealną osobą do zajmowania się tymi tematami – „nie byłam wrażliwa, ja nawet nie zadawałam się z takimi osobami”, śmieje się sama z siebie. Wstyd też jej towarzyszył, nawet wtedy, kiedy przyszedł sukces. Jej naukowa kariera zaczęła się od badania więzi międzyludzkich. Na wykładach żartuje, że każde jej pytanie o miłość i więzi skutkowało dziesiątkami opowiadań o tym, jak ludzie zrywają i niszczą to, co dla nich najcenniejsze. To wtedy Brown zaczęła się zastanawiać, co stoi nam na przeszkodzie w budowaniu zdrowych, silnych więzi i relacji. I wtedy zajęła się wstydem, lękiem i odwagą. Zaczęła szukać i prosić o wywiady ludzi, którzy jej zdaniem prowadzą życie „pełne”,  sama ich określiła „fullhearted”. 

Robiąc wywiady z tymi ludźmi stworzyła listę na której znalazły się: odwaga, współczucie, wrażliwość i mocne więzi międzyludzkie, to punkty wspólne, które wyróżniają ludzi szczęśliwych. Doszła również do wniosku, że tylko akceptując i kochając siebie możemy budować dobre relacje z innymi, i tylko wtedy, jesteśmy w stanie nauczyć takiej postawy swoje dzieci. Z rozczarowaniem odkryła, że po latach badań nad wstydem, nie może się sama zaliczyć do ludzi szczęśliwych. Na jej drodze stanęła wrażliwość, tak samo jak większość z nas nie potrafiła zaakceptować, że jest niedoskonała, że nie poukłada życia tak jak danych w tabelce. Odłożyła więc swoje badania do szuflady, wykręciła numer do terapeutki i poszła na terapię. O tym momencie w swoim życiu mówi i pisze: załamanie, idealne, książkowe załamanie psychiczne, ale słowo załamanie przekreśla. Dla jej terapeutki ten sam moment to „duchowe przebudzenie”. 

„Powiedziałam Dianie, że nie potrzebuję rozmowy o życiu, czy o dzieciństwie. Ja potrzebuję strategii, żeby odhaczyć punkty z mojej listy. Dla mnie to była walka na pięści, trwająca rok. Wrażliwość uderzała, ja ją odpychałam. Przegrałam, odzyskałam życie” – mówiła Brené w swoim pierwszym wystąpieniu na Ted, a publiczność zanosiła się śmiechem. Diane, jej terapeutka nie miała łatwego zadania, a sytuację badaczki skomentowała krótko: „jest jak jest”.

Imperfect. Dary niedoskonałości/ Breakdown – Spiritual Awakening

Wrażliwość pozwala nam zobaczyć siebie i swoje niedoskonałości, bycie wrażliwcem jest jak zrzucenie zbroi w którą się ubieramy, aby zaimponować ludziom. Dostrzeżenie swojej wrażliwości i umiejętność korzystania z niej jest jedną z najważniejszych strategii w walce ze wstydem, jeśli akceptujemy i kochamy siebie, wstyd nie ma aż tak dużego pola do popisu. A jednak jak mówi Brené, życie to ciągła walka, nasza wrażliwość, wstyd, odwaga, będą nam towarzyszyć zawsze, warto ćwiczyć rozpoznawanie wstydu, uczyć się odwagi, szukać osób, które nas wesprą w razie potrzeby. 

„To bardzo ważne, żeby dobrze rozumieć siebie, ale jeśli chce się żyć pełnym sercem, jeszcze ważniejsze jest to, żeby siebie kochać.

Samoświadomość ma niebagatelne znaczenie, ale tylko pod warunkiem, że na etapie odkrywania własnych tajemnic pozostajemy dla siebie życzliwi i wyrozumiali. W życiu całym sercem chodzi nie tylko o to, by pogłębiać wiedzę oraz mieć poczucie sprawstwa i mocy, ale także o to, aby akceptować własną kruchość i wrażliwość”* – pisała w „Imperfect”. 

Ona, podobnie jak i inne psycholożki, podkreśla, że nie kochamy innych ludzi dlatego, że są idealni, doskonali, kochamy ich pomimo ich wad, które przecież doskonale widzimy. To tak jak z dzieckiem – wiadomo, że dzieci jak jedzą to się brudzą, bez względu na to czy mają cztery lata, pięć czy siedem, i mimo, że potrafimy im powiedzieć: „oj nie tak”, albo „tylko nie plama, nie znowu!”, to kolejna plama nie powoduje, że kochamy je mniej. Czasem nawet ta kolejna plama na białej koszulce może nas rozczulać – „ale słodka gapa z tego małego”, myślimy. Kiedy jednak to nam zdarzy się potknąć, albo ubrudzić najlepszą koszulkę, nie mamy w sobie aż tyle miłości, żeby powiedzieć sobie: „no ok, zdarza się nawet najlepszym.” Wytykamy sobie wszystkie błędy i karzemy się za nie, i okazuje się, że to nie jest najlepsza strategia radzenia sobie w życiu. 

Odwaga to dla niej codzienne stawianie czoła światu, przyznanie w obliczu kryzysu, że potrzebujemy pomocy. „Zwyczajna odwaga przejawia się tym, że jesteśmy gotowi wystawić się na zranienie, a zatem ryzykujemy własną wrażliwością. W dzisiejszym świecie mało kto się na to decyduje”*- pisze w swoich książkach. Dla niej aktem odwagi było wyjście na scenę, aby opowiedzieć ludziom czym się zajmuje, odwagą było zaakceptowanie swoich wad, odwagą było opowiedzenie o swoich porażkach, o swoim lęku, wstydzie. Po tym jak Brené wygłosiła pierwsze wykłady dla większej publiczność, nie było tak, że wszyscy ją pokochali – w internecie pojawiły się negatywne komentarze, i nawet ona, tak dobrze przygotowana, mająca za sobą lata pracy nad wstydem, poległa przygnieciona przez hejt. Swój wstyd zajadała masłem orzechowym i oglądała Downton Abbey, o czym dziś mówi – to jest również jej odwaga. 

Współczucie, „zdrowe” współczucie, opiera się na akceptacji, ta akceptacja powinna się zacząć od nas, wtedy łatwiej ją praktykować również wobec innych ludzi. Jednocześnie Brené zaznacza, że „jeśli poważnie podchodzi się do kwestii współczucia, to należy zacząć od wyznaczania granic i egzekwowania od innych odpowiedzialności za ich własne postępowanie”.* 

Jako ludzie jesteśmy zaprogramowani do tworzenia więzi, bez nich nikniemy w oczach, czujemy się nieszczęśliwi, chorujemy. Brené Brown wymienia właśnie silne więzi i relacje jako nieodłączne aspekty związane ze szczęśliwym życiem. „Więź to energia pojawiająca się między ludźmi, gdy czują się zauważeni, wysłuchani i docenieni, gdy mogą dawać i brać bez obaw o to, że ktoś ich oceni; gdy czerpią z relacji siłę i poczucie stabilizacji.”*

Więzi budujemy w codziennym życiu, one faktycznie nas kształtują, zmieniają nasze myślenie, a nawet wpływają na budowę naszego mózgu. Brown przestrzega jednak, żeby nie mylić więzi z komunikacją na czatach i komunikatorach – to jedynie substytut dla naszych realnych kontaktów. Ostatnio ruszyła duża kampania społeczna, w której psycholodzy nagłaśniają problem ciągłego korzystania przez rodziców z telefonów – z twarzą zatopioną w ekranie smartfona stają się oni nieobecni dla swoich dzieci, które przez to tracą poczucie więzi. Ta kampania to bicie na alarm, żebyśmy nie obudzili się za późno.   

„Nawet nie zliczę, ile razy miałam ochotę porzucić moje studia nad zagadaniem wstydu. Trzeba naprawdę dużej determinacji, żeby poświęcić swoje zawodowe życie badaniu tego, o czym ludzie nie chcą mówić. Parę razy zdarzyło mi się dosłownie wyrzucić ręce w powietrze i krzyknąć: ’koniec z tym. To jest za trudne. Tyle jest fajnych tematów, które można badać . Mam tego dość.’ Tyle że to nie ja postanowiłam badać lęk i wstyd. To one wybrały mnie.” 

Brown uważa, że aby mieć fajny kontakt ze światem i iść przez życie z poczuciem własnej wartości, należy rozmawiać o tym, co stoi nam na przeszkodzie. To rozmowy o wstydzie, lęku, i naszym ogromnym oporze przed okazywaniem wrażliwości. 

Lęki rodzą się bardzo często na podłożu wstydu, ale oczywiście nie tylko z tego powodu. Wstyd zaś to uczucie, przekonanie, że coś z nami nie tak, że nie jesteśmy doskonali, i w związku z tym nie zasługujemy na miłość, szacunek, na uwagę. Wstyd zaburza poczucie naszej własnej wartości. Brené pisze o nim tak: „wstyd to zjawisko uniwersalne i jedna z najbardziej pierwotnych ludzkich emocji. Nie doświadczają go ludzie niezdolni do przeżywania emocji i nawiązywania więzi z drugim człowiekiem.”* Zauważa też, że wszyscy jak jeden nie lubimy o nim mówić, to temat którego unikamy jak ognia. Tymczasem, im mniej o nim mówimy, tym bardziej on kontroluje nasze życie. 

W dziesięć lat po wydaniu „Imperfect. Dary niedoskonałości” znów możecie sięgnąć po tę książkę, bo właśnie ponownie ukazała się na rynku wydawniczym w nakładzie wydawnictwa MT Biznes.  

*cytaty z „Imperfect. Dary niedoskonałości”


Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.