Trendy urodowe zmieniają się naprawdę szybko, co chwila pojawiają się nowe, modne składniki, łatwo się w tym wszystkim pogubić. Podstawowe pytanie brzmi: co dobrego w 2025 roku możemy zrobić dla swojego ciała? Postawić na pielęgnację, która zdecydowanie opóźni procesy starzenia, zadbać o relaks – najciekawszym pielęgnacyjnym trendem 2025 roku jest head spa, oczyszczanie, masaż i odżywienie skóry głowy. I nareszcie wszyscy mówią jednym głosem, że do ciała należy podejść holistycznie. Nie zapominajmy też o tym, co sprawdziło się w naszej rutynie do tej pory, kosmetyki które lubi nasza skóra są na wagę złota.
Moje pierwsze, noworoczne postanowienie może wydawać się błahe, a jednak zmienia wszystko. Trend z butelkami wody trwa już jakiś czas, był na TikToku i na innych mediach, ba! był nawet w serialu „Terapia bez trzymaki”, w którym jedna z bohaterek – Gaby, chodziła z ogromną butelką wody i cały czas piła. Miała w tym swój cel. Odwodnione ciało, to niezadowolone ciało – spadająca elastyczność skóry jest najmniejszym problemem, bo kiedy dochodzi do takiego stanu, wszystko zaczyna działać źle, a nasze nerki są bardzo delikatnym organem. Warto się zastanowić czy nie pijemy za mało i zacząć o to dbać z głową, lekarze sugerują, że dla zdrowej, dorosłej osoby to około dwóch litów wody na dzień.
Kiedyś czytałam wywiad z dermatolożką i dziennikarka zapytała ją, co robi dla siebie, tak na co dzień, żeby jej skóra była zdrowa. Zaskoczyło mnie, że odpowiedziała: piję wodę, ale zwracam uwagę na jej jakość, zawsze przefiltrowaną, jak kupuję to w szklanej butelce.

W trendach wciąż rządzi minimalizm pielęgnacyjny, którego jestem fanką. Oznacza tyle, że stawiamy na dobre jakościowo kosmetyki, z prostym składem, jak mają mieć składniki aktywne jak retinol, czy modny ostatnio retinal – niech mają, ale w takim stężeniu, które nie podrażni skóry. Wieloetapowa pielęgnacja powoli wychodzi z mody – jest sprawcą podrażnień skóry, zgodnie z powiedzeniem: co za dużo, to niezdrowo. W tym roku minimalizm jest nawet widoczny w medycynie estetycznej, do lamusa odchodzą inwazyjne metody uszkadzające naskórek, zamiast nich częściej wybierane są delikatne zabiegi, jak terapie światłem, które wykonywane regularnie również przynoszą dobre efekty.
W kosmetyczny minimalizm wpisuje się również coś, co pokochało już sporo osób. Kremy z filtrem SPF na dzień połączone z aktywnymi składnikami – jeden krem pielęgnuje, odżywia i chroni przed promieniowaniem. Znalezienie kremu do twarzy z filtrem fizycznym, mineralnym, a nie z chemicznym było do tej pory dość problematyczne. Teraz filtry chemiczne stają się passe – coraz więcej dermatologów skłania się właśnie ku tym fizycznym. Ja mam nadzieję, że ta oferta będzie większa i bardziej dostępna – jestem fanką filtrów fizycznych.
W nazwach kosmetyków coraz częściej pojawia się człon „neuro”, co oznacza że w składzie znajdziemy substancje neurostymulujące – oddziałujące na zakończenia nerwowe w skórze. Wśród nich znajdziecie neuropeptydy wygładzające zmarszczki, czy kwas GABA o działaniu wyciszającym.

„Dobre serum z witaminą C, krem i jestem gotowa do wyjścia” – to moja mantra z rana. Witamina C pięknie oddziałuje na skórę – zmniejsza przebarwienia, spłyca zmarszczki, chroni skórę przed wolnymi rodnikami, i rozjaśnia – skóra wydaje się młodsza i bardziej promienna. Stosowanie witaminy C to świetny początek dla osób, które są po 30 urodzinach i muszą zacząć dbać o skórę bardziej. W trendach urodowych pojawiło się nowe podejście, raczej zapobiegamy zmianom dzięki dobrze dobranej pięlęgnacji, niż staramy się je odwrócić. Do mojego menu wchodzi witamina C – cytryna, truskawki i pomarańcze, a w kosmetyczce lądują sera z witaminą C. Na zdrowie.

2025 to rok relaksu, warto postawić na masaż i na ćwiczenia. Z mody nie wychodzą kamienie do Gua Sha, w tym roku jednak obiecuję sobie, że pójdę o krok dalej i tak jak ćwiczę jogę na macie, tak do mojej rutyny pielęgnacyjnej włączę jogę twarzy. Twarz to również mięśnie, o czym często zapominamy. A niećwiczone mięśnie wiotczeją. Joga zaś jest fantastycznym i bezinwazyjnym sposobem, żeby zadbać o ich kondycję – efekt, spłycone zmarszczki, bardziej promienna cera. Ćwiczenia można zacząć pod okiem instruktora w takich miejscach jak warszawskie FIT FOR FACE.
Jest jeszcze jedna praktyka, którą chciałabym robić częściej i być może bardziej profesjonalnie – teraz opieram się na doznaniach, jak jest przyjemnie i mogę się zrelaksować, to zakładam, że masaż skóry głowy zdał egzamin. Skóra głowy i skóra twarzy, to elementy połączone – więc oddziałują na siebie wzajemnie, masaż skóry głowy poprawia wygląd twarzy – co nie jest takie oczywiste. Oprócz tego poprawia krążenie, zmniejsza napięciowe bóle głowy, i poprawia stan włosów.

Dla tych, którzy szukają głębszej relaksacji idealnym miejscem są salony wykonujące zabiegi head spa. Taki zabieg to cały rytuał – oczyszczanie skóry głowy japońską szczotką trychologiczną, peeling, kąpiel parowa w ziołach, kąpiel nawadniająca i masaż shiatsu. Head spa to zabieg wywodzący się z Japonii. Ma nie tylko zadbać o skórę głowy, włosy, ale też zadziałać relaksująco – woda wycisza, rozluźnia, obniża poziom kortyzolu. Podobno większość osób zasypia podczas tego zabiegu.