Postapokaliptyczny świat Agnieszki Smoczyńskiej. „Simon Boccanegra” w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej

Świat po katastrofie, w którym rządzi mrok i niepewność jutra, to miejsce akcji „Simona Boccanegry” w reżyserii Agnieszki Smoczyńskiej. Reżyserka operą Verdiego debiutuje na deskach Teatru Wielkiego – Opery Narodowej w Warszawie. To spektakularny debiut, który głęboko wchodzi pod skórę i uniwersalna historia o władzy, zdradzie i miłości. 

Przed wejściem do Teatru Wielkiego – Opery Narodowej kłębi się tłum ludzi. Jest środek tygodnia, chwilę przed dziewiętnastą. Do środka prowadzi mnie kolejka osób karnie ustawionych w rządek, ludzi w każdym prawie wieku, od studentów po emerytów i starsze osoby. Wszyscy mają bilety na „Simona Boccanegrę” – operę Verdiego w reżyserii Agnieszki Smoczyńskiej. To trzecie przedstawienie, premiera miała miejsce w miniony weekend. Na widowni miejsc wolnych brak, biletów w sprzedaży praktycznie nie ma. 

Elektryzujące emocje czuć na długo zanim kurtyna pójdzie w górę, to emocje podobne do tych, które towarzyszyły mi podczas oglądania zapowiedzi przedstawienia. Trailer budzi niepokój. Kamera podąża po piaszczystej ścieżce ukrytej między ścianami, kadr się zmienia i widzimy kobietę w bieli, przypominającą zakonnicę – czy ona się modli? Jest otoczona przez postacie w czerni, wyglądające jak mary z innego świata. Kobieta stoi pośrodku monstrualnej budowli, zniszczonej, przez wybite okna wpada do środka światło. W uszach dudni nam szybka, intensywna muzyka, która dodatkowo rozbudza naszą ciekawość, wzmaga nasze skupienie.  

Zapowiedź jest bardzo filmowa, brakuje w niej zarysu historii i poruszających głosów, które ją wyśpiewają. Nie można powstrzymać się od skojarzeń z najnowszą adaptacją „Diuny”. Wśród inspiracji twórcy wymieniają również sztukę Mirosława Bałki, malarstwo Giotta, Da Vinciego, Rafaela, Bacona, czy „Ewangelię według Świętego Mateusza” Pasoliniego. 

„Simona Boccanegrę” wybrał do tegorocznego repertuaru Teatru Wielkiego – Opery Narodowej Fabio Biondi, który dyryguje orkiestrą. Agnieszkę Smoczyńską, reżyserkę filmową znaną z takich filmów jak „Córki dancingu”, czy „Silent Twins”, do współpracy zaprosił Mariusz Treliński. Razem ze Smoczyńską w zespole pojawił się Robert Bolesta, z którym reżyserka wielokrotnie współpracowała. To ich wspólny debiut teatralny i operowy. 

Agnieszka Smoczyńska mówi, że podjęcie się pracy nad „Simonem Boccanegrą” stało się dla niej, przynajmniej chwilową ucieczką od filmu, a teatr miejscem, gdzie mogła rozwinąć wyobraźnię tworząc całkowicie nowy świat. Scena Teatru Wielkiego – Opery Narodowej jest jedną z największych europejskich scen – i świetnie to widać w tym przedstawieniu. Smoczyńska podkreśla, że na teatralnych deskach, tak jak w kinie, można rozbudzać wyobraźnię widzów, poruszać ich i doprowadzać na skraj emocji. Zapytana o najważniejsze dla niej przedstawienia, wymienia: „Madame Butterfly” Mariusza Trelińskiego, „Wozzeck’a” Krzysztofa Warlikowskiego, operowe przedstawienia Romea Castellucciego.  

W jej adaptacji urzeka scenografia Katarzyny Borkowskiej – monumentalna, ciężka, mroczna w swojej formie jest jednocześnie zbudowana w prosty sposób. Zachwyt w pierwszej części budzi otwarta przestrzeń, z ogromnym słońcem na tle którego rozgrywa się akcja. Niepokojąco wygląda szklane więzienie, w którym ostatnie chwile życia spędza Maria, ukochana Boccanegry. Równie proste, co spektakularne są kostiumy zaprojektowane przez Katarzynę Lewińską. Nawiązują do religijnych strojów i do tradycyjnych sardyńskich ubiorów. Kontrast między czernią, a bielą, podkreśla podział i symbolizuje walkę. Białe skrzydła zdobią Gabriela, ukochanego Amelii Grimaldi – tak jakby właśnie spadł z nieba, na ratunek zagubionemu światu. Wydaje się, że każdy detal ma tu znaczenie – złote nici w białej szacie Boccanegry, pył na sukni Amelii, fruwające po scenie pióra.

W przedstawieniu przepięknie gra również światło – czasami znikając i potęgując siłę mroku, sprawia, że serce na moment w nas zamiera. Ale tu, nawet rozżarzone, pulsujące złotem słońce wydaje się zwiastunem końca. Ten zachwycający i niepokojący efekt to zasługa pracy Saszy Prowalińskiego, reżysera światła. Warto wspomnieć również o nietypowym wsparciu orkiestry przez Baascha, który jest związany ze światem muzyki elektronicznej. 

Simon Boccanegra/ Teatr Wielki – Opera Narodowa/ fot. Krzysztof Bieliński

Na scenie zobaczymy i usłyszymy wspaniałych solistów, między innymi: Sebastiana Catanę (Simon Boccanegra), Gabrielę Legun (Amelia Grimaldi) oraz Rafała Siwka (Jacopo Fiesco), Anthony’ego Ciaramitaro (Gabriele Adorno), Szymona Mechlińskiego (Paolo Albiani).

„Widzowie, po tej inscenizacji mogą się spodziewać bardzo silnych obrazów, opowiadających historię Siomona Boccanegry, korsarza, który stał się papieżem. Jest to bardzo mroczna, przepełniona smutkiem, melancholią historia. Miejscem akcji są powidoki Europy. To jest miejsce, gdzie Słońce zamiast dawać życie, przynosi śmierć, gdzie nie ma wody, elektryczności. Nasi bohaterowie są zanurzeni na początku w mrokach, w piwnicy, potem wychodzą na pustynię, a na samym końcu, kiedy nasz tytułowy bohater Simon Boccanegra zostaje otruty przez swojego przyjaciela, to zatrucie przenosi się na cały świat”- opowiada reżyserka.  

Simon Boccanegra to postać rzeczywista, mężczyzna, który żył w XIV wieku. Giuseppe Verdi nie zainspirował się biografią Boccanegry, ale teatralnym jej opracowaniem, przeniesionym na deski teatru przez Antonia Garcíę Gutiérreza. Ten sam reżyser jest również odpowiedzialny za operę Trubadur, którą znamy z repertuaru Verdiego. 

Verdi dwa razy przenosił Boccanegrę do teatralnych przestrzeni, po nieudanej premierze w latach ’50 XIX w, powrócił z nią, zupełnie odmienioną w latach ’80. Sukces przyszedł za drugim podejściem. Verdi w swojej interpretacji odchodzi od jednoznaczności, wprowadza za to skomplikowane i wielowymiarowe postaci, ważne wątki takie jak zjednoczenie państwa, czy walka między klasą uprzywilejowaną, a niższymi klasami. Główny bohater przechodzi przemianę na oczach widzów, z korsarza staje się dożą, ale ciągle pozostaje człowiekiem – cierpi po stracie ukochanej i córki, a na końcu pada ofiarą intrygi. 

Simon Boccanegra/ Teatr Wielki – Opera Narodowa/ fot. Krzysztof Bieliński

Simon Boccanegra to korsarz, któremu dzięki poparciu ludności Genui udaje się zostać dożą. On sam nie pożąda władzy, ale ma nadzieję, że dzięki niej i tytułowi zyska w oczach ojca Marii, w której jest do szaleństwa zakochany. Tak się jednak nie dzieje, a Simon traci nie tylko ukochaną, ale i swoje jedyne dziecko. Przez następnych dwadzieścia lat będzie szukał córki, aż przypadkowo spotka ją, ukrywającą się pod nazwiskiem Grimaldich. Okazuje się, że los nie jest jednak dla niego łaskawy, nie ma za wiele czasu, spiskowcy pragną jego śmierci. Boccanegra walczy resztkami sił, o lepszy los dla swojego dziecka, i o lepszy los dla Genui. Intrygantów, rozczarowanych, rozjuszonych, rządnych władzy i przywilejów nie da się powstrzymać, ich plan już się powiódł.  

Verdi wystawiając Boccanegrę opowiadał o sile miłości, tej romantycznej i tej ojcowskiej, o przyjaźni i zdradzie, o władzy i pieniądzach, a także o nierównościach społecznych. To tematy, które nigdy się nie zdezaktualizują. 

Agnieszka Smoczyńska odnajduje w tej historii własne tropy, a przenosząc akcję opery do bliskiej nam przyszłości, do świata tuż po katastrofie klimatycznej, sprawia, że bardziej czujemy jak bardzo aktualna i paląca jest poruszana przez nią problematyka.  

„Miłość w świecie dotkniętym katastrofą oraz konflikt między elitami a ludem, przeniesiony w czasy, gdy urasta on do wymiarów biblijnej klęski. Czy spektakl jest przestrogą?” – to pytanie, które pojawia się w głowie podczas oglądania „Simona Boccanegry” i które zostaje z widzami na długo po opuszczeniu kurtyny. 

Simon Boccanegra/ Teatr Wielki – Opera Narodowa/ fot. Krzysztof Bieliński

Giuseppe Verdi/ „Simon Boccanegra”/ opera w reżyserii Agnieszki Smoczyńskej miała swoją premierę w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej w Warszawie 14 lutego 2025 roku.


Jedna myśl w temacie “Postapokaliptyczny świat Agnieszki Smoczyńskiej. „Simon Boccanegra” w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej

Dodaj odpowiedź do Rasco Anuluj pisanie odpowiedzi

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.