W stu procentach kulturalnie – co warto zobaczyć, co warto przeczytać? (Weekend 11 – 12/11)

W tym tygodniu święto kina – w Bydgoszczy zaczyna się Camerimage, do kin wchodzi Suburbicon – ze świetną obsadą. Słuchamy nowej płyty Korteza, idziemy na spacer do Zachęty. Jak co tydzień, jeśli ktoś woli ukulturalnić się w domowym zaciszu polecamy książkę Arundhati Roy. Miłego weekendu.

Camerimage – obchodzi swoje 25-lecie

Jeden z najważniejszych festiwali poświęconych sztuce filmowej obchodzi swoje 25 lat. Festiwal Sztuki Autorów Zdjęć filmowych, bo tak brzmi pełna nazwa Camerimage, co roku przyciąga setki filmowców – od operatorów, reżyserów, montażystów, producentów, po aktorów, studentów filmówek i wszystkich, którzy kochają dobre kino.

W tym roku gwiazdą wydarzenia będzie David Lynch, który po seansie dwóch odcinków najnowszej serii „Twin Peaks” spotka się z fanami, żeby nie tylko opowiedzieć o swojej pracy, ale także odpowiedzieć na nasze pytania. Będzie też można oglądać wystawę w Centrum Sztuki Współczesnej w Toruniu poświęconą artyście, którą Lynch otworzy osobiście 12 listopada.

Kolejną gwiazdą, która przyjedzie do Polski jest Kenneth Branagh – będzie promował swój najnowszy film „Morderstwo w Orient Expressie” zrealizowany na podstawie bestsellera Agathy Christie. Film wejdzie do polskich kin już 24 listopada.

W tym roku festiwal to 300 seansów oraz spotkania, panele dyskusyjne, gala rozdania festiwalowych Żab. Nagrody specjalne powędrują między innymi do Johna Toll’a – operatora filmów m.in, Coppoli, Paula Hirsch’a – montażysty „Gwiezdnych wojen”, czy Phillipa Noyce – reżysera „Salt” i „Czasu patriotów”. Do obejrzenia między innymi będą produkcje Angeliny Jolie „Najpierw zabili mojego ojca”, czy „Na karuzeli życia” w reżyserii Wood’ego Allena – filmy te biorą udział w konkursie głównym. „Kształt wody” Guillermo del Toro, czy „Wojna płci” Jonathana Daytona i Valerie Faris zostaną pokazane przedpremierowo. W konkursie filmów polskich znajdziemy mocne propozycje – m.in. „Pokot”, „Amok” i „Patki śpiewają w Kigali”.

camerimage 2017.jpg

„Mój dom”/ Kortez / Jazzboy

Najnowszy album Korteza – „Mój dom” już jest przedpremierowo bestsellerem. To druga płyta wydana przez artystę, pierwsza – „Bumerang” była fenomenem – bo nie tylko sprzedała się w 90 tys. egzemplarzy i przyniosła mu Fryderyka, ale również zrobiła ze zwykłego faceta artystę popularnego w jednej krótkiej chwili, a takie rzeczy zdarzają się jedynie w bajkach, chyba że ktoś ma mega talent.

Koretzowi nie można zarzucić, że brak mu właśnie talentu – pisze, śpiewa, gra. Jego muzyka jest prosta, delikatna, płynie prosto z serca. Tym razem dostajemy piosenki oparte na trudnych doświadczeniach – „Mój dom” jest historią rozpadu związku, ale nie znaczy to, że piosenki są przygnębiające, czy smutne.

„To dobry moment, już nie czekajmy, oszczędźmy sobie…” – dziś muzyk już nie boi się pokazywania swoich emocji, jak wyznał w wywiadzie, cztery lata temu „myślałem, że to ja jestem jakiś dziwny, że nikt mnie nie rozumie.” Wydaje się, że rosnąca liczba fanów, szaleństwo związane z nowym albumem pokazuje, że ludzie rozumieją i chcą słuchać, bo jest w tym albumie jakaś nowa nadzieja.

kortez mój dom.jpg

„Suburbicon”/ reż. George Clooney

Idealnie skoszone trawniki, piękne jednorodzinne domki, dzieci biegające beztrosko po ulicach – spełnienie american dream to Suburbicon, miasteczko na przedmieściach. „Było bezpiecznie”/ „Masz rację…było…” – mówią do siebie sąsiadki. Nawet w tak pięknym miejscu mieszkają tylko ludzie, którzy przy sprzyjających okolicznościach – nawet jeśli są otyli, mało ruchliwi i wydają się z pozoru nieszkodliwi, potrafią dolać oliwy do ognia.

Scenariusz braci Coen, reżyseria Georga Clooneya, w rolach głównych Matt Damon, Julinne Moore i Noah Jupe – gra Nickiego Lodge i jest niesamowity; to gwarancja dobrego kina. „Suburbicon” jest satyrą american dream, pokazuje że nie ma czegoś takiego jak idealne społeczeństwo, a wszystko może zawalić się jak domek z kart.

suburbicon.jpg

 

„Listy do M. 3”/ reż. Tomasz Konecki

W Wigilię mogą się zdarzyć cuda i tak po raz kolejny, towarzyszymy bohaterom w ich świętach – odkrywamy marzenia, tajemnice, szukamy miłości, znajdujemy i tracimy ją. Komedia w której w kluczem do szczęścia jest odwaga do jego poszukiwania, do otworzenia się na drugiego człowieka i nowe doświadczenia. Wszystko to w świątecznym klimacie, z Mikołajem i choinką w tle.

Jeśli ktoś był fanem pierwszej i drugiej części, to nie powinien się rozczarować. Z obsady brakuje Macieja Stuhra i Romy Gąsiorowskiej. Na ekranie zobaczymy za to Karolaka, Dygant, Adamczyka, Różdżkę, Szyca, Kunę, czy Malajkata.

listy do m 3.jpg

Maria Anto w Zachęcie

Indywidualistka polskiej sceny artystycznej lub polska Frida Kahlo (jej cykl „Tarot” nasuwał skojarzenia ze sztuką tej meksykańskiej artystki). Jej obrazy są magiczne, bajkowe i tajemnicze – Maria Anto czerpała ze sztuki naiwnej, ignorowała wszystkie mody i tendencje artystyczne. Była tak zakręcona jak jej obrazy – portretowała siebie jako syrenę – „Portret w niedzielę” 1968, czy damę z jednorożcem. Malowała przedstawienia zwierząt, scen i krajobrazy – wszystko jak w surrealistycznym śnie. Właśnie „śniące ciało ludzkie” wydaje się być znakiem Anto, śniące oznacza znajdujące się w innej płaszczyźnie, nie poddane zasadom grawitacji. Jej podejście do sztuki jest równie indywidualne – artystka zwykła porównywać się do Boga, kiedy więc sięgała po farby, to od niej zależało co będzie żyło na obrazie. Była przy tym osobą mocno wierzącą.

Na wystawie w Zachęcie zobaczymy prace z lat 60. i 70. – będzie to aż 60 obrazów, podkreślających mocną pozycję Anto w świecie sztuki tak mocno zdominowanym przez mężczyzn.

Maria Anto:zachęta.JPG

Zacheta: Maria Anto.JPG

 

 

 

 

 

 

 

 

„Ministerstwo niezrównanego szczęścia”/ Arundhati Roy

Na delhijskim cmentarzu siedzi zaniedbana kobieta, jest nią Andźum – hidźra, osoba która posiada genitalia zarówno damskie i męskie i nigdy przez to nie zazna szczęścia. Jej pasiaste włosy, ruszający się ząb, stare ubrania mają odstraszać ludzi. Ale to nie jest koniec, to nowy początek odkrywania radości życia przez bohaterów „Ministerstwa niezrównanego szczęścia”.

Arundhai Roy – laureatka nagrody Bookera za „Boga rzeczy małych”, powraca ze swoją nową powieścią. I tak jak ostatnim razem, autorka pokazuje zmiany społeczne i polityczne zachodzące w Indiach, pisze o odrzuceniu ludzi ze względu na ich inność – religijną, etniczną, kulturową. Cały czas daje nadzieje, bo jak twierdzi każdą przeszkodę można pokonać, trzeba tylko odnaleźć w sobie siłę.

roy ministerstwo niezrównanego szczęścia.jpg

 

 

 

 

 

 

 


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.