Oglądaj śmiało! – najciekawsze wystawy na które zdecydowanie mamy oko

Szybko, a nawet z szybkością błyskawicy zbliżają się długie weekendy, dla tych co zostają w miastach, żeby intensywnie zwiedzać, podpowiadamy na jakie wystawy mamy oko, co warto wiedzieć, gdzie iść. Dla fanów komiksów z pewnością polecamy Kraków, dla tych którzy mają ochotę zapoznać się ze sztuką – stolica będzie idealnym miejscem. Ale zrobimy sobie też wycieczkę po Londynie i Paryżu. 

Powiemy Wam też, jak na nowo odkryliśmy Desę Unicum, która kiedyś – jeszcze na studiach, w opowiadaniach profesorów wyglądała jak relikt, do którego strach wejść, dziś odbywają się w niej bardzo emocjonujące aukcje, a eksponaty można podziwiać na wystawach czasowych. Warto tam zaglądać, serio!

Teraz komiks!/ Muzeum Narodowe w Krakowie 

Do 22.07.18

Kto z nas nie kojarzy Koziołka Matołka, Jerzego Jeża czy Wilq’a? Czasy dzieciństwa przypomni Wam wystawa w MN w Krakowie, gdzie dzięki uprzejmości i obszernej kolekcji Wojciecha Jamy do obejrzenia jest mnóstwo ekscytujących eksponatów opowiadających historię komiksu. Nie tylko pooglądamy rysunki, plansze, czy szkice, ale też będziemy mogli zobaczyć jak wyglądała pracownia Papcia Chmiela, zrobić sobie pamiątkowe selfie z naszymi ulubionymi bohaterami, czy dowiedzieć się jak powstawał komiks kiedyś i dziś. Ponieważ z oglądania bajek i czytania komiksów nie wyrasta się nigdy, zapowiada się fantastyczna wycieczka, która ucieszy nie tylko rodziców, ale też dzieci.  

Teraz komiks: Muzeum Narodowe w Krakowie: wystawy.jpg

 

Wszystko widzę jako sztukę/ Dzikość serca/ Niespodziewane spotkanie/ Zachęta Warszawa

W warszawskiej Zachęcie odnajdą się, podobnie jak w Krakowie zarówno rodzice, jak i dzieci. „Wszystko widzę jako sztukę” to wystawa przygotowana z myślą o najmłodszych odbiorcach. Wokół prac artystów – Edwarda Krasińskigo, Romana Opałki, Ryszarda Winiarskigo, czy Julity Wójcik, stworzono artystyczny plac zabaw, gdzie dzieciaki mogą tworzyć swoje dzieła odnosząc się do tego, co widzą na wystawie. Jednym słowem: kredki w dłoń!

„Dzikość serca” to portret pokolenia lat ’90, który pokazuje co stało się z naszą kulturą, kiedy granice zostały przesunięte, a Polacy, w tym również artyści po raz pierwszy nieskrępowanie zaczęli czerpać z kultury zachodniej. Na wystawie obejrzycie twórczość Aliny Szapocznikow, Wilhelma Sasnala, czy prace Grupy Tworzywo, a także wielu innych. 

„Niespodziewane spotkanie” to faktycznie spotkanie, którego nikt szczególnie nie planował, a do którego doszło na zasadzie szczęśliwego zbiegu okoliczności, i rozmowa odbywająca się przy pomocy języka jakim jest sztuka. A jak wiadomo, sztuka bywa językiem bardzo uniwersalnym. Ta wystawa to zderzenie twórczości warszawskiej artystki Anny Panek i Won Seoung Won, która pochodzi z Korei. Ciekawi jak wygląda dialog prowadzony za pomocą sztuki, i zderzenie dwóch zupełnie innych i abstrakcyjnych dla siebie kultur? Zapraszamy do Zachęty. Gwarantujemy nie będziecie się nudzić.  

Niespodziewane spotkanie: Zachęta: wystawy wiosna 2018.jpg
Praca z wystawy Niespodziewane spotkanie/ Zachęta/ Anna Panek/ Won Seoung Won 

 

„Biżuteria artystów od Caldera do Koonsa. Idealna kolekcja Diane Venet”/ Musée des Arts Décoratifs Paryż do 8 lipca

„Ja nie chodzę w biżuterii, ja chodzę w dziełach sztuki” twierdzi Diane Venet, której osobista kolekcja trafiła właśnie do Muzeum Sztuk Dekoracyjnych. I ma rację, bo to kolekcja w której znajdziemy broszki, pierścionki, czy kolie od Calder’a, Picasso, Man Ray’a, Giacometti’ego, César’a, Salvadora Dalí, Taylor’a Wood’a, Damien’a Hirst’a, Max’a Ernst’a, Louise Bourgeois, Anish’a Kapoor’a, czy Niki de Saint Phalle. Zadziwiająca, ogromna i robiąca piorunujące wrażenie, bo kto z nas może chodzić w takich skarbach jak na przykład broszka, która jest jednocześnie łyżką, grzebieniem i zegarkiem i jest dziełem Salvadora Dalego? Niesamowita jest również historia od której ta cudowna kolekcja się zaczęła – chłopak Diane, Bernar Venet – rzeźbiarz, kupił w Nowym Jorku, ponad trzydzieści lat temu, kawałek srebra, który w ramach oświadczyn owinął jej wokół palca. Od tamtej pory Diane zbiera biżuteryjne dzieła sztuki. Wśród jej ulubionych jest broszka Roy’a Lichtenstein’a, którą kupiła w Nowym Jorku w 1968 roku za całe trzy dolary – dziś jest warta około 5 tysięcy dolarów i oczywiście jest do obejrzenia w Paryżu.

madparis: biżuteria Diane Venet: wystawy: Paryż 2018.jpg

 

„All too human”/ Tate Britain do 27 sierpnia 2018 

Wszyscy dziś mają hopla na punkcie ciała – od magazynów kolorowych, które dawały do tej pory niezbyt dobre wzorce do naśladowania, po ich krytykę i akcje #bodypositive, czy bijące rekordy popularności w mediach społecznościowych konta, takie jak body_mirror, gdzie widzimy zdjęcia ciała – jak do tej pory głównie kobiecego, z ich całym pięknem, zupełnie naturalne, podpisane hasłem „the body is loved as it is” (ciało kochane dokładnie takim jakim jest).

W tę dyskusję super wpisuje się nowa wystawa w brytyjskim Tate, gdzie pokazano dzieła, na których głównym tematem jest człowiek i jego ciało. Zwykłe, sensualne, piękne, codzienne, dziwne – te prace oddają jak na ciało patrzą artyści i jak postrzegamy je my sami. Dobra lekcja sztuki, bo na wystawie zobaczycie dzieła Celi Paul „Painter and the model”,Pauli Rego „The Shipwreck, after Marriage à la Mode by Hogarth”, czy „Study for a portrait of Lucian Freud” (1964) Francisa Bacon’a. Myślą która sprowokowała do stworzenia tej ekspozycji było zdanie z Nietzsche’go : „Wszędzie gdzie spojrzał …wszystko co widział było nie tylko dalekie od piękna, ale za bardzo ludzkie.” (“Everywhere he looked… what he saw was not only far from divine but all-too-human.”). 

Do promocji wystawy powstał piękny klip, który można obejrzeć na kanale You Tube Tate Britain, na którym widać ciała modeli, artystów, a nawet moment tworzenia dzieła. Pokazuje on jak ciało ludzkie pracuje pozując, jak niesamowitą ma energię i jak duże piękno w nim drzemie. Jeśli jeszcze go nie widzieliście, koniecznie obejrzyjcie. A jak będzie w Londynie, to zajrzyjcie na wystawę, warto. 

all too human: tate britain: wystawy wiosna 2018.jpg

 

Moda z natury/ Fashioned from Nature/ Victoria&Albert Museum w Londynie

Od 21 kwietnia 2018

Pamiętacie jak Carrie Bradshaw (Seks w wielkim mieście) wychodziła za Biga, w sukience od Very Wang? We włosach miała wpiętego pięknego, niebieskiego ptaka. Deszcz niebiesko – granatowych piór odbijający od jej blond włosów. Ekstrawagancko. Podobnie, jak piękne i równie zachwycające stroje z piór od Alexandra McQueena. Moda miesza się z naturą od wieków, a prześledzić to postanowili kuratorzy w V&A. 

Pióra we włosach, sukienki z kwiatów, skórzane frędzle i mocne przesłanie, że natura jest inspiracją dla mody od zawsze. Skórzana kurtka Katherine Hamnett z napisem „Clean up or die” też ma swoją wartość, nie tylko ze względu że droga, ale jasno podkreśla, że dostajemy od natury dużo, więc mamy obowiązek o nią dbać.  

No i to zdjęcie plakatowe – piękne, zadziwiające, trochę straszne. Nie można oderwać od niego oczu.

Wystawa dla tych, co kochają modę – obowiązkowa!

 

VA: Fashioned from nature: wystawy wiosna 2018.jpg

 

 Na koniec – Desa to nasze najnowsze odkrycie, którym chcemy się podzielić. Nie tylko można tam kupić na aukcjach piękne i jakże wartościowe rzeczy, ale też można je sobie obejrzeć. Dwie poświąteczne aukcje sprawiły, że mocno wstrzymaliśmy oddech – jedna „Rzeźba i formy przestrzenne”, druga „Plansze komiksowe i ilustracja”. 

Na pierwszej licytowane były prace takich artystów jak: Magdalena Abakanowicz, Alina Szapocznikow, Magdalena Więcek, Władysław Hasior, Zdzisław Beksiński, czy Stanisław Stefan Jackowski (licytowana była jego przepiękna rzeźba – „Tancerka”). Druga, nieco nas zaskoczyła – bo kto się spodziewał, że komiks i plansze mają takie powodzenie. Tymczasem, to nie lada gratka. 

„Plansze komiksowe i ilustracja” to aukcja na której wylicytować można było znane nam kadry z takich hitów jak „Tytus, Romek i A’Tomek”, „Kajtek i Koko”, czy „Kapitan Kloss”. Plansze komiksowe to prace unikatowe, powstające w jednym egzemplarzu – twórcy komiksów najpierw tworzą szkic, żeby później wypełnić go kolorem. Nie ma więc dwóch takich samych plansz, co sprawia że każda z nich jest wyjątkowa i każda na wagę złota, biorąc pod uwagę ciągle rosnącą modę na inwestowanie w tego typu sztukę. Cena wywoławcza za pracę Henryka Jerzego Chmielewskiego z komiksu „Tytus, Romek i A’Tomek” to 10 000/11 000 złotych, za planszę Mieczysława Wiśniewskiego z „Kapitana Kloss’a” ceny wywoławcze zaczynają się od 3 500 złotych. 

Desa Unicum: Rzeźba i formy przestrzenne aukcja 2018.jpg
Zdjęcie Desa Unicum/ z prezentacji przed aukcją „Rzeźba i formy przestrzenne”/ na pierwszym planie „Mosty” Magdaleny Więcek

 

 


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.