Tancerka i zagłada

Pola Nireńska tańczyła na wielu międzynarodowych scenach w bardzo burzliwych czasach. Przed wojną zrozumiała, co to znaczy być Żydówką, jak wiele wysiłku trzeba włożyć by być niezależną kobietą i jaką cenę ma taniec. Weronika Kostyrko ruszyła śladami tancerki, odnajdując ostatnich świadków jej życia. Z rozmów, które przeprowadziła i materiałów, które przejrzała wyłania się obraz osoby tak samo silnej, co delikatnej… kobiety z krwi i kości. 

„W mieszkaniu na Tłomackiem była wielka kuchnia. W niedzielę, kiedy służące miały wychodne, Pola ustawiała gramofon na kuchennym stole i otwierała okno. Lubiła tanga i fokstroty, ale któregoś razu wybrała symfoniczne nagranie walca Camille’a Saint-Saensa. Kiedy płyta zawirowała, dziewczyna zaczęła tańczyć. Był rok 1925, Warszawa, dzielnica żydowska.”*

Tak swoją opowieść o Nireńskiej zaczyna Weronika Kostyrko w swojej najnowszej książce „Tancerka i Zagłada. Historia Poli Nireńskiej”. 

Taniec ponad wszystko

Pola Nireńska urodziła się jako Perla Nirensteinówna, jedno z czterech dzieci Ity Waksman i Mordki Nirensteina. Jej rodzina nie była za bardzo religijna, ale mała Pola obserwowała ciągły ruch wokół pobliskiej Wielkiej Synagogi na Tłomackiem. Nigdy jednak nie odnalazła w sobie religijnej Żydówki. Wolała niezależność, taniec i buddyzm.

Jako nastolatka chętnie odsłaniała nogi, ubierała krótkie spódnice i ochoczo zdzierała pantofelki na tańcach, na które chodziła ze swoim kuzynem. Jej znakiem rozpoznawczym będą szerokie usta – sięgające od ucha do ucha, których chyba nie lubiła i które często spotykały się z krytyką ze strony rodziny. „Była rozpieszczona, nieznośna, porywcza, jednak szybko zapominała i wybaczała. Miała ogromną potrzebę miłości. Łamała reguły.” – notuje Kostyrko po wysłuchaniu nagrania do wywiadu z 1986 roku. 

Jej rodzice chcieli, żeby została przykładną żoną. Uczyła się w jednym z najlepszych warszawskich, katolickich gimnazjów. Jej muzykalny ojciec nie tylko kupował płyty, ale też sam grał na skrzypcach. Prowadzał Polę i rodzeństwo do Wielkiej Synagogi na koncerty, a było warto, bo Wielka Synagoga słynęła z chóru, koncertował tu również Gerszon Sirota nazywany „żydowskim Caruso”. Możliwe, że miłość do muzyki Mordki miała niemały wpływ na Polę, która tak chętnie puszczała muzykę i dawała się jej ponieść. 

Były to lata niespokojne i już wtedy dochodziło do bójek między Polakami, a ludnością żydowską. 

W 1925 roku, po ciuchu i bez przyzwolenia rodziców Pola zaczęła tańczyć w najlepszej placówce „tańca wyzwolonego” w Warszawie. Któregoś dnia jej matka znalazła w torbie strój do tańca i domyśliła się, gdzie Pola chodzi. Nie mieściło jej się w głowie, że córka może tańczyć, w takim stroju wyginać swoje ciało w rytm wyzwolonych, a może i nieprzyzwoitych melodii. Jak pisze Weronika Kostyrko: „matka zabroniła córce wyjść z domu. Dziewczynka stała blisko okna, zagroziła więc, że jeśli Ita jej nie puści, wyskoczy z trzeciego piętra na bruk. Matka ustąpiła.”

W 1928 Pola pojechała do Drezna, po kolejnej domowej awanturze o taniec i trzydniowej głodówce, która kupiła zgodę jej rodziców. Odtąd Pola Nireńska będzie tancerką.  

Szkoła, taniec i niezależność

Z trzech ulotek szkół tańca, Pola wybiera szkołę Mary Wigman. Jako dojrzała kobieta i spełniona tancerka, to ją wymieni jako swój wzór. Może dlatego, że Wigman miała tę samą miłość do ruchu i muzyki. Życiowe motto Wigman brzmiało: „Tylko przez taniec mogę mówić o rzeczach wzniosłych.”

Pola uwielbia szkołę, w jej wspomnieniach można przeczytać: „tańczyłyśmy cały dzień.” Dzikie tańce, nieskrępowane ruchy, improwizacje i dudnienie bębenków, tak to wyglądało. Tu Pola zrobi dyplom, zatańczy „Balladę japońską” i „Krzyk”. Szkołę ukończy z pierwszą lokatą i złamie dane ojcu słowo – nie będzie nauczała, chce zrobić karierę i występować na scenie. 

Zatańczy w Ameryce, w Austrii, w Polsce tuż przed wojną i w Anglii. Będzie jeździła ze swoimi tańcami w tournee, będzie gościem imprez i rautów. W 1933 bierze udział w Międzynarodowym Konkursie Tańca Artystycznego w Warszawie. Na scenę Opery Narodowej wychodzi zatańczyć „Krzyk” i „Balladę japońską”. Recenzent z Zurychu pisze o Poli: „jest bardzo oryginalną, wszechstronnie wykształconą tancerką…”, kiedy prasa krajowa pytała w recenzjach: „Czy to się tańczy rękami czy nogami?”, pisząc o tańcu nowoczesnym i wyzwolonym. 

Pola, żeby zarobić na swoje utrzymanie zacznie również udzielać lekcji tańca. Pierwszą własną szkołę otworzy w Londynie wraz z koleżanką. Później studio będzie prowadziła w domu – to już w czasach, kiedy będzie panią Karską. 

Pola Nireńska podczas 1. Międzynarodowego Konkursu Artystycznego Tańca Solowego, Warszawa 1933/

Wojna niszczy wszystko

Nireńska spędzi lata wojenne w Londynie. Nie będzie tego okresu wspominać dobrze, bo oprócz strachu przed nalotami, dokuczało jej podejście Brytyjczyków do tańca, które można określić jako konserwatyzm i zacofanie. Pola nie wie, co dokładnie dzieje się w Warszawie, nie dostaje odpowiedzi na list od swojej ukochanej siostry Franki. Reszta jej rodziny jest bezpieczna w Izraelu. 

W pewnym momencie Pola Nireńska przestaje mówić po polsku, ciężko dokładnie określić kiedy. Być może było to związane z tym, co stało się w Polsce z Żydami – getta, obozy koncentracyjne i śmierć. W Warszawie ginie Franka. Pola po wojnie nigdy nie odważyła wrócić się do kraju, gdzie się urodziła. Nie wróciła nawet wtedy, kiedy przyjeżdżał tu jej trzeci, ukochany mąż – Jan Karski.    

Ostatnia choreografia

Przez lata Pola walczyła z depresją, zamknięcie szkoły i odcięcie się od tańca nie przyniosło nic dobrego. W 1986 roku Pola jednak współpracowała z tancerkami. Układała choreografię. Jej ostatnie dzieło to „Tetralogia Holocaustu”. „Życie” i „Lament”, które wchodzą w skład „Tetralogii” mają wspólny podtytuł: „Wszystko, co się zaczyna, ma swój koniec” i dedykację: „Pamięci tych, których kochała, i których już nie ma.” Kolejna część powstaje wiosną i nosi nazwę „Shout”, czyli krzyk. Jest jeszcze „Pociąg”, wizja śmierci. 

„Pierwsza część tetralogii nazywa się „Życie”. Bosa Matka w ciemnej sukni obserwuje pięć tańczących córek. One są jasne, lekkie, okazują sobie miłość…

Jeżeli „Życie” było obrazem wspólnoty kobiet, to „Lament” przedstawia jej unicestwienie. Córki poruszają się powoli, niepewnie, jakby błądziły w ciemności. Odnajdują się, wspierają, gubią na nowo. Boją się. Matka ochronnym gestem przygarnia je do siebie. Próbuje przebłagać los.

Matka i jej córki znikają ze sceny, kiedy wypełnia ją „Krzyk”…Samotna tancerka, w wystrzępionej, czerwonej sukni  przez cztery minuty wypełnia przestrzeń sceny jak szalejący płomień.

W ostatniej części, zatytułowanej „Pociąg”, na deskach sceny pojawia się prostokąt światła – jedyne widoczne nawiązanie do Zagłady. W finale córki umierają kolejno na oczach bezsilnej matki. Gesty wyrażają rozpacz i gniew. W spektaklu Poli nie widać sprawców, są tylko ofiary, które  oskarżają puste niebo.”*

Washingoton Post po spektaklu napisał: „doświadczenie rozdzierające duszę.”

Sprawnym piórem

Weronika Kostyrko podążała niczym detektyw śladami Poli Nireńskiej. Wracając z podróży, a za sprawą tancerki odwiedziła Waszyngton, Nowy Jork, Kalifornię, Londyn, Florencję, Berlin, czy Tel Awiw; przywoziła niezliczone zdjęcia, nagrania, rękopisy. Są świadectwem nie tylko burzliwego i pełnego emocji życia Poli, ale też świadectwem czasów w jakich żyła. Kostyrko buduje opowieść o tańcu, o bohemie, o awangardzie i inteligencji tamtych czasów, ale za kulisami widzimy uprzedzenia społeczne, politykę, wojnę. 

„Im więcej o niej wiem, tym częściej patrzę na suknię (*Poli Niereńskiej, którą dostała w prezencie): kim właściwie była ta kobieta? Polką? Żydówką? Europejką? Amerykanką? Ona by pewnie powiedziała: artystką.” – pisze już na początku swojej książki Kostyrko. 

Miłość do tańca, do życia, do kobiet i do mężczyzn. Podbój największych scen na świecie. Choreografie, które przeszły do historii tańca. Pola Nireńska była tak wyjątkowa jak jej życie. Książkę „Tancerka i zagłada” Weroniki Kostyrko czyta się jednym tchem. 

*fragmenty książki „Tancerka i zagłada. Historia Poli Niereńskiej”

Dziękuję wydawnictwu Czerwone i Czarne za udostępnienie książki do recenzji.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.