Aktor, reżyser, fan Harrego Pottera – Xavier Dolan w filmie „Matthias i Maxime”

Na ekrany kin wszedł właśnie film „Matthias i Maxime”, kolejne dzieło Xaviera Dolana w którym robi to, co najlepiej mu wychodzi – trochę autobiograficznie zagląda w świat współczesnych trzydziestolatków, kierując kamerę wprost na swoich znajomych. 

Xavier Dolan dzieli krytyków kina, jedni go kochają i rozumieją jego filmy, które chętnie nagradzają, inni nie bardzo czują klimat, który tworzy Dolan. Są i tacy, którzy mówią wprost: raz zachwyca, żeby później odpuścić. Nikt jednak nie może powiedzieć o Dolanie, że nie jest ciekawym i ambitnym chłopakiem – ma zaledwie 30 lat i osiem filmów na swoim koncie, reżyseruje odkąd skończył 19 lat. Lubi w swoich filmach opowiedzieć coś o sobie, stąd takie wątki jak trudne relacje z rodzicami, a właściwie z matką, miłość, inność. Wydaje się, że Dolan dorastał pisząc scenariusze – kiedyś prasa pisała o nim „cudowne dziecko kina”, dziś można powiedzieć, że dojrzał mimo iż w mediach społecznościowych ma opis: aktor, reżyser, Slytherin. 

Jest delikatny, a emocje buzują w nim niczym wrząca w czajniku woda, być może to główny powód dlaczego jego filmy to taka emocjonalna huśtawka, opowieści o dysfunkcyjnych rodzinach i trudnych relacjach. Ostatni film, jaki nakręcił przed promowanym właśnie „Matthias i Maxime”, to historia oparta na sztuce Jean-Luc’a Lagarce „To tylko koniec świata”, opowiadający o geju – pisarzu, który odwiedza swoją rodzinę po to, aby poinformować ją o tym, że niedługo umrze. Xavier Dolan do tej produkcji zaprosił śmietankę gwiazd Hollywood, w filmie zagrali Gaspard Ulliel, Marion Cotillard, Lea Seydoux i Vincent Cassel. Dostał nagrodę Grand Prix w Cannes, ale recenzje nie były dobre. Dolan przeżył to jako rozczarowanie, i wzburzył się do tego stopnia, że opowiadając o tym, jak widział siebie idącego po czerwonym dywanie, powiedział: „nie było mnie tam, byłem zupełnie martwy w środku”. Mimo krytyki i uczucia rozżalenia wziął się za kolejny film, tym razem historia jest mu nadzwyczaj bliska – to portret jego pokolenia. 

W „Matthias i Maxime” gra nie tylko Dolan, który wciela się w jednego z głównych bohaterów, ale również jego realni znajomymi. O tym doświadczeniu mówi: naturalne. Głównym powodem dla którego reżyser zdecydował się podjąć takie ryzyko, jak nagrywanie nieprofesjonalnych aktorów, jest właśnie element zaskoczenia i intuicyjności w graniu: „wiedziałem, że moi znajomi zagrają w dużej części siebie, czyli zwykłych 30-latków, którzy są normalni, czasami leniwi i zblazowani, czasami szczęśliwi i pełni entuzjazmu. Wiedziałem, że będą tacy moi. Mieli stworzyć zgraną paczkę na ekranie. Nie wszystko wyda się przez to zrozumiałe widzom, są tam żarty, które być może okażą się niezbyt oczywiste i trudne do zrozumienia, ale zostaje przyjemność oglądania bardzo zgranej i zżytej ze sobą paczki przyjaciół. I o to mi chodziło.”

Dolan nie przewidział jednego, że czasami ciężko narzucać swoje reżyserskie wizje osobom, które tak dobrze się zna na towarzyskiej stopie. Musiał więc potraktować swój film jako przygodę i reżyserską jazdę bez trzymanki. Podczas wielu wywiadów, był pytany właśnie o to jak się reżyserowało, zawsze odpowiadał z uśmiechem, że „było to trudne wyzwanie. Nie słuchali się mnie na planie. Ale to nie było najgorsze. Najgorsze, co może spotkać reżysera to degradacja jego pomysłów – oni cały czas mieli „lepsze pomysły” i ciągle o nich dyskutowali, na głos przy całej ekipie. Starałem się ich dyscyplinować” – śmieje się Dolan.  

„Matthias i Maxime” to świat emocji młodych dorosłych. Jedni z nich mają już poukładane życie – dobrą pracę, swoją drugą połówkę, ale nie wszyscy. Niektórzy, tak jak Max – w tej roli Dolan, postanawiają zacząć wszystko od nowa. Dla Maxa nowe miejsce – zamierza wyjechać do Australii, równa się nowe życie, w tym koniec bardzo toksycznej relacji z matką. Wszystko się jednak komplikuje za sprawą błahej i jakby mało istotnej sytuacji. Jedna z dziewczyn kręci etiudę na zaliczenie i potrzebuje bohaterów. W scenie pocałunku zagrają Matt i Maxime. Nie widzimy tego momentu na własne oczy, wiemy jednak, że zmieni on wszystko. Poukładane życie już nie będzie tym  wymarzonym, ucieczka od dotychczasowych porażek nie będzie już taka łatwa i beztroska. 

Punkt zwrotny to „zwykły pocałunek”. Pocałunek ludzi, którzy znają się od dziecka. Dolan podważa to, co uznajemy za stałe i niemożliwe do zmienienia. Pokazuje, że mały impuls może wywrócić życie do góry nogami i nie ocenia, czy to dobrze czy źle, czeka na to jak się sytuacja rozwinie i co przyniesie.  

„Możesz znać kogoś przez całe swoje życie i nagle się okazuje, że nie znasz go wcale, albo nie znasz całej prawdy o nim. Może Ci się wydawać, że znasz siebie, ale to też może okazać się nieprawdą, bo znamy się tylko na tyle na ile nasze doświadczenia pozwalają nam siebie poznać. Każde nowe doświadczenie kształtuje nas i zmienia. Tak jest też z Mattem i Maxime. Pocałunek zaburza ich rzeczywistość. W ich przypadku to jednak coś więcej, bo ich łączy głębokie uczucie i relacja wypracowana przez lata” – mówił Dolan podczas wywiadu. 

O filmie „Matthias i Maxime” krytycy piszą: wzruszający, porywający, oda do młodości. Dolan’owi tym razem udało się zamknąć w prostych kadrach prawdziwie i mocne emocje, bez zbędnego zadęcia i przepychu. Oglądamy film tak jakbyśmy brali udział w wydarzeniach, jakbyśmy należeli do grupy przyjaciół. Plusem są proste dialogi, które budują intymny klimat i ścieżka dźwiękowa, która może nie jest tak szokująca jak w pozostałych filmach Xaviera, ale i tak pozostanie dla niektórych z nas zaskoczeniem. 

Nie jest za to zaskoczeniem, że Dolan nie wie czy chce dalej zajmować się reżyserowaniem filmów. Już od jakieś czasu krążą plotki o tym, że reżyserowanie nie jest dla niego całym światem, a jedynie jedną z przygód związanych z kinem. „Nie wiem czy będę reżyserował, teraz aktorstwo kręci mnie dużo bardziej, ale niczego nie obiecuję.” – mówi. Pozostaje nam czekać na jego kolejny film, który być może wyreżyseruje, być może jedynie w nim zagra, a może tak jak w „Matthiasie i Maxime” zobaczymy go nie tylko na ekranie, ale i ku naszemu miłemu zdziwieniu za kamerą.   


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.