Niech żyje nasza seksualność, chłońmy ją wszystkimi zmysłami

Według najnowszych badań ciągle mamy problem z naszą seksualnością. Nie tylko nie potrafimy o niej mówić, wstydzimy się jej, ale często też nasza wiedza jest skromna. I choć dziś coraz więcej się mówi o tym, że seks jest częścią dorosłego życia, i coraz częściej się otwieramy na nowe doświadczenia, to i tak seks w dużej mierze dla wielu z nas pozostaje tematem tabu. „Jeśli nie zadbamy o dobry seks, nie zniknie on z naszego życia, tylko zamieni się w coś smutnego. Nie potrafimy komunikować swoich potrzeb, ale to nie znaczy, że ich nie mamy” – mówi Joanna Keszka, edukatorka seksualna. Zacznijmy więc od rozmowy, od intymnego spojrzenia na partnera i wykorzystajmy wszystkie zmysły do czerpania przyjemności z seksu.  

Zanim zaczniemy

Nie każdy z nas miał okazję oswoić się z własną seksualnością w stu procentach. Zanim więc zaczniemy ją eksplorować z partnerem i wypłyniemy na szerokie wody, warto przyjrzeć się sobie i zobaczyć, co lubimy i co sprawia nam przyjemność. Dużo kobiet nadal nie wie jak wygląda ich wagina, i nie chcą na nią spojrzeć! Tymczasem to bardzo ważne i fajne doświadczenie. Panowie nie mają tego problemu, wiedzą jak wyglądają i zwykle lubią swoje penisy – bierzmy z nich przykład. Self love to podstawa do tego, aby seks z partnerem/ partnerką był udany, dlatego warto bawić się ze sobą. Masturbacja to również seks, starajmy się, żeby była niezwykle przyjemnym doświadczeniem. 

„Pozwalamy sobie na byle jaki seks. Kochamy się ciągle w ten sam sposób, przypominający rutynową konserwację części intymnych, a nie dobrą zabawę dla par” – podkreśla Keszka. 

W sypialni pozwalamy na sobie na słaby i szybki seks, nie rozmawiając o tym, co lubimy. Tymczasem rozmowa jest bardzo ważną częścią budowania naszej erotycznej relacji. Powinniśmy mówić o tym, co sprawia nam przyjemność, w których miejscach dotyk wywołuje u nas ciarki i iskry przyjemności, jakie są nasze fantazje. Wszystkie komunikaty są ważne, w tym „szybciej”, „wolniej”, „o tu” i „o tak”, to podstawa. 

Inną zgubną teorią, szczególnie dla kobiet jest stwierdzenie, że mężczyźnie należy się orgazm, i kiedy on już dojdzie, to następuje koniec zbliżenia – zrobiłyśmy swoje! Jak piszą dziewczyny z Hotbed Collective, tylko 56% kobiet doświadcza orgazmów podczas zbliżeń heteroseksualnych, na 96% mężczyzn. Kobietom tak samo należy się orgazm, i to jest podstawa o której nikomu nie trzeba przypominać, prawda panowie i panie?

Sophia Wallance/ Łechtaczka

„Jeśli chodzi o związki heteroseksualne, to warto przypomnieć, że to nie mężczyźni są dawcami naszych orgazmów, my same również jesteśmy za nie odpowiedzialne” – przypomina jednak Ester Perel, jedna z najbardziej znanych seksuolożek. Praca nad orgazmem jest więc pracą drużynową, powinna zaangażować zarówno mężczyznę, jak i kobietę – jeśli my nie odpowiemy na pracę partnera i nie poprowadzimy go, to cały wysiłek spali na panewce. Warto również przypomnieć, że w seksie nie chodzi tylko o osiąganie orgazmów, to również przyjemność z przebywania i pogłębiania więzi z drugim człowiekiem. 

„Żeby sobie pomóc, nie tylko w osiągnięciu cudownego seksu, ale również w budowaniu zdrowej relacji, warto zastanowić się, który ze zmysłów najbardziej angażujemy, kiedy odczuwamy miłość czy pożądanie. Czy to jest dotyk? Czy to są dźwięki? Czy to jest zapach? Każdy z nas polega na wszystkich zmysłach w codziennym życiu, każdy jednak ma swoje ulubione, dbajmy o te ulubione i korzystajmy z nich częściej budując nić porozumienia z partnerem.” – radzi Perel. 

Spójrz na mnie, spójrz mi w oczy

Nic tak nas nie podnieca jak namiętne spojrzenie kochanka lub kochanki. Wzrok to jeden z najsilniej działających u nas zmysłów, również w sferze naszej seksualności. Dlatego ważne jest, żeby z miłością, czułością i pożądaniem umieć spojrzeć na partnera. Już samo spojrzenie może wywołać ciarki.  

Część osób lubi patrzeć jak się kochają, sam akt, nagie ciało, wyraz twarzy partnera ich dodatkowo stymuluje i nakręca. Te osoby nie tylko chętnie zostawiają zapalone światło, ale kochają się na przykład przed lustrem. Inni lubią półmrok, delikatne światło, które tworzy ciepłą, przytulną atmosferę i jednocześnie pozwala na obserwację. Ale są również tacy, którzy lubią się kochać po ciemku. Jedni ukrywają w ten sposób swoje ciała przed oceną, co pozwala im na większą swobodę w sypialni. Inni natomiast rezygnują ze zmysłu wzroku, intensyfikując doznania na innych polach. 

Wzrokową stymulacją może być również wspólne oglądanie pornografii, oczywiście „każdemu jego porno”, bo część z nas czuje się oszołomiona i zniesmaczona niektórymi filmikami. Warto więc je wybierać razem, i oglądać tylko te, które wydadzą nam się interesujące. „Pornografia to ogromna biblioteka wszelkich odmian miłości i seksu, i wato tu zajrzeć. Kiedy znajdziemy coś, co nas podnieca, może to być wspaniałym punktem wyjścia do rozmowy, i do odkrycia czegoś nowego w sypialni, bo to co oglądamy możemy spróbować wspólnie odtworzyć – bez presji oczywiście. Nawet rozmowa o tym, co widzimy, i jak to widzimy będzie nas dodatkowo podniecać” – mówi Shan Boodram, seksuolożka, i edukatorka. 

Koronkowa bielizna, gładka jedwabna halka w mocnym kolorze, zarumienione poliki i czerwone usta, umalowane paznokcie – to jak wyglądamy również ma wpływ na nasze libido. To aspekt, który dotyczy nie tylko kobiet, ale i panów oczywiście. Warto zadbać o siebie, tak żeby czuć się komfortowo i seksownie, to dodaje odwagi i animuszu, i wynika z tego wiele dobrego dla naszego seksu. Jeśli ktoś szuka przyjemności w większych i odważniejszych fantazjach, można również wykorzystać różnego rodzaju przebrania, a nawet stworzyć do nich jakiś scenariusz. Otwórzmy swoją głowę, i pobawmy się razem.  

Etam/

Last but not least, warto zwrócić uwagę również na otoczenie, jeśli kochamy się w łóżku – na to jaką mamy pościel, jeśli w innych miejscach, to czy czujemy się w nich komfortowo. Można pomyśleć zawczasu i przygotować miejsce, tak żeby dostarczało nam dodatkowej frajdy. Kochaliście się kiedyś w satynowej pościeli?  

Dotykaj, masuj, szczyp

„Myślimy o dotyku w bardzo prostolinijnie, i zwykle korzystamy z utartych ścieżek i sięgamy do miejsc, które są dla nas oczywiste. Tymczasem zmysł dotyku można eksplorować i rozwijać, czasem w zaskakujący sposób. Nie tylko powinniśmy dotykać różnych części ciała, i sprawdzać kiedy odczuwamy największą przyjemność, ale powinniśmy poszukać też różnych gadżetów, które sprawią, że dotyk nabierze dla nas nowego wymiaru. Nasze zakończenia nerwowe są bardzo czułe, i lubią być zaskakiwane, wykorzystajmy to, dotykajmy w zaskakujących miejscach zaskakującymi rzeczami” – radzi  Boodram. 

Ręka, piórko, kostka lodu…każdy dotyk będzie się różnił. Można dotykać mocno i delikatnie sunąć po skórze, albo zmieniać intensywność i szybkość, patrząc jakie efekty przynosi taka stymulacja. Warto również porozmawiać z partnerem, czy partnerką o miejscach, w których lubimy dotyk i tych, które są dla nas mało istotne, albo w których nie chcemy być dotykani. Fajnym pomysłem jest stworzenie mapy ciała, dla partnera, z oznaczeniem stref: „na tak”, „eksplozja”, „zimno”, „nie bardzo” i „nie”. 

Shunga/ czekoladowy olejek do masażu

Masaż jest wspaniałym wstępem do uprawiania seksu. Nie tylko pozwala się zrelaksować i odprężyć, ale możemy również dopieścić te miejsca, w których dotyk nas podnieca. Sięgajmy po olejki do masażu, czy po świece, których delikatnie ciepły wosk rozgrzeje skórę. Najprościej oczywiście czerpać wiedzę jak należy masować z internetu – wspólna sesja na kanapie jest super, ale można się także zapisać na warsztaty. Jeśli nie macie pojęcia jak masować ‚półprofesjonalnie’, to delikatne ugniatanie i sunięcie dłonią po nagim ciele też da fajny efekt, warto się odważyć i zobaczyć jak dzieje się magia.  

Intensywność doznań zwiększają zabawki erotyczne. Jak przypomina Joanna Keszka, warto je wykorzystywać nie tylko wtedy, kiedy jesteśmy sami, ale również wspólnie je odkrywać w sypialni. Dildo nie jest konkurencją dla penisa i nie jest zagrożeniem dla seksu partnerskiego – jeśli ten jest dobry. Dziś gadżety erotyczne to cała masa różnego rodzaju stymulatorów, nie tylko dla pań, dla panów, ale i dla par. „Wykorzystaj technologię zdalnego sterowania i oddaj swoje ciało w ręce partnera. Dodawanie pikanterii jeszcze nigdy nie było tak łatwe i przyjemne” – reklamuje swoje produkty marka Lelo, która w swojej ofercie ma bardzo fajne wibratory, nakładki, kulki gejszy – pięknie wykonane i dostępne w intensywnych, pobudzających kolorach.  

Lelo/ Magic Wand

Dotyk niezwykle intensywnie eksplorują osoby lubiące BDSM. W tej zabawie jest on zwykle silny, mocny, stanowczy, bo dominacja często oznacza użycie siły – nie mówimy tu jednak o robieniu nikomu krzywdy. Do gry wkraczają na przykład pejcze. I choć wielbiciele BDSM śmieją się z „Pięćdziesięciu twarzy Grey’a”, to właśnie dzięki temu hitowi kinowemu część z nas zobaczyła na czym polega dominacja, i jak może wyglądać pokój do zabaw erotycznych. Kiedy Christian smagał delikatnie pejczem przywiązaną do łóżka Anastazję, zwiększając jej doznania – nikt na sali kinowej się nie śmiał, a jestem pewna, że niektórym przyspieszył oddech i bicie serca. 

Zjedź coś

Pamiętacie rozłożoną na stole nagą Samanthę Jones (tak, tę z Seksu z wielkim mieście), która na ciele miała ułożone rolki sushi? Tak czekała na swojego chłopka, żeby mu sprawić przyjemność i go zaskoczyć. Albo scenę, kiedy Christian Grey poi winem Anastazję, z ust do ust. Zabawa z jedzeniem może być bardzo kreatywna. 

„Warto przedyskutować, co lubimy jeść i czy mamy chęć na taką zabawę, bo może się okazać, że nie wszystkich to podnieca” – mówi Boodram. Najbardziej popularnym pomysłem jest oczywiście użycie bitej śmietany w sypialni, ale można ją zastąpić innymi rzeczami, jak choćby miodem, czy konfiturą. Na rynku dostępne są również smakowe markery do ciała, którymi możecie wyznaczać trasę przez ciało partnera. Fajnym pomysłem może okazać się wzajemne karmienie, z ust do ust, dokładnie jak w filmach. 

Jedno co musicie wziąć pod uwagę, to fakt, że takie zabawy zwykle wiążą się z bałaganem w sypialni. Jeśli klei się nasze ciało, to z pewnością będzie się kleić również pościel, bo w tej zabawie nie chodzi przecież o to, żeby całą uwagę skupić na tym, żeby nie nabrudzić.  

„Mnie podnieca zapach i smak ciała, ale lubię też eksperymentować z jedzeniem. Do moich ulubionych starterów należy szampan, lekko gazowana woda, ostrygi, czekolada i borówki. Ogólnie preferuję to, co słodkie” – wyznaje jedna z moich koleżanek, kiedy zagłębiamy się w dyskusję. 

Zabawa z jedzeniem niekoniecznie musi się kończyć w łóżku, przecież jakoś trzeba się doprowadzić do porządku – runda druga pod prysznicem? 

 Czym pachnie ciało

„Nasz zmysł zapachu ma zdolność nie tylko do tego, żeby wyłapywać różne aromaty, ale też działa na naszą pamięć, to dlatego często zapach kojarzy nam się z jakąś osobą albo miejscem. Zapach może nas przenieść w bezpieczną przestrzeń, albo w miejsce gdzie czujemy się połączeni ze swoim zwierzęcym instynktem. Zapach, mimo że często nie zdajemy sobie z tego sprawy, jest bardzo silnym komunikatem” – podkreśla Boodram. 

Kiedy o zapachu opowiada Agata Loewe – Kurilla, zaznacza, że zapachem można uwieść lub odstraszyć. Są osoby, które lubią zapach ciała, a nawet zapach potu, i im często przyjemność z bycia razem odbierają zbyt mocne syntetyczne zapachy, których używamy. Dla innych uwodzicielskie mogą być perfumy – drzewne nuty na męskim ciele pachną dla kobiet wyjątkowo seksownie. Jeśli macie ochotę poeksperymentować to może zainwestować w perfumy z feromonami, to cząsteczki które rozbudzają nasze pożądanie. 

Love& Desire

„Często nie podnieca nas jeden zapach, a ich mieszanka, bo ciężko powiedzieć czy bardziej działają na nas perfumy, czy zapach ciała mężczyzny, który nimi pachnie. Jedne z nich mogą działać pobudzająco, kojarzyć się z relaksem, miłością, bliskością, inne mogą odstręczać, dlatego o zapachach też warto rozmawiać” – dodaje seksuolożka.  

Przyjemną atmosferę w sypialni wprowadzą świece zapachowe, olejki eteryczne, dyfuzory. Wybierając zapach, kierujmy się radą seksuologów – niech to będzie zapach, który wprawia nas w dobry, wesoły nastrój, dodaje nam energii, albo przyjemnie otula i daje poczucie komfortu. Również pościel można delikatnie spryskać owocową mgiełką.  

Och i ach

Dźwięków w sypialni może być cała moc, nie tylko głośne chrapanie do poduszki. Zacznijmy od achów, i ochów, seksownego pojękiwania, rytmicznego, szybkiego oddechu – tak nawet on dociera do naszego ucha i sprawia, że nabieramy wigoru. W repertuarze pojawia się również dirty talk, choć tu warto wiedzieć, co kto lubi. Z dirty talkiem łatwo można przesadzić i użyć słów, które nie tylko nie będą podniecające, ale mogą okazać się gwoździem do trumny. Komunikowanie więc swoich granic, również w tej grze jest podstawą i gwarancją, że obie strony będą się dobrze bawiły. 

Dźwięki, które wydajemy kiedy nam jest przyjemnie, są niezastąpioną wskazówką dla partnera/ partnerki. Nie tylko jednak mówią mu/ jej, że jest nam w tej chwili dobrze i można kontynuować, ale są dodatkową stymulacją dla nas samych.  Nie warto się powstrzymywać od ich wydawania, i nie warto ich również udawać, bo jest to droga która donikąd nie prowadzi. Część partnerów wie, kiedy druga strona udaje przyjemność i podkreśla to werbalizacją – nie poprawia to sytuacji ani w seksie, ani w związku. 

Niech gra muzyka, jeśli macie jakieś ulubione piosenki, które wprawiają was w dobry nastrój. O playliście warto pomyśleć wcześniej i ją sobie przygotować, bo dramatem byłoby próbować nawigować i zmieniać piosenki w trakcie zabawy. Nie chodzi przecież o to, żeby się rozpraszać, tylko żeby dać się ponieść dźwiękom i rytmowi, i wykorzystać ten flow we wspólnej zabawie. 

Jeśli Wam się podobało, zachęcam żeby dodać: było bosko!  

*Zdjęcie na czołówce masażer łechtaczki Lelo/


Dodaj komentarz

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.