W stu procentach kulturalnie – co warto zobaczyć, co warto przeczytać

Tym razem zaczniemy od kina zmysłów, bo jedni mówią że to historia o miłości, inni że o braku sensu w życiu i o samotności, jeszcze inni wykopują topór i przyglądają się roli mężczyzny i kobiety w dzisiejszym społeczeństwie – do kin wychodzi „Nina”, debiut Olgi Chajdas. Od uczuć nie uciekniemy –  w ten weekend na dużym ekranie będziemy mogli oglądać „7 uczuć” Marka Koterskiego, w gwiazdorskiej obsadzie. W kinach możecie jeszcze zobaczyć „Kamerdynera” oraz „Kler”, który bije rekordy popularności i podbija dyskusję o problemach i roli Kościoła. 

Gwiazdorską wystawę przygotowała warszawska Zachęta – „Co po Cybisie?, która prezentuje prace artystów nagrodzonych nagrodą Cybisa, i jest to solidna lekcja historii sztuki w pigułce. W Krakowie mamy wystawę Alicji Białej, która pięknie zilustrowała swoimi kolażami książkę Świetlickiego, a we Wrocławiu rzeźby Henr’ego Moora. My jednak ruszamy do Łodzi, gdzie w Centralnym Muzeum Włókiennictwa prezentowana jest historia Mody Polskiej z kolekcji Jerzego Antkowiaka, którą przygotował Tomasz Ossoliński. 

Dla tych którzy przegapili, Olga Tokarczuk została nagrodzona Bookerem za książkę „Bieguni”. Nike w tym roku dostał Marcin Wicha za książkę „Wszystkie rzeczy których nie wyrzuciłem”. My zaś sięgamy po „Ucho igielne” Wiesława Myśliwskiego, bo jest to lektura która zostaje z nami na długo. 

Muzycznie jesień zapowiada się nie tylko dobrze, ale wręcz wyśmienicie. Ten kto obserwuje nasz profil na fb, wie że nie możemy przestać słuchać Marcusa Millera i jego nowej płyty „Laid Black”, artysta już w listopadzie wystąpi w Warszawie. Równie mocno wciągnęła nas płyta „Hunter” Anny Calvi. Super się słucha Prince’a, który na nagraniach – dotąd niepublikowanych, mierzy się z muzyką zakulisowo, podczas prób, to wszystko znajdziecie na „Piano & Microphone 1983”. Do posłuchania na długie wieczory polecamy Cat Power „Wanderer” oraz pierwszą długogrającą płytę bardzo młodej i utalentowanej Tash Sultana „Flow State”, a także „Lean on me” Jose James’a. Black metalowcy mogą się zachwycić nową płytą Behemotha „I loved you at your darkest”. Ciekawy repertuar przedstawia Anna Maria Jopek, która sięgnęła po stare pieśni ludowe, a śpiewa je w jazzowym nastroju – mocne. My polecimy Wam „Raj” duetu The Dumplings – to ich trzecia płyta. Z zapowiedzi czekamy na Melę Koteluk i jej nowy album „Migawka”, który promuje kawałek „Odprowadź”.

Zaczynajmy!

„Nina”/ reż Olga Chajdas

Magda (Eliza Rycembel) jest młoda i piękna, bawi się życiem, nie ma dla niej żadnych granic. Tańczy, zmienia kochanki i szuka łatwych pieniędzy. Trafia na Ninę (Julia Kijowska) i jej męża Wojtka (Andrzej Konopka), którzy prowadzą zwykłe, dostanie życie, w którym brakuje im do szczęścia tylko dziecka. Chcąc wynająć surogatkę, z grona młodych kobiet wybierają właśnie Magdę. Początkowa niechęć z czasem zmienia się w fascynację. „Mam taki sen. Idę po autostradzie sama i strasznie chciałabym z kimś porozmawiać. Ale wszyscy jadą, jadą i nikt się nie zatrzymuje.” – mówi Nina Magdzie. 

Olga Chajdas opowiada historię, którą kino światowe przerobiło już dość dobrze, bo znamy wiele  historii o miłości kobiety do kobiety, o emocjach i ryzyku jakie niosą takie związki. U Chajdas zdecydowanie na plus można zaliczyć ciekawe portrety bohaterek – zarówno Magda, która jest desperacko wolna, jak i Nina, która wydaje się sztywna i poukładana, z czasem pokazują że to, co na zewnątrz, nie zawsze idzie w parze z tym, kim jesteśmy w środku.

Mnie podoba się sposób opowiadania i budowania emocji, i zupełny brak pośpiechu w ukazywaniu kolejnych scen. Chajdas nie kombinuje, pokazuje swoją historię prosto, bez zbędnego nadęcia, ale ciekawie. 

Nina: Olga Chajdas.jpg

„7 uczuć”/ reż. Marek Koterski

„Dzieci wesoło wybiegły ze szkoły, zapaliły papierosy, wyciągnęły flaszki…” – słyszymy w trailerze do „7 uczuć”. Siadamy więc w szkolnych ławkach w całkiem gwiazdorskiej obsadzie, żeby wraz z Adasiem Miauczyńskim przekonać się, że sporo z naszych problemów ma początek właśnie w dzieciństwie. Miauczyński co prawda jest dorosły, ale jak wiemy boryka się sam ze sobą, nie bardzo potrafi się odnaleźć w życiu, więc całkiem rozsądnym pomysłem wydaje się wizyta u psychologa, w ten sposób trafiamy na kozetkę i jednocześnie przenosimy się do dzieciństwa Adasia. „Co robisz?” – pyta Adasia matka, „Nic” – odpowiada mały Adaś, „Przecież widzę, że coś” – brakuje matce słów. I tak przez cały film, z dużą dawką humoru Marek Koterski przypomina nam o  głupocie, którą zdajemy się kierować życiu jako osoby dorosłe, o naszej bezradności i infantylności. Śmiech przez łzy, bo Koterski znów na ekranie przedstawia postaci uniwersalne, pięknie obrazuje „everymana”. 

„7 uczuć” to spora dawka czarnego humoru, serwowanego w bardzo gwiazdorskiej obsadzie – dzieci grają dorośli aktorzy, co sprawdza się fantastycznie. Na ekranie obok Michała Koterskiego, który miał okazję się wykazać w roli Adasia Miauczyńskiego, zobaczymy między innymi Katarzynę Figurę, Andrzeja Chyrę, Roberta Więckiewicza, Adama Woronowicza, Joannę Kulig, Maję Ostaszewską, Magdalenę Cielecką, Marcina Dorocińskiego, czy Sonię Bohosiewicz. 

7 uczuć: Koterski.jpg

Co po Cybisie?/ Zachęta Narodowa Galeria Sztuki

Berdyszak, Błachnio, Cybis, Fangor, Jachtoma, Kamoij, Makowski, Maziarska, Modzelewski, Pągowska, Sempoliński, Tarasiewicz… to tylko niektórzy, z całego grona tych najbardziej utalentowanych artystów, którzy otrzymali za swoją pracę nagrodę Jana Cybisa i których dzieła możemy podziwiać na ścianach Zachęty. Głównym tematem jest malarstwo, ale … kurator Michał Jachuła postanowił poszukać prac wymykających się „z malarskich ram”. A więc zobaczyć możemy nie to, co oczywiste, tylko to wszystko co najbardziej fascynujące, czyli eksperymenty z płótnem i farbą, próbę redefiniowania na nowo skostniałych definicji malarstwa. Jest to szalenie fascynująca wycieczka przez historię polskiego malarstwa, dla tych którzy pragną więcej polecamy sięgnąć po książkę/ album towarzyszący wystawie, który jest to niezastąpionym kompendium wiedzy. 

Co po Cybisie?: Zachęta: wystawy.jpg

Jerzy Antkowiak Moda Polska/ Centralne Muzeum Włókiennictwa w Łodzi

Ta historia zaczyna się w domu Jerzego Antkowiaka w Komorach, gdzie projektant i stylista Mody Polskiej obchodził swoje 80-te urodziny. Na wspólne świętowanie zjechały modelki, które kiedyś na wybiegach prezentowały ubrania sygnowane metką Mody Polskiej, ale też wśród gości znalazł się projektant Tomasz Ossoliński. Antkowiak poruszony ciepłymi wspomnieniami na temat swojej pracy, postanowił pokazać im kolekcję, którą pod koniec lat ’90 odkupił od syndyka, już po upadku Mody Polskiej i którą przechowywał w swojej piwnicy. 

Na wystawie stworzonej na bazie kolekcji zebranej w piwnicy Antkowiaka, na pierwszym miejscu zobaczymy ubrania – jest ich około tysiąca, ale też rysunki, zdjęcia, dokumenty, wycinki z gazet, artefakty jak choćby zestaw filiżanek z jaskółką, który Antkowiak zaprojektował zaczynając pracę dla Mody Polskiej. Będzie przedwojenne lustro w którym przeglądały się modelki w gabinecie Jadwigi Grabowskiej, pierwszej dyrektor artystycznej Mody. 

Spodnie, spódnice, marynarki, sukienki – wszystko miało być projektowane według wzorców zachodnich, jako polska wizytówka. Bufiaste rękawy, kryzy, koronki, artystyczne nadruki, przezroczyste materiały – projekty Mody Polskiej to nie tylko pepitka, o czym możecie przekonać się na wystawie oczywiście. Zobaczycie też jak kreatywnym i zdolnym człowiekiem jest Jerzy Antkowiak. Poniżej fragmenty jego wypowiedzi.

Jerzy Antkowiak Moda Polska: wystawa.jpeg
Na zdjęciu po prawej Jerzy Antkowiak z modelkami/ z wystawy Moda Polska z Galerii Mokotów

W „Kurierze Polskim” 1984 roku Antkowiak zapowiedział:

Nie mogę zaręczyć, że zaprojektowana przez nas czarna marynarka, nie okaże się ostatecznie buraczana lub pomarańczowa z powodu trudności tkaninowych, braku priorytetu i stu innych powodów.

W autobiograficznej książce „Antkowiak. Niegrzeczny chłopiec polskiej mody” projektant wyznaje:

„Byliśmy wówczas zafascynowani półnegliżami prezentowanymi w Paryżu. (…) Postanowiliśmy, że pokażemy półprzezroczysty model na wybiegu w Polsce. Chcieliśmy wstrząsnąć naszą modopolską publicznością. (…) Goły biust pojawił się w naszej sławnej czarnej kolekcji.”

Moda Polska: Galeria Mokotów:.jpeg
Zdjęcia z projektami Mody Polskiej/ z wystawy w Galerii Mokotów

„Ucho igielne”/ Wiesław Myśliwski

„A gdy jeszcze dodać, że pamięć nieustannie pracuje nad tym co wczoraj, przedwczoraj i dawniej, aż po dzieciństwo, to gdybyśmy nie umieli zapominać, całe nasze życie płynęłoby w nas jak jakaś niewyobrażalna rzeka, która nie ma brzegów i płynie we wszystkich kierunkach” /str. 164

Tym razem Wiesław Myśliwski w swojej książce przygląda się z zaciekawieniem pamięci, buduje swoją historię wokół narratora, jednocześnie uświadamiając, a może przypominając nam, trochę mimochodem, że nie tylko liczy się to jak my pamiętamy, ale buduje nas w równym stopniu pamięć innych ludzi. „Ucho igielne” to dialog zamknięty w opowiadanie, bohater ma dwa wcielenia – jedno z nich to jego młodość, drugie to starość. Na swojej drodze spotyka ludzi, mniej lub więcej znaczących, coś mu się przytrafia – to wszystko zapisane jest w jego pamięci, w zależności od tego czy jest tym młodym narratorem, czy już starszym człowiekiem, to co pamięta ulega złudzeniu wieku. I tak go poznajemy, w rozdwojeniu – bo starość i młodość rządzą się swoimi prawami, które są zupełnie odmienne, które trzeba zrozumieć, lub choćby spróbować. 

Ucho Igielne: Myśliwski.jpg

„Raj”/ The Dumplings

„Jak wygląda mój raj? Za którym chce się tęsknić…” – śpiewa Justyna Święs na najnowszej płycie  The Dumplings, w rytm elektro-popowej melodii. Raj wygląda, a raczej gra bardzo dobrze, od mocnego i bardzo wyraźnego wokalu Justyny, który wpada szybko w ucho, przez ambitne teksty o samotności i szukaniu swojego miejsca, po rytm który czasami przechodzi w czysty trans, dzięki aranżom drugiej połówki zespołu, czyli dzięki Kubie Karasiowi. 

Na płycie, już trzeciej dostajemy osiem utworów, silnie nawiązujących do estetyki lat ’80, którą łatwo usłyszeć w syntetycznych brzmieniach i klawiszach, które nadają retro charakteru całej płycie. Dobrym przykładem jest „Frank”, gdzie klawisze w tle przechodzą płynnie w pierwszy plan w refrenie, „Jaki piękny jest twój taniec, jesteś taka lekka kiedy Cię prowadzę, dobrze poznać twoje ciało, to tak miłe, chociaż wcale Cię nie widzę…” i brzmią fantastycznie. Jest to pierwsza płyta na której Justyna śpiewa tylko po polsku, teksty które z łatwością trafiają w nasze czułe punkty. Większa cześć z nich jest nostalgiczna – nie tylko The Dumplings szukają swojego raju, ale też poruszają temat ciągłej samotności i sposobów radzenia sobie z nią, między innymi w kawałkach „Przykro mi”, „Frank”, czy „Nieszczęśliwa”.  

Moje ulubione aranże to „Tam gdzie jest nudno, ale będę szczęśliwa”, „Raj” i „Przykro mi”, ale będę wracała do całej płyty, bo im dłużej się jej słucha, tym bardziej chce się do niej wracać. Uzależniające.  

The Dumplings: Raj.jpg


4 myśli w temacie “W stu procentach kulturalnie – co warto zobaczyć, co warto przeczytać

    1. 1983 zapowiada się bardzo ciekawie, to political fiction, Polska jako państwo komunistyczne, taka alternatywna wizja historii. Reżyserują: Holland, Smoczyńska, Adamik i Chajdas, w obsadzie zobaczymy: Więckiewicza, Olszańską, Chyrę, czy Wichłacz. Premiera juz w listopadzie. Co do seriali, to jest całkiem sporo tych wartych obejrzenia. Chyba muszę zrobić taką mini ściągę! 🙂

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.