Normalna dziewczyna – Daisy Edgar – Jones

Gwiazda czasu kwarantanny – tak piszą o niej media. Wszystko za sprawą ekranizacji „Normalnych ludzi” stacji Hulu, gdzie Edgar – Jones zagrała Marianne, główną bohaterkę. „Normalni ludzie” Sally Rooney cały czas utrzymują się na liście bestsellerów, a ekranizację powieści obejrzało tysiące fanów. „Przez kilka pierwszych tygodni chodziłam i powtarzałam: „oh, my gosh, oh my gosh” – mówi aktorka. Daisy Edgar – Jones przyszło się zmierzyć nie tylko z postacią Marianne, ale też z oczekiwaniami fanów i samej pisarki, co było bardzo emocjonujące, ale i lekko przerażające. 

Bohaterka powieści Rooney – Marianne jest typem intelektualistki, jest piękna i raczej cicha, jej uczucie do Connell’a – jej kolegi i bratniej duszy raz wybucha, żeby za moment przygasnąć. Jej wsparciem i ucieczką wydaje się grupa przyjaciół, ale to nie z nimi jest w stu procentach sobą, tylko wtedy kiedy jest sam na sam z Connell’em. 

Edgar – Jones grając Marianne dba o delikatność postaci i jej wewnętrzne skomplikowanie, nawet irlandzki akcent musiał być perfekcyjny do granic przyzwoitości, a sceny intymne – których w serialu nie brakuje, konsultowane z coachem. Daisy Edgar – Jones nie czuje jednak, że są takie same z Marianne, mimo podobnego uczesania – ach ta grzywka! Edgar – Jones jest dość śmiała i zabawna. W wolnych chwilach ogląda do znudzenia Blue Valentine lub Romeo i Julię Luhrmann’a, kocha się w Loganie Lerman’ie i eksperymentuje w kuchni z prostymi posiłkami. 

Kiedy się dowiedziała, że dostała rolę Marianne, była w szoku. Daisy jest wielką fanką książki i jak mówi: „każda komórka mojego ciała chciała tej roli”. Kiedy zadzwonił telefon była sama w domu, a pierwszą osobą, z którą podzieliła się informacją był jej współlokator, który pracuje w British Bookseller – szybko krzyknął: „to jest nasza książka roku!” „Nie mogliśmy oboje w to uwierzyć” – śmieje się gwiazda. Mimo uwielbienia dla Sally Rooney, Daisy nie współpracowała z nią intensywnie nad rolą Marianne – „mieliśmy wcześniej wszystko przygotowane, Sally wysyłała swoje propozycje mailem i bardzo zaufała reżyserowi – Lennemu Abrahamson’owi.”

W momencie premiery serialowej wersji „Normalnych ludzi” w większości państw obowiązywała kwarantanna, więc mimo rosnącej popularności Daisy Edgar – Jones ominęło wiele z blasków i cieni promocji serialu. 

„Muszę przyznać, że to dziwne uczucie, rozmawiać o serialu, kiedy na świecie dzieje się tyle złego. Czuję, że od momentu, kiedy skończyliśmy kręcić minęły całe wieki, to był zupełnie inny czas, ale miło jest porozmawiać, to ekscytujące, że wracamy do tego” – mówi Edgar – Jones. 

Rola Marianne jest dla niej zdecydowanie przepustką do wielkiej kariery, ale nie była to łatwa rola. Po pierwsze, że szczerością Daisy przyznaje, że wielkim ciężarem dla niej były oczekiwania fanów, sama jest ogromną fanką książki i wie, jakie to uczucie oglądać swoich ulubionych bohaterów na ekranie. Pytanie więc brzmi: jak zagrać rolę tak, żeby zaspokoić ambicje nie tylko swoje, ale też zaspokoić wyobrażenia fanów? 

„Myślę, że Marianne jest bardzo skomplikowana, i dlatego czułam tak ogromną presję. Już zanim zaczęliśmy filmować, moje nerwy nie dawały mi spokoju, cały czas myślałam o jej charakterze. I myślę, że prawie cała obsada tak miała, każdy chciał zagrać jak najlepiej. Przez kilka tygodni cały czas miałam wrażenie, że ktoś mi powie: przepraszam, ale źle to zagrałaś. Na szczęście ekipa filmowa była wspaniała, czułam się jak w bańce, która mnie chroni. Wszyscy byli cudowni.” – opowiada Daisy na łamach Instyle. 

W rolę pomógł jej się wczuć akcent – w irlandzkim jest sporo specyficznych akcentów, które dotyczą określonych miejsc. Daisy Edgar – Jones ćwiczyła pod okiem trenera, aż doszła do takiej perfekcji, że część dziennikarzy wierzyła, że jest Irlandką. W rzeczywistości Edgar – Jones jest Brytyjką z kwi i kości. 

„Z akcentem ćwiczyłam, szczególnie wymawianie „o”, które jest ważne dla Sligo. To akcent pomógł mi się wczuć w rolę Marianne, nie garderoba wbrew pozorom. Nie miałam pojęcia jak mogłaby się ubierać Marianne, dlatego byłam tak zdumiona tym, co przygotowała Marie Mugan. To było cudowne, bo mieliśmy mało wskazówek z książki. Mam swoje ulubione zestawy ubrań z planu, szczególnie z momentu, kiedy Marianne jest bardziej pewna siebie” – mówi. 

Edgar – Jones/ instagram

Wszystkie dziewczyny będą teraz nosić grzywkę – to stwierdzenie padło zaraz po premierze serialu. Nic dziwnego, pięknie ułożone włosy, które wyglądają na naturalnie zmierzwione przez wiatr, rozwiana grzywka, która podkreśla kobiecość i nadaje twarzy kształt – to marzenie wielu kobiet. A jeszcze, żeby tak wstać rano i mieć taki lekki, romantyczny nieład, który utrzyma się przez cały dzień… idylla. Takie włosy ma Marianne, natomiast Daisy bardzo dobrze zdaje sobie sprawę, że niełatwo się z taką fryzurą obchodzić. „Podczas kwarantanny obcinała mnie współlokatorka. To było kilka napiętych chwil, ale dała sobie fantastycznie radę. Nie wiem co by było, gdyby nie ona i jej nożyczki” – żartuje Daisy. 

Główny akcent w książce i serialu położony jest na romantyczny związek między Marianne, a Connelle’em, którego zagrał Paul Mescal.  Jak mówi Edgar – Jones, od początku bardzo dobrze dogadywali się z Paulem, dzięki czemu to wszystko mogło się wydarzyć na ekranie. Przed każdą sceną mogli poćwiczyć, posiedzieć razem, tak żeby później było łatwiej, bo przecież jest wiele wiele scen w których na ekranie widzimy tylko ich. 

„Nigdy nie miałam problemu, żeby obudzić w sobie chemię na zawołanie, i to bardzo się przydało. Ale i tak dziękuję niebiosom, że tak dobrze się dogadywaliśmy. Nie wiem jakbyśmy przebrnęli przez te sceny, gdybyśmy sobie nie ufali, żeby grać miłość, zbliżenia, trzeba sobie ufać, nie ma innego wyjścia” – podkreśla.  

Tak wiele scen łóżkowych to nowość dla aktorki, dlatego na planie był koordynator. Edgar – Jones podkreśla jak wiele pomógł, bo przecież „wszystko przygotował i profesjonalnie omówił, co było już połową sukcesu”. I dodaje, że nic nikogo nie przygotuje na takie doświadczenie, ale pozytywne jest to, że jeśli ekipa i aktorzy są zgrani, to z każdą kolejną sceną jest łatwiej. 

Edgar – Jones zapytana o to, jak wyobraża sobie dalsze losy bohaterów, odpowiada, że chciałaby, „żeby Connell rozkwitł jako pisarz w Nowym Jorku, a Marianne uzyskała stopień naukowy i poczuła, że zasługuje na miłość i uznanie.” Jak dodaje, „jest w nich dużo życia i póki oddychają nie muszę się z nimi żegnać, mam wrażenie, że taka para będzie zawsze obecna w swoim życiu, nie muszę wiedzieć jak blisko będą, ważne że będą.”

Dwa dodatkowe odcinki ukazały się na RTÉ One i dotyczą dalszych losów Marianne i Connell’a. Podobno Sally Rooney skończyła też kolejną książkę dotyczącą tej pary. A w internecie przeczytacie dodatek do „Normalnych ludzi” –  https://www.thewhitereview.org/fiction/at-the-clinic/

Przy pisaniu korzystałam z materiałów Instyle, Vogue.com, BBC.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.