Timothee Chalamet – kości zostały rzucone

Timothee Chalamet nie lubi rozmawiać o sławie, i nie wie co będzie robił za dziesięć lat. Na wywiadach zajada się frytkami i popija mleczne szejki, wygląda przy tym jak model gotowy na sesję w Vogue. Jest jedynym aktorem, który ma okładkę brytyjskiej edycji. Jednym tchem wymienia miasta w których ostatnio kręcił filmy, a jest ich trochę. Ma 26 lat i na swoim koncie współpracę z najlepszymi w Hollywood. Timothee jest obecnie na planie kolejnej części „Diuny” Denisa Villeneuva. Do kin za moment wejdzie „Bonnes & All” Luca Guadagnino.

Dziennikarzom pierońsko trudno umówić się na wywiad z Timmym. Po pierwsze dlatego, że aktor jest rozchwytywany, po drugie dlatego, że jak już chce się gdzieś spotkać, to czeka na niego tłum dzikich fanów.  Jeśli dopisuje dziennikarzowi szczęście, to po krótkiej ucieczce udaje się zgubić wielbicieli i znaleźć ciche miejsce do rozmowy. 

W Cannes, podczas festiwalu, to na Thimothee’go czekało najwięcej fanów. Kolejka była tak gęsta, że dziewczyny wchodziły na murki i próbowały wdrapywać się na drzewa. Niektóre mdlały z wrażenia, inne dlatego, że stały cały dzień czekając na aktora. Naprawdę mdlały. Thimothee promował swój najnowszy film „Bones & All”. Na czerwonym dywanie stał ubrany na czerwono – dopasowane spodnie, i elegancka koszula bez rękawów i bez pleców. Media i fani oszaleli na punkcie jego stylu. Vogue oddał aktorowi swoją okładkę, stylizował sam redaktor naczelny Edward Enninful. Stylizacje nawiązują do filmu „Bones & All” Luca Guadagnino.

„Dla Luca zrobię wszystko” – mówił Timothee do dziennikarza Vogue. „Bones & All” to już drugi film, który razem nakręcili. W 2017 roku aktor zagrał w „Call Me by Your Name”, historii miłosnej z pięknymi włoskimi krajobrazami w tle. Ta rola, młodego chłopca odkrywającego własną seksualność, przyniosła Thimothee’mu nominację do Oscara.  Teraz na ekrany wchodzi „Bones & All”, historia młodego kanibala Lee. To nomada, który jest ciągle w drodze, do nikogo i do niczego się nie przywiązuje, a jednak towarzyszy mu Maren – w tej roli Taylor Russell. Krwawy, przerażający, pełny przemocy, emocjonujący – to najczęstsze określenia używane w stosunku do filmu Guadagninio. 

„Lee nie wchodzi z nikim w interakcje, dzięki temu zachowuje kontrolę nad tym co się dzieje i jak wygląda jego życie” – mówił Timothee o swoim bohaterze i przyznaje, że wcielając się w tę rolę dał Lee trochę swoich cech charakteru. „Ja też chyba jestem w takim momencie jak on” – dodał. 

Aktor niechętnie dzieli się informacjami o sobie. Nie powie co jadł na śniadanie, choć przyznał, że potrafi zrobić devils eggs. Nie opowie z kim się spotyka i kto jest jego przyjacielem. Nie lubi korzystać z mediów społecznościowych, choć stara się zadowolić swoich fanów, więc od czasu do czasu rzuci na Instagram jakieś zdjęcie.  

Ulice swojego miasta Timothee stara się przemierzać nierozpoznany. Nowy Jork zna jak własną kieszeń, tu się wychował, tu ma mieszkanie. Ostatnio jednak sporo czasu spędza na wyjazdach. Anglia, Węgry, Kentucky, Ohio, Nebraska… to niektóre miejsca, które odwiedził. 

Ostatni rok spędził w Londynie. Tam kręcił musical „Wonka”, prequel do filmu o Willym Wonce, w którego wcielił się poprzednio Johnny Deep. Na planie pracował z Olivią Colman, Patersonem Josephem i Rowanem Atkinsonem. Pierwsze zdjęcia Timm’ego w kapeluszu, zrobione na planie, rozbudziły prawdziwe emocje. Chalamet uważa, że to bardzo szczery film, i wesoły. Zapytany ile piosenek zaśpiewa, odpowiada dziennikarzowi, że aż siedem. I dodaje: „Nie znoszę tak mówić, ale jako artysta marzę, żeby móc rzucić czymś w ścianę, tak po prostu. Teraz zdaję sobie sprawę, że życie dorosłego może być całkiem nudne i zwyczajne, ale życie artysty może cały czas pozostać niezwykłe.”  

Chalamet urodził się na Manhattanie, jego mama występowała na Broadway’u, a ojciec pracował dla UNICEF’u. Mały Timmy od początku przejawiał zdolności aktorskie, dlatego wybrał artystyczne liceum. W La Guardia występował na scenie i był na tyle dobry, że zaraz po jej skończeniu dostał rolę w „Interstellar” Chrisotphera Nolana. Zagrał u boku Matthew McConaughey’go. Podobno, kiedy oglądał po raz pierwszy zmontowany film, płakał.  Częściowo dlatego, że bardzo mu się podobał, ale jak mówi, również dlatego, że był to film zrobiony z dużym rozmachem, duży krok dla początkującego aktora, który nie mógł uwierzyć we własne szczęście. 

„Jak byłem młodszy miałem zupełnie odjechany sen, że jestem nastolatkiem i robię karierę, jestem aktorem” – mówił Timothee w wywiadzie dla Vogue. „Kiedy byłem nastolatkiem i zacząłem grać w „Homeland” i na scenie teatrów w Nowym Jorku, poczułem, że część mojego marzenia się spełniła, i że jak będę miał szczęście to tak zarobię na życie. Moje życie teraz pędzi, i to dosłownie ponad sto kilometrów na godzinę.”

Timothee przez moment był studentem Columbii, potem NYU, ale nie skończył żadnej uczelni. „I drop out” – mówił dziennikarzom i fanom, których często pyta na jakiej uczelni studiują. Na początku chciał połączyć aktorstwo i naukę, ale okazało się to niemożliwe. „To był szalony czas, kiedy przygniatała mnie niepewność, dużo dawałem i dużo ode mnie wymagano” – mówił. Już wtedy nie przyjmował każdej roli jaką mu proponowano, uważał na kontrakty jakie podpisuje i nie chciał się wiązać na przykład z telewizją. Chciał się rozwijać. „To nie było tak, że przebierałem w propozycjach. Nie było ich tak dużo. Ale musiałem sobie wszystko przemyśleć. Na początku kariery wszystko jest szybką gratyfikacją, a ja chciałem zagrać to inaczej”.

W 2017 roku zgrał więc u Luca Guadagnino, a później u Grety Gerwig w „Lady Bird”. W 2018 grał uzależnionego, młodego chłopaka w „Beautiful Boy” i trzeba przyznać, że grał bardzo przekonująco. Rok później na ekrany weszły „Małe Kobietki” – kolejny film Gerwig. Timothee zagrał u Woody’ego Allena w „Deszczowy dzień w Nowym Jorku”, wystąpił obok Elle Fanning, Seleny Gomez, Jude Law,  czy Diego Luny. Każda z tych ról udowadniała, że rodzi się nowa gwiazda. 

Kiedy po raz pierwszy pojawiła się informacja, że Denis Villeneuve zrobi ekranizację „Diuny”, świat wstrzymał oddech. Produkcja miała ogromny budżet – 165 milionów dolarów i niesamowitą historię. Villeneuve obsadził Timothee’go w głównej roli – Paula Atrydy, chłopaka, który ma nie tylko uratować swój ród, ale przywrócić spokój we wszystkich światach. „Diuna została napisana ponad 60 lat temu i ciągle jest aktualna. To ostrzeżenie przed nadmierną eksploatacją środowiska, przed kolonializmem, przed nierozsądnym wykorzystywaniem zdobyczy technologicznych” – mówi aktor. 

Pierwsza część trafiła najpierw do kin, a później na HBO Max. Pandemia pokrzyżowała trochę plany związane z promocją i wejściem filmu do kin. Producenci bali się, że pieniądze włożone w ekranizację się nie zwrócą, więc czekali na wyniki, aby zacząć kręcić drugą część. „Diuna” odniosła sukces, kina były pełne mimo szalejącego covidu. 

„Covid i cała sytuacja z „Diuną” była poza naszym zasięgiem, czekaliśmy na to, co przyniesie los. Musieliśmy wierzyć, że będzie dobrze. Jestem szczęśliwy, że się udało i że możecie oglądać „Diunę” – mówił podczas promocji Timothee.  

W tym samym dniu co „Diuna”, na ekrany wszedł „Kurier francuski” Wes’a Andersona.  Tu Timothee zagrał studenta, wpierającego ruchy wolnościowe. Z rozwianym włosem, skromnym wąskiem, w klasycznej marynarce, prezentował się jak prawdziwy intelektualista. Obok niego na ekranie można było zobaczyć niezłą hollywoodzką ekipę: Benicio del Toro, Adrien Brody, Tilda Swinton, Lea Seydoux, czy Frances McDormand. Filmy Andersona to wizualny majstersztyk. 

2022 to dla aktora pracowity rok. W popandemicznej rzeczywistości znowu jeździ się na festiwale, udziela wywiadów promujących filmy i bez większych przerw pracuje na planach zdjęciowych.

Ze sławą przychodzi odpowiedzialność. Timothee nazywany jest „starą duszą”, bo odmawia nadużywania mediów społecznościowych – wypowiada się tylko wtedy, kiedy uzna to za stosowne. Dba o samopoczucie innych i zawsze się uśmiecha. Kiedy ktoś go pyta o idoli, odpowiada, że to: Leonardo DiCaprio, Michael B. Jordan i Jennifer Lawrence. Z Leo i Jennifer pracował na planie „Nie patrz w górę”. Jeśli chodzi o sławę i odpowiedzialność, Timothee podkreśla, że ciągle próbuje je rozgryźć i wszystko sobie poukładać. Podobno od Leonardo DiCaprio dostał radę: „żadnych mocnych narkotyków, żadnych ról superbohaterów.”  I kiedyś twierdził, że tej zasady się trzymał. 

„Jestem pod wrażeniem jego poetyckiej duszy i piękna” – mówił o nim Villeneuve, który wybrał go do roli Paula Atrydy. Luca Guadagnino już po skończeniu zdjęć do „Call Me by Your Name” myślał o kolejnej współpracy z Timmym.  Kiedy zdecydował się kręcić „Bones & All” wiedział, że główną rolę dostanie właśnie on. Ze współpracy bardzo zadowolona była również Taylor Russell. „Wiedzieliśmy od początku, że będzie fajnie i że pracujemy nad czymś wyjątkowym. Timothee chciał, żebym czuła się częścią grupy, żebym nie bała się popełniać błędów, cały czas dbał o mój komfort na planie i o moje samopoczucie. Mogłam z nim zawsze pogadać. Nigdy mnie nie oceniał” – mówiła w wywiadach. 

On zaś stara zachować się dystans do aktorstwa i tego jak szybko toczy się jego kariera. Po planie „Diuny” chodził z odtwarzaczem i wszystkim puszczał swoją ulubioną muzykę. Dzięki temu, między kolejnymi klapsami było wesoło. Kiedy jednak trwają zdjęcia Timothee jest w pełni profesjonalny i skupiony. „Moja kariera to zbieg szczęśliwych okoliczności i wiele cennych rad, które dostawałem na początku” – mówi. Nie znosi określenia „gwiazda filmu”, i wszystkim powtarza: „jestem jedynie aktorem.” 

Mnie jednak trudno w to uwierzyć, kiedy patrzę jak charyzmatycznie Timothee pozuje do zdjęć i z jaką pewnością siebie porusza się po czerwonym dywanie. 


Jedna myśl w temacie “Timothee Chalamet – kości zostały rzucone

  1. Nie rozumiem jego fenomenu. Nic a nic. Jak dla mnie gra dobrze, ale nie jakoś wyjątkowo. I czy on taki ładny, żeby mdleć na jego widok… hmmm No nie sądzę.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.