To był najbardziej wyczekiwany film tego roku. Christopher Nolan od lat przygotowywał się do nakręcenia historii Odysa, wracającego do domu po wojnie trojańskiej. Do współpracy zaprosił najgorętsze nazwiska Hollywood. W roli Odysa zobaczycie Matta Damona, w roli Penelopy Anne Hathaway. Oprócz nich na ekranie błyszczy Tom Holland, Robert Patison, czy Zendaya. Zdjęcia zrealizował w Maroku, Grecji, we Włoszech, odwiedził również Islandię. Wszystko kręcił kamerami Imax, zamkniętymi w wyciszających pudłach. Efekt? Bardzo spektakularny.
Każdy z nas chce nowości
Jak opowiedzieć historię, która była opowiadana miliony razy? Christopher Nolan wybrał swoją własną interpretację „Odysei” Homera. Z tekstem miał jeden problem: losy Odysa są jednymi z najlepiej znanych i najbardzej cenionych opowieści, a jednocześnie dziś tekst może wydawać się przykurzony i niezrozumiały. Dzieło Homera jest datowane na siódmy lub ósmy wiek przed naszą erą, czyli inspiruje nas od trzech tysięcy lat, a to szmat czasu. Reżyser chciał, aby widzowie mogli się w tej historii zatracić całkowicie, zrozumieć i przeżyć każdą przygodę razem z bohaterami. Nolan nie jest jedyną osobą, która uznała że tekst należy uwspółcześnić. Dla reżysera inspiracją było podobno tłumaczenie Emily Wilson, które jest niesamowicie popularne i nowoczesne.
„Mitologia grecka w kinie, w filmach, nie jest zbyt popularnym wyborem” – mówi reżyser. „Hollywood zrobiło wiele filmów poświęconych antykowi, ale jeśli chodzi o mity, to w sposób piękny zmierzyło się z nimi niewielu reżyserów. Jednym z nich jest zdecydowanie Ray Harryhausen” – kontynuuje Nolan, wspominając pioniera kina, reżysera takich filmów jak „Jason i argonauci”, czy „Zderzenie Tytanów”. „Przez wiele lat zatrzymywały nas techniczne ograniczenia. Łatwiej było nakręcić historię, która trzymała się rzeczywistości, niż taką w której dominowała fantastyka.” Dla Nolana największym osiągnięciem były adaptacje „Władycy pierścieni” nakręcone przez Peter’a Jacksona – „były ambitne i niepowtarzalne”, mówi. I takie film marzyły się i jemu, a podjęcie decyzji ułatwił fakt, że w ostatnich latach technologia w szybkim tempie się zmieniała, dając kinu i twórcom morze nowych możliwości. Dla Nolana to szansa, aby pokazać światu coś czego jeszcze nie widział.
Christopher Nolan mówi, że dostrzegł pewną lukę, a „Odyseja” stała się filmem, który tę lukę mógł z łatwością wypełnić. Nie chodzi mu jedynie o efekty wizualne, takie jak ożywienie Cyklopa, czy stworzenie Scylli i Charybdy, które robią ogromne wrażenie. Reżyser chciał wciągnąć widzów w samo centrum opowieści, dać im niezwykle realne poczucie bliskości bohaterów i bycia w samym centrum akcji. Film otwiera się słowami: „to czas oczywistej magii”, ale to nie świat w którym rządzi magia, to doświadczenie jest magiczne. Jest duża różnica między oglądaniem filmu w zwykłym kinie, a seansem w sali dedykowanej formatowi Imax. Liczni krytycy mówią, że to najbardziej intymny z filmów Nolana. „Odysei” nie brakuje rozmachu, a jednak wydaje się ona dość kameralną opowieścią. Nie brakuje tu również ciężaru odpowiedzialności za świat i jego losy – ten motyw jest kontynuacją z poprzedniego filmu Nolana, „Oppenheimera”, za który twórca dostał Oscara. Finał „Odysei” jest piękny, smutny i nadaje nowy kontekst całemu dorobkowi reżysera.
Początek
„Od ponad 20 lat miałem w głowie scenę z koniem trojańskim, pozostawiony na plaży czeka, aż patrol go znajdzie. Wygląda pięknie i majestatycznie, jak cudowny podarunek. Kiedyś myślałem, że nakręcę „Troję” dla Warner Brothers. Tak właśnie by się zaczynała.” – mówił Nolan w wywiadzie dla BBC. Był faktycznie jednym z reżyserów rozważanych jako kandydat do nakręcenia „Troi”.
Historia powstawania „Odysei” ma swój początek na planie „Oppenheimera” – to był pierwszy impuls, żeby prace ruszyły. Kręcąc jedną ze scen, Nolan pomyślał, że jest gotowy na stworzenie czegoś zupełnie nowego. Patrzył w kadr na którym Cillian Murphy i Emily Blunt jadą konno, a nad nimi gromadzą się ciężkie, deszczowe chmury. Ten moment wyglądał pięknie dzięki temu, że był nakręcony kamerą Imax. „To technika, która pozawala nam pokazać nieskazitelne piękno przyrody, z całym jej rozmachem i siłą” – mówi reżyser. „Jesteśmy w stanie uchwycić boskość w całym jej spektrum i bardzo przekonująco. Jeślibyśmy wypłynęli na morze Śródziemne w czasie sztormu, kiedy woda zalewa pokład, a łódź kołysze się na falach niebezpiecznie, to te kamery pokazałyby cały dramatyzm sytuacji, kruchość bohaterów i fakt, jak bardzo są oni zależni od łaski żywiołu.”

Na ekranie nie zobaczycie zbyt wielu bogów, właściwie ich reprezentantką jest jedynie Atena, którą gra Zendaya. Atena pokazuje się tylko Odyseuszowi i jest raczej cichym świadkiem jego przygód. Reżyser przez moment rozważał klasyczne podejście do bogów, których Grecy bardzo kochali i w mitologii jest ich bez liku. W dodatku bogowie greccy mają sporo własnych przygód, do cichych i skromnych nie należą. Nolan jednak nie zdecydował się, aby pokazać ich w swojej opowieści. „Dla mnie włączenie do akcji bogów, którzy mieszają w całej historii, i których nie raz widzieliśmy na dużych ekranach, było trochę dziwnym pomysłem. Nie zależało mi, żeby świat przedstawiony był bardzo realistyczny, chciałem pokazać bogów tak, jak widzieliby ich bohaterowie” – podkreśla. W pewnym momencie Odyseusz pyta Atenę, dlaczego bogowie nie mówią do zwykłych śmiertelników tak, żeby ci mogli ich zrozumieć. „Kto nie rozumie błyskawic czy ognia?” – odpowiada pytaniem Atena. To zdanie wydaje się kluczem do zrozumienia podejścia reżysera. Czy film na tym traci? Nie, bo w całej historii i tak jest ogrom wydarzeń.
Pierwszy raz Christopher Nolan zetknął się z „Odyseją”, kiedy był w szkole. Jako uczeń miał okazję zobaczyć jak starsze roczniki wystawiają jej adaptację. Sam miał może z pięć albo sześć lat. Przygotowując się do przeniesienia historii Odyseusza na język filmu, reżyser najpierw siadł i spisał wszystko, co sam pamiętał. Ważne dla niego były nie tylko postaci, czy przygody, ale też to jakie emocje czuł podczas czytania. Później sięgnął po różne przekłady, ale ostatecznie „Odyseję” rozpracowywał tak jak „Oppenheimera” – „odłożyłem wszystkie teksty na bok, i skupiłem się na pisaniu” – mówi. Scenariusz, który wtedy powstał, opisuje słowami: „realistyczny, ważny, intymny i dostępny”.
Droga do domu
Według reżysera „Odyseję” można podzielić na dwa główne wątki. Pierwszy, to podróż do domu Odysa, który wraca po latach spędzonych pod Troją, po wojnie – wygranej i krwawej i na którego na drodze czekają same przeciwności losu. Bogowie nie są dla niego łaskawi, wręcz można powiedzieć, że musiał ich nieźle rozgniewać. Odys spotyka Cyklopa, Gigantów, Kirke, syreny, a także Charybdę i Scyllę, jest więźniem Kalipso. Jego statkiem jak marionetką szarpią kolejne sztormy. Przy takim natłoku nieszczęścia to cud, że udaje mu się przeżyć. Drugim, równie ważnym wątkiem jest to, co dzieje się w Itace podczas nieobecności Odysa. W jego domu czeka wierna Penelopa, która podstępem próbuje poradzić sobie z adoratorami, a ci korzystają z gościnności, bawiąc się do oporu. Telemach, syn Odysa, z dziecka stał się młodym mężczyzną, który musi szybko dorosnąć, jeśli chce kiedyś nosić koronę. Jego młodzieńczy bunt każe mu ruszyć w drogę, aby dowiedzieć się prawdy o tym, co stało się z jego ojcem.

„Historia Penelopy i Telemacha są równie ważne w „Odysei”, co powrót Odysa. Często ludzie o tym zapominają, skupiając się na Odysie. Tymczasem Homer opowiada nam o dorastaniu i o miłości ludzi w średnim już wieku” – podkreśla reżyser. „Dla mnie i dla mojej żony Emmy, to istotne zagadnienia. My też jako rodzice, właśnie zostaliśmy sami, pierwszy raz bez dzieci, które układają sobie życie już samodzielnie.”
Damon, Hathaway i Holland – superbohaterowie
W sercu filmu jest Odys, którego gra Matt Damon. Widzimy go pod murami Troi, zniecierpliwionego czekaniem, podczas ataku na miasto, zaskoczonego brutalnością walki, na statku, mierzącego się z konsekwencjami swoich bohaterskich czynów. „Dla mnie to historia tak bogata, że każdy, dosłownie każdy znajdzie w niej coś dla siebie. To może być opowieść o dorastaniu, o powrocie do domu, o miłości” – mówi Damon. „Rozmawialiśmy z Chrisem jakieś 10 czy 15 minut, kiedy zaproponował mi główną rolę. Powiedział: „tak przy okazji chciałem ci powiedzieć, że wracam do pracy i mam dla ciebie rolę.” Odpowiedziałem: okej, na co on: „nie chcesz wiedzieć nawet co to za rola?” Chciałem i wtedy powiedział mi, że to Odyseja.”
Matt Damon już dwukrotnie współpracował z Nolanem, nie były to jednak role pierwszoplanowe. Odys taką rolą jest, Damon niesie na swoich barkach znaczną część tej historii. Reżyser w niektórych wywiadach mówi, że Odys nie jest główną postacią w jego filmie i jest to dla mnie ciut zaskakujące stwierdzenie. „W uniwersum Gwiezdnych Wojen, Odys byłby Hanem Solo, nie Lukiem Skywalker’em. Według mnie cechuje go niezwykła przebiegłość” – mówi. Nolan lojalnie starał się uprzedzić Damona, że film będzie dużym wyzwaniem. W pierwszym momencie aktor zareagował zwykłym okej, ale Nolan powtórzył: „to naprawdę będzie duże wyzwanie”. Nie zawiódł. Damon podkreśla: „jeśli Chris chce, aby na planie walczyła armia ludzi, to ta armia jest totalnie rzeczywista i jej żołnierze walczą, nie ma tam miejsca na wygenerowanych ludzi. Nigdy nie brałem udziału w tak dużym przedsięwzięciu jak „Odyseja”.”
Dlaczego Matt Damon dostał rolę Odysa? Christopher Nolan szukał w nim zarówno bohatera, jak i zwykłego człowieka. Według niego aktor spełnia wyznaczone przez niego kryteria doskonale. „Matt grał w takich filmach jak „Marsjanin”, czy „Kupiliśmy zoo” i tam pokazał, że potrafi być delikatny, ciepły, zaangażowany. To sprawia, że publiczność z łatwością może go polubić i mu kibicować. W tych filmach jest każdym z nas. Jednocześnie Matt to również Jason Bourne, waleczny i nieustraszony. Ja chciałem, żeby Odys był zarówno everymanem, jak i bohaterem spod Troi” – podkreśla reżyser.
Damon miał sześć miesięcy, aby przygotować się do roli. „Normalnie pytam w którym momencie mam ściągnąć koszulkę i ćwiczę do tego czasu, żeby się zaprezentować” – śmieje się aktor podczas wywiadów, wyznając, że ta rola zmusiła go do weryfikacji jego podejścia. Damon jednocześnie musiał być wysportowany i zbudowany jak żołnierz, ale też jego ciało miało się zmieniać w drodze do Itaki – wędrówka trwała latami i często była drogą przez piekło, wydawało się, że żołnierzy czeka wręcz śmierć głodowa. „Tym razem postawiłem na swoje zwykłe ciało, starałem się, aby nie było zbyt silne i zbyt słabe” – wyznaje aktor.

Rolą, która zdecydowanie przejdzie do historii jest Penelopa. Na ekranie zobaczycie, że gra ją Anne Hathaway i gra ją wspaniale. Penelopa jest mocno zakochana w Odyseuszu, im dłużej na niego czeka, tym bardziej jest zdenerwowana – nie tylko musi zarządzać majątkiem, ale na głowie ma zalotników, którzy korzystają z jej gościnności. Penelopa wie, że knują za jej plecami. Jest mądra i rozważna, kocha władzę, ale wie też, że jest ona totalnie niebezpieczna. Za wszelką cenę stara się chronić swojego jedynego syna – Telemacha. Anne w tej roli przechodzi od cichego szeptu, do solidnego krzyku – jest jak pogoda, można ją przewidzieć, ale i tak nas zaskoczy. Aktorka była gotowa na wszelkie próby i wyzwania przygotowane przez Nolana – „kocham z nim pracować, bo wiem że nikt inny mnie tak nie zmobilizuje, jeśli ci każe biec, to najszybciej jak potrafisz, jeśli ci każe skoczyć, to najwyżej jak potrafisz, to jest w nim wspaniałe.” Przed nią było duże wyzwanie i Anne ze śmiechem twierdzi, że była gotowa podjąć się go i wspinać się na górę położoną na jednej z włoskich wysp, niedaleko od Sycylii. Tam, na szczycie były zabudowania, które grały dom Odysa. „Byłam gotowa tam wchodzić o własnych siłach, ale Chris uparł się, że potrzebuje mnie świeżej i nienaruszonej podejściem. Na miejsce transportował mnie więc helikopter” – wspomina aktorka.
Telemach to postać, która balansuje na cienkiej granicy między dzieckiem, a dorosłym mężczyzną. „To dla mnie wyjątkowa rola, która w jakiś sposób otwiera przede mną nową ścieżkę kariery, tę bardziej dojrzałą” – mówi Tom Holland, który gra syna Odyseusza. Holland bez wahania przyjął propozycję Nolana, ze scenariuszem wrócił do domu i cały wieczór spędził z Zendayą na czytaniu – „nie wiem czy było mi wolno pokazać komuś scenariusz”, wspomina. Następnego dnia, kiedy rozmawiał z reżyserem, Nolan zapytał go czy nie ma nic przeciwko, żeby obsadził Zendayę w roli Ateny. „Powiedziałem, że nie. Cały wieczór skakaliśmy razem z Z ze szczęścia” – mówi aktor.
„Naprawdę nie chciałem kręcić mojego filmu bez Toma Hollanda” – wyznaje reżyser. W wywiadach chwali aktora za rolę marvelowskiego Spider-Mana. Już teraz możecie oglądać duet ‚Holland Zendaya’ w najnowszej odsłonie przygód superbohatera. Holland przyznaje, że aby zagrać u Nolana musiał poprosić o zmianę daty nagrań do filmu „Siper-Man: Całkiem nowy dzień”.
Kontrowersyjne wybory
Podobnie jak w „Oppenheimerze”, reżyser również w „Odysei” obsadził całkiem znanych aktorów w mniejszych rolach. W filmie roi się od gwiazd, ale nie wszystkie spodobały się części publiczności. Chciałabym na wstępie zaznaczyć, że kłótnia o Helenę/ Klytemnestrę, którą gra Lupita Nyong’o jest płytka i nie na miejscu, a większość nieprzychylnych komentarzy podsycanych jest przez rasizm i uprzedzenia. Lupita pojawia się na ekranie tylko przez krótką chwilę, ale jej rola ma swoją wagę. „Nie sądzę, żeby była jedna dobra droga, aby zagrać tę rolę. Kim jest Helena, która ukrywa się pod swoim pięknem? Kobiety są znacznie więcej warte niż ich ładne buzie, a po za tym, jak zagrać piękno?” – zastanawiała się aktorka.
W filmie są postaci nowe, albo takie które mają nowe role do odegrania. Nolan podkreśla, że film jest jego własną interpretacją opowieści, a to oznacza jedno: „mogłem z nią zrobić wszystko”. Dla niego jedną z najciekawszych relacji była ta, która dotyczyła Odysa i jego ludzi. „Czytamy poemat Homera i żołnierze Odysa towarzyszą mu cały czas, ale ma się wrażenie, że są tylko pionkami w grze, to takie puste postaci” – mówi Nolan. Aby temu zaradzić reżyser stworzył postać drugiego dowódcy, bezpośrednio podlegającego Odysowi. To dzięki Eurylochosowi patrzymy na żołnierzy w nowy sposób, są ludźmi z krwi i kości, towarzyszami, a każda strata żołnierza odznacza się nie tylko na ekranie, ale porusza nas emocjonalnie. Podobny manewr Nolan zastosował na samym początku, kiedy widzimy Sinona pilnującego konia trojańskiego. Mamy bohatera gotowego poświęcić się za misję i przekazać wiadomość patrolującym plażę Trojanom. Sinon to nowa postać, ale dla filmu bardzo ważna – pierwotnie tego bohatera możemy spotkać w Eneidzie. W tej roli zobaczycie Elliota Page’a – co również spotkało się z krytyką.
Jest jeszcze sprawa kręcenia zdjęć w Maroku, niedaleko miasta Dachli, które jest spornym terenem Sahary Zachodniej.
Efekty specjalne
Ruth De Jong, która odpowiada za produkcję, pamięta pierwsze spotkanie z Nolanem na temat filmu. „Miał zatytułowany scenariusz „Odyseja”, a ja się zdziwiłam, że nie napisał na nim: „Homer”” – opowiada Ruth. Nolan śmiał się z jej reakcji. Dla niej to już kolejna współpraca z reżyserem, za „Oppenhaimer’a” De Jong dostała nominację do Oscara. Wtedy miała przed sobą duże wyzwanie – dwa kraje, kolejne lokalizacje i między innymi odtworzenie bazy Los Alamos. Przy „Odysei” Ruth szukała planów, oglądając miejsca na całym świecie – tak jak zażyczył sobie Nolan. Ellen Mironjnick – kostiumografka, podkreśla, że ekipa filmowa nie odtwarzała świata historycznego, a tworzyła świat „ponadczasowy”, taki który urzeka i którego nie sposób zapomnieć. To dlatego De Jong nie zdecydowała się kręcić tylko i wyłącznie w lokalizacjach Morza Śródziemnego. „Tam paleta kolorów jest piękna, ale jednolita, a my chcieliśmy pokazać na ekranie podróż. Chcieliśmy mieć różne odcienie wody, różne krajobrazy, różną faunę i florę” – tłumaczy. Film był kręcony w sześciu krajach: w Maroko, we Włoszech, w Grecji, Szkocji, Islandii i Stanach Zjednoczonych Ameryki.

Duża część akcji dzieje się na statkach, które płyną zagubione pośród fal, narażone na żywioły i łaskę bądź niełaskę bogów. Łódź Odyseusza to Draken, ogromna jednostka, którą namierzono w norweskim Stavanger. Draken, aby wyglądać jak łódź na której bohater mógłby płynąć do Itaki, przeszła kilka modyfikacji. Na plan trafiła z całą swoją załogą. Ludzie którzy ją obsługiwali zostali statystami w filmie, ubrani w kostiumy czuwali nad bezpieczeństwem aktorów, których również szkolili – to były wielogodzinne szkolenia. Zdjęcia do filmu powstawały nawet w czasie kastingu, podczas nauki – Nolan i operator filmowy Hoyte van Hoytema kręcili swój własny dokument. „Nie wiem, czy ci ludzie zdawali sobie z tego sprawę, niektórzy mieli do powiedzenia dosłownie dwa zdania. Ale to wszystko sprawia, że obraz żyje” – mówi reżyser.
Zmiana lokalizacji z morza na ląd wcale nie okazała się ułatwieniem dla ekipy. De Jong opowiada jak transportowali helikopterem stado prosiaków na wyspę Favignana, położoną niedaleko Sycylii. Wszystko po to, aby nakręcić jak Kirke przemienia żołnierzy Odysa w prosięta – twierdząc, że bliżej im do zwierząt niż do ludzi. Favignana to również miejsce, które zagrało Itakę. Pałac Odysa jest położony na wzniesieniu, pięknym, ale dość stromym. Dla aktorów i ekipy oznaczało to codzienny spacer pod górę, godzinę marszu w jedną stronę. Tylko Anne Hathaway się udało uniknąć wspinaczki. „To miejsce okazało się strzałem w dziesiątkę. Odwiedziłam je jakieś 15 lat temu podczas wakacji. Czuje się tu wszechobecne ciepło i ma się wrażenie, że w jakiś sposób się je już zna, a to sprawia, że nikt nie ma ochoty go opuszczać. Jeśli Odys tak bardzo chciał wrócić do domu, musiał on mieć dla niego ogromne znaczenie, przyciągać go jak magnes” – mówi De Jong.
Do kręcenia scen z udziałem Lajstrygonów ekipa poszukiwała miejsca, gdzie do morza prowadziłyby ścieżki porośnięte sosną wydmową. Takie miejsce znaleziono w Szkocji. Miało to duże znaczenie dla Nolana, który zaczyna przygody Odysa od spotkania z Cyklopem. Nasz bohater następnie trafia na wyspę, gdzie mieszkają Giganci – w pierwszym momencie widzimy wydmy i piękne, smukłe drzewa, które za moment staną się swoistymi pułapkami. Reżyser za wszelką cenę chciał uniknąć podobieństwa i miejsc i bohaterów. Na ekranie widać różnicę. Nolan podkreślił ją dodatkowo kostiumami – Cyklop jest ogromny i wygląda jak ubogi pasterz, Giganci to wojownicy w błyszczących zbrojach, łatwo ich odróżnić od ludzi Odysa, choć to przecież również żołnierze. Po pierwszym wrażeniu cichej i spokojnej wyspy, na której można złapać oddech, nie zostaje nic.
Mroczne wrażenie robią czarne plaże Islandii. U Nolana to Hades. To tu Odys rozmawia ze zmarłymi i dowiaduje się jaki los jest pisany jemu i jego ludziom. Duchy unoszą się z ziemi, w jednym momencie ich nie ma, w drugim są i żądają zapłaty. Ellen Mironjnick długo zastanawiała się jaki kolor ma piasek – „jeśli się przyglądamy dość długo, to zauważymy, że kolor się zmienia. Jeśli piasek jest lekko wilgotny to jest czarny, jeśli jest suchy robi się szary. Nie można było przewidzieć do końca jaki będzie, kiedy będziemy kręcić nasze sceny. Taka jest prawda o tym filmie i dekoracjach, trzeba było to przeżyć, tu nie było miejsca na tworzenie czegoś nienaturalnego.”
Kostiumografka podkreśla, że nawet elementy, które wyglądają jak nie z tego świata, tak naprawdę są zakorzenione w rzeczywistości. Zbroja Agamemnona jest oparta na rzeczywistych zbrojach, choć Mironjnick zaznacza, że źródła z tamtych czasów to szczątkowe informacje, bardzo fragmentaryczne i nie można do końca odwzorować tamtych realiów jeden do jednego. Na ekranie Agamemnon szturmujący Troję wygląda jak bóg, jest ogromny i widoczny na tle żołnierzy. Jego zbroja składa się z szesnastu elementów, które były barwione w specjalny sposób. „Ta zbroja miała się odznaczać, miała onieśmielać” – mówi reżyser. Wszyscy żołnierze, włącznie z Odysem podążają za Agamemnonem.
Na ekranie fantastycznie wygląda Charybda, wir wodny który Odys musiał ominąć, jeśli nie chciał skazać swoich ludzi na śmierć. Aby ją nakręcić Nolan zatrudnił najlepszych specjalistów od efektów specjalnych. Scott R. Fisher zainspirował się wirami, które powstają kiedy łodzie odbijają od brzegu z dość dużą prędkością. W tym wypadku musiały to być superszybkie motorówki, aby wir który powstawał był dość duży i ładnie widoczny. „Kiedy czytamy takie scenariusze, to zazwyczaj wiemy, że takie efekty powstają komputerowo. Jeśli chodzi o Chrisa, to woli on wszystko nagrywać za pomocą kamery. Nasze wiry to efekt wspólnej pracy. Łódki zostały usunięte z obrazu, a sam środek Charybdy został podkręcony komputerowo, ale wir jest jak najbardziej prawdziwy” – opowiada Fischer. Za komputerowe efekty odpowiadał Andrew Jackson. To on animował Cyklopa granego przez Billa Irwina. Każdy ruch aktora był wzorem do stworzenia obrazu, który możemy podziwiać na ekranie. I mimo, że Cyklop pojawia się tylko na chwilę, to Irwin był praktycznie cały czas obecny na planie. Obserwował bohaterów i akcję, aby lepiej zrozumieć to, co Nolan chce opowiedzieć. Dzięki temu Cyklop jest nie tylko przerażającą istotą, ale również czułą i delikatną.
Niektóre z efektów Nolan zawdzięcza naturze. „Nie można wypłynąć, kiedy na morzu szaleje sztorm” – mówi Fischer, „ale jeśli morze jest jedynie wzburzone, to już można” – kończy. Cała filmowa ekipa wraz z aktorami wypływała, żeby łapać duże fale. Towarzyszyły im jednostki straży, które polewały ich łodzie wodą – symulując deszcz i wpadającą na pokład z impetem wodę. „Kręcenie takich scen to duże wyzwanie, trzeba mieć wszystko dokładnie przemyślane i zaplanowane. Zawsze na pierwszym miejscu stawialiśmy bezpieczeństwo, mieliśmy łodzie wspierające, które pływały razem z nami. Czasami duże fale sprawiały, że bardzo trudno się nagrywało, ale jeśli wypływalibyśmy jedynie wtedy, kiedy świeciło słońce, a tafla wody stała nieruchomo, to nie mielibyśmy dramatyzmu o który nam chodziło, nie moglibyśmy nagrać gniewu Posejdona. Załoga Odyseusza zwyczajnie dryfowałaby w bezpiecznych warunkach do domu” – zaznacza reżyser.
Kamery w opakowaniach
Nolan jest pionierem jeśli chodzi o nagrywanie za pomocą kamer Imax, które wykorzystywał już w swoich wcześniejszych filmach. „Odyseja” jest jednak wyjątkowa – reżyser w całości zrealizował ją w dużym formacie. Imax jest tak głośną kamerą, że do tej pory trzeba było myśleć o alternatywnych drogach nagrywania głosu i dialogów. To się nadal nie zmieniło, dlatego Nolan współpracował z inżynierami, którzy doskonale znają tę technologię. Poprzednim razem stworzyli dodatkowe osłony na kamerę, które choć były poręczne, to niewiele pomogły. Tym razem powstały ogromne pudła, które zawierały cały system wyciszających ścian.
Kamer na planie było kilka i różniły się między sobą. Te, które były niewyciszone służyły do kręcenia scen w ruchu, na polu walki, tam gdzie dialogi i głos można było nagrać w inny sposób. Te, które miały wyciszenie wymusiły zmianę systemu pracy. „Kiedy zaprezentowaliśmy to ogromne pudło, zrozumieliśmy, że do tego, aby go podnieść potrzebujemy trzy albo cztery osoby” – mówi van Hoytema. Każde użycie kamery wymagało asystentów, którzy pilnowali, aby sprzęt był dobrze zamontowany i nie runął. Pudła były też wyposażone w haki – to dzięki nim można je było podpiąć do helikopterów i przetransportować na plan.
W końcu te kamery były wyzwaniem również dla aktorów. Ogromne, ogromne pudła przesłaniały dość dużo. Były takie sceny, że aktorzy nie widzieli się wzajemnie. Aby choć trochę naprawić tę sytuację, przy zbliżeniach były montowane systemy lusterek, tak żeby aktorzy widzieli choć odbicie tego z kim grają. „To działało na głowę” – mówi Matt Damon. „Jeśli Anne siedziała naprzeciwko kamery i patrzyła w lusterko, inne lusterko odbijało jej twarz, a ja wiedziałem, że jest tuż obok, słyszałem jak oddycha, jak mówi. Kiedy myślę o tych scenach, pamiętam je tak, jakbym widział Annie, ale prawda jest taka, że patrzyłem cały czas w lusterka.”

Muzyka pasterzy i pieśni sprzed lat
Bardzo ważnym elementem w filmach Christophera Nolana jest muzyka. I trzeba zauważyć, że w poprzednich dziełach zawsze była ona bardzo wyrazista – często niosła akcję. Przy „Odysei” muzyka jest inna, na początku może się wydawać, że wręcz delikatnie ucichła. Ludwig Göransson, kompozytor ścieżki dźwiękowej, zapewnia, że tak nie jest. Muzyka podąża tu za wydarzeniami, jest wpasowana w film. Nolan chciał uniknąć powtórek, mocnych dźwięków, które towarzyszyły filmom z lat ’50 XX w, opowiadającym antyczne historie. „Nie chciałem robić klasycznego Hollywood, nie chciałem orkiestry, a jeśli nie orkiestra, to co moglibyśmy tu zaproponować?” – zastanawiał się reżyser.
Jednym z najbardziej wyrazistych muzycznych elementów jest system ostrzegawczy mieszkańców Troi – Nolan wymyślił, że będą oni uderzać w metalowe elementy niczym w tarcze, a dźwięk ma się nieść po atakowanym mieście. To dudnienie słychać przez cały film. „Ten kakofoniczny dźwięk staje się muzyką, lamentem” – podkreśla Göransson. Kompozytor wykorzystał dźwięk harfy, aby stworzyć wyróżniający się moment, kiedy Odys pociąga za linkę napiętego do granic możliwości łuku i ją puszcza. Tę nutę słychać również wtedy, kiedy wypuszcza z broni strzałę. Göransson tą muzyką podtrzymuje magię.
Również on wyruszył w podróż w poszukiwaniu instrumentów, które są osadzone w czasie podobnie jak tekst Homera. Göransson chciał mieć dźwięki jak najbardziej autentyczne. „Większość z nas mówi, że słyszy lirę, a tak naprawdę słyszymy i mówimy o harfie. Ja postanowiłem, że spróbuję poszukać ludzi, którzy umieją grać na lirach w taki sposób jak kiedyś” – mówi. „Interesował mnie również aulos, podwójny flet, na którym ludzie grali w starożytności.” Poszukiwania zaprowadziły go między innymi do Albanii, gdzie nagrywał stare pieśni, których nigdy jeszcze nie słyszał w żadnej ścieżce dźwiękowej. Tam udało mu się nagrać albańskich pasterzy grających na fletach, ich muzyka ma tysiące lat tradycji. „Musieliśmy się dostosować z nagraniami do planu dnia pasterzy, którzy o szóstej wieczorem chodzą spać, bo o czwartej rano już są na nogach, żeby zająć się swoimi stadami”- wspomina kompozytor.
Wiele akcji rozpoczyna się dźwiękami z otoczenia, naturalnie wpisanym w to, co obserwujemy w zmieniających się kadrach. Te dźwięki przechodzą w melodię, która narasta i staje się dominująca. „Słychać ją dokładnie jak wiatr, jest naturalna, czasem niepokojąca” – podkreśla dumny Göransson.
“It’s not a story, it’s the story” – mówi Christopher Nolan.
Nakręcenie „Odysei” zajęło reżyserowi 91 dni i pochłonęło budżet równy 250 milionom dolarów. Film jest najbardziej ambitnym projektem z jakim Nolan się zmierzył. „I często była to droga przez mękę…” – śmieje się dziś.
„Odyseja” cieszyła się takim powodzeniem w weekend otwarcia, że rozbiła box office.
Pisząc korzystałam z wywiadu promującego film w BBC, z tekstu Vulture, z materiałów Vogue i New York Times.
*Dziękuję pięknie mojej Mamie, która razem ze mną wybrała się do kina.