Trochę miłości w Świętego Walentego

Wspólne pieczenie i picie wina, oglądanie seriali, czy małe drobiazgi, które przypominają że pamiętamy o swojej drugiej połówce. Jak co roku w święto zakochanych namawiamy, że zatrzymać się na chwilę, porozmawiać, zrobić coś wspólnie i poświętować, bo dziś świat jest trochę zbyt paskudny i szybki, żeby ot tak odpuścić taką okazję do celebrowania. 

To nie nasze święto, importowane. Ale czy importowane znaczy gorsze? No właśnie nie. Tym bardziej, że teraz już większość z nas chętnie je obchodzi. Znam takich, którzy muszą, ale to koniecznie muszą się wykazać – drogie prezenty, wspólne spa, wykwintne dania w drogiej restauracji. Pytanie tylko, czy aby na pewno to „muszę” sprawia im przyjemność? Bo jeśli tak, to nie można się do tego przyczepić, jeśli zaś jest to wymuszone zachowanie, warto zapytać: po co to robić? Przecież można inaczej, bo w świętowaniu liczy się nastawienie – chęć, dobry humor, trochę miłości. Dla tych którzy chcą być blisko, nie liczy się to czy dostaną drogi prezent, czasem wystarczy przygotować wspólny posiłek, zamówić pizzę (dla mnie pizza to rarytas, bo nie jem jej na co dzień, a od święta), otworzyć butelkę wina. Odpalić Netfilxa. 

Parka z Pałacu Kultury i Nauki

Tańce do białego rana

W tym roku chyba jednak skorzystam z okazji, bo kiedy będzie lepszy moment żeby w końcu zobaczyć bruleskowe show. Czy uważacie, że to mało romantyczne? Dla mnie to przygoda, bo nigdy jeszcze nie byłam na takim show, mimo że jest organizowane cyklicznie dosłownie rzut kamieniem od mojego domu. W warszawskim Worku Kości na kameralnej scenie tańczą zarówno roznegliżowane panie, jak i panowie. Erotyczna muzyka, cekiny, pióra, nagie ciała. Nie ma w tych wystąpieniach nic skandalizującego, wszystko co można zobaczyć jest szalenie erotyczne to fakt, ale nie skandalizujące. Jestem ciekawa, czy na takim show nie będę się czuć lekko skrępowana, bo przychodzi na nie tak dużo ludzi, że często trzeba stać ramię w ramię. Co innego stać tak na koncercie, czy spotkaniu o książce, co innego oglądać erotyczne tańce. Ale do odważnych świat należy, nie pójdę, nie zobaczę, będę żałowała, a przecież nie idę tam sama, więc będziemy czerwienić się razem. Może być całkiem uroczo. 

Dla tych którzy mieszkają w Warszawie – Worek Kości, Bagatela 10 – Bruleskowe Walentynki

Mol książkowy

Różowe okładki i mało erotyczny tytuł „Istota” z serduszkiem nad i. W środku dziesięć historii, narysowanych przez młode, zdolne rysowniczki. Istota, to komiks erotyczny stworzony przez kobiety i dla kobiet. Ten album, to nie jest tanie porno, pięknie dopracowane w każdym detalu historie, które nie tylko są fantazją ujętą w artyzm, ale też pokazują że erotyczny świat kobiet zmienił się tak bardzo, że czasami z przyjemnością otwieramy usta z podziwu. 

To publikacja, która świetnie się nadaje do przeglądania we dwoje. Na Walentynki jak znalazł. 

Wyślij kartkę

Sentymentalnie, przynajmniej dla mnie, bo pamiętam jak w podstawówce robiliśmy kartki na Świętego Walentego. Każdy chciał, żeby taka karta była piękna, szukaliśmy wierszyków o miłości, pięknie kaligrafowaliśmy każde słowo, patrząc żeby było równiutko napisane. Póżniej z emocjami i rumieńcami na policzkach pisaliśmy imię i nazwisko swojego wybranka/ wybranki i klasę. I w głowie błagaliśmy, żeby też dostać kartkę najlepiej od niej lub od niego, od tego jedynego. To były piękne kartki – tak na nie patrzę dziś, ale prawda jest taka, że chłopcy raczej mistrzami tworzenia kartek i pisania wierszy nie byli, bo zdarzały się i błędy ortograficzne, ale co tam, kiedy pisane z miłością. 

Kto dziś dostaje kartkę na Walentynki? Nie pamiętam, kiedy ostatni raz ktoś wysłał mi kartkę, pisaną ręcznie, ze znaczkiem i w ogóle. Oj, no nie, te z wakacji się nie liczą. Myślę tu bardziej o listach miłosny, nie, nie mailach, czy sprośnych esemesach, o listach i kartkach. I myślę, że to byłoby super, dostać taką kartkę. 

Kartka walentynkowa FOR.REST

Dla zbieganych, na ostatnią chwilę

Jak nie kartka, czy wspólne wyjście, to co? Dokładnie tak jak pisałam, butelka wina, kocyk, wspólne oglądanie seriali. Jeśli chcecie się wykazać i jednak coś kupić, to zdecydujcie się na coś pięknego, coś co sprawi radość. Lubię prezenty przemyślane, zaskakujące, takie których sama bym sobie nie kupiła. Lubię też świadomość, że ktoś się zastanawiał co sprawi mi radość i specjalnie dla mnie coś kupił. Nie musi być to rzecz. Czasami wystarczy bukiet kwiatów, ale nieprzypadkowy. Wiem, że osoba którą kocham lubi frezje, więc niech to będzie bukiet kolorowych frezji. 

Brelok i kolczyki serca KOPI/ majtki Le Petit Trou/ książka Berezowska. Nagość dla wszystkich
bukiet anemonów/ zdjęcie kwiatyimiut instagram



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.