Szpitalne majtki i pociążowe ciało Amy Schumer, czyli instaskandal

Jeśli napisze „pierwsza skandalistka” o Amy Schumer, to tak jakbym nic nie napisała. U Amy skandal goni skandal, a jej ciało i szpitalne majtki o których piszą wszystkie media i które spotkały się z brakiem uznania ze strony internautów, to nic w porównaniu z „Growing”. Możemy sobie podyskutować o granicach przyzwoitości, a Amy w tym czasie przekroczy je wszystkie. 

Amy zawsze była krąglejsza niż rozmiar 36, czym zupełnie się nie przejmuje i bardzo dobrze. Kilka tygodni temu, aktorka i standuperka urodziła swoje pierwsze dziecko, o czym poinformowała swoich fanów w mediach społecznościowych. Zrobiła to w „stylu Amy”, czyli bez żadnych ogródek pokazała nam, jak wygląda szczęście w wersji prawdziwe życie na Instagramie. Patrzę, podziwiam i zazdroszczę. Nie wiem skąd ten internetowy hejt. 

Z jednej strony Instagram to medium diabelskie – roi się tu od idealnych żon, kochanek, przystojnych chłopców (mój ulubiony has #polishboy), grzecznych i pięknych dzieci, posłusznych psów… Wszystko jest takie dopieszczone. 

„Ile zdjęć kochana robisz zanim opublikujesz tę jedną fotkę na swoim koncie?” – zapytała kiedyś dziennikarka jedną z instagramerek modowych (tak jest takie określenie, a nawet zawód… influencer), „około stu, ale wybieram tę najlepszą, pozuję czasem nawet przez kilka godzin…”, usłyszała w odpowiedzi.

Tym bardziej na wagę złota jest odwaga, żeby pokazywać jak wygląda prawdziwe i niezwykłe (nieinstagramowe) życie. Nie zawsze mamy do dyspozycji ciało modelki, jesteśmy na wakacjach na Kanarach i stać nas na drinka z palemką. 

Amy pokazuje jak wygląda po porodzie. Moje ulubione zdjęcie – to na którym śpi zwinięta w kłębek, ma na sobie szpitalne majtki, widać jej cały ciążowy brzuszek, a w ramionach drzemie maluszek. Podpis: „5 tygodni po porodzie. Majtki szpitalne za życie!” Okazuje się jednak, że to nie jest ulubione zdjęcie innych internautów. Tyłek za duży, brzuch ogromny i tłusty, włosy nieumyte, bez makijażu… no jak tak można się pokazać ludziom? Amy nie ma za grosz przyzwoitości! Nie ma i dobrze. 

Amy Schumer/ Instagram

Te zdjęcia, które robione są w zaciszu domowym pokazują kobietom i mężczyznom też!, tak im też, że ciało kobiety po porodzie nie wraca w ciągu pięciu minut do formy. W gruncie rzeczy nigdy nie wraca do normalności, jest zmienione w większym lub mniejszym stopniu na wieki. Amen. Te wszystkie mamy, które mają super ciało musiały włożyć w to sporo wysiłku. Albo sporo retuszu.   

Amy Schumer/ Wysyłam uściski dla mam, które mnie oceniły za to, że zrobiłam wczoraj standup!/ Instagram

I nie wiem, nie rozumiem skąd tyle negatywnych komentarzy? W czasie, kiedy na billboardach mamy modelki plus size, kiedy w reklamach pojawiają się wszystkie kolory skóry, kiedy kobiety mówią otwarcie, że kochają swoje rozstępy (które mamy wszystkie) i każdą nową zmarszczkę, falę nienawiści wywołują majtki i okrągły brzuszek? Trudno uwierzyć, że niektórzy ciągle tkwią w epoce ciemności i nienawiści do własnego, w większości nieidealnego ciała. Rękę sobie dam obciąć, że 99 procent nieprzychylnych komentarzy pochodzi od ludzi, którym do modeli daleko. Ale co tam, to internet, jak można sobie ulżyć, to czemu nie. 

Ja się przekonałam, że w przypadku Amy, Instagram to jedno z bezpieczniejszych miejsc. Bo można tu pokazać wiele, jeśli się ma na to odwagę „prawdziwego życia”, ale nie wszystko. Oglądałam kilka komedii, w których Amy porusza tematy tabu, i które nie zawsze były dla mnie super zabawne, ale dajmy na to przyzwoite, dało się oglądać. Widziałam kilka stan-up’ów, w których nie przebiera w słowach, ale jej trafne spostrzeżenia bronią się w takiej mocnej formie. To, co mnie jednak zabiło, i to dosłownie… nie byłam w stanie oglądać filmików na których ciężarna Amy non stop wymiotuje, wszędzie, zawsze, do wszystkiego i wszystkim. „Grownig” to produkcja, która mnie pokonała, podobnie jak filmiki na Facebooku standuperki. Ale o tym cisza, bo nawet media nie chcą mieć nic wspólnego z taką formą promocji #reallife #happypregnant. 

Amy Schumer is gross, disgusting and vulgar. That’s why I LOVE HER!!❤️

/ Amy Schumer jest ohydna, odrażająca i wulgarna. Dlatego ją kocham!!

To komentarz pod jednym z filmików, ja nie dałam rady dobrnąć do drugiej minuty.  

Dla zaintersowanych „Growing” można znaleźć na Netfilx. 


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.