Nie płać zdrowiem za urodę

Manicure, pedicure, fryzjer, maseczka, masaż… o się dbanie należy do naszych największych przyjemności. Pytanie tylko jak to robimy? Czy bezpiecznie? To, że salon wygląda elegancko nie znaczy, że nie możemy się w nim nabawić choroby. Zwracajmy więc uwagę nie tylko na wystrój wnętrza i to, czy podają nam kawę, ale na to jak wykonywane są zabiegi i w razie potrzeby reagujmy. Tu nie chodzi o urodę, a o zdrowie, stąd kampania „Nie płać zdrowiem za urodę”. 

Główny Inspektorat Sanitarny bierze pod lupę branżę kosmetyczną, bo jak się okazuje od fryzjera można wrócić z wszami, od kosmetyczki z grzybicą, czy gronkowcem. I nie są to przypadki odosobnione. Liczba osób korzystających z zabiegów wciąż rośnie, do ogromnej rzeszy kobiet coraz chętniej dołączają mężczyźni – dostać się do barbera w dużym mieście graniczy z cudem, a panowie chętnie korzystają również z zabiegów takich jak manicure czy pedicure. 

Z liczbą chętnych na zabiegi rośnie liczba salonów. Pytanie czy potrafimy wybrać salon, gdzie są przestrzegane zasady higieny? Okazuję się, że nie bardzo. A nawet jak widzimy nieprofesjonalne podejście, to często nie mówimy nic, bo nie chcemy wyjść na osoby roszczeniowe. Tymczasem chodzi tu o nasze zdrowie – nie tak łatwo pozbyć się grzybicy, nie mówiąc o innych chorobach, a możemy się zarazić na przykład HCV, HBV, a także HIV. 

„Rośnie liczba zakażeń, m. in. HCV, HBV, a także HIV. Od stycznia do maja tego roku zanotowano już 1528 przypadków wirusowego zapalenia wątroby typu C, a w analogicznym 2018 r. było ich 1527. Natomiast dla porównania w 2010 roku tych zakażeń było tylko 887. Koszty związane z leczeniem WZW typu C są olbrzymie, szacowane na ok. 20 mln zł rocznie. Do zakażenia HCV może dojść w trakcie wielu zabiegów z przerwaniem ciągłości tkankowej, a więc manicure czy tatuaż wykonane w przypadkowym miejscu, gdzie nie dba się o sterylność narzędzi, mogą okazać się dla nas zabójczo niebezpieczne – mówi szef Głównego Inspektoratu Sanitarnego Jarosław Pinkas.

U kosmetyczki, u fryzjera

Nie sugerujmy się ceną, tylko realnie oceniajmy jak jesteśmy obsługiwani. Na spotkaniu informacyjnym akcji Maria Kowalczyk, czyli Nostressbeauty mówiła o tym, jak jej koleżanka zaraziła się grzybicą w ekskluzywnym salonie. Stanowcze „nie” mówimy zabiegom kosmetycznym wykonywanym na wyspach w centrach handlowych, nie wspominając już o przejściach podziemnych i Koreankach piłujących wszystko jednym pilnikiem – podstawą higieny jest dostęp do świeżej wody, czyli umywalka, żadna z wysp jej nie ma, co nie przeszkadza klientkom, które czekają w kolejkach na szybkie mani. 

Moja kosmetyczka zawsze jak zaczynamy zabiegi ma na sobie rękawiczki ochronne, to nie tylko moje bezpieczeństwo, ale także jej. Mam też u niej swój zestaw pilników, ale często zdarza się, że kosmetyczka oddaje pilniki po skończonym zabiegu do użytku domowego – takie zachowanie jest super. Patrzmy, czy dziewczyny wyjmują cążki czy nożyczki z opakowań oznaczonych jako sterylizowane, tylko takie narzędzia są dla nas bezpieczne, bo wirusy i bakterie zostały zabite w procesie sterylizacji w autoklawie. Możemy i mamy prawo prosić kosmetyczki, żeby takie narzędzia otwierały przy nas, tak żebyśmy mieli pewność. 

Tak samo jest w gabinetach fryzjerskich, gdzie szczotki, grzebienie oraz nożyczki powinny być dokładnie oczyszczone i zdezynfekowane. Kiedyś zdarzyło mi się – osoba, która to zrobiła była młoda i niedoświadczona, ale ja prawie doznałam szoku, że jedną szczotką fryzjerka przeczesała włosy klientce siedzącej obok mnie na fotelu, dodam że były długie i mocno posklejane lakierem, a później tą samą szczotką zamierzała wyczesać moje, świeżo umyte włosy. Nie zniosło tego moje wyczucie higieny i zdążyłam zaprotestować. Niestety takie momenty tworzą dyskomfort i już nie chce się wracać w takie miejsca. 

Podobnej opieki powinni wymagać panowie u barberów – tu jest jeszcze niebezpieczniej, w końcu zabiegi na brodzie i twarzy, która ma bardzo delikatną skórę muszą być wykonywane z największą precyzją i odpowiednim sprzętem i kosmetykami. Tu nie ma możliwości, żeby iść na jakikolwiek kompromis. 

Botoks tu, botoks tam…kto może wykonać zabiegi

Nie sądziłam, że takie rzeczy ciągle jeszcze mają miejsce… nie wiem jak głupim trzeba być, żeby sobie robić taką krzywdę – botoks party, gdzie botoks (a kto wie czy to w ogóle botoks) wstrzykuje osoba zupełnie do tego nieprzygotowana, często jedną strzykawką i nie zmieniając nawet igły (o Boziu) kilku osobom naraz. I okazuje się, że jest to ciągle żywe zjawisko i popularna rozrywka. O botoksie i o tym, że również można go sobie zrobić u fryzjera, czy kosmetyczki mówiła na spotkaniu dr n.med. Irena Walecka, dermatolog ze szpitala MSWiA. O zabiegach medycyny estetycznej mówiła jak o dzieciach niczyich, bo dziś niektóre z nich mogą wykonywać osoby po odpowiednich kursach, niekoniecznie lekarze, a to jednak zabiegi inwazyjne. Każdy taki zabieg jest związany z dużym ryzykiem, nawet zabiegi typowo kosmetyczne jak oczyszczanie twarzy często niosą ryzyko – można uszkodzić na przykład nerwy. Pamiętam jak moja kosmetyczka sto razy powtórzyła mi – nie wyciskamy nic i nigdy z obszaru trójkąta oczy – usta, bo jest to niebezpieczne. Co nas może spotkać na takich zabiegach? Zaczynając od efektu opadającej powieki i spuchniętych ust (mój ulubiony), przez przebarwienia, po martwicę tkanek tak dla przykładu. 

„Nie płać zdrowiem za urodę” wydaje się więc szczególnie potrzebną kampanią. GIS wraz z ekspertami zamierza wybrać i nagrodzić „Żabką”, która jest logiem kampanii te salony, gdzie możemy się czuć bezpiecznie. 

Mam nadzieję, że GIS ruszy także z kampanią informacyjną zakrojoną na szersze kręgi odbiorców, bo nawet osoby świadome konsekwencji nie zawsze zdają sobie sprawę z czyhających niebezpieczeństw. Ja osobiście zawsze marzyłam o Fish Spa dopóki Maria Kowalczyk nie uświadomiła mi, że „rybki także mogą wirusem HIV poczęstować, bo rybek nie da się wysterylizować, a podczas skubania przez nie skóry, następuje przerwanie ciągłości tkanki.” Niby mogłam się spodziewać, ale jakoś nie pomyślałam w ten sposób o rybkach, wydawały się takie niewinne. Żegnajcie rybki, zdecydowanie nie chcę zapłacić zdrowiem za urodę! 

Szukajcie Żabki na salonach i materiałów informacyjnych kampanii GIS’u.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.